uhu_an
04.04.07, 13:36
Miałam dosc nietypowy sen. snilo mi sie, ze sie wspinam po drabinie ze
znajomymi(tzn. z jedna znaojmą, drugiej dziewczyny nie znalam-chyba, bo
dziwne bylo, ze wiedzialam jak ma na imie)
Drabina byla pochylona i generalnie nie pamietam, aby byla o sos podparta.
wchodizlam po niej prosto. gdzies z boku byla funfela, a pode mna(po drugiej
stronie drabiny, ta nieznajoma dziewczyna.
Moja kumpela mniej wiecej zatrzymala się w polowie. ja szlam wyzej, tak samo
jak ta nieznajoma. mialam sie juz wspiac na sam szczyt, ale nie wiem czemu
stanelam. znajoma z drugiej strony wyszla wyzej ode mnie i poczulam jak
drabina sie wygina(pod jej ciężarem) i tworzy luk. czulam jak drewno sie
napina i czekalam tylko jak sie zlamie. nic takiego sie niestalo. co ciekawe,
drabina przechyliła sie(szczyt) w dół. jak na hustawce wagowej. po prostu nas
przechyliło. i gdy bylam juz przy ziemi najwyzszy(no moze prawie najwyższy)
szczebel sie zlamal i kolezanka odpadla, ale ja zostalam.
nie pamietam co bylo dalej. pozniej snily mi sie domy, ale to raczej nie am
wiele wspolnego z tym wątkiem.
Dzięki.
Ps. ciekawe, bo wspolpracuje z pewna instytucja ktora tak sie wlasnie nazywa.
wiec nie mam pojecia co moze to znaczyc.
dzieki raz jeszcze i pozdrawiam.
ps.2. mnie to kojarzy sie z praca. nie wiem,c zy ją dostanę(bo stazuje
obecnie). pokladam w niej nadzieje, i zalezy mi na tym. jesli ktos moglby mi
pomoc to bylabyum wdzieczna.