Dodaj do ulubionych

Jakis koszmar

04.03.08, 13:35
Moje zycie od jakiegos czasu, raczej dluzszego niz krotszego
przypomina jakis koszmar. Trwa to juz kilka lat i wpedzilo mnie w
depresje, ktora musze leczyc bo nie jestem w stanie funkcjonowac.
Gigantyczne straty finansowe, totalne osamotnienie i niemoznosc
spotkania przyjaznych ludzi, niepowodzenia w milosci(brak
wzajemnosci) z ktorych nie sposob sie wyplatac latami, klopoty ze
wspolpracownikami, choroby, przytycie ponad 20 kg i niemoznosc
schudniecia i rozne inne przeciwnosci. Koszmary na okraglo. W kazdej
dziedzinie i na kazdym polu. Nie wiem jak dlugo tak dam rade, bo
mnie to przerasta. Zwatpilam w dobro i przyjazne anioly, chociaz
chcialabym aby zdarzyl sie cud.
Obserwuj wątek
    • bozenka12 Re: Jakis koszmar 04.03.08, 15:42
      wbrew wszystkiemu przestan przede wszystkim myslec o swoim zyciu
      jako koszmarze. Zmus sie do pozytywnego myslenia. Mysl o wspanialej
      przyszlosci, ktora Cie czeka! Nasze mysli kreuja nasza rzeczywistosc!
      Ja mialam juz w zyciu sytuacje, kiedy tylko pzytywne myslenie mnie
      uratowalo.
      Sa tu tez osoby znajace sie na Aniolach:) One na pewno napisza Ci
      do kogo sie modlic.
      Zycze powodzenia!
      • azza4 Re: Jakis koszmar 04.03.08, 16:08
        Witaj na forum :)Ciesze sie,ze przytargal Cie tu Twoj Anilol
        Stroz.Nie tak dawno zawitala tu osoba w podobnym stanie a teraz jej
        posty pomalu staja sie "jasniejsze":))).Chcesz czy nie tak dluzej
        byc nie moze.Zaczynaj swa anielska podroz a my Ci w tym
        pomozemy.Mozesz tu pisac o wszystkim co Ci lezy na sercu bez
        obawy,ze ktoz Cie oceni.Kazdy ma swoje dno,nizej ktorego nie siegnie
        i mysle,ze dla Ciebie nastal juz moment odbicia sie od niego :)To co?
        Do roboty!!!
    • ag_at5 Re: Jakis koszmar 05.03.08, 19:51
      Moj Boze, jakbym siebie slyszala.
      Mialam poukladane zycie i w ciagu kilku lat wszystko mi zdechlo.
      Tylam, chorowalam, zero pomocy; apokalipsa.

      Dochodze do siebie. Nauczylam sie pokory, choc jeszcze sie we mnie
      krew burzy.
      Stosuje madra diete, schudlam juz 12 kilo.
      Tylko w finansach krece sie wokol wlasnej osi i nie potrafie zrobic
      kroku w odpowiednim kierunku.

      Moze to tylko pluton w I domu, akurat w moim przypadku... /w
      astrologii tez szukalam odpowiedzi/
      A moze tak zwyczajnie wychodzily zaniedbania zdrowotne i
      lekcewazenie wszystkich wskazowek wysylanych przez cialo - bo "mloda
      bylam" i nie mialam czasu polezec.
      /Glupie pasozyty i grzyby moga wywolywac objawy zblizone do depresji/
      A ludzie? W sumie to nie wiem jak mogliby mi pomoc, skoro ja bylam
      do nich wrogo nastawiona. No i bylam najmadrzejsza.

      Trzymaj sie i nie daj sie!
      Chyba dobrze trafilas. Tyle niezwyklych jest tu osob:)
      • azza4 Re: Jakis koszmar 05.03.08, 20:22
        Droga Ag_at-o.Wlasnie Ciebie mialam na mysli piszac powyzsze:).Mam
        nadzieje,ze nie masz mi tego za zle,ale naprawde czuc po Twoich
        postach jak wychodzisz z cienia :).Oby tak dalej.Trzymam kciuki:)
        • ag_at5 Re: Jakis koszmar 05.03.08, 22:47
          Wiem, Azza. A coz moge miec Ci za zle, jesli tak optymistycznie
          piszesz:)))

          Angelbell - to tranzytowa charyzma:) I faktycznie byla, dopoki
          Pluton nie zaczal robic ciezkich aspektow.
          Slonce Ty moje:)))

          Dobrej nocy:)
          • angelbell Re: Jakis koszmar 06.03.08, 02:21
            Tranzytowa charyzma czesto budzi te naturalna jesli od Plutona
            pochodzi. W koncu to Wielki Transformator czy Reformator.Tranzyty
            Plutona sa na tyle długie, że przeobrazaja i utrwalaja pewne
            cechy :) Bankowo stwarzaja sytuacje przemiany gasieniczki w motyla,
            choc czasem to rowniez jest transformacja Feniksa.tak czy tak
            wychodzi z niej zwyciezca , ktory czuje swoja MOC :D Dobrej nocki
            Ci :D
      • angelbell Re: Jakis koszmar 05.03.08, 21:04
        Ag_at, Ty wiesz, że będzie dobrze i dokładnie tak będzie ponieważ
        zaczęłaś na serio poznawać alchemię życia.Jesteś cudowną kobietą i
        to na szczęście również do Ciebie już dociera.Przytulam Cię i
        ściskam:)))
        • angelbell Re: Jakis koszmar 05.03.08, 21:07
          Aha, kobiety z Plutonem w I Domu są magiczne, charyzmatyczne i w
          ogóle emanują czymś takim, że omatkoboska hihi. To się MOC nazywa :D
          • azza4 Re: Jakis koszmar 06.03.08, 06:02
            Z tym Plutonem to prawda.Musisz budzic nie lada respekt ;).Znam dwie
            osoby ze Sloncem w pierwszym i nic nie musza robic by swiat je
            zauwazyl.Gdziekolwiek sie nie pojawia skupiaja na sobie uwage.
            Nie jestem ekspertem w dziedzinie astrologii ale wydaje mi sie,ze
            jesli dochodzi do glosu negatywna strona Plutona,to swoim
            cierpieniem potrafisz porazic na odleglosc.Twoj post na forum
            zlozony z jednego zdania emanowal nieszczesciem i nie sposob bylo
            sie nad nim nie zatrzymac.Ale z drugiej strony,jak juz staniesz na
            nogi to tylko sie grzac przy tobie:)Pociagnesz za soba tlumy :)
            Plutoniasci ludzie maja taki power,ze inni wykonuja ich wole
            zupelnie nie zdajac sobie z tego sprawy ;).Oczywiscie aspekty,ale
            jakie by nie byly da sie je przerobic ;DDD
            Ja biedna myszka mam tylko Wenus na ascendencie :(.Ale za to w Lwie
            takze nie jest calkiem zle :DDD.I,jak to zwykle bywac lubi,moja mala
            tez jest lwem ascendentowym.
    • ag_at5 Re: Jakis koszmar 06.03.08, 08:38
      Azza,
      Wenus na ascendencie - dla takich jak Ty stworzono film Secret.
      Swiat widzisz pieknym:) Super sprawa! Ja natomiast musze
      przynajmniej raz na jakis czas ogladac, by... pojac, ze to mozliwe!:)
      Angelbell
      Mam silnego Plutona w natalu /pisze jak fachowiec :)))/. Byc moze
      dlatego tak trudnym okazal sie tranzyt pt. "zmienic
      niezmienialne":).

      Milego dnia:)
      • angelbell Re: Jakis koszmar 06.03.08, 11:47
        ag_at5 napisała:
        > Mam silnego Plutona w natalu /pisze jak fachowiec :)))/. Byc moze
        > dlatego tak trudnym okazal sie tranzyt pt. "zmienic
        > niezmienialne":).

        Taak...zmienic to co pozornie wydaje sie niezmienialne dla Ciebie-
        czyli zmienic siebie, swoje zycie, w alchemicznej pracowni Uniwersum
        zamiast klientem stac sie alchemikiem hihi.Ale Ty potrafisz
        plutoniczna kobito :D
      • angelbell Re: Jakis koszmar 06.03.08, 11:48
        Azza, Wenus na ascendencie i to w Lwie tos Ty krolowa urodzona
        kobietko a ty o myszce bredzisz. A gdzie samoswiadomosc??????
        Eeeej :P
        • angelbell Re: Jakis koszmar 06.03.08, 11:53
          Aha, kobietki z Wenus na ascendencie sa apetyczne, mnamusne i
          dysponuja porazajacym arsenalem wdzieku osobistego.Pytanie czy
          korzystaja, ale co do dysponowania to i owszem, maja maja tego duzo
          i urodziwe niewiasty sa uniwersalnie (znaczy nie tylko dla scislego
          grona koneserow szczegolnego jakiegos typu urody).
          • azza4 Re: Jakis koszmar 06.03.08, 13:36
            :))))))))
            Czasem sie zastanawiam czy mama pamieta dobrze godzine
            urodzenia:DDD.Zarzeka sie,ze tak wiec pozostaje mi tylko jeszcze
            bardziej uwierzyc w siebie:).
            Jedyne co pewne w tej kwestii to lubie otaczac sie ladnymi
            przedmiotami i dobre jakosciowo rzeczy,ciuchy.Tandete wyczuje na
            kilometr:).Wole kupic dobry jakosciowo ciuch w lumpexie niz jakas
            marna podrobe.
            Watek planetarny sie zrobil.Szkoda,ze autorka nie zaglada.A moze
            milczy narazie.Odezwij sie Flower!Jak sie czujesz?
    • ag_at5 Re: Jakis koszmar 06.03.08, 18:09
      Jej Wysokosc! - ja tez mam Wenus w Lwie.

      Anglelbell - alchemia - do tego trzeba miec wyjatkowe predyspozycje,
      DAR! W innym przypadku poczytac... i dac sobie swiety spokoj:)

      No wlasnie, zalozycielko tematu - co u Ciebie?
      • azza4 Re: Jakis koszmar 06.03.08, 19:05
        Witaj w klubie :)))To dlatego cos mnie do Ciebie ciagnie ;D!!!
      • angelbell Re: Jakis koszmar 06.03.08, 19:19
        ag_at5 napisała:
        > Anglelbell - alchemia - do tego trzeba miec wyjatkowe
        predyspozycje,
        > DAR! W innym przypadku poczytac... i dac sobie swiety spokoj:)
        A no wlasnie nie wyjatkowe.Alchemikiem swojego zycia (albo kowalem
        swego losu) zostaje kazdy, kto sobie uswiadomi, ze jego zycie zalezy
        niemal wylacznie od niego samego, ze wszystko co w nim sobie
        produkuje jest wlasnym dzielem...no i swiadomie ustawi profil
        produkcji :D
    • ag_at5 jest pieknie :) 06.03.08, 21:06
      "Wspólnym celem alchemików było odkrycie metody transmutacji ołowiu
      w złoto (kamień filozoficzny), środka na wszelkie choroby (panaceum)
      oraz eliksiru nieśmiertelności. Alchemię można uważać za
      bezpośredniego przodka współczesnej chemii.
      Alchemia symboliczna to także część rytuału "wolnomularskiej
      podróży" symbolizująca między innymi ascezę prowadzącą do masońskiej
      gnosis – wiedzy dla wtajemniczonych."
      Zrodlo: pl.wikipedia.org/wiki/Alchemia

      Czyz nie trzeba do tego DARU?:)))
      Dla siebie i owszem. Mozna probowac, bladzic, uczyc sie... i umrzec
      mowiac: "Wiem, ze nic nie wiem". Na razie jestem na etapie szukania -
      czego... , nie wiem:)
      Byc kowalem wlasnego losu, swidomym w dodatku - to jet rzeczywiscie
      cos:))

      Azza - ciagnie Cie, bo pewnie jestes ciekawa - jak to jest
      zapomniec, ze ma sie Wenus w Lwie:) Tobie sie to nie przydarzy!
      • azza4 Re: jest pieknie :) 06.03.08, 22:14
        Dobra,dobra :) Bede za Toba tak dlugo chodzic az sobie
        przypomnisz ;).A teraz dobrej nocy dziewczeta i niech Was tula do
        snu Swietliste Anioly o muskularnych ramionach mmmmmm.......

        O matko,ale sie zapedzilam.Moj chlopek pewnie nie bylby zadowolony.
        Ale coz poradzic;ani z niego Aniol ani muskularny:(.Ale nie
        zamienilabym go na inny model :).
        A pomazyc zawsze mozna ;)))
      • angelbell Re: jest pieknie :) 07.03.08, 09:12
        Ag_at, wikipedia dobrze mowi, lecz mialam na mysli alchemie SWOJEGO
        zycia-tu bycie alchemikiem lub kowalem to w zasadzie to samo, tylko
        jedno z tych okreslen bardziej podoba sie ludziom cechujacym sie
        duza doza logiki i racjonalizmu , drugie zas tym, ktorzy niemal
        wszystko biora na "czucie".Uzylam obu poniewaz w takim przypadku
        wygodnie daje sie czytac to jednym i drugim ludkom, zawsze ktores z
        tych okreslen bedzie im bliskie :D W kazdym razie jest to sztuka do
        ktorej w zasadzie potrzebny jest glownie dar rozumienia-zreszta
        rozwijany przez cale zycie...niejedno... :D Ty zrobilas ogromny krok
        do przodu od swego pierwszego tu postu-tak smiem sobie sadzic :D
        • ag_at5 Re: jest pieknie :) 07.03.08, 18:37
          angelbell napisała:

          > W kazdym razie jest to sztuka do
          > ktorej w zasadzie potrzebny jest glownie dar rozumienia-zreszta
          > rozwijany przez cale zycie...niejedno...

          Od kilku lat powtarzam z uporem maniaka: chce zrozumiec po co mi sie
          to wszystko przytrafilo. Tylko zrozumiec - i, jak sie okazuje, az!
          Moze kiedys mi sie uda:)

          Robie postepy - wiesz, chyba naprawde dobrze trafilam. Jest tu i
          duzo ciepla i madrosci o ktorej zapomnialam...

          Nie rozczulajac sie juz wiecej, szczegolnie nad soba:
          ide sprzatac!
    • mamba47 Re: Jakis koszmar 07.03.08, 08:04
      Dziewczyny a jak jaki dom w jakiej planecie , czy ktoras moze mi
      powiedziec ?? :-(

      Flower,ojejej , smutno mi sie zrobilo.... tak jak fziewczyny
      napisaly wyzej musisz zaczac patrzec optymistycznie w przyszlosc.
      Zaczac myslec pozytywnie, powinnas pomoc sobie wizualizacjami i
      afirmacjami.Do tego dolaczyc modlitwe do Aniolów.Na tym forum w
      poprzednich watkach znajdziesz wiele takich. Zaufaj Aniolom , a
      zycie stanie sie łatwiejsze. Kiedy ja zaczymnalam "przygode" z
      Aniolami na poczatku bylo ciezko, ogarnialo mnie zwatpienie, brak
      sily , a czasem i brak wiary w ich pomioc. Teraz wiem,ze sa i
      pomagaja mi w trudnych sprawach. Na forum znajdziesz wiele
      przykladow na to , ze pozytywne myslenie i modlitwa anielska
      daje sile i zmienia nas i to co kolo nas sie dzieje. pozdrawiam
      • azza4 Re: Jakis koszmar 07.03.08, 08:49
        Chodzi o horoskop urodzeniowy.Do wykreslenia indywidualnego
        horoskopu potrzebna jest data i w miare dokladna data
        urodzenia.Jesli nie znasz godziny to niestety nie ustalisz sobie
        tych domow.Domow jest 12 i odpowiadaja dwunastu dziedzinom
        zycia.Np.Ty sama na zewnatrz,sprawy
        materialne,talenty,dom,dzieci,praca,podroze,kariera,przyjaciele.To
        oczywiscie tylko namiastka tego co mozna odczytac z
        horoskopu.Astrologia jest fascynujaca wiedza.Nie mylic z horoskopami
        w gazetach :/.Godzina urodzenia wyznacza tzw ascendent,od ktorego
        zaczyna sie dom pierwszy i w momencie narodzin pozycja
        planet "maluje" Twoj horoskop.
        Najlepiej byloby to wyjasnic majac w reku taki kosmogram.Na
        forum "Astroforum" jest chyba u gory przypiete jak ze strony
        >www.astro.com< wykreslic swoj horoskop.
        • azza4 Re: Jakis koszmar 07.03.08, 08:52
          W drugim zdaniu mialo byc "dokladna godzina urodzenia".I jeszce
          odkrylam w swoim wczesniejszym poscie powaznego byka
          ortograficznego ;////.Wstyd mi i sie usprawiedliwiam sennoscia:)
          • ag_at5 Re: Jakis koszmar 08.03.08, 16:32
            Azza, bledom nalezy zawsze dac 'ujscie' :)))
            To najlagodniesza, z mozliwych, forma. Wiec nie bolej nad tym, bo
            kazdemu sie to zdarza:)

            Milego weekendu, i duzo kwiatkow dzisiaj - kobiety!:)
    • flowerbomb5 Re: Jakis koszmar 08.03.08, 22:20
      Dziekuje wszystkim za dobre slowa i pocieszenia.
      Znam afirmacje, wizualizacje, Sekret itp itd. Wszystko pieknie, ale
      juz nie wierze w te cuda. Zaczelo byc gorzej odkad zajelam sie
      rozwojem duchowym. Zaraz po metodzie Silvy zaczely dziac sie
      straszne rzeczy, grozono mi smiercia, sterroryzowano, zamknieto w
      pomieszczeniu i grozono pobiciem jezeli nie bede wyludzac pieniedzy
      od ludzi. Takie koszmary, a ja z tym wszystkim sama, od zawsze
      grzeczna dziewczynka. Nigdy nie mialam do czynienia z patologia.
      Potem stracilam prace i wszystkie oszczednosci zainwestowalam w
      idiotyczne przedsiewziecie, jakim bylo kupno domu do remontu. Dom
      okazal sie kompletna ruina, a nie wygladal, a jego remont
      czterokrotnie przekroczyl wszelkie szacunki. Na dodatek dom jest
      czyms obciazony energetycznie bo dzieja sie niesamowite rzeczy.
      Naprawde do czasu zajecia sie rozwojem duchowym, afirmacjami itp.
      wiodlo mi sie cale zycie dobrze. |Nigdy nie bylam bez pracy i mialam
      pieniadze. Nie bylam zaprogramowana na samotnosc i biede.
      • azza4 Re: Jakis koszmar 09.03.08, 10:28
        Mysle,ze ag_at5 jest osoba,ktora moze cos na ten temat
        powiedziec.Tez miala takie doswiadczenia gdy zrobila Reiki.
        Jedyne co mi przychodzi do glowy to to,ze jesli sie otwieramy na
        ten "inny" wymiar swiata maja do nas dostep tez zle energie.Moze cos
        sie przyczepilo do Ciebie?!
        Z metoda Silvy rowniez mam nieprzyjemne doswiadczenia.Po pierwszej
        fascynacji,doswiadczeniach na kursie zaczelam praktykowac w domu
        pracujac ze snami.Faktycznie,cos sie zaczelo dziac,ale szlo to w
        niedobrym kierunku.Kazdej nocy pojawial sie tzw.doradca i sny
        stawaly sie coraz bardziej realne.Rozmawialam z nim jak w
        realu,wszystko swiadomie.Problem w tym,ze zaczynalo sie robic coraz
        bardziej "strasznie".Sny zamienialay sie w koszmar a doradcy
        zaczelam sie bac;tez byl straszny.Bylo coraz bardziej realnie a on
        zaczal mnie atakowac,dusic itp.Postanowilam sie uwolnic od tego w
        umysle i jeszcze kilka dni nawiedzaly mnie zle sny po czym nastal
        spokoj.
        Nie wiem do czego by to doprowadzilo i dlaczego tak sie dzialo.Moze
        powinnam to przejsc i uwolnic sie od lekow?!
        Moze metoda Silvy nie ma bezposredniego zwiazku z Twoimi
        nieszczesciami.Hmmm...Moze niech sie wypowiedza najlepiej autorytety
        tego forum-Urmilka i Angelbeel ;)))))
    • ag_at5 Re: Jakis koszmar 09.03.08, 10:47
      Wiesz, wydaje mi sie, ze dokonujemy wyborow swiadomych i
      nieswiadomych /podswiadomych tu: tzw "przypadki"/.
      Dopoki to ze soba wspolgra, wszystko nam wychodzi, zycie jest
      piekne, a my spelnieni.
      W momencie pojawienia sie konfliktu wewnetrznego stoimy w miejscu,
      chorujemy, jestesmy rozdarci.
      Jak to zniwelowac, czy pogodzic, czy dokonac slusznego wyboru - nie
      wiem. Ale pracuje nad tym...

      Z Reiki czy Silva - no coz, trzeba byc wyjatkowo swiadomym tego co
      sie robi. A wiekszosc z nas uslyszala kilka zdan, przeczytala jedna
      ksiazke na temat; w duszy zagralo i.... tak sie to wlasnie konczy.
      To nie zabawa!
      • angelbell Re: Jakis koszmar 10.03.08, 01:50
        Wywolano mnie do tablicy heh. Nie czuje sie autorytetem
        bynajmniej.Wiem, ze wiem dzis wiecej niz tydzien temu a mniej niz za
        tydzien, ot co :P A na powaznie- w Silvie, Reiki i innych
        ezoterycznych sciezkach nie ma niczego zlego pod warunkiem, ze
        czlowiek nie wpada w to z entuzjazmem ale bez wiedzy zadnej i robi
        sobie rewolucje w calym swoim jestestwie. Bardzo sluszne uwagi
        poczynila tu ag_at. Zalozycielce watku zas gdybym miala cos poradzic
        to podpowiedzialabym, zeby na spokojnie zastanowila sie jakie
        skojarzenia budzily kiedys u niej slowa "duchowosc","rozwoj
        duchowy","mistycyzm" i tym podobne.Czy przypadkiem nie kojarzyly jej
        sie z oderwaniem od swiata materialnego, rzeczywistego, lewitacja w
        oblokach, wyrzeczeniem dobr ziemskich i przyziemnych przyjemnosci,
        dziwnoscia intrygujaca ale troche niebezpieczna.Czasem za taki
        program odpowiedzialne sa w okresie dziecinstwa lekcje religii,
        oddawanie czci meczennikom i swietym zyjacym w ubostwie za cene
        bycia blisko Boga, raczej pomiedzy Bogiem a ludźmi i informacja, że
        taki człowiek został wybrany i jest ideałem do naśladowania w życiu,
        ideałem niedościgłym wręcz. Nie mowie, ze tu tak wlasnie bylo, lecz
        moglo.Nawet z moja corka mialam kilka lat temu takie rozmowy kiedy
        zaczynala nauke religii.Zaczela sie zastanawiac nad miloscia Boga do
        czlowieka za to ze cierpi, umartwia sie, wyrzeka sie przyjemnosci i
        jest obiektem przesladowan.Zapytala mnie czy trzeba cierpiec i byc
        biedna, chora, zeby Bog ja kochal.A jezeli ona nie chce taka byc to
        jak to jest z miloscia Boga do wszystkich. Cale szczescie, ze
        zapytala. Po wielu latach moglaby nie pamietac tego, moglaby zyc
        normalnie, weslolo i przyjemnie, zgodnie z postanowieniem wlasnym
        zeby nie niesc krzyza na plecach jako prezentu od Boga i dowodu
        milosci do Niego.Nie pamietalaby, ze kiedys to co jej sie skojarzylo
        z duchowoscia to byl obraz cierpienia, wyrzeczen i ucisku oraz
        strachu przed grzechem i przegwizdaniem sobie definitywnie u Boga za
        to ze lubi przyjemnosci i stan materialnej obfitosci.Jednak gdyby po
        wielu latach weszla powodowana ciekawoscia czy fascynacja na sciezke
        duchowego rozwoju, mozliwe, ze powstalby w niej wewnetrzny moralny
        konflikt w warstwie podswiadomosci, ktora zapamietala jednoznaczne
        wykluczenie z duchowego rozwoju bycie zadowolonym, majetnym,
        zdrowym. Podswiadomosc czujac ze robi cos niezgodnego z
        podstawowymi, dawnymi programami, "pomoglaby" jej pozbyc sie ze
        swego zycia tego co przeszkadza jej byc wyjatkowa, wybrana, duchem
        przerastajaca innych, bliska Bogu czy Uniwersum czy jakkolwiek to
        nazwiemy. Mozliwe ze tak wlasnie by bylo.Dlatego dobrze jest
        przypomniec sobie maksimum informacji i pogladow jakie sie posiadalo
        na temat duchowosci, osob duchowo rozwinietych. Wazne- jakie sie
        MIALO zanim sie czlek zajal tym sam. Jakze czesto nasze (czy nie
        nasze a nam wprogramowane przez bliskich i srodowisko w mlodym
        wieku) przekonania staja sie tozsame z nami pozniej w zadziwiajacy
        sposob bo w naszej swiadomosci one nie funkcjonuja, sa za to
        zapisane w podswiadomosci, ktora doskonale pamieta wszystko,
        zwlaszcza to co na nas wywieralo spore wrazenie, wywolywalo burzliwe
        emocje. Kiedy po latach czlowiek w swoim zyciu przechodzi znaczaca
        metamorfoze, bywa iz wylaniaja sie wtedy rzeczy, ktorych najmniej
        bysmy sie spodziewali.A zwlaszcza kiedy taka metamorfoza jest dosc
        gwaltowna i bez przygotowania czyniona na szybko. Nie mam patentu na
        racje wszelka, niemniej podpowiadam tu sposob "autodiagnostyczny".
        Nic nie istnieje bez przyczyny a wiekszosc przyczyn jest w nas.
        • ag_at5 Re: Jakis koszmar 10.03.08, 18:31
          Bardzo pieknie to opisalas Angelbell. Ciesze sie, ze dalas sie
          wywolac, madrosci Ty nasza:)

          Pozwole sobie dodac: bajki, lektury, wiersze, teksty piosenek... tez.

          Taki Kopciuch - wzor do nasladowania. Czyz nie ma tu przeslania:
          tylko gdy bedziesz biedna, zaniedbana, cicha, stlamszona - znajdzie
          Cie Twoj ksiaze. Bogate sa brzydkie, glupie i niechciane.
          Wielka milosc - umrzec z milosci - jak Julia - czyz nie jest to
          marzeniem nastolatek? Szczytem milosnych uniesien?
          Antygona - walczac, bedac niepokorna, trzymajac sie swoich
          przekonan - i tak, w efekcie koncowym, zle skonczysz. Psychicznie
          nie dasz rady - kobieto!
          O wierszach juz nie mowiac - tesknota za miloscia, milosc
          niespelniona, cierpienia - to daje arcydziela cytowane przez wieki.

          Dalej: uwazam, ze duzo trudniej jest osobom, ktorych rodzice,
          dziadkowie, duzo wycierpieli w zwiazku z wojnami, komunizmem.
          Cierpieniu musieli nadac glebszy sens - by nie zwariowac. Zatem z
          pokolenia na pokolenie idzie: "cierpienie uszlachetnia"
          W krajach, gdzie wszyscy po rowno - tak po prostu nie mieli - ci co
          mieli byli zlodziejami, kombinatorami. Pieniadze zatem musialy
          kojarzyc sie z czyms "brudnym".
          No i tak mamy zakodowane.
          Dziewczyna i tzw wolnosc... Nie uchodzilo byc zalotna, lubic seks,
          byc powabna, - bo sie bylo "brudna".
          Pochodzenie - to tez ciekawy temat.
          Z patologicznej rodziny...., bo odbiega od ogolnie przyjetej
          normy "idealnej rodziny" - by nie powiedziec serialowej.
          W Secrecie padlo zdanie - 80% rodzin, to rodziny patologiczne...
          Wiec nie powinnismy wychodzic z domow rodzinnych zdeptani tylko -
          nauczeni doswiadczeniem, ukladajmy sobie wizje swojego doroslego
          swiata, wykluczajac; nie godzac sie na to, czego nie tolerowalismy.
          Czyz nie tak wlasnie powinno sie to odbywac?

          Wracajac do tematu.
          Z czym mi sie kojarzy rozwoj duchowy? Zapewne z wyrzeczeniem sie
          wszystkich brudow... hehe.
          A bez nich cierpie.
          Ciekawe, prawda?
          • bozenka12 Re: Jakis koszmar 10.03.08, 18:55
            Angelbell , swiete slowa!
            To o czym piszesz sama doznalam na wlasnej skorze. Przez wieeele lat
            (wiekszosc swojego doroslego zycia) praktykowalam duchowosc. I
            wlasnie celem tej duchowosci bylo wyrzeczenie sie dobr tzw.
            materialnych. I do tej pory za to place:( Nadal cos mi ciagle
            podpowiada, ze chciec i miec to sa zle rzeczy. Pracuje nad
            przeprogramowaniem sie, ale nie jest tak latwo.
            • azza4 Re: Jakis koszmar 10.03.08, 20:24
              Wasze slowa wiele mi wyjasnily.Na szczescie najlepsze czasy
              instytucji propagujacej cierpietnictwo mija bezpowrotnie.No
              niestety,swiat idzie do przodu a oni stoja w miejscu i tego nie chca
              widziec.Nierefolmowalnosc,nienormalnosc i wogole wszystko na NIE w
              tym temacie :////
              Na szcescie jestesmy na porogu Nowej Ery i juz jest,i bedzie coraz
              wiecej ludzi odpornych na te chore manipulacje i wybierajacych
              wolnosc,zbawienie tu i teraz i stawiajacych na siebie.

              Moher wyszedl z mody :)))
              • ag_at5 Re: Jakis koszmar 12.03.08, 20:27
                Oj, Azza - sadze ze wrecz nie powinien wyjsc z mody.
                Przyszedl czas, bysmy czerpali z nich wzorce czytaj: umiejetnosc
                robienia biznesu.
                Ziololecznictwo, klasztoro-kurorty, media, uczelnie, grunty,
                podatki, ulgi, dotacje...
                Z wzorcow nalezaloby jedynie wylaczyc praktyki ostatnio tak mocno
                naglasniane w mediach.
                "Zamiatanie pod dywan" - w/g wlasnego uznania.

                Ale... nie wszystkich jedna miara.
                Sa LUDZIE i ludzie, sa KSIEZA i ksieza, sa LEKARZE i lekarze, sa
                PRAWNICY i prawnicy....
                I sa zagubieni:)
        • saliko Re: Jakis koszmar 22.03.08, 07:53
          Angelbell!To nieprawda, że w metodzie Silwy, reiki i innych ścieżkach rozwoju duchowego nie ma nic złego.Jest, oddajesz się w łapki mocy, o których tak naprawdę niewiele wiesz. Co śmieszniejsze, za drogi duchowe biorą się najczęściej ludzie, którzy zupełnie sobie nie radzą z życiem codziennym , mówiąc slangiem młodzieżowy w realu.
          Towarzyszę fali New Age'u od początku jej istnienia i spotkałam dziesiątki osób połamanych na drodze "duchowej".
          Wszędzie, w starożytnych drogach duchowych, chrześcijaństwa nie wyłączając, podkreślano rolę mistrza duchowego i nigdy nie był ona za pieniądze.
          W XX i XXI wieku adepci skaczą na głęboką wodę sami, za parę groszy a mistrzowie najczęściej jeśli nie są oszustami to marnymi samoukami lub absolwentami weekendowego kursu.
          Dziewczyna dobrze by zrobiła, gdyby skontaktowała się z egzorcystą, ale prawdziwym a nie gazetowym.
          Z całą resztą Twojej wypowiedzi o programowaniu w dzieciństwie zgadzam się.Pewne uwagi to nie temat tego postu.
          • angelbell Re: Jakis koszmar 22.03.08, 11:54
            Saliko, napisałam, że w tych ścieżkach nie ma nic złego bo nie ma.To
            w LUDZIACH czasem tkwi problem, zarówno w tych, którzy przekazują tę
            wiedzę jak i w tych, którzy jej poszukują.Nieczystość intencji
            między innymi. Sama znam mistrza Reiki, który nadaje sie do
            egzorcysty i niestety wiem dlaczego.Znam człowieka już lata całe,
            wiem jaki był kiedyś, jaki jest teraz.Wiem, że żył wbrew zasadom
            tego, czego uczył. Kiedyś dawno był na dobrej drodze, lecz mroczna
            strona jego jestestwa zwyciężyła. Nie potrafił pozbyć się skłonności
            złych.Zawiść, poczucie wyższości, chciwość, skłonności do
            oszukiwania ludzi...ehh, żal mi go w sumie.Miał potencjał, który
            zmarnował i płaci za to teraz wysoką cenę, za to, że zło pozostało
            dla niego atrakcyjne i że poczuł się jak ktoś ponad wszelkim prawem.
            Wiem Saliko o czym myślisz, zaznaczam, że ja do pewnych metod, dróg
            rozwoju nie mam nic od strony "technicznej".Od strony ludzkiej zaś
            to już zupełnie inaczej wygląda, tu jest o czym podystkutować, lecz
            właśnie w kontekście człowieka. Cóż, energią elektryczną można
            oświetlić miasto lub usmażyć kogoś na krzesełku-nie energia winna a
            decyzja o zastosowaniu. Niestety :(. Pozdrawiam Cię świątecznie i
            wszystkiego dobrego, jasnego Ci życzę:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka