iinka
21.03.09, 01:33
Mam takie pytanie, jeśli ktoś łapie się na zapędach autodestrukcyjnych,
biorących się z poczucia winy, czy jest jakaś możliwość poradzenia sobie z
tym? Mmm...wiem, że brzmi to niejasno...więc wymyślę jakiś przykład...żołnierz
idzie na wojnę z kolegami, oni giną, on zostaje żywy, mimo, że czuł się
najmniej wartościowy spośród grupy...albo grupa jedzie samochodem, wypadek,
jedna osoba przeżyła, kilka osób jadących z nią - nie.
Sens mniej więcej ten sam.
Jak przestać samemu sobie "podkładać nogę" w dalszym życiu, karząc siebie za
przeżycie i nie czuć się przytłoczonym ciężarem winy, oraz długu? Jakieś
anioły może?