Dodaj do ulubionych

Jednak nie lubię jesieni...

06.10.09, 17:00
Wydawało mi się,że lubię jesień dopóki nienastała...teraz zdecydowanie chce
słońce....ten mrok dnia mnie dobija...wariacji dostaję...
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Jednak nie lubię jesieni... 06.10.09, 18:02
      wszyscy dostają, ale to chyba raczej wina jakichś frontow atmosferycznych,
      ludzie chodzą jak zombiaki, przynajmniej w moim fyrtlu
    • ichnia Re: Jednak nie lubię jesieni... 06.10.09, 19:01
      best.adriana napisała:
      > ten mrok dnia mnie dobija...wariacji dostaję...

      To dopiero początek, będzie jeszcze większy. I tak aż do grudnia...
      • best.adriana Re: Jednak nie lubię jesieni... 07.10.09, 07:35
        To dopiero początek:-))) brzmi pocieszająco....Grudzień uwielbiam najbardziej
        zwłaszcza jak się robi ciemno o 16:-)) W nietoprzerza się zamienie:-)))
        • ichnia Re: Jednak nie lubię jesieni... 07.10.09, 10:35
          best.adriana napisała:

          > To dopiero początek:-))) brzmi pocieszająco....

          Tak właśnie miało zabrzmieć ;)

          > Grudzień uwielbiam najbardziej
          > zwłaszcza jak się robi ciemno o 16:-)) W nietoprzerza się zamienie:-)))

          Coś Ty, po 15-tej już szarówka. A gdy pochmurno to jeszcze wcześniej.
          Dobry pomysł z tym nietoperzem. Jak to jest jak się śpi do góry nogami?
          • best.adriana Re: Jednak nie lubię jesieni... 07.10.09, 12:14
            Myślę,że w krótce się przekonam...:-)))

            a dziś byłam u pani od tabletek szczęścia i dała mi większą dawkę bo mówi jesień
            jest...:-)))) dobry argument:-)) Teraz wziąść więcej i faktycznie do góry nogami
            wisieć pozostaje
            • ichnia Re: Jednak nie lubię jesieni... 07.10.09, 12:24
              best.adriana napisała:
              > a dziś byłam u pani od tabletek szczęścia i dała mi większą dawkę bo mówi jesień
              > jest...:-))))

              Fajnie, muszę podnieść ten temat na najbliższej (choć dalekiej) wizycie. Hmm,
              właściwie to wizytę można by przyspieszyć, zważając na powyższy argument ;))
    • dolor post chorobliwie marudny: 07.10.09, 12:38
      No ładnie, a ja z powodu jesieni jedynie kataru się nabawiłem.
      Swoją drogą z przeziębieniem też do lekarza nie chadzam. Zatkane ucho za to
      odetkało mi się coś po dwóch miesiącach, dzięki temu lepiej słyszę jak kaszlę.
      Cholera, ileż ja się teraz nawymyślać muszę, jak chcę się poużalać na forum.
      • ichnia Ojej... 07.10.09, 12:43
        Nie dość, że zły dolor, to w dodatku chory i marudny...
        • lucyna_n Re: Ojej... 07.10.09, 12:57
          i już o zgrozo bez depresji ani nawet nerwicy czy pojedynczej fobii!
          <oburzenie>
          • best.adriana Re: Ojej... 07.10.09, 21:34
            a ja nie dawno wróciłam z terapii....gadałam gadałam wyszłam....i co....jaka ta
            jesień piękna:-)))Chce się żyć...:-)))) Czuję się lekko...co dziwne tyle razy
            gadałam o tym i tylu osobom a dziś poczułam lekkość...siedzę i się cieszę jak
            mysz do sera:-)))))
            • ichnia Re: Ojej... 08.10.09, 08:37
              best.adriana napisała:
              > jesień piękna:-)))Chce się żyć...:-)))) Czuję się lekko...co dziwne tyle razy
              > gadałam o tym i tylu osobom a dziś poczułam lekkość...siedzę i się cieszę jak
              > mysz do sera:-)))))

              Tylko pozazdrościć...
      • sucharek_bl Re: post chorobliwie marudny: 08.10.09, 08:21
        dolor napisał:

        > No ładnie, a ja z powodu jesieni jedynie kataru się nabawiłem.
        > Swoją drogą z przeziębieniem też do lekarza nie chadzam. Zatkane ucho za to
        > odetkało mi się coś po dwóch miesiącach, dzięki temu lepiej słyszę jak kaszlę.
        > Cholera, ileż ja się teraz nawymyślać muszę, jak chcę się poużalać na forum.

        Oj to ja też to samo miałem 2x w ciągu miesiąca w tym 1 raz z antybiotykiem ^^
        • best.adriana Re: post chorobliwie marudny: 08.10.09, 11:22
          no to moc zdróweczka....ja też po jednym przeziębieniu
          • ichnia I ja też. 08.10.09, 12:30
            best.adriana napisała:
            > ja też po jednym przeziębieniu

            Ale bez antybiotyków. Kto to widział faszerować się antybiotykami przy
            przeziębieniu...
            • best.adriana Re: I ja też. 08.10.09, 12:37
              Ja antybiotyku nie brałam od 7 lat....
            • sucharek_bl Re: I ja też. 08.10.09, 14:34
              ichnia napisała:

              > best.adriana napisała:
              > > ja też po jednym przeziębieniu
              >
              > Ale bez antybiotyków. Kto to widział faszerować się antybiotykami przy
              > przeziębieniu...

              Tzn to przeszło w dużą infekcję i wysoką gorączkę a standardowe leki nic nie działały to lekarka kazała wziąć antybiotyk;) Ja tak mam że jak łapie przeziębienie to robi się infekcja bo zatoki chorują i nic tylko antybiotyk-nie ma bata.A brałem 3x aspirynę,3x apap,2x cirrus,3x2 rutinoscorbin,5x syrop,6-8 razy tabletki do ssania i 3x2 sinupretu i nic.W ten sposób chorowałem niepotrzebnie dłużej a antybiotyk zadziałał już 2giego dnia
              • lucyna_n Re: I ja też. 08.10.09, 14:36
                może spróbuj następnym razem jakieś naturalne paskudztwo czyli np syrop z
                cebuli, albo czosnek.
                Antybiotyki strasznei rozwalają odporność
                • sucharek_bl Re: I ja też. 08.10.09, 17:10
                  lucyna_n napisała:

                  > może spróbuj następnym razem jakieś naturalne paskudztwo czyli np syrop z
                  > cebuli, albo czosnek.
                  > Antybiotyki strasznei rozwalają odporność

                  i chyba to będzie najlepsze bo te leki to o kant potrzeć...a jak brałem czosnek w granulkach to byłem ciągle zdrowy więc coś w tym jest
                  • lucyna_n Re: I ja też. 08.10.09, 18:01
                    czosnek jest podobno naturalnym antybiotykiem
                    dobry jest też na przeziębienia kwiat lipowy.
                    ja sobei uzbierałam na mojej wiosze z dala od cywilizacji.
                    Czasem można kupić taką ładną nieprzemieloną lipę w sklepach ze zdrową
                    żywnością, tak ładnei wygląda w szklance - pływające kwiatki.
                    • ichnia Re: I ja też. 08.10.09, 18:40
                      lucyna_n napisała:
                      > czosnek jest podobno naturalnym antybiotykiem

                      Tak właśnie słyszałam

                      > Czasem można kupić taką ładną nieprzemieloną lipę w sklepach ze
                      zdrową
                      > żywnością, tak ładnei wygląda w szklance - pływające kwiatki.

                      Blee, do picia to ja jednak wolę pomielony susz, niż jakieś
                      pływające kwiatki...
                      • best.adriana Re: I ja też. 08.10.09, 18:44
                        Ja też zawsze jak choruję tylko naturalne sposoby...Maliny na wypocenie...Miód z
                        cytryną...Czosnek syrop z cebuli...i mija raz dwa... A na zatoki polecam
                        inhalacje sama często stosuję....
                        • sucharek_bl Re: I ja też. 08.10.09, 19:36
                          best.adriana napisała:

                          > Ja też zawsze jak choruję tylko naturalne sposoby...Maliny na wypocenie...Miód
                          > z
                          > cytryną...Czosnek syrop z cebuli...i mija raz dwa... A na zatoki polecam
                          > inhalacje sama często stosuję....

                          dobry jest cirrus tylko że...no właśnie, on osłabia cały organizm ostro i jest bardzo szkodliwy dla wątroby.No ale działa:P
                          • best.adriana Re: I ja też. 08.10.09, 20:37
                            Na oczyszczenie zatok jest ponoć dobry citrosept to wyciąg z grejfruta rozrabia
                            się go z wodą i płuka nos...ale nie próbowałam jeszcze....
                      • lucyna_n Re: I ja też. 08.10.09, 19:50
                        nie wiesz co dobre
                        zmielone zioła nigdy nei są tak smaczne i nie pachną tak ładnie jak ususzone w
                        całości, lipa, mięta, melisa, rumianek smakują inaczej i dzialają lepiej jak
                        sobei je uzbierać samemu i wysuszyć ładnie w całości.
                        • ichnia Re: I ja też. 08.10.09, 20:04
                          lucyna_n napisała:
                          > nie wiesz co dobre
                          > zmielone zioła nigdy nei są tak smaczne i nie pachną tak ładnie
                          jak ususzone w
                          > całości, lipa, mięta, melisa, rumianek smakują inaczej i dzialają
                          lepiej jak
                          > sobei je uzbierać samemu i wysuszyć ładnie w całości.

                          Oczywiście. Ale nie mówimy o: uzbierane przez siebie kontra kupione
                          w sklepie. Chodzi o kwiatek pływający w szklance - suszoną miętę
                          kruszę do szklanki w celu zaparzenia, a nie delektuję się całymi
                          pływającymi liściami :)
                          • lucyna_n Re: I ja też. 08.10.09, 20:52
                            zioła zachowują więcej wartości niepokruszone, więc jak masz w calości liście to
                            ich nei krusz do szklanki.
                            Delektowanei się , zapach , smak i działanie to jednak wszystko pwoinno ze sobą
                            grać. Mięta czy melisa jest po prostu smaczna, nie piję jej w celach li tylko
                            leczniczych, więc dla mnei jest ważne żeby wrażenia estetyczne szły w parzez
                            pozostałymi walorami, coś jak z piciem herbaty, jednym wystarczy herbata z tytki
                            drudzy jednak wolą trochę się z nią pobawić, kubeczki, dzbaneczki, siteczka,
                            listki i cały ten kram:)
                            • ichnia Re: I ja też. 08.10.09, 21:03
                              lucyna_n napisała:
                              > drudzy jednak wolą trochę się z nią pobawić, kubeczki, dzbaneczki,
                              siteczka,
                              > listki i cały ten kram:)

                              Ach, nie lubię takich ceregieli. Jeśli ktoś lubi, to czemu nie. Gdy
                              ja chcę "zaszaleć" to po prostu zaparzam sobię czerwoną różę z
                              hibiskusem, albo zieloną herbatkę i gotowe :))
                              • sucharek_bl Re: I ja też. 08.10.09, 21:57
                                Chyba zacznę sobie parzyć melisę w całych liściach bo coś problemy ze snem mam.Co do zielonej herbaty-na zimno jest Boska.Raz tylko taką piłem w pewnej restauracji chińskiej.Gorąca mnie odrzuca jakoś
                                • ichnia Re: I ja też. 09.10.09, 08:06
                                  sucharek_bl napisał:
                                  > Co do zielonej herbaty-na zimno jest Boska.Raz tylko taką piłem w pewnej restau
                                  > racji chińskiej.Gorąca mnie odrzuca jakoś

                                  No to jest specyficzny smak, do przyzwyczajenia po pewnym czasie.
                                  A ta na zimno to jakoś była na styl mrożonej herbaty czy jak?
                                  • best.adriana Re: I ja też. 09.10.09, 08:19
                                    Ja do zielonej herbaty czasem dorzucam pare listków mięty albo melisy...smakuje
                                    lepiej....
                                    • lucyna_n Re: I ja też. 09.10.09, 19:56
                                      zielona ma bagienny posmak
                                      nie wiem jak się do tego przyzwyczaić, ostatnio zakupilam sobei za 3 zł
                                      przeceniony chyba z 23 w Piotrze i Pawle pyszny oolong (pisowni nie jestem
                                      pewna) w czerwonej puszce okrągłej, to herbata czerwona, coś pomiędzy czarną a
                                      zieloną, bardziej zdrowotna niż czarna ale bez tego bagiennego posmaku. jest w
                                      takich skręconych kulkach i jak się zaparza to wielkie liściory rozwijają się w
                                      filiżance. fajne.
                                      Ja wogole lubię ładne rzeczy, życie trzeba trochę smakować a nie tylko szybko,
                                      szybko. Czasu kto wie ile zostało, może szkoda tracić go na szybko, chyba lepiej
                                      się zatrzymać, pogapić w świat w kałuży, w te pachnące liście z dalekiego kraju,
                                      zapatrzeć w niebo, w galązke, w kwiatek,pajęczynę, poczuć zapach, zobaczyć
                                      kolor, nacieszyć się czymś, kimś.
                                      Wyobrazić sobei coś. jakoś nigdy nie wydawalo mi się to stratą czasu. Gdzieś w
                                      tym ograniczeniu mam taki swój własny wewnętrzny świat, bardzo duży, patrzę na
                                      rzeczy inaczej, chyba zawsze zresztą uciekalam do wewnątrz i tak mi zostało.
                                      • ichnia Re: I ja też. 10.10.09, 12:06
                                        lucyna_n napisała:
                                        > zielona ma bagienny posmak
                                        > nie wiem jak się do tego przyzwyczaić

                                        Można. Choć pewnie nie każdy. Myślę sobie, że jak komuś ziółka nigdy
                                        gardłem nie przejdą, to i taka herbata nie da się oswoić.

                                        > Ja wogole lubię ładne rzeczy, życie trzeba trochę smakować a nie
                                        tylko szybko,
                                        > szybko. Czasu kto wie ile zostało, może szkoda tracić go na
                                        szybko, chyba lepie
                                        > j
                                        > się zatrzymać, pogapić w świat w kałuży, w te pachnące liście z
                                        dalekiego kraju
                                        > ,
                                        > zapatrzeć w niebo, w galązke, w kwiatek,pajęczynę, poczuć zapach,
                                        zobaczyć
                                        > kolor, nacieszyć się czymś, kimś.

                                        To...pięknie napisałaś.
                                        Tyle, że z tym smakowaniem to tak trochę ciężko czasami...
                                        A ile czasu zostało...oby jak najmniej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka