04.09.07, 11:42
Chciałem się przywitać - jestem nowy na forum.

Mam problem ze sobą od kilku lat (nie pamiętam dokładnie od kiedy). Na
początku pojawiły się nieuzasadnione napady senności, ogólna apatia, i
potworny problem z mobilizacją do czegokolwiek. Jak już chodziłem taki zmulony
i dosłownie półprzytomny to doszły problemy z wysławianiem się (czasem mam
problem, żeby sklecić zdanie), koncentracją, czasem wylatują mi z głowy słowa.
Często się mylę (literówki, zarówno na komputerze jak i na papierze), mam
dziury w pamięci (zauważyłem, że dotyczy to raczej takich bieżących spraw niż
wspomnień, chociaż te też czasem mi umykają). Trudno mi się połapać w
kontaktach towarzyskich - opowiadam wielokrotnie to samo, albo się sypnę bo mi
się pomyli komu co mówię - często takie wpadki zaliczam. Alkohol - kiedyś
mogłem wypić bardzo dużo, a teraz wystarczą mi czasem 3 piwa, żeby paść
dosłownie, i nic nie pamiętać następnego dnia. Książek w zasadzie nie czytam,
bo nie pamiętam wystarczająco dużo, żeby się połapać, nie potrafię opowiedzieć
o filmie na którym byłem w kinie - nie pamiętam szczegółów, a czasem nawet
ogólnej fabuły. Miewam zawroty i uczucie takiej ociężałej głowy, zalega mi w
uszach. Nogi czasem jak z waty. Są takie dni, że wstanie zajmuje mi z godzinę
- spóźniam się wtedy do pracy albo na zajęcia, bo nie daję rady po prostu
wstać. Śpię niby normalnie, chociaż miewam problemy z zasypianiem (potrafię
nie spać wcale kilka nocy z rzędu, i w 99% przypadków właśnie podczas tych
nocy czuję się normalnie, jak kiedyś, jeżeli chodzi o stan umysłu, a rano...
stara bieda). Zdarzają się też lęki - boję się nie wiadomo czego. Ostatnio też
zauważyłem nieuzasadnione drżenie rąk. Mam też to straszne przeczucie, że
zapadłem na jakąś cieżką nieuleczalną chorobę (był już rak, SM, depresja,
itp.) chociaż to nieprawda.

To co odróżnia mój przypadek od innych, tu opisywanych to to, że takie
pogorszenie potrafi nagle przyjść w ciągu dnia, i nagle minąć. Potrafię mieć
rewelacyjny, "prawie normalny" dzień, i nagle jak mnie zmuli... albo
odwrotnie, nie moge wstać i pół dnia mam wrażenie, że nie wiem co sie dzieje
wokół i po prostu padnę, aż tu nagle jak ręką odjął - mija. Kolejna różnica -
nie mam w ogóle bólów mięśni, kręgosłupa, oczu.

Byłem u lekarza kilka razy. Zabierałem się za to długo, bo dużo czasu zajęło
mi dojście do wniosku, że jestem chory. Myślałem: "muszę więcej spać", "muszę
odpocząć", "muszę wcześniej się kłaść" itp. itd. i próbowałem sam coś
poradzić, bo (tak sobie myślałem) przecież nie pójdę do lekarza i nie powiem,
że jestem jakiś zmęczony, bo mnie wyśmieje. Miałem kilka razy robione ogólne
badania krwii i moczu, USG brzucha, RTG klatki piersiowej. Wszystko OK, a moja
pani doktor pierwszego kontaktu jak widzi dobre wyniki to już nie słyszy jak
mówię, że się źle czuję pomimo to. Z uśmiechem oświadcza "wszystko w porządku,
weź witaminy i odpocznij jak źle sie czujesz, bo jesteś zdrów jak ryba". Na
pewno o czymś zapomniałem, dorzucę jak mi się przypomni (rozumiecie jak to
jest ;)).

Pozdrawiam, i bardzo się cieszę, że nie jestem sam :D
Obserwuj wątek
    • bax1982 c.d. 04.09.07, 12:27
      Czasem zdarza mi się w pracy/w domu zrobić coś tak totalnie bez sensu, że w
      chwili lepszego samopoczucia po prostu nie mogę uwierzyć, że mogłem coś takiego
      zrobić.

      O sytuacjach kiedy wpadam na pomysł, że coś zrobię, i w połowie coś innego
      zwróci moją uwagę, nie wspomnę. U mnie w pokoju można znaleźć dziesiątki
      zaczętych i nieskończonych rzeczy.

      Zapomniałem dodać - mam 25 lat (z resztą zrobiłem nicka z rocznikiem, żeby było
      wiadomo).

      Z tego co sam odkryłem: bardzo mi pomaga regularny tryb życia. Regularne
      posiłki, i co najważniejsze - kładę się i wstaję o stałych godzinach. Wystarczy,
      że choćby raz, w niedzielę jak nie muszę wstawać do pracy, poleżę w łóżku 2-3
      godziny dłużej, i już mam cały dzień do kitu - ziewam, kręci mi się w głowie,
      mam trzaski w uszach i jestem nieprzytomny, bezsilny.

      Będę ogromnie wdzięczny za Wasze opinie na temat mojego przypadku i jakieś rady,
      bo życie w ten sposób to istna tragedia. Czasem się zastanawiam jakim cudem nie
      popadłem w depresję i ciągle mi się chce dawać rade i z tym walczyć, codziennie.
      A strasznie się żyje ze świadomością, że obszar mojej aktywności się zmniejszył
      o 90%, bo nie potrafiłbym zapanować "umysłowo" nad wszystkim co robiłem kiedyś,
      ani nie miałbym na to siły. Strasznie się żyje czując się 24h tak zmęczonym, jak
      bym był po miesiącu niespania/maksymalnego stresu/wykańczających fizycznie i
      umysłowo zajęć. To ciągłe uczucie bezgranicznego zmęczenia, senności i umysłowej
      ociężałości jest dla mnie na codzień chyba najtrudniejsze.

      Jeszcze raz pozdrawiam.

      • marta.gora Re: c.d. 06.09.07, 12:21
        Musisz dokładnie poczytać to forum i przenieść się tam, gdzie MOŻE
        BYĆ Twoje miejsce- forum BORELIOZA. Tak się składa, że tzrej
        uczestnicy przenieśli się własnie tam- objawy moje i Geodety bardzo
        pasują do Twoich. Co nie oznacza, że masz to samo :-) Ale to tzreba
        wykluczyć. Rozejrzyj sie tutaj i wejdź na forum BORELIOZA. Jak nie
        ona, to może mykoplazmy lub chlamydie- wszystko tam znajdziesz,
        tylko trzeba dużo czytać.
    • mskaiq Re: Witam! 08.09.07, 13:47
      Mysle ze Twoje objawy sa typowo depresyjne, literowki, zmeczenie,
      zapominanie, brak mobilizacji, drzenie rak, leki.
      W depresji pojawiaja sie ataki, czasem jest lepiej, normalnie a
      pozniej pojawia sie atak i jest zle.
      Atak trzeba przetrzymac, on minie. Staraj sie odzywiac regularnie,
      wprowadz do Swojej diety wiele warzyw, owocow a takze cwiczenia
      fizyczne, unikaj rowniez spania bo to pogarsza.
      Staraj sie zachowac jak najwiecej pozytywnosci, badz caly czas
      zajety. Bezczynnosc natychmist przynosi pogorszenie.
      Serdeczne pozdrowienia.


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka