kefirka.de
08.02.10, 08:14
Źle mi jest,coś tak jak opisała Lucy. Siedziałabym sobie w kątku cichutko. I
żeby mnie nikt o nic nie pytał, niczego nie chciał. Potrzebna jest tylko
paczka papierosów i jedzenie dla kotów i mogę sobie tak trwać. Nie ma świata,
czasu też nie ma.
A tu obowiązki wzywają. I trzeba udawać, że się żyje i się w tym życiu jako
tako wyrabia.
Mam stracha przed nowym tygodniem i walką ze zmęczeniem. Trzeba się
pozbierać, wyjść z kącika, spakować 2 koty, zamknąć dom, odebrać mamę kotkę od
gospodyni i jechać do kliniki. I trzeba mieć nadzieję,że kocice nie rozlezą
mi się w drodze po samochodzie. Jak się wyrobię to za tydzień będę mogła
skreślić w kajeciku spraw do załatwienia punkt pt. wysterylizować mamę kocicę.
Mimo kiepskiej formy cały czas mam jednak nadzieję,że niemoc minie i niedługo
będę znów zdrową Kefirką. Byle przetrwać. Nie mam zielonego pojęcia skąd się
bierze ten mój optymizm, ale dobrze, że jest ze mną.