Dodaj do ulubionych

Byle przetrwać

08.02.10, 08:14
Źle mi jest,coś tak jak opisała Lucy. Siedziałabym sobie w kątku cichutko. I
żeby mnie nikt o nic nie pytał, niczego nie chciał. Potrzebna jest tylko
paczka papierosów i jedzenie dla kotów i mogę sobie tak trwać. Nie ma świata,
czasu też nie ma.
A tu obowiązki wzywają. I trzeba udawać, że się żyje i się w tym życiu jako
tako wyrabia.
Mam stracha przed nowym tygodniem i walką ze zmęczeniem. Trzeba się
pozbierać, wyjść z kącika, spakować 2 koty, zamknąć dom, odebrać mamę kotkę od
gospodyni i jechać do kliniki. I trzeba mieć nadzieję,że kocice nie rozlezą
mi się w drodze po samochodzie. Jak się wyrobię to za tydzień będę mogła
skreślić w kajeciku spraw do załatwienia punkt pt. wysterylizować mamę kocicę.
Mimo kiepskiej formy cały czas mam jednak nadzieję,że niemoc minie i niedługo
będę znów zdrową Kefirką. Byle przetrwać. Nie mam zielonego pojęcia skąd się
bierze ten mój optymizm, ale dobrze, że jest ze mną.
Obserwuj wątek
    • stokrotka_beauty Re: Byle przetrwać 08.02.10, 08:46
      i tak trzymaj!!
      • lucyna_n Re: Byle przetrwać 08.02.10, 11:11
        zostaw Kefirkę w spokoju ty fałszywa jędzo.
    • mskaiq Re: Byle przetrwać 08.02.10, 09:49
      Niemoc minie kiedy sie jej nie poddasz i tak wbrew niemocy zrobisz
      co planujesz i jeszcze cos na dodatek.
      Nie dobrze jest tak sobie siedziec w kaciku bo tam zle dopadnie Cie
      ze wzmozona sila.
      Do dzialania Kefirko, poradzisz sobie.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • lucyna_n Re: Byle przetrwać 08.02.10, 11:11
      trzym się Kefirko, z pewnością poprawi Ci się neibawem.
    • kefirka.de Re: Byle przetrwać 08.02.10, 17:50
      Jakoś poszło,chociaż z przygodami.
      Najpierw Panda wylała mi wodę do mycia z miski. Woda w zimie na wagę złota, bo
      zakręcona ze względu na mrozy. Kot mokry, przestraszony zwalił
      cukierniczkę,łapałam ją w locie. Nie złapałam, cukier na podłodze. Przy
      nieudanym łapaniu potłukłam jajka. Na szczęście był u mnie zaprzyjaźniony pies i
      wszystko wylizał. Nie miałam wody do mycia podłogi. Ale nie bardzo widać, że
      brudna. Po mnie bardziej widać.Trudno.
      Zaczęło się pakowanie kotów do kartonu, bo ich transporter oddałam matce kocicy.
      Karton był ewidentnie złym pomysłem. Co zapakowałam jednego to drugi zdążył
      nawiać.I tak w kółko. W końcu wzięłam je podstępem. Otworzyłam ulubioną puszkę i
      wrzuciłam do kartonu. Zadziałało, wskoczyły obie za puszką. Jak jadły szybko
      zamotałam karton linkami samochodowymi i załoga w końcu wylądowała w wozie. Wóz
      niestety wylądował w zaspie. Ani do przodu, ani do tyłu. Jak wiecie Pan Bóg mnie
      kocha, więc zesłał mi sąsiadki. Odkopałyśmy, popchnęły i ruszyłam szybciutko po
      matkę. Zdążyłam wyjechać a kocice się wydostały z kartonu. Nie wiem jakim cudem.
      Czasu szkoda na łapanie. Pędem odebrałam zakontenerkowaną matkę. Matka płacze,
      koty biegają po samochodzie a ja jadę i się uspokajam powolutku. Jak ochłonęłam
      stanęłam, spakowałam koty oddzielnie, paczki poukładałam jedną na drugą. Na
      wierzch matkę, bo najcięższa i jeszcze zaparłam łopatą od odkopywania auta.
      Konstrukcja była stabilna. Szczęśliwie dojechałyśmy do kliniki. Zadanie
      wykonane, ale już na nic innego sił nie mam. Idę spać. Dobranoc.
      • lucyna_n Re: Byle przetrwać 08.02.10, 18:19
        Fantastyczna akcja:)
        nawet się uśmiechnęłam trochę
        fajnie być taką samodzielną

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka