dolor 09.09.10, 18:25 i okolic, chcecie się wybrać w sobotę na szklankę... soku? Jak zawsze połączone z obgadywaniem nieobecnych i obecnych też. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ditta12 Re: Szczury Warszawy 09.09.10, 19:43 Soku wiśniowego co na sen jest dobry? Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 09.09.10, 19:48 Myślisz, że chcemy od razu ze sobą spać? Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 09.09.10, 19:59 A to już każdy sobie indywidualnie wybrać może, ja na ten przykład sok z Humulus lupulus sobie cenię. Działa uspokajająco i bakteriostatycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 09.09.10, 20:04 A wybierzesz się z nami na dowolnie wybrany? Odpowiedz Link Zgłoś
ditta12 Re: Szczury Warszawy 09.09.10, 20:06 Znaczy lotosowy? Wybrałabym się może a gdzie się spotykacie? Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 09.09.10, 20:22 Losowy też może być. Poufną informację gdzie i o której wysłałem mailem. Możesz ją opchnąć na allegro. Odpowiedz Link Zgłoś
olga_w_ogrodzie Re: Szczury Warszawy 10.09.10, 12:25 odważny jednak jesteś Ty. pewno normalny już. nie boisz się z obcymi spotkań ? Warszawa ta pasuje ? bo ja wciąż : www.teksty.org/Hey,Cudzoziemka Odpowiedz Link Zgłoś
ichnia Re: Szczury Warszawy 10.09.10, 12:33 olga_w_ogrodzie napisała: > odważny jednak jesteś Ty. > pewno normalny już. > nie boisz się z obcymi spotkań ? E tam, zaraz normalny. Nie każdemu rzuca się na lęki przed spotkaniami. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 13:37 Z obcymi spotkań nie balem się jeszcze jako mocno nienormalny. Bałem się inicjowania takowych, dość kiepsko znosiłem nawet myśl o możliwym odrzuceniu, pomyśleć, że ktoś nie będzie chciał mnie widzieć, i to nie musi oznaczać, żem najgorszym ścierwem i zakałą świata, było niemozliwością. Teraz mi przeszło, wybieram, pozwalam wybierać i nie zakładam, że każda transakcja musi być sukcesem. A strach? Zależy przed czym. Często jest dużo bardziej dokuczliwy niż to, czego się boimy. Niektórzy nawet zaczynają prowokować katastrofę, żeby tylko przestać się jej bać. Co ci "obcy" mogą mi zrobić, czego ja im nie? Warszawa, im bardziej poznaję, tym bardziej mi się podoba. W przeciwieństwie do prowincji, gdzie zwykle paskudnie nic nie ma, tu wszystko paskudnie jest. Tylko odszukanie wymaga wysiłku. Ale od wiejskich straganów ze skarpetami, nadgniłymi jabłkami oraz papierosami z przemytu niemal w samym centrum, po dzieła sztuki, od idiotów po mędrców, od tandety i brzydoty po piękno, wszystko tu, wolny wybór, a to lubię. A Ty nie chcesz zaryzykować spotkania? Odpowiedz Link Zgłoś
ea.foe Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 14:35 dolor napisał: > Warszawa, im bardziej poznaję, tym bardziej mi się podoba. W przeciwieństwie d > o prowincji, gdzie zwykle paskudnie nic nie ma, tu wszystko paskudnie jest. i tak, i nie tak, bo łatwo o gotowy produkt na każdą potrzebę z drugiej strony na prowincji bardzo swobodny jest dostęp do środowisk które kulturę i atmosferę wokół kultury robią. łącznie z organizacją i finansowaniem nawet taki odludek jak ja musi się bardzo starać, by nie obiecać komuś orki w jakimś społecznym, czy artystycznym przedsięwzięciu to jest takie proste. wmieszanie się w coś większego tylko dlaczego to jest tak potwornie mało pociągające. nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 15:16 To pewnie stopień trudności. Gdzie dzieje się niewiele, byle co jest zdarzeniem, bardzo łatwo o oryginalność z jednej strony, bardzo łatwo też o stwierdzenie, nie uczestniczę, bo nie ma nic ciekawego do roboty z drugiej. Byle cyrk na prowincji to już wydarzenie. W stolicy trzeba się postarać, przykuć do krzyża co najmniej. Pewnie dlatego tak to pociąga oryginałów. Odpowiedz Link Zgłoś
ea.foe Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 15:28 dolor napisał: > Pewnie dlatego tak to pociąga oryginałów. konsumentów założenie, że stolica czyni jakość jest jednak nadto odważne cyrk wszędzie cyrkiem kultura jest tam gdzie żyją ludzie uczestnictwo w kulturalnych wydarzeniach na planecie zależne od chcenia i zasobności portfela i chyba mniej istotne to w jak doniosłym wydarzeniu uczestniczysz ale na ile zechcesz potem wydarzenia współtworzyć Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 15:38 Nikt Ci nie broni i tu tworzyć czegoś kiepskiego, najwyżej zginie to w tłumie podobnych. Gdzie jest wybór, tam zależność od chcenia i to jest wartość. Gdzie wyboru nie ma, zostaje marazm albo tworzenie czegokolwiek, co by ten wybór przypominało. Nie jest to złe, ale ze względu na cel, nie na drogę, przy której nic nie ma by się z tym porównać. Odpowiedz Link Zgłoś
ea.foe Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 15:44 dolor napisał: > Nikt Ci nie broni i tu tworzyć czegoś kiepskiego, najwyżej zginie to w tłumie p > odobnych. > Gdzie jest wybór, tam zależność od chcenia i to jest wartość. > Gdzie wyboru nie ma, zostaje marazm albo tworzenie czegokolwiek, co by ten wybó > r przypominało. Nie jest to złe, ale ze względu na cel, nie na drogę, przy któ > rej nic nie ma by się z tym porównać. więc twierdzi pan, że polsce poza warszawą nic wartościowego się nie dzieje? że zostaje się cieszyć z podjętej próby i udziału w igrzyskach a tworzenie kultury pozostawić mieszkańcom stolicy? Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 16:00 Coś innego twierdzę. Mianowicie że nagromadzenie dużej ilości wartościowych rzeczy jest dobre, dobre jest nawet wymieszanie ich z dużą ilością rzeczy mało wartościowych, że gdzie obfitość możliwości zaspokojenia chceń, tam jest lepiej. Oczywiście, gdy nie mam gdzie pójść, mogę sobie stworzyć teatr, potem kino, potem miły pub, a na koniec szalet miejski i linię autobusową. Może się nawet okazać, że któreś z nich wyszło mi całkiem nieźle. Ale zapewne nie wszystkie. Rywalizacja z czymś wartościowym, bardzo pożądana rzecz. Ale nie przy założeniu: Warszawa jest kiepska, bo tam jest dużo dobrych rzeczy, a tu nie ma nic, więc można sobie takie fajne cokolwiek stworzyć nie bojąc się, że inny umie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
ea.foe Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 16:19 dolor napisał: > Coś innego twierdzę. Mianowicie że nagromadzenie dużej ilości wartościowych rze > czy jest dobre, dobre jest nawet wymieszanie ich z dużą ilością rzeczy mało war > tościowych, tu się zgodzę. ale nie trzeba mieszkać w wielkim mieście by uczestniczyć w kulturze najwyższej trzeba tylko bardziej intensywnie chcieć dokładniej wybierać i mieć zasoby twierdzę za to, że większą wartością jest naiwny twórca niż stado zachwyconych baranów biegających od teatru do teatru większe znaczenie ma człowiek, który z trudem organizuje innych w jakiejś dziurze od kolejnego zadowolonego zjadacza cudzych wytworów uogólniając - kiepski twórca bardziej światu potrzebny niż doskonały odbiorca > gdzie obfitość możliwości zaspokojenia chceń, tam jest lepiej. dostępność i łatwość. są tacy, dla których jest warunkiem niezbędnym do jakiegokolwiek funkcjonowania > Rywalizacja z czymś wartościowym, bardzo pożądana rzecz. Ale nie przy założeniu > : Warszawa jest kiepska, bo tam jest dużo dobrych rzeczy, a tu nie ma nic, więc > można sobie takie fajne cokolwiek stworzyć nie bojąc się, że inny umie lepiej. pan naprawdę myśli, że poza przedsięwzięciami typowo związanymi z językiem polskim warszawa jest miejscem docelowym? raczej koniecznym przystankiem na którymś etapie ale z pewnością łatwiej się zagospodarować kiedy samodzielnie nie trzeba sobie wymyślać zajęcia Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 14.09.10, 12:44 Dzieło jest wartością, nie tworzenie. Własny utwór disco polo raczej nie umywa się do doskonałego wykonania arcydzieła geniusza, który całe życie doskonaleniu się poświęcił. Kiepskich twórców mamy aż nadto. Wyżej cenię dobrych odbiorców, dzięki nim to, co dobre, jest bardziej dostępne i nie ginie w zalewie miernoty. A co do przystanków, jeśli porezygnujemy z granic i języków, czemu nie, nie mam ciągot narodowych. Póki co Praga, Warszawa, Berlin, Londyn, Paryż, Rzym - równie cenne. Nie wywyższał bym żadnego z tych miejsc. Ani nie umniejszał. Odpowiedz Link Zgłoś
to.nie.to Re: Szczury Warszawy 14.09.10, 20:08 nie znam reszty. ale berlin to większa od warszawy myszka a i tak uważana za przedsionek salonów lubię to miasto bo kończy się i zaczyna z następną dzielnicą od nowa i znowu wieczorem możesz przysiąść, posłuchać, nie rzucać się w oczy a w warszawie buty sobie można zejść nie wiedząc gdzie szukać ale żoliborz jest miły. zwłaszcza z odpowiednim przewodnikiem (koleżanką po relikwiach) sztuka jest demokratyczna jeśli nawet w pomniejszych okolicach nie osiąga swych szczytów to jest źródłem radości, satysfakcji i przede wszystkim ruchu oczywiście wszystko trafić musi na rynek i znaleźć swoich odbiorców kiedy ludzie tak świetnie się komunikują niewielu może norwidów ale i tacy będą. ludzie pomniejsi, niezgrzytliwi, niegotowi na popgeografię niezdolni do przemieszczenia się lub po prostu jeszcze nie w drodze konkurencja nie gwarantuje jakości spędza tylko aspirantów a kto się zdoła do mikrofonu przebić - inne pytanie oferta w warszawie bez wątpienia szersza i jest różnica w porównaniu z resztą kraju - nie twierdzę, że nie ma tyle, że nie wszyscy żyją w warszawie i nie wszyscy powinni za to wszyscy potrzebują zetknięcia z czymś co ich przekracza albo po prostu jest inne stawianie warszawy jako warunkującej nie tylko jakość ale legitymację dla sztuki jest wielkim nieporozumieniem. inspiracja jest wszędzie. to sprzedaż się ogniskuje będę się upierać, że koneser z pcimia prędzej przejedzie pół świata na wybrany event niż mieszkaniec warszawy przyzwyczajony, że w końcu coś do niego dotrze zresztą. iluż warszawiaków - jak ja teraz - siedzi w domach nie robiąc nic BUDUJĄCEGO --- rozróżnienie odbiorca - nadawca odbiorcy są po to by zapewniać nadawcom byt a nadawcy, by próbować, zmieniać, przetwarzać rzeczywistość dobry - ciekawy - twórca musi być dobrym odbiorcą niekoniecznie oferty współczesnej i podanej na talerzu Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Szczury Warszawy 10.09.10, 14:39 jakoś tak makabrycznei mi się to zgrupowanie szczurów z przejściem kanałami za czasów wojny skojarzyło. no że szczury-kanały te sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
ditta12 Re: Szczury Warszawy 10.09.10, 17:20 Ilu chętnych na ten sok aloesowy widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
bazoooka Re: Szczury Warszawy 10.09.10, 17:29 chętni są, tylko na forumie cicho siedzą. wpadaj ditta, będzie kilka osób. Odpowiedz Link Zgłoś
marian_poryp Re: Szczury Warszawy 10.09.10, 17:30 bazoooka napisała: > chętni są, tylko na forumie cicho siedzą. wpadaj ditta, będzie kilka osób. > je chetnie bym sie wybrał Odpowiedz Link Zgłoś
ditta12 Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 01:41 bazoooka napisała: <chętni są, tylko na forumie cicho siedzą. wpadaj ditta, będzie kilka osób.> Dzięki bazoooka. Masku,poszedłbyś na sok? Odpowiedz Link Zgłoś
canoine Re: Szczury Warszawy 11.09.10, 07:05 pomyślałam "całkiem chętnie", ale troszku szkoda, bo wczoraj rano z okolic Stolycy wybyłam na swą rubież. zostaje więc udanego spotkania życzyć - co czynię. Odpowiedz Link Zgłoś
kara.mija Re: Szczury Warszawy 12.09.10, 10:12 już po sobocie ..... to ja może na któryś kolejny "szok" się załapię/odważę .......... Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 14.09.10, 12:33 Może, jak dożyjemy, za trzy miesiące w szerszym szczurzym gronie? Jest czas, żeby się poodważać i poplanować, kogo kusi. Odpowiedz Link Zgłoś
suchar100 Re: Szczury Warszawy 14.09.10, 20:50 W zasadzie to ja byłbym chętny jeśli czas mi na to pozwoli. Odpowiedz Link Zgłoś
suchar100 Re: Szczury Warszawy 14.09.10, 20:53 Z chęcią bym się spotkał z Bazooką i Dolorem a może i by się udało wyciągnąć jeszcze jedną osobę Odpowiedz Link Zgłoś
ditta12 Re: Szczury Warszawy 14.09.10, 20:57 Sok solowy wypiłam bo się jakoś bojałam innego. Odpowiedz Link Zgłoś
dolor Re: Szczury Warszawy 14.09.10, 22:23 Jest czas się przełamać. My w zasadzie zagryzamy bezboleśnie. Odpowiedz Link Zgłoś