jagodzianka1-2
15.08.11, 12:58
Tak mi źle. Nie mam z kim pogadać, bo ze znajomymi mam dość luźne kontakty, nie zwierzamy się sobie. Zdarzyło mi się kilka razy, że się komuś zwierzyłam z jakiegoś drobiazgu, ale zawsze wolałam tego nie robić. Rodziców nie chce martwić. Moja terapeutka wyjechała na urlop.
Nic mnie nie cieszy. Wszystko mnie martwi. Mam wrażenie, że nic nie będzie już dobrze w moim życiu. Czuję się samotna. Z jakiegoś powodu nie wchodzę w zdrowe, bliskie relacje z ludźmi. Jestem w terapii, ale dopiero zaczęłam, może efekty przyjda po latach - zwariuję do tego czasu. Próbuję normalnie funkcjonowac, zmuszać się do czynności, które poprawiają nastrój, ale to wszystko po to, żeby przetrwać kolejny dzień. I jednocześnie mam świadomość, że w ogóle nie żyję pełnią życia, że marnuję swój czas na Ziemi. Czuję się jakoś pokrzywdzona, bo wiem, że mam wiele zalet, a nie umiem ułożyć sobie życia, podczas gdy inni ludzie żyją normalnie i dobrze im. Chciałabym zbliżyć się do ludzi, ale boję się, że mnie odrzucą (chyba trochę odrzucają) albo że mi coś złego zrobią. Wymyśliłam sobie, że może mam borderline. Jestem w rozsypce.