Dodaj do ulubionych

jestem sama....

15.09.08, 15:51
wiecie jak to dziwnie sie w zyciu uklada...jestem samotna matka...ale nie jestem samotna do konca. mam cudownego faceta, z ktorym mi sie swietnie uklada, cudowne dziecko, ktore kocham nad zycie, ale mimo to popadam w depresje...ponad rok temu moje zycie calkowicie sie odmienilo..,wszyscy przyjaciele sie ode mnie odwrocili...stracilam prace, popadamy w dlugi, nie radzimy sobie, szukamy mieszkania, wszystko sie wali!!powiem Wam ze w zyciu nie sa najwazniejsze pieniadze..wiem to,ale bez nich jest tak strasznie ciezko. mam problemy zdrowotne, to wszystko kosztuje, nie wiem jak to dalej bedzie....
Obserwuj wątek
    • madau Re: jestem sama.... 15.09.08, 16:22
      Duszoinko, nie jestes sama! Masz przeciez ukochanego i dziecko. A
      depresja moze niestety przyplatac sie do kazdego. Nie ignoruj
      objawow. radzilabym Ci spotkanie z jakims zaufanym lekarzem. A i to
      forum moze Ci pomoze bo piszza tu fajni ludzie ( sama jestem tu od
      niedawna). Cenie sobie bardzo fakt ze moge sie tu wygadac i
      wykrzyczec, przyjaciol nie mam jako takich, siedze sama w domu bo
      agorafobia u mnie siega zenitu, wieczorem wraca moj chlopak, robi
      zakupy, pociesza, czasami sie zlosci...jak to w zyciu bywa.
      Trzymaj sie, kochana
      pozdrawiam cieplo
      Mada
      • aidka Re: jestem sama.... 15.09.08, 17:40
        Duszoinko,
        kłopot z tego rodzaju obniżeniem nastroju, wynikającym z powodów
        sytuacyjnych jest, taki, że na to , w zasadzie leków nie ma.
        nie wiem, jak Ty to oceniasz, ale pewno jest tak, że, gdyby uleczyć
        sytuację, to poczułabyś się lepiej.
        ja bardzo się staram w takich chwilach nie nakręcać.
        chodzi o to, by nie siedzieć i nie myśleć, że to jest do d..., i
        jeszcze to, a tego i tamtego nie przeskoczę i...o matko - ile tych
        spraw nie do załatwienia - no koniec po prostu.
        powtarzam: staram się - co nie znaczy, że to wychodzi.
        ale już podjęcie próby nienakręcania spirali nieszczęść, próby
        rozpoczęcia załatwiania tych spraw - może od naj łatwiejszej
        zaczynając, może coś dać.
        czego Ci życzę
        a.
    • mskaiq Re: jestem sama.... 16.09.08, 11:04
      Kiedy nie ma pieniedzy pojawia sie strach. Strach podwaza milosc,
      odbiera nadzieje i wiare ze wszystko sie uda, ze istnieje
      rozwiazanie.
      Nie mysl, nie ukladaj scenariuszy ktore tworza strach, uciekaj przed
      strachem do tego co kochasz, do dziecka i do Twojego faceta.
      Myslenie o pieniadzach, pracy czy mieszkaniu nakreca strach, podnosi
      jego sile i zniecheca do dzialania.
      Kiedy sie u mnie wszystko walilo nigdy nie myslalem o tym bo w taki
      sposob niszczylbym sam siebie. Zamiast tego szuklem sposobu
      rozwiazania moich problemow. Zawsze znajdowalo sie rozwiazanie, nie
      mozna sie tylko poddac, trzeba dzialac, za ktoryms tam razem
      znajdziesz cos dla siebie podobnie jak znajdowalem ja.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • duszoinka Re: jestem sama.... 16.09.08, 11:53
        Wczoraj rozpoczęła się gorączkowa akcja poszukiwania mieszkania...mamy tylko
        kilka pagórków do pokonania. A więc, mój syn jest teraz w 3 przedszkolu, z
        powodu problemów życiowych musiałam Go przepisywać. Nie mogę więc mieć
        mieszkania daleko od przedszkola...nie mogę tak mu mieszać w głowie!!znaleźlismy
        takie mieszkanie, ale właściciel nie życzy sobie dzieci....i zwierząt, pewnie
        boi się, że mu zjemy to mieszkanie....gdyby to jeszcze było jakieś ładne
        mieszkanie...ale nic. Kolejnym problemem jest to, że teraz też mieszkamy w
        wynajmowanym mieszkaniu i obowiązuje nas miesięczny okres wypowiedzenia...a jak
        mogę wypowiedzieć jak nie wiem czy coś znajde??sama już nie wiem. boję się
        długów...a wszystko na nie wskazuje:( Do tego mój były...jest taką szują, że
        szkoda słow!
        Całe życie myślałam, byłam pewna, że mój wrodzony optymizm pozwoli pokonac
        wszystkie problemy...jednak niestety:( Na zewnątrz, przed wszystkimi jest
        wszystko ok, usmiecham się i w ogóle, a co się dzieje w środku to wiem tylko
        ja....boję sie tego, bo głupich myśli jest coraz więcej...
        • 60_secund Re: jestem sama.... 16.09.08, 12:14
          nie bój się głupich myśli tylko zajmij się sensownymi, ( wiem łatwo
          pisać) sensowne to organizowanie kasy z socjalu, żeby nasze kochane
          państwo czasem sobie przypomniało, że ma i obowiązki jeśli tatuś o
          nich zapomniał. Jesli nie masz gdzie się podziać, bierz dziecko i
          rozgość się u swojego burmistrza, jeśli już nie masz innego
          wyjścia. Jest mnóstwo ustaw, organizacji, szczytnych haseł jak
          powinno się zachowywać państwo wobec osób, które znalazły się w
          trudnej sytuacji, trzeba z tego korzystać. Nie bój się i nie wstydź,
          najbliższe otoczenie nie może udawać że nie widzi, że jest Ci
          potwornie ciężko, a ułatwiasz im sprawę

          tworzenie funduszy pomocowych np. tu na forum to trudna sprawa, kto
          i jak miałby tym zawiadować, ile dałoby sie zebrać, kto komu
          przyznawałby pomoc i wreszcie kto popełniłby pierwszą malwersację,
          jest tyle instytucji powołanych do tego celu, że chyba lepiej
          korzystać z tego co juz jest
        • mskaiq Re: jestem sama.... 16.09.08, 13:33
          Na razie masz mieszkanie wiec spokojnie szukaj innego mieszkania.
          Jak znajdziesz mieszkanie to podpisz umowe nie od jutra a za miesiac
          i nie mysl wiecej o wynajeciu mieszkania bo to jest przeciko Tobie,
          wywoluje potezny strach.
          Szukaj codziennie ogloszen i odpowiadaj na te ktore Ci odpowiadaja,
          wczesniej czy pozniej znajdziesz to co chcesz.
          Sprobuj rowniez cwiczyc fizycznie moze byc codzienny spacer, na
          przyklad z dzieckiem, bieg, rower, itp. To obniza sile strachu.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • aidka Re: jestem sama.... 16.09.08, 13:50
            taaaa
            nie myśleć o braku kasy, bo to rodzi strach.
            tylko tak po prostu - pewnego dnia się obudzić i stwierdzić, że
            czynsz nie opłacony, prąd też, rachunki za telefon również, ale nie
            trzeba o tym myśleć, bo to powoduje strach , a strach generuje
            depresję.
            lepiej zatem czekać bez strachu, ćwicząc fizycznie, aż wyłączą
            wszystko, co można, a kociczka zdechnie z głodu, bo kasy nie będzie
            dla niej nawet na mortadelę.
            ale i wtedy nie można dopuścić do siebie żalu i bólu tylko trzeba go
            zastąpić miłością, a wówczas nie wpadniemy w depresję, prąd włączy
            się sam ponownie, telefon też, a kociczka zmartwychwstanie.
            • duszoinka Re: jestem sama.... 16.09.08, 14:09
              ojjj Aidko....ileż ironi w tym....
              Wiem, trzeba się ruszyć a nie zamartwiać!! Dziś obdzwoniłam ludziska..może jakieś lokum się znajdzie(nie mówiąc ile będzie za telefon). napisałam dwa cv, może ktoś łaskawie odpisze..ale nie napisałam, że mam dziecko...zobaczymy!!
              wiecie ja nie mam aż tak źle, że nie mam się gdzie podziać, ale tu gdzie mieszkam nie mogę zostać, bo nas to zjada:( Więc nie wiem czy mam prawo się użalać, bo niektórzy to mają dopiero przerąbane...a ja...ja sobie nie radzę, bo widocznie jestem za słaba na to co życie mi przynosi...
              Zawsze wokół mnie było mnóstwo ludzi, w pracy w szkole. dziś wiem jakie to było płytkie, bo nie ma nikogo...nie jest to łatwe. Kiedyś tylu znajomych, a dziś trzeba na forum pisać by móc z kimś pogadać (poza moim facetem). W moim nowym życiu spotykam różnych świrów i chamów, zastanawiam się czy takie prawdziwe przyjaźnie to zdarzają się tylko w filmach, serialach ("teraz albo nigdy":)) Moja przyjaciółka, która była dla mnie jak siostra, po prostu przestała się odzywać...pisałam, dzwoniłam, nic, cisza. nie wiem czemu, nie wiem po co....cisza...
              Tak mi się marzy żeby móc się spotkać, pogadać, razem gdzieś pospacerować, żyć i wiedzieć, że jest ktoś z kim można pogadać o wszystkim i o niczym...a jednocześnie by osoba ta akceptowała mojego partnera i byśmy mogli się przyjaźnić wspólnie...głupie to, wiem, ale brakuje mi tego...
              • aidka Re: jestem sama.... 16.09.08, 15:42
                Duszoinko,
                fakt. ironia.
                dotyczy tego, co od lat mówi mskaiq. no bo jak nie odczuwać
                strachu,smutku, gdy brak kasy, gdy wszystko się sypie. to bardzo
                fajne móc smutek zastąpić pogodnymi myślami, ale jaki guzik nacisnąć
                w sobie, by tego dokonać i się nie martwić, gdy są powody do
                zmartwienia?
                gdyby był taki guzik, to nie byłoby choroby pt. depresja.

                a czemu znajomi, przyjaciele Cię opuścili?
                sądzisz, że dlatego, bo masz kłopoty?
              • lucyna_n Re: jestem sama.... 16.09.08, 18:17
                w realu trudno o znajomych jak się człowiekowi nie przelewa, wydaje mi się że
                takie znikanie znajomych przerabia każdy komu w życiu trochę zawiruje. U mnie
                zostało z calego stada ledwie kilka sztuk, i to też raczej niezbyt często,
                ale trochę też w tym mojej winy, ja jak mi źle to się od ludzi izoluję, oni
                mogą tego nie rozumieć i naturalną koleją rzeczy powoli się od siebie oddalamy i
                wrócić to tak trochę zawsze na silę jest. Chyba się z tym już pogodziłam. Mam
                coś na sercu to sobie piszę na forum.
            • mskaiq Re: jestem sama.... 17.09.08, 12:12
              Kasy nie przybedzie od myslenia o tym ze nie ma kasy. Za to pojawi
              sie tyle strachu ze nie bede w stanie myslec jak ta kase zdobyc, bo
              strach zdominuje myslenie.
              Kiedy nie mialem pracy, nie myslalem o tym co sie stanie jesli jej
              znajde, myslalem za to jak ja znalesc. Zawsze znajdowalem, zawsze
              cos sie znalazlo.
              Cwiczenia fizyczne pomagaja kontrolowac strach, nie dopuszczac do
              sytuacji kiedy nie jestesmy w stanie myslec o czymklwiek innym niz o
              strachu.
              Serdeczne pozdrowienia.


              • duszoinka Re: jestem sama.... 17.09.08, 13:18
                Zaczyna sie pojawiać światełko w tunelu!!!udało nam się znaleźć mieszkanie...tańsze więc będziemy się wyprowadzać!!

                Co do przyjaciół...nie wiem dlaczego, część okazała się nie warta...a część po prostu się oddaliła. Próbowałam to zmienić, ale nic na siłę. Znalazłam się w takiej sytuacji życiowej, że to ja byłam wg większości tą ZŁĄ...a takich ludzi się nie lubi, nie szanuje...dopiero po czasie, jak emocje opadły to ludzie zaczynają powracać, ale ja już jestem inna i nie zależy mi na pseudo-znajomych!!zmieniłam całe swoje życie. miejsce zamieszkania, pracę, znajomych...niestety Ci z pracy są baaardzo fałszywi, a z nowego otoczenia jakoś nie widzę chętnych na przyjaźń ze mną. Widocznie to ze mną jest coś nie tak....ale brakuje mi mojej przyjaciółki...była dla mnie jak siostra...
                No nic...widocznie nie jest mi pisana taka prawdziwa przyjaźń, za to jest mi pisana prawdziwa miłość, za którą każdego dnia dziękuję. Dzięki mojemu Ukochanemu zniosłam całe zło, które mi się przydarzyło!!Dziękuję Kochanie, że jesteś ze mną:*:*:*
                Jednak to nie zmienia faktu, że dostałam od życia w dupę i teraz widać tego efekty, kryłam wszystko w sobie..a teraz się sypie mni. zdrowie:((jaki rym mi wyszedł;))

                Doszłam do wniosku, że nie mogę narzekać, bo mam dużo...nie można mieć wszystkiego!!


                dzisiaj taki optymistyczny dzień....życzę Wam ich jak najwięcej!!


                pozdrawiam Wszystkich!!
                • mskaiq Re: jestem sama.... 18.09.08, 02:37
                  No widzisz zawsze pojawia sie swiatelko w tunelu, u mnie pojawialo
                  sie rowniez ale trzeba dzialac, bez tego nie pojawi sie swiatelko bo
                  nie dajemy mu szans na to aby ono rozblyslo.
                  Jesli chodzi o przyjazn czy milosc to nie jest ona nikomu pisana.
                  Trzeba umiec wygrac obie, nie zniececac sie. Wielokrotnie ludzie pod
                  wplywem emocji odwracali sie ode mnie, czeesto krytykujac albo
                  atakujac.
                  Nigdy sie od nich nie odwrocilem, czekalem albo czekam az zaczna
                  decydowac wartosci a nie emocje.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • dolor Re: jestem sama.... 18.09.08, 08:35
                    mskaiq napisał:
                    > Wielokrotnie ludzie pod
                    > wplywem emocji odwracali sie ode mnie, czeesto krytykujac albo
                    > atakujac.
                    > Nigdy sie od nich nie odwrocilem, czekalem albo czekam az zaczna
                    > decydowac wartosci a nie emocje.

                    A nigdy nie zrodziło się w Twojej głowie podejrzenie, że te emocje i odwracanie
                    się to dlatego, że coś robisz źle?
                    • mskaiq Re: jestem sama.... 18.09.08, 09:11
                      To ze ktos mysli inaczej, nie jest powodem do odwracania sie od
                      drugiego czlowieka. Moje decyzje nigdy nie dotycza drugiego
                      czlowieka, jesli robie cos zle to najwyzej dotyczy to mnie.
                      Serdeczne pozdrowienia.

                      • dolor Re: jestem sama.... 18.09.08, 09:38
                        mskaiq napisał:

                        > To ze ktos mysli inaczej, nie jest powodem do odwracania sie od
                        > drugiego czlowieka. Moje decyzje nigdy nie dotycza drugiego
                        > czlowieka, jesli robie cos zle to najwyzej dotyczy to mnie.
                        > Serdeczne pozdrowienia.
                        >
                        Pytałem tylko, czy nigdy nie zrodziło się podejrzenie, że to dlatego.
                        Swoją drogą wydaje mi się, że żeby decyzje nie dotyczyły drugiego człowieka, to
                        by trzeba w jaskini zamieszkać,a jak np. ktoś się decyduje dawać rady, to to
                        działanie bardzo dotyczy tego, komu się doradza, nie jedynie doradcy. Mylę się?
                        • dolor Re: jestem sama.... 18.09.08, 10:27
                          Jeszcze jedno pytanie, czy jak używasz zwrotu "myślę, że",oznacza to, że jesteś
                          bardzo głęboko o czymś przekonany i niezwykle trudno byłoby Ci to zmienić?
                          Pytam, bo mnie "myślę, że" zwykle kojarzy się z rozumowaniem właśnie
                          prowadzonym, gdy nie jestem pewny wniosków i chcę zobaczyć, jak się to sprawdza.
                          Stąd może dochodzić do nieporozumień.
                          --
                      • aidka Re: jestem sama.... 18.09.08, 09:59
                        mskaiq napisał:

                        > To ze ktos mysli inaczej, nie jest powodem do odwracania sie od
                        > drugiego czlowieka. Moje decyzje nigdy nie dotycza drugiego
                        > czlowieka, jesli robie cos zle to najwyzej dotyczy to mnie.
                        > Serdeczne pozdrowienia.
                        >
                        Drogi, Kochany Mskaiq,
                        jakąś tam decyzję co do mej osoby jednak podjąłeś.
                        zdecydowałeś, by, w tym wszystkim nie dodać mi otuchy, nie okazać
                        zrozumienia, ale uznać, że to, jak się czuję zależy wyłącznie ode
                        mnie. wniosek z tego mogłam wyciągnąć, że nie moi 'ratownicy'
                        sprawili, iż czuję się podle, ale ja sama ponoszę za to winę, tak,
                        jakbym negatywnych i przykrych emocji chciała.
                        ściskam
                        aidka
                        • mskaiq Re: jestem sama.... 18.09.08, 11:37
                          Probowalem wielokrotnie kontaktowac sie z Toba, dzwonilem i
                          zostawilem wiele wiadomosci.
                          Napisalas do mnie nastepujacy list
                          >Całkiem pozbawiono mnie do reszty spokoju i godności.
                          >Pozbawiono mnie też możliwości pisania w internecie.
                          >I pozbawiono mnie zaufania do przyjaciół.
                          >Nie będę z nikim rozmawiać.
                          >Ani przez telefon, ani przez internet.
                          >Wcale.
                          >Z nikim.
                          Opdpowiedzialem Ci na ten list
                          "Mysle Aidko ze nikt nie moze nas pozbawic godnosci, tylko Ty mozesz
                          to zrobic bo ona nalezy do Ciebie. Nikt rowniez nie pozbawil Cie
                          zaufania do przyjaciol, tylko Ty mozesz pozbawic sie zaufania do
                          przyjaciol. Nie mialem nic wspolnego z akcja Bertrady, dowiedzialem
                          sie o niej juz po wszystkim.
                          Nikt nie pozbawil Cie mozliwosci pisania w internecie bo to zalezy
                          rowniez tylko od Ciebie."
                          Na szczescie wrocilas do pisania na internecie. Czy chcesz
                          kontynuowac kontakty ze mna zalezy to od Ciebie rowniez.
                          Serdeczne pozdrowienia.




                          • aidka Re: jestem sama.... 18.09.08, 14:57
                            Mskaiq,
                            w sumie to nieco nie na temat.
                            no i to cytowanie tu korespondencji na priva...
                            telefony mam, póki co, wyłączone - nie chce mi się gadać z nikim -
                            po co ma mi się głos łamać i inne takie.
                            mnie nie o to chodzi, że nie dzwoniłeś, bo wiem, iż chciałeś
                            rozmawiać.
                            mnie chodzi o to, że nie próbowałeś mnie zrozumieć i odejść choć na
                            chwilę od Twych szablonowych wypowiedzi.
                            uściski
                            a.
                            • mskaiq Re: jestem sama.... 18.09.08, 15:46
                              W poprzednim wpisie poruszylas to co pisalismy pomiedzy soba,
                              dlatego zacytowalem dokladnie to co pisalismy do siebie. To co
                              cytuje nie zawiera zadnych prywatnych informacji o Tobie.
                              Napisalas
                              >zdecydowałeś, by, w tym wszystkim nie dodać mi otuchy, nie okazać
                              >zrozumienia, ale uznać, że to, jak się czuję zależy wyłącznie ode
                              >mnie.
                              Nie bardzo rozumiem jak mialem odpowiedziec na Twoj list. Czy mialem
                              Ci napisac ze nie powinnas pisac wiecej na forum, ze nie powinnas
                              miec zaufania do przyjaciol i ze kazdy moze nas pozbawic godnosci.
                              Tak nie uwazam. Gleboko wierze ze ze nikt nie jest w stanie odebrac
                              mi godnosci bo moja godnosc nalezy do mnie.
                              Wierze rowniez ze druga osoba nie moze podwazyc przyjazni. Jesli
                              moze to taka przyjazn jest slaba.
                              Jesli chodzi o pisanie na forum to piszesz i dobrze ze zdecydowalas
                              sie na taki krok.
                              Serdeczne pozdrowienia.


                              • aidka Re: jestem sama.... 18.09.08, 16:20
                                Mskaiq...
                                oczywiście nie o to mi chodziło.
                                głupio i niezręcznie jest mi teraz mówić jakich słów oczekiwałam,
                                skoro Ty nie mialeś potrzeby ich wypowiedzieć. dostałam maile po tym
                                wszystkim od ludzi, których znam w realu, od tych, których znam z
                                mailowania i forum, i od tych, których nawet z forum nie znałam i
                                nigdy się w sieci z nimi nie zetknęłam. i wszystkie te osoby znały
                                słowa, które dowodziły, iż rozumieją, jak ja się czuję.
                                a Ty, Mskaiq...wieloletni przyjaciel...- faktycznie wygląda na to,
                                że całkowicie panujesz nad emocjami i uczuciami. po prostu wydałeś
                                mi się taki zimny...i przykro mi się zrobiło, że , nawet w takiej
                                sytuacji, Ty mówisz to, co zwykle. i zero wspierającego ciepła...
                                ściskam
                                a.
                                • bajka009 Re: jestem sama.... 18.09.08, 17:16
                                  Niedawno zyce mi uświadomiło ze pieniadze są najważniejsze, gdy je
                                  tracisz , tracisz wszystko.
                                  • duszoinka Re: jestem sama.... 20.09.08, 10:19
                                    Witajcie:)

                                    Widze, ze temat przeszedł na Aidkę....ja jestem od niedawna na tym forum i nie zdążyłam jeszcze poczytać postów...ale widzę,że jesteś baaaardzo rozżalona postępowaniem kogoś tam wobec Ciebie..nie wiem do końca co się stało, jedynie się domyslam i chciałam Ci tylko powiedzieć, że ja się sparzyłam tyle razy....za dużo razy, ale ciągle mam nadzieję, że ludzie są z natury dobrzy!!!może i jest to naiwność, ale gdybym myślała inaczej to myślę, że juz by mnie tutaj nie było. Ludzie są głupcy....popełniają błędy, ale najważniejsze żeby z tych błędów wynosili jakieś nauki. Ja popełniłam wiele błędów w życiu, zraniłam wiele ludzi...boli to, ale teraz staram się żyć tak by moje decyzje nie krzywdziły, by mnie sumienie nie zżerało...a inni, którzy mnie ciągle ranią....oni będą za swoje czyny rozliczeni...nie mnie to oceniać. Muszę żyć ze świadomością, że mój były mąż mnie wykańczał psychicznie, a jak odeszłam to traktuje mnie jak ZERO jak SZMATĘ i wmawia to naszemu dziecku...a ja bym chciała żebyśmy mogli żyć jak ludzie, osobno, ale z szacunkiem do siebie. Mimo wszystko - mamy dziecko i to dla niego byłoby najlepsze, ale cóż, nie wszyscy potrafią przebaczać:(
                                    co do pieniędzy...to jak ja bym chciała je mieć!!!nie mówię o milionach, ale tyle żebym nie musiała wyliczać dziecku....żebym mogła Go gdzieś zabrać, by mógł się dobrze bawić!! Jednak nie powinnam narzekać, bo są ludzie którzy nie mają co do garnka włożyć, dlatego też dziękuję, że mam aż tyle!!!a może kiedyś wygram w lotto<lol>....:)

                                    Teraz czeka mnie najgorszy weekend w moim życiu...zostałam sama, całkiem:( Przyjaciół nie ma....Ukochany jest w pracy do niedzieli, a Dzieciaczek u taty do poniedziałku....mam nadzieję, ze głupie myśli nie powrócą....

                                    pozdrawiam Wszystkich i życzę miłego weekendu:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka