gabi_niedzisiejsza
13.02.09, 11:44
Siedzimy tu godzinami rozpamiętujemy, lubujemy się w opisywaniu
leków działań ubocznych mądrzymy się kłócimy, wydajemy się każdy dla
siebie pępkiem świata. Obnosimy się z objawami chorób, problemami
życiowymi ze wstaniem rano albo uśnięciem wieczorem.
Mój przyjaciel serdeczny ma stwardnienie rozsiane. Przepraszam,
wiem, że depresja to choroba śmiertelna, ale kiedy powiedział mi o
swojej choprobie wydałam się sobie zwykłą głupią histeryczką i
neurotyczką, a mój glupi rozwód i bitwa o piertuszkę, takie
śmiesznie małe i banalne, że aż mi się wstyd zrobiło. Życie jest
takie okrutne, czy istnieje jakiś boski plan, czy skazani jesteśmy
na przypadek?