olga_w_ogrodzie
19.05.09, 16:31
pokazują w telewizji bardzo młodych ludzi obtatuowanych mocno od
stóp po szyję w cętki jaguara, obkolczykowanych na calutkiej twarzy
i innych ciala częściach, wszczepiających pod skórę implanty jakieś,
by mieć na ciele górki, doczepiających do krótkich włosów pęk
plastikowych rurek... - zawsze, gdy się widzi coś takiego, myśli się
o tym, co oni zrobią ze swym pokaleczonym ciałem , gdy będą wiekowi,
gdy im się to znudzi.
jak dla mnie, się oni oszpecają, jak dla nich, to ozdoba ciała i ich
hobby /jedna laska mówi, że takie same hobby, jak dla innych
hodowanie gołębi/
się samej lata temu zrobiło tatuaż, ale, bralo się pod uwagę, iż
kiedyś może się znudzić, zatem tatuaż miał być biologiczny czyli
taki, który zniknie za 2-3 lata, dlatego kosztował 4 razy więcej,
niż normalny. /nie znikł on dotąd, nawet nie przyblakł - ktoś tam
mnie oszukał, ale mniejsza o to./
ale tak za 15 lat - zechcą odejść od ekscentrycznego wyglądu i...nie
da rady. nie wywabi się tatuaży z całego ciała, jeśli wyjmie się
kolczyki , których 2 rzędy na całej ręce, twarzy - także w
policzkach, nie tylko w nosie, uszach, wargach - no to ohydne dziury
zostaną.
pani psycholog mówi, że ludzie robią takie rzeczy, bo mają jakieś
zaburzenia, coś tam w ich życiu nie halo jest.
się ma podobne wrażenie.
/a ten Denis - człowiek tygrys...- to już w ogóle.
ciekawe, że on się tak modyfikuje od 30 lat już, zatem jemu, się
własny wygląd nie znudził, ani podobać nie przestał/