Dodaj do ulubionych

Jurczyk ostatecznie przegrał z Szerkusem

09.07.10, 00:53

Zanim niedawno temu szczeciński Sąd Apelacyjny orzekł o przekazaniu
sprawy oskarżonego Mariana Jurczyka i innych do ponownego
rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Szczecinie(na co Jurczyk się żalił
w "GW", stwierdzając, że tyle dobrego zrobił dla Szczecina) - to
wcześniej – w dniu 17 czerwca 2010 r. - Sąd Najwyższy uwzględnił
wniosek radcy prawnego Adama Soswy – pełnomocnika Eugeniusza
Szerkusa, wnoszącego o nieprzyjęcie do rozpoznania skargi kasacyjnej
wniesionej przez adwokata reprezentującego MJ, który skargę tę
wniósł od wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie i odmówił przyjęcia
do rozpoznania tej skargi.

Tak więc skargą tą pod względem merytorycznym w SN w ogóle nie
zajmowano się.

Przypomnieć wypada, że kilka lat temu Eugeniusz Szerkus publicznie
negatywnie wypowiedział się o osobie Mariana Jurczyka i tym co
stoczniowy magazynier robił w latach 70-ych, czym Jurczyk poczuł się
urażony i wystąpił do sądu przeciwko Szerkusowi z żądaniem
przeprosin i wpłaty 10.000 zł na cel społeczny.

Szczecińskie sądy inaczej jednak - niż SN w sprawie lustracyjnej -
przyznały rację Eugeniuszowi Szerkusowi, a Marian Jurczyk - poprzez
niepotrzebne i bezzasadne wszczęcie procesu nie tylko przypomniał
publicznie o swojej niechlubnej przeszłości, ale także poniósł
koszty postępowań sądowych i musiał też zapłacić Eugeniuszowi
Szerkusowi koszty zastępstwa prawnego radcy prawnego (pomijając już
koszty swojego pełnomocnika adw. D.N.).

Jurczyk z wszczętej przez siebie sprawy sądowej wyszedłby honorowo,
przyjmując propozycję honorowej ugody (sugerował to SA w Szczecinie
i na określonych warunkach przystał na nią także Eugeniusz Szerkus),
na co jednak nie chciał się zgodził i w efekcie generalnie i juz
definitywnie definitywnie przegrał proces.

Po co zatem był mu potrzebny ten proces, po co była mu potrzebna ta
szczecińska, zupełnie nieudana prezydentura, której
karnoprawne „efekt” jeszcze przysporzy mu wiele nerwów, po co się na
nią łakomił mimo przestróg ?

Niektórzy nie przewidują pewnych sytuacji, a potem w wieku powyżej
70-ki, zamiast spędzać spokojnie czas na działce - mają pretensje do
innych, ale mają też niepotrzebne kłopoty.
Obserwuj wątek
    • Gość: XX Re: Jurczyk ostatecznie przegrał z Szerkusem IP: 62.69.221.* 09.07.10, 16:49
      TW "Święty" przegrał??? Nie może być! Przecież był nietykalny!A który
      to sąd ośmielił się przyznać, że TW był TW? Dotychczas było to
      zakazane. Koniec świata, Panie Popiołek, koniec świata!
    • Gość: cxi Re: Jurczyk ostatecznie przegrał z Szerkusem IP: *.szczecin.mm.pl 10.07.10, 13:41
      „Gazeta Wyborcza” 30 sierpnia 2006 r., strona 2
      Wywiad dziennikarki Joanny Kowalewskiej z byłym stoczniowcem
      Eugeniuszem Szerkusem:

      [b]„I bardzo dobrze, że Lech Kaczyński wykluczył Jurczyka z grona
      zasłużonych działaczy opozycji. Jestem stronniczy, ale mam do tego
      prawo, bo JURCZYK TO CZŁOWIEK, KTÓRY MNIE SYPAŁ. Wiedziałem, że
      wśród znajomych jest agent SB, ale podejrzewałem kogoś innego –
      mojego bliskiego kolegę. Zerwałem z tym kolega kontakty, mimo ze
      zapewniał mnie, że to nie on donosił. Straciłem przyjaciela. Za
      kolportaż nielegalnej prasy dostałem rok więzienia – uratowała mnie
      amnestia. O tym, że JURCZYK BYŁ AGENTEM BEZPIEKI dowiedziałem się
      dopiero w sądzie, podczas rozprawy lustracyjnej”.

      Cytat tej wypowiedzi dosłowny. Wytłuszczenie (duże litery moje).

      Po blisko 5-u latach okazało się, że za te słowa Eugeniusz Szerkus
      ani nie musi szanownego pana Mariana Jurczyka przepraszać, ani
      płacić 10.000 zł na cel społeczny, czego także w procesie chciał
      szanowny pan Marian Jurczyk.

      Wypowiedź Eugeniusza Szerkusa była usprawiedliwiona.

      Koszty tej wypowiedzi poniósł wyłącznie szanowny pan Marian Jurczyk,
      a więc poprzegrywane procesy przez sądami różnych instancji i
      związane z tym koszty sądowe, koszty własnego pełnomocnika adwokata
      Dariusza Niebieszczańskiego, koszty reprezentującego Eugeniusza
      Szerkusa radcy prawego Adama Soswy, ale nade wszystko utracił takie
      niematerialne i niewymierne dobra jak dobre imię, honor, zdezawuował
      jurczykowe hasło „czas na uczciwość”, czy też wcześniejsze – „on nie
      dał się sprzedać”.

      Wypada też przypomnieć, że:

      - uprzednio warszawski sąd okręgowy oddalił żądanie Jurczyka
      domagającego się przyznania mu od Skarbu Państwa blisko 300.000 zł
      (kwoty 248.480,35 zł z odsetkami – za dochody, jakie mógłby mieć z
      pensji i diet do końca kadencji, gdyby nie stracił mandaty senatora
      oraz 30.000 zł za naruszenie czci i pogorszenie stanu zdrowia),

      - obecnie oskarżony Marian Jurczyk czeka na dalsze rozprawy sądowe w
      szczecińskich sądach karnych, w związku ze znaną działką na Mieszka
      I,

      - w październiku 2010 r. szanowny pan Marian Jurczyk będzie
      obchodził 75 urodziny, niewątpliwie także w obawie o to, czy będzie
      skazany, czy może jednak zostanie uniewinniony.

      Owo „szanowny pan” to zwrot, którym posługiwał się sam Marian
      Jurczyk, który nawet w sali szczecińskiego Sądu Okręgowego
      zaatakował słownie pełnomocnika reprezentującego Eugeniusza
      Szerkusa, gdy ten zadał mu „niewygodne” pytanie o branie pieniędzy
      od SB,zarzucając temuż radcy prawnemu Adamowi Soswie, że zamiast
      zadawać pytania o branie pieniędzy od SB – pełnomocnik Eugeniusza
      Szerkusa powinien podziękować Marianowi Jurczykowi za to, że za
      wszystkich nadstawiał głowę.

      Podane zostały przeze mnie wyłącznie fakty.

      Każdy może wyciągać z tych faktów własne wnioski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka