Dodaj do ulubionych

Będzie odszkodowanie dla dziecka poparzonego "K...

15.10.10, 11:41
Ja bym tym rodzicom dał karę 100 tys., a nie żadne odszkodowanie. Głupota ludzka nie zna granic.
Obserwuj wątek
    • 1przeciwnik_glupoty jakimi głupkami muszą być zarządzający netto? 15.10.10, 11:52
      Jakimi głupkami muszą być zarządzający netto, skoro wiedząc, że w ich sklepach biegają samopas dzieci ustawiają na najniższych półkach środki wysoce żrące i niebezpieczne? Jakimi głupkami muszą być dyrektorzy i zarząd netto, skoro po takim wypadku nie uważają za stosowne podjąć jakichkolwiek środków zaradczych?
      Jak bardzo głupi muszą być ludzie, dla których ułożenie na półce wg schematu sprzedażowego jest ważniejsze, niż potencjalne zagrożenie, które może spotkać dzieci ich klientów?

      I dla przykładu - do Castoramy też dzieci mogą chodzić z rodzicami, ale tam jest jasno określone, że sklep może być dla dzieci niebezpieczny i że mają być pod opieką.

      Zatem jakim głupkiem trzeba być, żeby udawać, że w netto nie ma zagrożenia dla dzieci i nie robić nic, mimo serii już wypadków analogicznych do tego z netto?
      • gmithc Re: jakimi głupkami muszą być zarządzający netto? 15.10.10, 14:00
        przeciwnik głupoty to chyba ojciec Adriana
        który na siłę chce wszystkich przekonać że to nie jego wina że olał swoje dziecko
        wyrodnycw...beka na gwarancji
        • 1przeciwnik_glupoty do paranoika 15.10.10, 14:21
          w sąsiednim wątku gdy udawadniałem głupotę byłem nauczycielem, w innym zwolennikiem Jacynki a gdzie indziej Janem Zbawicielem...

          ... zmierz się z argumentami a nie stosuj głupawych ad personów.
          • gmithc Re: do paranoika 15.10.10, 14:43
            po ilości Twoich postów wnioskuje że jesteś zawodowym forumowiczem
            ogólnie pracy w wekend nie ma i co Ty biedaku będziesz robił jak wszyscy inni bedą odpoczywać
            jest trochę racji w tym co piszesz ale generalnie w kapitalizmie każdy ma tak jak sobie pościeli
            i dlatego mam wyjebane na problemy innych i ich dzieci
            jakoś na dopalaczach były napisy ostrzegawcze że to nie do spożycia a ludzie to brali i co poniektórzy się przekręcili
            jak Ty nie pilnujesz swoich dzieci (jak to napisałeś bibi że 4 latka prowadzi za rękę-z tym że jej dziecko nie wpierdziela kretów)
            to nie łudź się że ktoś to za Ciebie zrobi
            a odnośnie faktów to ja rozumiem te o których Ty piszesz
            ale Ty nawet nie starasz się zrozumieć tego co sądzą inni już nie mówię że masz się z nimi zgadzać
            • 1przeciwnik_glupoty Re: do paranoika 15.10.10, 14:55
              Kapitalizm to brak odpowiedzialności za drugiego? Ciekawy, mamonowy punkt widzenia.

              A tych co zażyli dopalacze, np. kiedyś Twoje dziecko, które nie przeczytało, albo przeczytało, ale chciało spróbować i trafiło do szpitala proponuje od razu "na Madagaskar". Bo życie jest doskonałe... i każdy sobie je układa wg rozumu. A przegrani do piachu!
      • Gość: bibi Przeciwniku głupoty drogi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 14:05
        Jestem mamą 4-letniej dziewczynki. Gdziekolwiek byśmy nie były, czegokolwiek nie robiły - pilnuję jej. Mała wie, że trzeba trzymać mamę za rękę, że nie wolno się oddalać. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żebym straciła córkę z oczu na tak długi czas, żeby mogła sobie zdążyć zrobić krzywdę. Gdybym w sklepie straciła ją z oczu, ba!, z zasięgu ręki, po prostu bym za nią pobiegła. Nie uważam się za super matkę, nie jestem idealna, zdarza się, że brakuje mi cierpliwości. Ale troski o bezpieczeństwo mojej córeczki nigdy nie zaniedbuję.
        Dobrze byłoby, gdyby sklepy były dostosowane do tego, że przebywają w nich dzieci, ale główna waga odpowiedzialności za malucha spoczywa jednak na rodzicach. Weź pod uwagę jeszcze jedno - mały Adrian nie zdążyłby połknąć kreta w ciągu 5 czy 10 sekund, szczególnie, że sprawność motoryczna 2-3 letnich dzieci jest mocno ograniczona. A tyle mniej więcej - czyli 5-10 sekund - rozsądnej matce powinno zająć odnalezienie w sklepie malucha, który się oddalił. Bo powinna zareagować NATYCHMIAST, a nie dopiero na dźwięk płaczy swojego dziecka.
        Noże w kuchni trzymam wysoko - absolutnie poza zasięgiem małych rączek. Gdyby moja mała się skaleczyła miałabym pretensje do siebie, a nie do producenta noży.
        • 1przeciwnik_glupoty Re: Przeciwniku głupoty drogi 15.10.10, 14:19
          Piękny opis czujności i przywiązania dziecka na krótkie pępowinie. Oby życie nie zweryfikowało Ci kiedyś Twoich głęboki przekonań.

          Sprawność motoryczna małych dzieci mocno ograniczona? Rozczulasz mnie. No może Twojego dziecka, jeśli cały czas je za rękę trzymasz...

          Ech, nadopiekuńcze mamusie, które najwyraźniej mają dużo czasu... :-)
          • Gość: bibi Re: Przeciwniku głupoty drogi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 14:44
            Niepotrzebnie próbujesz mnie obrazić, jeszcze bardziej mi przykro z tego powodu, że ironizujesz na temat mojej córki. Ja pisałam do ciebie dużo elegantszym językiem.
            Nie trzymam dziecka na krótkiej smyczy. Są po prostu te sfery życia i aktywności, w których pozwalam jej na dużo, a są takie momenty (na przykład wizyta w zazwyczaj pełnym ludzi supermarkecie lub spacer w pobliżu ruchliwej ulicy), kiedy wymagam od siebie pełnej kontroli sytuacji, a od niej przestrzegania reguł, czyli nieoddalania się i trzymania mnie za rękę. Mam ją puszczać samopas, bo to ją przystosuje do życia? Adriana ta twoja "długa pępowina" przystosowało do życia z oparzeniami i bólem. Jeśli nie widzisz w tym błędu rodziców, to po prostu nadajemy na różnej długości falach.
            Przez moją, jak to nazywasz, nadopiekuńczość, moje dziecko nie ma poparzonego przełyku, twarzy i kilkunastu operacji za sobą, czego, niestety, nie można powiedzieć o małym Adrianie.
            Widzisz tylko winę sklepu. A ja sklepu i rodziców.
    • 1przeciwnik_glupoty Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 11:56
      Wyjaśnił mi, na czym polegała głupota rodziców w sklepie netto? Na tym, że dziecko mogło dostać się do środków żrących (a jakimś cudem nie zrobiło tego w ich domu)? Na tym, że fikcyjne zabezpieczenie albo powszechnie uszkodzone opakowanie było otwarte?
      • Gość: mika Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 12:14
        1przeciwnik_glupoty napisał:

        > Wyjaśnił mi, na czym polegała głupota rodziców w sklepie netto? Na tym, że dzie
        > cko mogło dostać się do środków żrących (a jakimś cudem nie zrobiło tego w ich
        > domu)? Na tym, że fikcyjne zabezpieczenie albo powszechnie uszkodzone opakowani
        > e było otwarte?

        Bo ZASRANYM obowiązkiem rodziców jest je pilnować ... To rodzic jako dorosła osoba (a więc teoretycznie umiejąca myślec przyczynowo-skutkowo) powinien przewidzieć że dziecku coś może się stać. Dziecko nie wie co to jest kret, ale rodzic tak, więc to rodzic powinien pomyśleć: kur**a, stoi tak nisko że mały to może złapać i chcieć zjeść albo się tym bawić ... lepiej smarkacza mieć przy sobie! tak myśli normalny, odpowiedzialny rodzic (*smarkacz, mały - można wymienić na dowolne imię)
        • Gość: Jus Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.10, 12:24
          Rodzice powinni pilnowac dzieci, to ich obowiązek. Bezapelacyjnie. Za co ten sklep będzie pozwany, za to że sprzedaje środki czyszczące. Czy może producent za to, że je produkuje. A może w każdym sklepie powinni stać strażnicy? Ludzie to nie jest USA, tu się myśli.
          • 1przeciwnik_glupoty Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 12:48
            A w USA po prostu ustawia środki poza zasięgiem dłoni dzieci lub wywiesza się ostrzeżenie dla rodziców, że po sklepie walać się mogą poodkręcane butelki ze środkami żrącymi wyglądające jak drażetki miętowe...
        • 1przeciwnik_glupoty do miki 15.10.10, 12:39
          Rozumiem, że wg Ciebie ani producent ani sklep za nic nie odpowiada, bo wystarczy odpowiedzialność rodzica?

          No to idźmy dalej tym genialnym tokiem myślenia - niech producenci przestaną produkować "bezpieczne" zakrętki, bo przecież rodzic odpowiada,
          - niech w każdym sklepie można sobie kupić dowolną ilość trucizn, leków i środków chemicznych, bo to rodzic odpowiada,
          - niech w sklepach będzie ogólnodostępna broń palna, najlepiej nabita i na półkach w zasięgu dzieci, bo to rodzic odpowiada...

          Tylko netto i jego szefostwo jest zwolnione z myślenia?
          • Gość: mika Re: do miki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 13:25
            Jak byłam małym dzieckiem, to coś takiego jak bezpieczna zakrętka nie istniało. Jakoś nie przypominam sobie żeby rodzice mieli z tym problem. Nie pamiętam też stad dzieci bielgających po sklepie bez nadzoru rodzicielskiego ( a obecnie jest to dość częste zjawisko).
            Chemię różnej maści zawsze można było w sklepach dostać (kreta też) i to właśnie rodzice pilnowali żeby gównarzerka nie pchała w nią łap. jak smarkacz zbił butelkę z melkiem to rodzic nie miał pretensji do obsługi sklepu że butelka stoi nisko i że dziecku coś mogło się stać, tylko opierd...ł pociechę, że nie patrzy co robi.
            A tekst o broni to już demagogia.

            Niestety, nastały czasy, kiedy to rodzice uważają że odpowiedzialność za ich dzieci ponoszą wszyscy dookoła tylko nie oni sami .... szkoła ma wychować, sklep uważać żeby gó...arz nie zrobił sobie krzywdy, państwo nakarmić i wykształcić .... zgroza!
            • 1przeciwnik_glupoty Re: do miki - poroniona logika 15.10.10, 13:31
              Genialne.
              Na pewno za to pamiętasz z tego okresu statystyki poparzeń dzieci, prawda?

              I uważasz, że skoro za czasów dziadka nie było w samochodach obowiązku jeżdzenia w pasach to teraz też nie są potrzebne?

              A już w socjalizmie wybitnie dużo było supermarketów i sprzedawnych powszechnie środków czystości...


              Widzisz, pieprzysz głupoty, że kiedyś rodzice pilnowali a dziś nie... tylko nie masz pojęcia o skali ówczesnych poparzeń, ofiarach wypadków, itd. Wg poronionej, durnej Twojej logiki należy wycofać zakrętki, bo kiedyś ich nie było?
              • Gość: mika Re: do miki - poroniona logika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 13:36
                wychodzę z założenia że odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic. koniec kropka. tak stanowi prawo - czy sie to komuś podoba czy nie. zmień prawo bedziesz mógł wtedy czepiać sklepu, rzadu, marketingowców i kogo tam sobie chcesz ....
                • i.fugazi Re: do miki - poroniona logika 15.10.10, 13:57
                  > wychodzę z założenia że odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic. koniec kropk
                  > a.

                  I mamy przykład na to, że matura z matmy (logiki) jest niezbędna.

                  Ze zdania, "odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic." nie wynika wcale, że za wypadek w sklepie odpowiada rodzic.

                  Pozdrawiam
                  Fugazi
                  • Gość: mika Re: do miki - poroniona logika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 14:12
                    Fugazi, ale to rodzice nie upilnowali dziecka. Idąc do sklepu z dzieckiem - nie zastanawiam się czy słusznie, że domestos stoi nisko, czy nie. Biorę dziecko za rękę i trzymam. Mam świadomość, że jeśli dziecku coś się stanie to ono będzie cierpiało, nie sprzedawca. Idąc przy ulicy, tez trzymam dziecko za rękę i filozofuję czy kierowca będzie stosował zasadę ograniczonego zaufania czy nie. Ma iść z mojej prawej strony i już. Bezpieczeństwo i zdrowie mojego dziecka jest dla mnie, jako rodzica, dobra najważniejszym i kropka. Ja jestem od przewidywania zagrożeń. Dlatego, nie zgadzam się z Wami, że winę ponosi Netto (tym bardziej że dostępne w sieci zdjęcia z monitoringu, pokazuja że rodzice są niezbyt przejęci własnym dzieckiem) i powinno płacić odszkodowanie.

                    pozdrawiam
                    • Gość: mika Re: do miki - poroniona logika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 14:13
                      korekta
                      Idąc przy ulicy, tez trzymam dziecko za rękę i nie filozofuję czy kierowca będzie stosował zasadę ograniczonego zaufania czy nie
                      • 1przeciwnik_glupoty Re: do miki - poroniona logika 15.10.10, 14:16
                        Jak już napisałem, za pijanego kierowcę, też: "odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic"...
                    • i.fugazi Re: do miki - poroniona logika 15.10.10, 14:31
                      > Fugazi, ale to rodzice nie upilnowali dziecka.

                      Tak, masz rację.
                      Ale z tego wcale nie wynika, że właściciel sklepu kiedy jest błoto nie ma posprzątać bo ktoś (też dziecko) może sobie zrobić kuku.
                      Musisz rozumować logicznie a to nie znaczy wcale zerojedynkowo. Ze zdania prawdziwego nie wynika wcale, że wszystko co dalej piszesz jest prawdą.
                      Daj się uczulić na to, że odpowiedzialność to nie tylko trzymanie za rączkę. Może ona przekładać się na myślenie o innych, na dbanie o ich bezpieczeństwo. Zarówno rodzic jak i właściciel sklepu ale też producent nie jest z tego obowiązku zwolniony. Wszyscy oni mają do cholery myśleć a w razie nieszczęścia ponosić proporcjonalną odpowiedzialność. Tym bardziej, że z kupującym sprzedawca zawierają umowę, że towar jest dobry, sklep bezpieczny. Za to płacisz w kasie.
                      Tu ewidentnie nie tylko rodzic jest winien i nie powinien ponosić całej odpowiedzialności i kosztów leczenia.

                      Pozdrawiam
                      Fugazi
                      • Gość: mika Re: do miki - poroniona logika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 15:00
                        >>Tym bardziej, że z kupującym sprzedawca zawierają umowę, że towar jest dobry, sklep bezpieczny.
                        Śmiem twierdzisz że to utopia, ale rozumiem intencje :)

                        >> Może ona przekładać się na myślenie o innych, na dbanie o ich bezpieczeństwo
                        Rozumiem też Twoje argumenty za współodpowiedzialnością za zdarzenie, ale przyznasz, że dokładnie to samo zdanie mogłabym powiedzieć w akcie oskarżenia rodziców.
                        Ale skoro współodpowiedzialność to oczekuję że rodzice również poniosą karę ...


                        pozdrawiam
                        • i.fugazi Re: do miki - poroniona logika 15.10.10, 15:06
                          > Ale skoro współodpowiedzialność to oczekuję że rodzice również poniosą karę ...

                          Solidarnie i sklep i producent i rodzice po 100,00 na rzecz dziecka.
                          Wypłacane w ratach co miesiąc do skończenia studiów.

                          Pozdrawiam
                          Fugazi
                • 1przeciwnik_glupoty Re: do miki - poroniona logika 15.10.10, 14:15
                  I dlatego mamy 40 tys. sierot społecznych w domach dziecka... za które często ani państwo ani rodzice nie odpowiadają.
                  I mamy kilkaset tysięcy dzieci wysyłanych do przedszkoli i szkół - w których przecież za spożycie kreta, wg głupich tekstów "odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic".

                  Jak rodzic z dzieckiem wjadą na most, który się pod nimi zawali, to: "odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic".

                  Jak pijany kierowca wjedzie w przystanek autobusowy, to: "odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic" - bo mógł przewidzieć.

                  Jak producent spieprzy zakrętkę a sklep ustawi na wysokości ręki dziecka, to: "odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic"...

                  a te wszystkie przepisy, które nakazują zwolnić na drodze, znaki stawiane przed szkołami, odpowiedzialność opiekunów grup, itd. to zawracanie głowy, bo: "odpowiedzialność za dziecko ponosi rodzic".
      • Gość: bernabeu17 Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? IP: *.pz1-nat.espol.com.pl 15.10.10, 12:34
        Na tym, że trzyletnie dziecko nie może samo biegać sobie po sklepie. Sam mam dzieci i dziwię się debilizmowi niektórych rodziców i tak było w tym wypadku.
        • 1przeciwnik_glupoty Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 12:41
          Pewnie dlatego nie może samo biegać po sklepie, bo sklep na półkach, na wysokości dziecka umieszcza niezabezpieczone, żrące środki? I nie ma ochoty przenieść ich na półkę wyżej, bo tamta jest w umowie zagwarantowana innym towarom, co?

          Ochrona jest w sklepie jedynie do udawania i pilnowania złodziei a nie chronienia klientów.
          Obsługa i tak jest zajęta, że nie ma czasu zająć się klientem.
          A szefostwo jest zwolnione z myślenia... bo spycha winę na producenta. Producent spycha na rodzica, bo przecież zabezpieczenie nie musi działać...

          Piękne.
          • gmithc Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 13:20
            może też dlatego żeby nie pier...ąć wózkiem takiego 3 latka biegającego po sklepie jak po placu zabaw
            wyobraź sobie, że nie mając w tej chwili dzieci nie mam ochoty się o nie martwić
            to samo dotyczy biegania małolatów samopas przy ruchliwych ulicach gdzie też "tylko" piłka wypadnie na ulice a maluch po nią poleci bo będzie dla niego ważniejsza niż zdrowie(dla niego wartości abstrakcyjne)
            • 1przeciwnik_glupoty Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 13:28
              Życzę Ci, że jak już wpadniesz, a może dojrzejesz do posiadania dzieci, żebyś spotkał się na świecie z paroma takimi osobami, które będą jeździć wózkiem po sklepie patrząc tylko na koniec swojego nosa, będą mieć w dupie dzieci biegające przy drodze a może wręcz dołożą do gazu...

              ... na szczęście prawo chroni dzieci przed niedojrzałymi, mającymi w dupie dorosłymi... o czym mam nadzieje przekona się zarząd netto i akcjonariusze.
              • gmithc Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 13:56
                typowy polaczek życzy wszystkiego najgorszego
                mi chodzi tylko o to że niektórzy nie dorośli do tej odpowiedzialności jaka jest wychowanie dziecka
                i na przez swoje lenistwo, głupotę zawracają dupę innym zupełnie niezwiązanym ze sprawa ludźmi
                ja jak mam pod opieką jakieś dziecko to nie ma bata żeby zjadło kreta czy bawiło się na ulicy po prostu mam wyobraźnie i potrafię przewidzieć zagrożenia bo to wiele prostsze niż naprawianie szkody
                • 1przeciwnik_glupoty Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 14:11
                  Typowy polaczek ma dupie drugiego polaczka.

                  Nie dorósł do tego, żeby ustawić półkę wyżej niebezpieczne substancje, nalepić ostrzegawczą nalepkę obok setek reklam, zwolnić koło dzieci na ulicy czy patrzeć dalej niż koniec swojego wózka w sklepie.
                  • Gość: bibi znów do przeciwnika głupoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 15:12
                    To może z innej strony. Co według ciebie powinno stać na najniższej półce w dyskontach i supermarketach?
                    Że nie substancje żrące - już wiemy.
                    Papier toaletowy? Też nie, bo pakowany jest w folię, a jak wiadomo nieświadome zagrożenia dziecko może się opakowaniem foliowym udusić, jeśli nałoży je sobie na głowę.
                    Słodycze? Dziecko może się udławić emenemsem.
                    Chleb? Nie! Bo ma druciano-plastikowe zapięcie, które dziecko może zdjąć i włożyć sobie w oko albo do nosa.
                    Wszelkie rzeczy szklane odpadają, to się rozumie samo przez się.
                    Książki? Można boleśnie zaciąć się kartką w palec. Jak dziecko się uprze i zje książkę w czasie, gdy rodzice wybierają winogronka, to też może się dla niego źle skończyć.
                    To może kalosze?
                    I jeszcze. Gdzie w takim razie stawiać środki czystości? Na drugiej, trzeciej półce od dołu nie, bo nadal są w zasięgu dzieci. Na wyższej? To też niebezpieczne. Bo jak ktoś potrąci i taki "Kret" spadnie z wysokości, to opakowanie może się zniszczyć, granulki wysypać, a dziecko będzie miało tym łatwiejszy dostęp do żrącej substancji.
                    Może więc jednak niech rodzice zwracają baczniejszą uwagę na swoje dzieci w miejscach, które stanowią dla nich potencjalne zagrożenie?
                    • 1przeciwnik_glupoty do demagoga bibi... 15.10.10, 18:55
                      Rozczulasz mnie dosłownie! W netto żrące środki czystości to w sumie 3 kartony, których jak widać kierownictwo nie ma ochoty przenieść na wyższą półkę.

                      Jeśli nie wiesz od jakiego wieku dziecko jest świadome działań i jaki wtedy osiąga wzrost - napisz do szefostwa netto... oni niedługo będą doskonale to wiedzieć.

                      Poza tym w sklepie powinno się układać każdy niebezpieczny towar tak, żeby się krzywda nie stała - także dorosłemu. Jak stoi europaleta z słoikami, to nie powinna być zdjęta folia ochronna z dolnych warstw, żeby spadając nie rozbiły się, nie zalały podłogi a upadająca osoba nie przewróciła na ostre szkło... zobacz jak rozpakowuje się towar w netto.

                      Co do folii, to kiedyś pewna firma wypuściła na rynek zabawki pęczniejące i musiała je wycofać jak dzieci zaczęły się dusić - czyli to też jest ważne. W USA na foliach drukuje się ostrzeżenie. Więc może netto powinno zmienić formę dystrybucji produktów i ich ekspozycji? Mamy kolejny element niebezpieczny. Oszczędzanie na rozpakowaniu i ułożeniu towarów kosztem życia dzieci?

                      A jak chcesz coś ustawiać na dolnych półkach to proponuje cukier, mąkę, soki w kartonach, chrupki, gąbki, kartofle, etc.
              • Gość: bibi Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.10, 15:15
                Ty to chyba w Biedronce pracujesz, żeś się tak na to Netto uparł... ;)
                • 1przeciwnik_glupoty Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 18:56
                  Kolejna geniusza intelektu - odwiedzasz Biedronkę? Przecież oba sklepy mają dokładnie tą samą koncepcję sprzedaży... tylko logo inne.
      • plosiak Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 12:37
        Jaki fajny przewrotny nick. Propagujesz głupotę i brak odpowiedzialności rodziców, gratuluję pomyślunku.

        Otóż do ukończenie przez dziecię pełnoletności za jego czyny odpowiadają rodzice. Im dziecko młodsze, tym więcej uwagi trzeba dziecku poświęcić. Skoro rodzice mieli gdzieś, co robi ich dziecko, to dlaczego Netto ma im cokolwiek płacić ? Zauważ, że dziecko nie było pozostawione "samopas" na ułamek sekundy, ale na dłuższy czas. Musiało mieć czas, by dojść do półki, wziąć ten środek, odkręcić nakrętkę i w końcu spożyć. Gdzie byli w tym czasie rodzice ???

        Kierując się twoim tokiem (nie)myślenia jeśli dziecko wbiegnie pod koła samochodu jadącego zgodnie z przepisami kierowca powinien siedzieć ? A jak w markecie dziecko weźmie z półki tiktaki i się udławi, to też będzie wina zarządu spółki, a nie rodziców ?

        Pozew nie ma najmniejszych szans powodzenia. Świadczy o tym fakt, że roszczeniowych rodziców nie reprezentuje żaden adwokat czy radca prawny, ale jakaś "kancelaria odszkodowawcza", czyli nie wiadomo co. Pewnie cwaniak, co kasuje 40% prowizji i obiecuje setki tysięcy za bezmyślność rodziców.
        • 1przeciwnik_glupoty Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 12:46
          Widzisz ćwoku, jeśli wbiegnie - to nie będzie to: 1. odpowiedzialność opiekuna (niekoniecznie rodzica), 2. sprawdzi się, czy kierowca zastosował się do zasady ograniczonego zaufania na drodze i widząc dzieci zwolnił.

          Szefostwo netto najwidoczniej nie uważa, że mogłoby przenieść środki trujące i niebezpieczne o jedną półkę wyżej - widocznie to ich przerasta.

          W Polsce ludziom, w tym dzieciom nie wolno pokazywać golizny, trzeba ją umieszczać poza zasięgiem rąk dziecka, żeby przypadkiem nie sięgnęło, oraz zakrywać. Za to środków żrących nie trzeba...

          I jeszcze jedno - logika wywodu o "kancelarii odszkodowawczej" jest równie idiotyczna - skąd wiesz, kto jest tam zatrudniony? A jeśli już kasuje 40% od efektu, to chyba nie bierze sprawy bez wiedzy o skuteczności.

          Ja jestem pewien, że wygra, bo netto było świadome potencjalnego zagrożenia, jest nadal - i mimo możliwości nie podjęło NAJMNIEJSZYCH STARAŃ, żeby je ograniczyć. Wygra w cuglach.
          • plosiak Re: Bernabeu, na czym polegała głupota? 15.10.10, 16:12
            Taki z ciebie słabiak ? Po pierwszym poście wyzywasz ? Brak argumentów ? Buahahahahaha.

            Nie masz pojęcia o prawie, to po co się odzywasz ? Jeśli dziecko wbiegnie pod samochód, to odpowiedzialność ponosi opiekun. Jeśli go nie było - rodzic. Co jest winny kierowca jadący np. 40 km/h, jak mu zza krzaka wyskoczy dzieciak ?

            Netto wygra. To oczywiste dla każdego, kto choć liznął prawa - musisz udowodnić w sądzie winę. Na czym niby polega wina Netto ? Jak przestawią półkę wyżej i 2 8-latków wysłanych po bułki zeżre kreta i zemrze, to będzie też wina Netto ? A może twoja, bo tak "poradziłeś" na forum ?

            A o kancelariach odszkodowawczych wiem sporo, żadna nie zatrudnia adwokatów czy radców, bo działają nieetycznie, wyłudzają od ludzi lichwiarską prowizję i nie mają pojęcia, co robią. Naganiaj dalej klientów, naiwnych nie brakuje.
        • i.fugazi Stary pierdziel obala mity 15.10.10, 13:14
          > Im dziecko młodsze, tym więcej uwagi trzeba dziecku poświęcić.

          Jest zupełnie na odwrót. Sytuacja radykalnie się zmienia dopiero kiedy dziecko opuszcza dom i zakłada swoją rodzinę.

          > Zauważ, że dziecko nie było pozostawione "samopas" na ułamek sekundy, ale na dł
          > uższy czas.

          Zrobić trzy kroki, chwycić i odkręcić kreta to dla takiego dziecka 3 sekundy. Nie wie tego ten który dzieci nie miał. Rodzic nie jest robotem obserwującym dziecko 24h/dobę. I w sklepie, piaskownicy czy w kinie ma prawo czuć, że o jego dzieci bezpieczeństwo zadbał ktoś wcześniej tak konstruując lady aby po stuknięciu wózkiem się nie zawaliły, tak konstruując fotele aby dzieci nie urwały paluszków czy tak stawiając towar aby szczególnie trujący czy niebezpieczny był poz bezpośrednio dostępem dla dzieci.

          > Kierując się twoim tokiem (nie)myślenia jeśli dziecko wbiegnie pod koła samocho
          > du jadącego zgodnie z przepisami kierowca powinien siedzieć ? A jak w markecie
          > dziecko weźmie z półki tiktaki i się udławi, to też będzie wina zarządu spółki,
          > a nie rodziców ?

          Jak dziecko w sklepie dosięgnie w 3 sekundy noża i ciachnie nim Plosiaka w nogę to winny jest i opiekun i sprzedawca noży. Podobnie kiedy dziecko wbije znaleziony na placu zabaw gwoźdź Plosiakowi w oko współwinny jest zarządca placu. To chyba oczywiste bo gwoźdź nie powinien się tam znajdować.

          > Pozew nie ma najmniejszych szans powodzenia. Świadczy o tym fakt, że roszczenio
          > wych rodziców nie reprezentuje żaden adwokat czy radca prawny, ale jakaś "kance
          > laria odszkodowawcza", czyli nie wiadomo co.

          Z mojego doświadczenia wynika zupełnie odwrotne przekonanie. A jeżeli rodzina dodatkowo wykupiła ubezpieczenie wszystkie koszty pokryje ubezpieczyciel.

          Pozdrawiam
          Fugazi
          • plosiak Re: Stary pierdziel obala mity 15.10.10, 16:20
            Nie masz racji. Dwulatek wymaga większej uwag od 15-latka, który raczej nie zeżre kreta z półki albo nie obleje się wrzątkiem. Tyle w przedmiocie rzeczywistości. Wróć na Ziemię.

            Nigdy nie widziałeś dwulatka w akcji, to po co się wymądrzasz. Nie jest możliwe, by w 3 sekundy taki dzieciak skoczył do półki z kretem, wyciągnął opakowanie, otworzył się najadł się (napił). Pasuje ci to do idiotycznej tezy, to tak piszesz. Normalny rodzic nie zostawia dziecka w sklepie samopas. Sklep nie jest przystosowany do tego, by dzieci poruszały się po nim samodzielnie.

            Czym innym jest konstrukcja fotelika DLA DZIECI, a czym innym np. wizyta rodzica z dzieckiem w sklepie czy w urzędzie. Inaczej zbudowana jest bawialnia dla dzieci, inaczej sklep dla dorosłych. A jak tiktaki będą zbyt nisko ? A jak ryż ? Też się można nim zakrztusić. Też sklep będzie ponosił winę ?

            Sprzedawca noży nie może być winny, chyba że da dziecku do ręki nóż.

            Jakie ubezpieczenie miała wykupić rodzina ? Od głupoty ? Sprzedają takie ? Nikt ci nie pokryje kosztów procesu, jeśli bezmyślnie pozostawiasz dziecko bez opieki.
            • 1przeciwnik_glupoty Re: Stary pierdziel obala mity 15.10.10, 18:59
              Tak, zamiast zeżreć kreta zeżre dopalacza.

              I w tym kraju można sprzedawać dopalacze dokładnie tak, jak kreta...

              A co do tiktaków, to raczej gorsze skutki są z zakrzutszenia się pastylką kreta niż tik-takiem. I dlatego te produkty są pakowane w bezpieczne a nie niebezpieczne opakowania.
    • haritka Za dziecko odpowiadają rodzice 15.10.10, 14:12
      dziecko puścili samopas po sklepie dal wygody a teraz szukają winnych.

      Netto i producent Kreta bez sadu mogliby wspomóc rehabilitacje dziecka a sad powinnien ukarac rodziców
      • 1przeciwnik_glupoty Re: Za dziecko odpowiadają rodzice 15.10.10, 14:17
        Producent powinien przestać kupować tanie i nieefektywne zamknięcia.
        Netto powinno zmienić ustawianie towaru na półkach albo ostrzegać rodziców, że w ich sklepie grozi dziecku śmierć lub kalectwo... ale marketingowo to się źle sprzedaje. Znacznie lepiej sprzedaje się rżnięcie głupa.
        • Gość: . Re: Za dziecko odpowiadają rodzice IP: *.szczecin.mm.pl 15.10.10, 15:19
          Dobrze, ze ty nie musisz rznac glupa, bo po prostu jestes skonczonym debilem.
          • 1przeciwnik_glupoty Re: Za dziecko odpowiadają rodzice 15.10.10, 18:59
            Jak się nie ma argumentów, to można zawsze bluzgiem puścić. Co?
            • Gość: ja Re: Za dziecko odpowiadają rodzice IP: *.globalconnect.pl 16.10.10, 09:39
              A kret w netto stał nisko po raz pierwszy? I było to jedyne dziecko, które tam weszło? Jesli na kilka tysięcy (ostrożnie licząc) dzieci, jedno uległo wypadkowi to świadczy chyba ewidentnie o "wybitnych zdolnościach" dziecka i "świetnej opiece" rodziców... Sam mam czterolatka - i wiem, że tak małe dziecko musiało mieć naprawdę sporo czasu żeby otworzyć i zjeść kreta.. Gdzie byli rodzice? Sklep to nie plac zabaw i dzieci nie powinny poruszać się po nim bez opieki.
              • Gość: sz Re: Za dziecko odpowiadają rodzice IP: *.catv.broadband.hu 16.10.10, 11:18
                Bezczelność ludzka nie zna granic. Mam nadzieję, że nic nie dostaną. Dla mnie to próba wyłudzenia.Ja bardziej pilnuję swojego psa.Nigdy nic nie zjadł na podwórku a ma więcej okazji.Dwójka rodziców nie jest w stanie upilnować swojego dziecka!!! Może niech chodzą do sklepu na zmianę, raz jedno zostaje z dzieckiem a raz drugie.A co by było gdyby zjadł orzechy i był na nie uczulony? Też by żądali pieniędzy? Szkoda tylko dziecka.
              • 1przeciwnik_glupoty Re: Za dziecko odpowiadają rodzice 16.10.10, 14:01
                Fakt, w Szczecinie nawet na placach zabaw dzieci przecinają sobie palce bramkami... więc standard utrzymany.

                Poza tym jak piszesz, że to się nigdy nie zdarzyło, przytocz statystyki. Otóż takich wypadków jest dużo w Polsce, a dla mnie wygoda marketingowca z netto jest mniej warta niż poparzone dziecko, niezależnie z czyjej winy to by miało być.

                Marketingowiec z netto mógłby też pomyśleć.
                • Gość: ach Re: Za dziecko odpowiadają rodzice IP: *.chello.pl 17.10.10, 00:03
                  Ale ty się uparłeś. Małych dzieci trzeba pilnować, obojętnie czy to sklep czy plac zabaw.
                  A na placach zabaw większośc mam siedzi na ławkach albo gada przez telefon. A potem płaczą i złoreczą, bo dziecku się krzywda stała. Jak sięnie pilnuje malutkich dzieci, to takie właśnie są efekty.
                  Poczytałam kilka twoich ypowiedzi i uderza mnie to, że widzisz winę sklepu )która dla mnie też jest oczywista), ale nie chcesz przyjąć do wiadomości tego, co sądzi większość - że głównymi winnymi wypadków dzieci są rodzice, którzy ZANIEDBALI SWÓJ PODSTAWOWY OBOWIĄZEK. Pozostali winni są, ale na drugim planie. Trochę mi ciebie szkoda.
                  • 1przeciwnik_glupoty Re: Za dziecko odpowiadają rodzice 17.10.10, 01:20
                    Jak czytasz coś, czego nie napisałem, to zostaje Ci wyrażać żal, na który nie ma miejsca...
                    Jeśli nie zauważyłaś, to ja nigdzie roli rodziców nie zaprzeczałem... zaprzeczałem zwalaniu pełnej odpowiedzialności na rodziców przez oszołomów chcących odbierać dzieci po takim zdarzeniu.
                    • Gość: Gosc Re: Za dziecko odpowiadają rodzice IP: *.szczecin.mm.pl 17.10.10, 19:15
                      odpowiedzialność niestety jest po stronie rodziców bo zamiast kreta mogły być np wysoko ustawione słoiki z bigosem albo grabie ogrodowe ...
                      kwestia odpowiedzialności producenta jest otwarta bo dziwnym trafem większość tego typu środków posiada odpowiednie zabezpieczenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka