Dodaj do ulubionych

Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on zast...

14.05.11, 12:58
Cyt: "Ostatnio pracował z włoskim dyrygentem Carlo Montanaro przy "T u r a n d o c i e" Pucciniego w reżyserii Mariusza Trelińskiego"

Popełnienie tak elementarnego błędu dotycząceogo kanonu operowego, pokazuje jedynie ogrom nieznajomości dziedziny sztuki o której się pisze... Ksieżniczka Turandot psze Pani.. księżniczka... nie ten Turadot... tylko ta... Turandot... nie w roli Turandota tylko w roli Turandot...
Obserwuj wątek
    • Gość: ? Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.szczecin.mm.pl 14.05.11, 13:01
      opera to ten show co babki na rurze tancza?
      • Gość: bony francuz Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 13:53
        Najważniejsze,że nowy dyrektor nie będzie się Różańskiemu wpier....ł do przetargów i budowy.
        Tylko zapodawał Turandota w wersji Terlikowskiego z KLASĄ ,mam nadzieje,że to nie chodzi o poziom Naszej klasy.
        Redaktor Ewa dobrze odczytała intencje " Turandocie" . W wersji Terlikowskiego nigdy nie wiadomo o kogo chodzi- księżniczkę, księcia , czy transwestytę .

        Co z zarzutami wobec Kunca już się rozmyły?
        • Gość: bony francuz Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 14:36
          pomyliłem wielkiego reżysera Mariusza Trelińskiego podstarzałego kochanka jakieś pindy Herbuś z okładki Faktu , ale i tak nie zmieni sprawozdania,że kolejne " projekty" i tak nie przyciągną gejów z pobliskiego NRD do Namiotu Wielkiego
          www.fakt.pl/m/Repozytorium.Obiekt.aspx/-580/-500/faktonline/634026453163627576.jpg
          • cool_turalny W Szczecinie nie dziwi już nic... 15.05.11, 02:36
            Trudno mi powiedzieć coś na temat kandydata. Niewiele o nim słyszałem. A już samo to mocno niepokoi.

            Natomiast szybkie przeszukanie internetu raczej wprawia w zakłopotanie. Nie wiem o co chodzi z tymi bliżej nieokreślonymi "opiniami", bo dowodów na doświadczenie raczej wiele nie można znaleźć. Człowiek ledwo dwa lata po studiach i w dodatku nie jest DYRYGENTEM Teatru Wielkiego, ale DYRYGENTEM ASYSTENTEM, a to poważna różnica. To tak jakby praktykanta z jednej szkoły zatrudniać zaraz na stanowisku dyrektora w drugiej.

            Jedyne co można znaleźć z samodzielnych projektów poza koncertem dyplomowym w Filharmonii Narodowej to przedstawienie "Czarodziejskiego Fletu" dla dzieci w Teatrze Wielkim i jeden koncert z Filharmonią w Olsztynie. To mniej doświadczenia niż miał Kunc kiedy obejmował Operę w Szczecinie czy Nałęcz, gdy obejmował filharmonię i potem operę w Białymstoku. Jak się skończyły historie tych rzuconych przedwcześnie na głęboką wodę panów to wiemy. Raczej dość smutno dla nich i dla zespołów, którymi kierowali. Może najwyższy czas wyciągnąć z tego jakieś wnioski?

            Niestety mam wrażenie, że chyba jeszcze w Szczecinie nie wszyscy umieją czytać życiorysy :( Co na przykład takiego kryje się w zdaniu "współtworzył wiele wydarzeń kulturalnych, m.in. wystawienie "La serva padrona" Pergolesiego" (NB to nie jest pełna opera - utwór 45-minutowy, który grywany był w antraktach innych oper, kiedy akurat część publiczności musiała sobie wyjść "za potrzebą"). Co to za wydarzenia? Nie dałoby się z tej wielości wymienić jeszcze ze dwa, trzy? W Radio Szczecin Pan Różański wypowiada jeszcze taką znamienną sentencję: "Jest to dyrygent z wielkim doświadczeniem, który w swojej pracy ma dużo osiągnięć artystycznych i dość dużo nagród". Jakie to nagrody? Konkretnie proszę? Jakie to duże doświadczenie dyrygenckie można zdobyć w 2 lata? Jaką wielość osiągnięć artystycznych?"

            Czy to kolejny przykład na używanie słów-wytrychów zamiast realnych osiągnięć? Takich słów jak sławetna "promocja" przy pomocy której Pan Boguszewski wydębił setki tysięcy złotych na swoją wycieczkę do Nowego Jorku?

            A tak w ogóle, to jak to jest, że jeszcze nie obsadzono stanowiska dyrektora naczelnego a już obsadza się artystycznego? O ile wiem to w konkursie wyłania się naczelnego i dopiero ten z konkursu mianuje artystycznego. Ktos coś tutaj robi od dooopy strony.

            Dalej mam obawy, że w Szczecinie niedoświadczeni dyrektorzy od kultury lubią obracaś się w świecie wirtualnym, szerokim łukiem omijając konkrety.
            • Gość: Gniewko Re: W Szczecinie nie dziwi już nic... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.05.11, 03:52
              Przede wszystkim bardzo proszę o wyłączenie wytłuszczenia tekstu (bold). To denerwujące elementarne zaprzeczenie netykiety (zasad dobrego wychowania uznawanych powszechnie w kontaktach poprzez sieć) dość jednoznaczne w odbiorze... zniechęca do czytania nawet ciekawych wypowiedzi. Szkodzi wyłącznie autorowi...
              • cool_turalny Re: W Szczecinie nie dziwi już nic... 18.05.11, 00:43
                Przede JAKIM "wszystkim"? Zacząłeś Pan uwagą o czcionce i zaraz niestety wena zwiędła. Po takim wstępie można było się spodziewać, że zaraz zaleje nas morze merytorycznych uwag a tu... nic.

                Piszę tłustą czcionką, bo mam gdzieś jakieś netykiety i wersale, pod przykrywką których chowa się w tym mieście dużo przekrętów, układów/układzików, zwykłego chamstwa i niekompetencji. Piszę konkretnie, na temat, przytaczając twarde argumenty, które wielu uwierają, ale z którymi niestety nie są w stanie merytorycznie polemizować.

                A a propos tego czy piszę z sensem to samo życie przyniosło błyskawicznie odpowiedź na moje zastrzeżenia co do kandydata na dyrektora artystycznego Opery, które umieściłem w poprzedniej wypowiedzi. Właśnie dziś na nieszczególnie trudnym konkursie dyrygenckim w Białymstoku jury oceniło dyrygenta, który podobno ma być nowym mężem opatrznościowym szczecińskiej opery. Proszę bardzo:

                Wyniki I etapu Konkursu Młodych Dyrygentów w Białymstoku

                Dziś zostało ogłoszone, że m.in. Wojciech Semerau-Siemianowski nie przeszedł do II etapu. Okazuje się, że nawet wśród młodych i jeszcze mało doświadczonych polskich dyrygentów jest siedmiu lepszych od niego.

                Nie wiem - kto był taki "mądry", że ogłosił do prasy jego nazwisko w przededniu konkursu dyrygenckiego, który jak widać pewne nieprzemyślane i nieuzasadnione opinie mógł tak szybko zweryfikować. Nie można było te kilka dni zaczekać? A teraz niestety mamy obciach.
                • cool_turalny Re: W Szczecinie nie dziwi już nic... 18.05.11, 00:53
                  Acha - zapomniałem dodać informację o małym szczególe, który łatwo przeoczyć a na który warto zwrócić uwagę. Ze składu jury widać, że nawet obecność Tomasza Bugaja, czyli nauczyciela dyrygentury niedoszłego jeszcze "artystycznego" OnZetu nie pomogła niestety w konkursowym awansie :(
                • Gość: ) Re: W Szczecinie nie dziwi już nic... IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 12:54
                  A może właśnie o to komuś chodziło.

            • Gość: . Re: W Szczecinie nie dziwi już nic... IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.11, 23:17
              Od dawna twierdzę, że jedynym wyjściem jest rozpędzenie na cztery wiatry tego przybytku żenady artystycznej, jakim jest najsłabszy teatr operowy w Polsce, wystawiający mniej spektakli rocznie niż prowincjonalne teatrzyki na terenie byłego Związku Sowieckiego. Istnieją miasta wojewódzkie bez prawdziwych teatrów operowych, Ciecin też sobie poradzi. Zaoszczędzoną w ten sposób kasę można by włożyć w budowę gmachu filharmonii z prawdziwego zdarzenia (a nie tego trupa po kilku plagiatach, wciśniętego ciecińskim analfabetom w magistracie oraz TW "Konsultantowi") i organizację od podstaw zespołu orkiestrowego z prawdziwego zdarzenia (zamiast obecnej przechowalni emerytów i chałturników). Warunek: miasto musi sie pozbyć tego wrzodu ze swojego budżetu, a przejmie go Urząd Marszałkowski w zamian za zlikwidowaną operę (ciecińscy operomani i tak jeżdżą do trzech teatrów operowych w Berlinie, oferujących niebotyczny poziom w porównaniu z Ciecinem, natomiast do filharmonii możemy swobodnie ściągać Niemców, robić dwa-trzy koncerty tygodniowo).
            • Gość: taktoja Re: W Szczecinie nie dziwi już nic... IP: *.dynamic.chello.pl 16.05.11, 20:57
              Panie cool_turalny, jak zwykle ma Pan dużo racji, ale jednego nie chce pan zrozumieć uparcie - to nie jest ważne jakie osiągnięcia ma ten dyrygent i kim jest, ważne jest kim jest jego tatuś ( wujek, teść itd) i taki układ - porozumienie - Pan sam w tej Solidarności wywalczył ... :-(
          • Gość: On Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. IP: *.dynamic.chello.pl 21.05.11, 10:58
            Geje, jako grupa docelowa funkcjonowania szczecińskiej Opery?!
            Ciekawe, baaaarrrrdzzzzzzzzzzzzzzzzzzzo ciekawe.
            A co z lesbijkami i pederastami?


      • Gość: Gniewko Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.05.11, 14:24
        Tak. Do takiego poziomu doprowadzili poprzednicy. Obecnie to dno! Orkiestra - zbieranina że płakać się chce... Niestety kandydat na dyrektora pewnie myśli, że to w ogóle JEST Opera, no bo skoro tak to "coś" w Szczecinie nazywają? Kiedy się zorientuje jaka jest prawda - nie wiadomo czy będzie chętny, bo to potrzeba prawdziwej "pracy u podstaw". Po prostu nie tylko trzeba zarówno siedzibę jak i zespół artystyczny ZBUDOWAĆ OD PODSTAW, to jeszcze trzeba przełamać czy zwalczyć wszelkie złe nawyki pozostałe po poprzednich dyrektorach a to drugie będzie równie trudne co i pierwsze. Jest to trudne zadanie dla kogoś młodego, energicznego, z charakterem, z jasną wizją tego do czego dążymy, ale i z zagwarantowanym poparciem władz województwa. Nie może już być tak, że dyrektor Opery musi się użerać ze "związkowcami" i jeszcze dodatkowo - z Urzędem Marszałkowskim, do którego związkowcy biegają na skargę. A skarżą się na to, że dyrektor im każe pracować, ćwiczyć, oczekuje wykazania się umiejętnościami i kompetencjami artystycznymi a nie tylko "solidarnościowym rodowodem". To szansa dla człowieka chcącego budować swoją karierę poprzez zbudowanie Nowej Opery w Szczecinie w pełnym znaczeniu tego określenia. To bezsensowne poświęcać czas na tłumaczenie się jak uczniak przed Marszałkiem - że się pani artystka skarży, że jej każą ćwiczyć a ona nie musi bo jest działaczką... i nie można jej zwolnić... Pierwsze więc co bym radził kandydatowi na dyrektora - to zapewnić sobie LOJALNOŚĆ Urzędu Marszałkowskiego oraz SAMODZIELNOŚĆ w sprawach podstawowego zarządzania. Pierwsze co by trzeba było zrobić w kwestii "operacyjnej" natomiast - to WERYFIKACJA KOMPETENCJI osób zatrudnionych, tak w administracji i organizacji - jak i w zespołach artystycznych. Kandydat powinien to sobie zagwarantować w uzgodnieniach zanim podpisze umowę. Po prostu: EGZAMIN dla chórzystów, dla tancerzy, dla muzyków, dokładne przejrzenie kompetencji ludzi z działów nieartystycznych. Oczywiście wiąże się z tym ewentualna konieczność "wymiany" niektórych osób, może dostosowania liczebności poszczególnych zespołów do planowanego poziomu finansowania instytucji a więc i do planowanego repertuaru Opery. Bo teraz już chyba wszyscy rozumieją, że to musi współgrać: ile można na to przeznaczyć pieniędzy, w związku z tym - co za te pieniądze można wystawić, a w związku z tym - ilu i jakich artystów oraz pracowników nieartystycznych potrzeba do realizacji punktu 2 w ramach budżetu określonego w punkcie 1. No chyba już to dla wszystkich jest zrozumiałe???
        • Gość: p.s. Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: 212.14.57.* 16.05.11, 11:03
          Ty,Gniewko-a Ty z OPZZ czy z ZASP-u jesteś? Czy zwyczajnie tak-synem rybaka?..
          Ktoś,ale nie Ty,wytworzył w tym demokratycznym kraju Ustawę o związkach zawodowych po to, aby pracownicy w nich się zrzeszali i aby wybrani przez nich przedstawiciele bronili ich praw pracowniczych.
          Sugerujesz, że dyrektor może i powinien(zapewne dla swojej dobrze pojętej swobody twórczej..)
          stać ponad prawem? Ja sugeruję Tobie, abyś stanął do konkursu na Naczelnego-z Twoim podejściem na pewno zrobisz tam porządek.Zorganizujesz sprawdzonym, profesjonalnym i chcącym pracować za psie pieniądze ludziom weryfikacje, udowodnisz że są śmieciami, a następnie wywalisz wszystkich na zbity pysk. Na ich miejsce i za ich uposażenia zatrudnisz filharmoników berlińskich, tancerzy Bolshoy i chór Alexandrowa. I siupa!..
          A jak Ci założą związki to ich także wywalisz, i poszukasz sobie lepszych.

        • Gość: ) Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.dynamic.chello.pl 23.05.11, 19:51
          Ludzi trzeba zrozumieć ;)
          A tak swoja drogą, to komu taki marszałek może się poskarzyć, że musi pracować?!

      • Gość: Mirek Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: 124.184.78.* 15.05.11, 12:48
        Nie..............to ten show o ktorym opoznieni w rozwoju nie maja zielonego pojecia.
      • Gość: ) Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.11, 19:51
        Nie, operetka to jest inny show.
        bi.gazeta.pl/im/6/8857/z8857346X.jpg
    • Gość: XX4Ever Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.globalconnect.pl 14.05.11, 14:14
      Pani Ewo Podgajno! Wszyscy wiemy, ze może pani absolutnie lekceważąco i z dużą dezynwolturą oceniać dzieła i wykonawców bez elementarnej wiedzy. Ale chwilami przekroczona zostaje bariera śmiesznosci o 3 i pół macha. Najbardzie prymitywny slowniczek, tezaurusik, w ostateczności Wikipedia - czyli encyklopedia dla mniej wymagajacych - poda, że Turandot to kobitka była. Nawet zsła i kapryśna. Pomiatała ludźmi jak pani pomiata nazwiskami artystow.
      Gratuluję wyuczonego fachu,. Rozumiem, że zaliczenie u znajomego kowala było...
      • Gość: z warszawy Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 22:52
        U Pucciniego Turandot to księzniczka. U Trelińskiego... nie byłabym tego taka pewna .
        • Gość: cd Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.11, 12:18
          Tam jest i kobietą i meżczyzną, jak Orlando, to jest o walce płci
    • Gość: ) Re: do Opery na Zamku IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 15:32

      Bogdan Boguszewski też może :)

    • Gość: jerzy Re: opera to teatr IP: *.globalconnect.pl 14.05.11, 18:04
      Opera to teatr, operowy - ale przede wszystkim właśnie teatr. Dlatego kierownictwo artystyczne powinien sprawować człowiek, który zna i rozumie teatr. Za dobrych lat szczecińskiej sceny muzycznej dyrektorami byli reżyserzy: Wajda i Bursztynowicz. Wydaje się, że teraz także, nawiązując do najlepszych tradycji kierownictwo artystyczne powinien w Operze na Zamku objąć reżyser . W przeciwnym razie dalej będziemy mieli niby filharmonię w kostiumach, udającą teatr operowy. A dyrygent? Dla niego też jest miejsce: kierownictwo muzyczne. I kropka.
      • Gość: ) Re: opera to teatr muzyczny IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 18:10
        Zgadza się. Pan Bohdan Boguszewski, szczególnie teraz jest na topie. Po swoich rewelacyjnych recenzjach z występu w salce Carnegie Hall na 268 osób, wyrósł na największego przedstawiciela szczecińskiego środowiska muzycznego na świecie. To geniusz!

        • Gość: Gniewko Re: opera to teatr muzyczny IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.05.11, 21:09
          Ale tzw. filharmonia też przecież grała dla 200 osób w wielkiej Sali Karajana Filharmonii Berlińskiej, albo dla 6 osób w czasie słynnego "turne" po wiochach (sadach pomarańczowych) wokół Valencji... Co jeden to sławniejszy nasz dyrygent.
          Oczywiście, że Opera to teatr, ale soliści, chór, balet, światło i muzyka jest równie ważna. Najlepiej by było, gdyby reżyserował - reżyser, dyrygował i przygotowywał orkiestrę - dyrygent, pozostałe rzeczy robili też dobrzy fachowcy.
          Problem w tym, że cały model organizacji zarządzania instytucjami kultury - w Polsce po prostu leży. I kwiczy. Jeśli niespełniony aktorzyna i prelegent, spiker z pochodów pierwszomajowych jest PRZEŁOŻONYM dyrektora artystycznego którego sobie "dobiera" - to widać tu skalę problemu. W wypowiedziach tutaj też widać skalę, niezrozumienia.
          Istotą problemu jest jednak skandaliczna i żenująca niekompetencja ludzi zajmujących się kulturą z ramienia różnych urzędów - realizujących zadania "władzy". To oni przecież tworzą ten cały chory świat, bo oni tworzą zasady (Ustawy, zarządzenia, uchwały RM i Sejmiku itp.)
          Bez uporządkowania tego - to zawracanie głowy.
        • Gość: Elvis Jezeli zdolny to go szkoda IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 21:27
          Szczecin to muzyczna prowincja .Jedyna współpraca z byłym DDR. Opera Narodowa to kombinat nasza Operetka jest na miarę naszej prowincji . Nie obrażając nikogo , ale co lepszy muzyk spie......a z tego miasta . Za Kunca filozofia Opery opierała się na jego pałeczce , przez to mylny pogląd ( nawet jego zastępcy Szymona R.) że najważniejszym elementem Opery jest dyrygent .
          Orkiestra to taki twór, który w przypadku Opery ukryty jest w orkiestronie ( z wyjątkiem spektakli na dziedzińcu) Opera to SOLIŚCI - Opera to teatr muzyczny w którym ŚPIEW i TANIEC są pierwszoplanowe. Tak zdaje się było za sławnych jej dyrektorów , kiedy ludzie przychodzili słuchać pani Brodzińskiej pani Podczaskiej i innych . Opera to Tenorzy, wyśpiewywujący swoje arie do muzyki ukrytej w orkiestronie Orkiestry. Tylko mam wątpliwości czy panowie z Urzędu Marszałkowskiego o tym wiedza ?????
          • Gość: ) Re: Jezeli zdolny to go szkoda IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 21:45

            Oczywiście, że wiedzą. Ostatnio pan marszałek ukarał nawet swojego pracownika, który nie wiedział.

            • Gość: ( Re: Jezeli zdolny to go szkoda IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.11, 15:01
              Gość portalu: strach pisać ale.. napisał(a):

              > A mnie cała sytuacja zastanawia dlaczego, tak nagłośniono ten absurdalny temat
              > i urzędnika w roli głównej. O co tu tak naprawdę chodzi? Jestem strasznie zaż
              > enowany poziomem dziennikarstwa w Szczecinie (tania absurdalna sensacja ).
              > Zdaje się , że nie mamy dziennikarzy którzy potrafią napisać „uczciwą”
              > recenzję a koncertu, wystawy panuje niepisana zasada piszmy zawsze dobrze,
              > ale czy tak powinno być. Dawno nie przeczytałem dobrej obiektywnej recenzji
              > w szczecińskiej prasie, gdzie zwraca się np. uwagę na małą wartość merytoryczną,
              > minimalne zainteresowanie widzów , choć to dla nich powinno organizować się
              > wydarzenia kulturalne za publiczne pieniądze. Krytyka w ogóle nie istnieje
              > bo twórcy nie wolno obrazi bo jest artystą a „mogą go tylko melomani krytykować”.

              Szczecin to specyficzne miasto w którym nic nie dzieje się w sposób racjonalny :(
            • Gość: gosc Re: Jezeli zdolny to go szkoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.11, 01:03

              brawo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!za komentarz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Kunc to dyletant z pałeczką ;)
              • Gość: : Re: Jezeli zdolny to go szkoda IP: *.dynamic.chello.pl 22.05.11, 04:42
                Niestety, to jest smutna prawda. W Szczecinie racjonalizmu nie ma!

          • Gość: Gniewko Re: Jezeli zdolny to go szkoda IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.05.11, 03:39
            Zjawisko zwane "efekt kunca" ma swoje dość złożone podłoże. Po pierwsze - to echa wspomnianego prowincjonalizmu wraz z tradycjami pieniactwa i "czynownictwa". Gdzie w Polsce dwaj artyści mają coś zrobić wspólnie - tam zapewne zacznie się wojenka; czyja koncepcja jest lepsza, oryginalniejsza, kto jest większym artystą, "pan nie wie kto ja jestem, już ja pana nauczę" itp... Czyli pieniactwo połączone z kompleksami i bezwzględnym zwalczaniem się zamiast współpracy. Stąd może wywodzi się pomysł "jednoosobowego kierownictwa" to znaczy model w którym jest jedyny decydenty i szef. Pan Kunc miał tu w Zamku zapewne wzorzec do naśladowania pod postacią dyrektora Zamku - Eugeniusza K - dokładnie odpowiadającego modelowej postaci "jednoosobowego kierownika". Tyle, że z dużo lepszym skutkiem, bo i w łatwiejszej sferze sztuki - w sferze kultury popularnej odpowiadającej randze Domu Kultury jakim był Zamek. Problem w tym, że nie można znać się na wszystkim jednocześnie ale z drugiej strony - jak głosi popularne powiedzenie - sztuka nie znosi demokracji. Nie znosi - na etapie jej tworzenia oczywiście, nie odbioru. Takie więc zarządzanie Operą musiało się źle skończyć i... skończyło się dzięki Bogu... mam nadzieję.
            Co do "ważności" poszczególnych elementów dzieła operowego - nie zgodzę się z takim wartościowaniem. Jednak - w prostszym przykładzie: jeśli śpiewał np. Pavarotti z fortepianem, to mówi pan, że to mistrz, jeden z największych tenorów, solista najwyższej klasy i on tu się liczy. Ale źle grający pianista - popsuje ten koncert. Pianista grający "ni do rytmu, ni do taktu" - wręcz uniemożliwi Pavarottiemu śpiewanie, mimo że on tu jest "gwiazdą". Nie jest uzasadniony pogląd, że fortepian tu - przy takim wielkim soliście - jest mało ważny. Jest RÓWNIE WAŻNY. Wracając do opery - grube, nieruchawe baby przyjęte do baletu po znajomości, na polecenie kogoś tam ważnego, albo na wniosek związków - bo mają małe dzieci i muszą zarobić - popsują występ najlepszych solistów obsadzających główne role w spektaklu. Żałośnie rzępoląca orkiestra, nie reagująca na znaki dyrygenta, grająca po swojemu a czasem nie potrafiąca się nawet porządnie nastroić - "rozejdzie" się z akcją na scenie - której przecież nie widzi bo gra w kanale - i rozłoży najlepszy nawet zespół solistów. Z tego punktu widzenia nie jest ona "mniej ważna" niż soliści. Musi być JEDNA KONCEPCJA ARTYSTYCZNA - realizowana profesjonalnie przez CAŁY ZESPÓŁ - nawet jeśli im się ona nie podoba. Muzyk zawodowy ma grać tak - jak mu "machają" nawet jeśli ma inne zdanie. Dlatego całkowicie błędne jest pana zdanie, że ważny jest reżyser a dyrygent jest mniej ważny. Chodzi tylko o to, że dyrektor nie musi być dyrygentem albo reżyserem czy scenografem. Jeśli się angażuje reżysera, to dyrygent musi z nim współpracować, ba: ma się podporządkować jego koncepcji artystycznej - nawet jeśli jest jednocześnie dyrektorem. Pan Kunc chciał robić wszystko a nie potrafił robić wszystkiego a już z pewnością nie potrafił prowadzić inwestycji finansowanej z dotacji Unijnej - dlatego zrobił błędy. A władze województwa przestraszyły się ujawnienia tych błędów i swojej części odpowiedzialności, w tym odpowiedzialności "politycznej", dlatego nagle i drastycznie zrzuciły całą winę na dyrektora jak na "kozła ofiarnego". Tak ja to subiektywnie rozumiem...
    • Gość: Monia Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 15.05.11, 06:40
      A czego oczekujesz od tej niedouczonej i zakompleksionej redaktorzyny?
    • Gość: autor Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: 212.14.57.* 16.05.11, 09:12
      Nie chce mi się z Wami gadać...I straszno, i smieszno...
      Odniosę sie tylko do pacjenta, który nazywa mnie i moich kolegów "emerytami i chałturnikami"(w myśl zasady głoszącej iż "chamstwu należy przeciwstawiać się siłą i godnością osobistą", bądź-w miarę potrzeby jeszcze większym chamstwem).Proponuję Szanownemu Koledze, aby chwycił w swoje subtelne (jak i on sam) dłonie taki np. obój, i spróbował wydobyć z niego "pusty dżwięk"(w Wikipedii na pewno można o tym poczytać).Gwarantuję,że jeżeli nie będzie się poddawał, to po jakiejś pół godzinie usłyszymy cichutki,żałosny pisk.I gotowe-a potem szybciutko podanko o przesłuchanie do Opery na Zamku-1840 pln brutto podstawy i zapraszamy na pierwszą próbę...
      Oj pokaże ci nam,sun of bitch,gdzie raki zimują, już sie boję...
      • Gość: kmicic Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 16.05.11, 12:36
        > Odniosę sie tylko do pacjenta, który nazywa mnie i moich kolegów "emerytami i c
        > hałturnikami"

        A porównałeś już osiągnięcia orkiestry szczecińskiej filharmonii z innymi zespołami w kraju? A nie dziwi cię to, że za jeden koncert tygodniowo dostajesz miesięczną pensję, podczas gdy w innych instytucjach (kulturalnych i oświatowych) ludzie zapieprzają przez pięć dni w tygodniu w pełnym wymiarze czasu na takie same (albo mniejsze) pieniądze? Dla ciebie i tobie podobnych koncerciki to wygodna chałturka. I nie myśl, że człowiek, który nie jest głuchy, tego nie słyszy. Co tydzień.
    • danutadom Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on zast... 18.05.11, 02:02
      Jakże przykre są wywody dość jednak "głuchego" narodu. Merytoryka sprowadzona do informacji internetowych, brak własnego, przepraszam wyrobionego zdania. I znów anonimowa krytyka, gdzie wstydliwie podpisany jako Gniewko, nie ma pojęcia o codziennej pracy muzyka (czyżby znów pracownik wydziału tzw. kultury?). Kochani szanujmy się, przecież to nic strasznego wystąpić choćby na malutkim forum niewielkiego miasta pod własnym nazwiskiem. Naprawdę jeżeli nazywa się Pani/Pan dość niepopularnie to trzeba jakoś z tym żyć :). Osobiście cenię sobie Pana Kunca przede wszystkim jako dyrygenta, a nieprawidłowości w projektach unijnych to codzienność, najczęściej nie wynikająca ze złej woli aplikujących. Tu ktoś wyraźnie chciał aby sprawa była głośniejsza niż zazwyczaj. Oczywiście nie uważam, że nie należy starać się aby osiągnąć ideał.
      Pozdrawiam serdecznie i również niestety mało ufam w wybór "niezależnego" dyrektora.
      • Gość: Meloman Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 03:46
        danutadom napisało:

        > Jakże przykre są wywody dość jednak "głuchego" narodu.

        Zgadzam się. Wieloletni, patologicznie niski poziom edukacji muzycznej, zrobił swoje :(

        > Merytoryka sprowadzona do informacji internetowych

        Zgadzam się. Internet jako globalny nośnik wiedzy jest imponujący.

        - Jak wydać milion złotych na kulturę?
        - Szczecińscy muzycy wystąpią w Carnegie Hall
        - Jadą, choć brakuje im jeszcze 100 tys. zł
        - Recenzja z USA szczecińskiej orkiestry
        - Promocja Szczecina? - 1 wzmianka za 1 mln PLN

        > brak własnego, przepraszam wyrobionego zdania.

        Tu się nie zgadzam. Oczywiście że mają wyrobione, własne zdanie!

        > I znów anonimowa krytyka

        Przecież rzecznik interesiku publicznego - pan Bohdan Boguszewski nie rozprowadza nicków i danych osobowych uczestników tego forum na lewo i prawo, to krytyka anonimową pozostaje :(

        > Kochani szanujmy się

        Zgadzam się. Wytępić krytyków, docenić klakierów!

        > Pozdrawiam serdecznie i również niestety mało ufam w wybór "niezależnego" dyrektora.

        Czy podobnie, jak w przypadku wyboru Rektora Akademii?

      • Gość: Gniewko Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.05.11, 18:54
        Mam nadzieje, że przeczytała pani ponownie to co pani napisała powyżej wstydliwie kryjąc się pod nickiem "danutadom" i już rozumie pani idiotyczność swoich uwag... Pewna wymiana poglądów na forum popularnej i codziennej gazety - to nie dyskusja ekspertów - praktyków, i to właśnie stanowi największą jeśli nie jedyną jej wartość. Znawcy i eksperci już zrobili swoje - a wynik widzimy... Ważna jest wymiana argumentów a nie wizytówek, jak widać nie potrafi pani oddzielić argumentu od osoby go przedstawiającej... gdy sugeruje pani że pracownik "wydziału tzw. kultury" nie może mieć racji jakby "z zasady", sugeruje pani że tam sami durnie pracują? . Uprawiana tu przez panią anonimowa krytyka pracowników wydziału jest najlepszym przykładem najgorszych praktyk - które sama tu pani tak wyszydza. To postawa zwana łagodnie "moralnością Kalego" a mniej łagodnie kołtuństwem. Forum pozwala właśnie oddzielić poglądy od osób je prezentujących, co pozwala unikać wpływu takich "uproszczonych" postaw jak pani prezentuje: cokolwiek by pan X lub pani Y nie powiedziała to nie ma racji tylko dlatego, że jest X lub Y. Artykuł nie dotyczy oceny osoby pana Kunca. Jako dyrygentowi nikt też jak dotychczas niczego mu nie zarzucał. Poniósł klęskę nie jako dyrygent. Oczywiście, że akcja dotycząca dofinansowania unijnego jest rozdmuchana, jest ona samoobroną polityków bojących się, że mogłaby komuś posłużyć jako "hak". Zarzuty stawiane Kuncowi wydają się być absurdalne, może poza tym "stwierdzeniem nieprawdy" w którym "maczali" także politycy a przynajmniej nie zaprzeczą że było to za ich wiedzą i cichą akceptacją. Bo co to znaczy "niedotrzymywanie harmonogramu"? Miał zaakceptować jedyną znacznie zawyżoną ofertę jedynego oferenta na prace remontowe - tylko dla tego, by się trzymać harmonogramu? Jeśli jest wymóg przetargu a przetargi się nie udają, to czy to jest wina dyrektora? Czy ktoś stający do przetargu poczuł się aż tak źle, że postanowił odsunąć "zbyt oszczędnego" gospodarza? Ciekawe swoją drogą, jak ten problem został rozwiązany po odsunięciu się Kunca od zarządzania... Faktem jest, że bardziej by się dyrektorowi opłacało "nie mieszać" do takich śliskich spraw, nie starać się skupić wszystkiego co dotyczy remontu w jednym, swoim ręku, a dbać raczej o utrzymanie zamierzonego efektu końcowego. Podtrzymuję mimo wszystko to co twierdziłem wcześniej, że na wymianie dyrygenta (dyrektora artystycznego) opera może tylko zyskać. Problemem jest - by go wymienić na lepszego, oraz - by unowocześnić od podstaw zarządzanie wszystkim tym - co nie należy do zadań dyrektora artystycznego - dyrygenta. Potrzeba nowego modelu zarządzania instytucjami kultury i dotyczy to także filharmonii, teatrów. Oczywiście - jeśli to nie nastąpi - to też nic "strasznego" się nie stanie; po prostu będzie nadal prowincjonalna opera i filharmonia w prowincjonalnym podupadającym coraz bardziej "miasteczku"...
        • Gość: ) Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 20:48


          To jest pieśń na nowego wodza cześć!


        • Gość: gosc Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 22:51
          sam jesteś prowincjonalny ...
          • Gość: Menel Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 23:51

            A ja jestem pewien, że T.W. "Konsultant" wydźwignie szczecińską muzykę ...
            na salony III RP.

            • Gość: tojamilka Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.11, 15:10
              się czepiasz jednego człowieka, a tam wielu podobnych siedzi i jakoś nic, akurat On nie ma nic do dzwigania i niewiele do decydowania, robi to co mu polecą z " góry" i musi z nimi wszystko konsultować,:-))))) każdy wydatek i decyzję, to się odczep bo nie wiesz co mówisz( piszesz)
              • Gość: Menel Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.11, 18:03
                Naturą Konsultanta jest konsultować.
                Góra w tym przypadku jest dziurą.
                Dziurą budżetową!

                Cześć jego pamięci!

                • Gość: czap Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.181.49.233.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.05.11, 11:12
                  co do wyboru nowego dyrektora art:
                  - może czasem warto dać szansę komuś młodemu. nie za bardzo jest gdzie zdobywać doświadczenie młodym dyrygentom w Polsce, więc jeśli ktoś go ocenia że rokuje...
                  - jury konkursu w Białymstoku po 1 etapie zdecydowało co im się wydawało, ale nie da się przez 20 min ocenić kto jest jakim dyrygentem, więc wybór jest po troszę losowy. a do finału nie przeszedł żaden Polak, więc jak widać, szukajmy dyrektorów naszych placówek zagranicą, u nas sami niezdolni ;) chyba że komuś nie wydaje się absurdalnym pomysł dawania szansy nieutytułowanym młodym... (a skąd tytuły? żeby zdobyć nagrodę na konkursie trzeba mieć osobowość konkursową, być showmanem - dobry, wrażliwy dyrygent może nie zostać zauważony w ogóle. a żeby dostać się na konkurs trzeba mieć liczącą się rekomendację, a żeby mieć rekomendację trzeba pojechać na kurs, a ceny kursów gdzie wykładają liczący się dyrygenci zaczynają się od 1500euro za 6 dni)
                  - często zastanawiam się czy większą wartością jest to że w ogóle w Szczecinie można pójść do opery, więc należy ją utrzymywać i starać się w miarę możliwości podnosić poziom, czy też lepiej żeby oper było mniej, za to z większymi nakładami finansowymi i trudniej dostępnych dla widzów - co myślicie?
                  • Gość: ) Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 11:48
                    Protestuję!

                    To jest w istocie pytanie za socjalistycznym lub kapitalistycznym modelem dostępu do sztuki.
                    Znając szczecińskie realia, odpowiedź jest prosta: Socjalizm - TAK, wypaczenia - NIE!

                    ---
                    Orkiestra Academia wróciła z Nowego Yorku

        • danutadom Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za 02.09.11, 01:35
          Ależ ja nigdy nie występuję anonimowo proszę Pana/Pani. "danutadom" to mój nick na poczcie gazety. Nazywam się Danuta Domańska i zazwyczaj się tak podpisuję, chyba, że jestem zalogowana i wtedy pojawia się skrót. Nie do końca rozumiem też Pan intencje, niby to broni Pan dotychczasowego Dyrektora, a potem go krytykuje. Uważam, że stara zasada mówiąca o tym, iż lepsze jest wrogiem dobrego ma tu zastosowanie. Przebicie się przez struktury partyjne w tak mało zauważalnym mieście jak Szczecin, jest dosyć łatwe. Piszę to w ciemno, ale mam wrażenie, że przegra Pan ten zakład.
          • Gość: z no prawie milion IP: *.play-internet.pl 02.09.11, 22:12
            a tak dla podniesienia tęperatórki

            www.24kurier.pl/W-Kurierze/Kontrowersje-wokol--Traviaty-
            "Dzieło Verdiego to najdroższy spektakl w historii Opery na Zamku, najdroższy także w historii całej szczecińskich scen (cena wyprodukowania inscenizacji w teatrach dramatycznych to 100-150 tys. złotych). Kontrowersje budzą nie tylko koszty, ale i fakt ponoszenia ich za dzieło nieoryginalne. Co więcej, spektakl, którego szczecińskiej wersji nikt jeszcze nie widział, został już wpisany na listę sześciu najlepszych produktów promujących nasze województwo"

            900 /dziewięćset/ tysięcy właśnie się wydaje. A Kunzu poleciał za rzekome machloje z kasą?
            • Gość: . Re: no prawie milion IP: *.dynamic.chello.pl 27.09.11, 23:35
              Jak może promować nasz region dziewiętnastowieczna włosko-francuska historia gruźliczej kurtyzany? Chyba że w roli głównej obsadzą Wicia-Sprycia albo inną Balaszę... Wtedy óno bedzie miało związek z regionem - aż strach pomyśleć, jaka to promocja...
    • Gość: ) Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 30.05.11, 18:59
      W poniedziałek zarząd województwa wyraził zgodę na powołanie Siemianowskiego na to stanowisko. Kandydaturę rekomendował szef Opery czyli p.o dyrektora naczelnego Wojciech Różański.

      Więcej... szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,9693751,Wiadomo_juz__kto_zastapi_Kunca.html#ixzz1NqVcmjEy


      Ciekawe kto za tą decyzje bedzie odpowiadał, Różański czy zarząd województwa?

      • cool_turalny Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za 30.05.11, 22:21
        Jak to kto? Nikt! Konkurs na naczelnego ma się dopiero odbyć i wcale nie jest powiedziane, że zostanie nim Różański (choć znając szczecińskie "konkursy" to będzie ostre parcie na to, żeby wygrał "właściwy" kandydat). Zarząd Województwa też pewnie po następnych wyborach się zmieni. I pewnego pięknego dnia będziemy mieli tak:

        Dyrektor wytupany przez orkiestrę.

        Można tylko snuć domysły dlaczego podjęto decyzję, która przeczy wszelkiej logice. Czy "polecającym" z Warszawy zależało na młodym dyrektorze, który "odwdzięczy się" zaproszeniami do Szczecina? Czy Zarząd Województwa chciał dyrektora, który nie będzie miał siły przebicia, żeby walczyć o większe pieniądze dla instytucji? Czy Różański szykuje się do konkursu i chce mieć dyrygenta, który nie będzie stawiał wygórowanych wymagań i nie będzie wchodził mu w drogę? Jednym słowem - czy wszyscy po prostu chcieli mieć "święty spokój" i zachować obecne, mało interesujące "status quo"?

        Jeśli ktoś jest taki dobry, to dlaczego nie "powalczy" trochę na muzycznym rynku? Nie pojedzie na parę kursów i konkursów? Nie sprawdzi się przed polskimi i zagranicznymi orkiestrami? Nie zapracuje sam na swoją reputację, żeby potem z własnymi kontaktami i niezależnym doświadczeniem tchnąć nowego ducha i nowe pomysły w szczecińską instytucję?

        Nie wiem - jaki jest sens zastępowania Kunca kimś kogo niemal nikt nie zna, kto jak dotąd swoim talentem się nie wykazał i kto ma tylko ułamek tego doświadczenia, które miał Kunc i w dodatku w swoim życiorysie nie ma chyba ani jednego elementu, którego Kunc by nie miał? (mimo zastrzeżeń wobec Kunca nie można mu odebrać tego, że w Operze Narodowej robił więcej niż tylko asystowanie).
        • Gość: czap Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.147.240.92.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.05.11, 22:46
          masz rację cool_turalny! no i cóż z tego? można tylko mieć nadzieję, że nieopierzonemu wystarczy energii i entuzjazmu, żeby robić dobre rzeczy. nie każdy jest osobowością konkursową, on nie jest, ale za to może sprawdzi się w dyrektorowaniu. przecież każdy od czegoś zaczyna.
        • Gość: . Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: *.dynamic.chello.pl 30.05.11, 23:04
          (mimo zastrzeżeń wobec Kunca nie można mu ode
          > brać tego, że w Operze Narodowej robił więcej niż tylko asystowanie).

          A można wiedzieć, co takiego Kunc robił w Operze Narodowej?
          • Gość: Stary Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. IP: *.dynamic.chello.pl 31.05.11, 01:44
            A ja pamiętam, co pan Warcisław robił swego czasu na dziedzińcu Zamku Wawelskiego i cieszę się, że mogłem wtedy tam być. To były niezwykłe chwile.



    • Gość: ) Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.dynamic.chello.pl 08.06.11, 22:36
      Mam wizję, którą chcę realizować. Osoby, które są przeciwko, będą musiały dokonać wyboru, czy grają ze mną, czy zmieniają pracę - mówi Wojciech Semerau-Siemianowski, dyrektor artystyczny Opery na Zamku.


      Warszawka rządzi!
      Chyba zawsze to lepsze niż Połczyn.


      • trombonek Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on 09.06.11, 13:29
        No cóż. Dzięcię bez sukcesów, doświadczenia, nazwiska, międzynarodowych kontaktów i jak widać także bez taktu (ale za to z "plecami" - mama i tata ze "środowiska") ledwo przyszło i już się wymądrza w stylu "kto nie ze mną to won". Był już taki jeden asystent z Opery Narodowej, "cudowne dziecię" z utopijną wizją za miliony euro (najdroższa inwestycja kulturalna w Unii Europejskiej) i rozbujałym ego. Proszę zobaczyć jak to się "pięknie" skończyło 14 lat później:

        Dyrektor filharmonii wytupany przez orkiestrę
        • Gość: 1939- Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.13, 15:25
          nasza obecna dyrygentura...
      • Gość: ` Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on IP: *.redeimoveis.com.br 02.09.11, 23:06
        Mylisz się, tutaj rządzi dziewczyna Wojtka.

    • swarozyc Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za 09.06.11, 13:34
      kj555 napisał:
      Popełnienie tak elementarnego błędu dotycząceogo kanonu operowego, pokazuje jedynie ogrom nieznajomości dziedziny sztuki o której się pisze... Ksieżniczka Turandot psze Pani.. księżniczka... nie ten Turadot... tylko ta... Turandot... nie w roli Turandota tylko w roli Turandot..
      ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      A jakie to ma znaczenie w miescie gdzie nie tylko grody plywaja, nic nie ma znaczenia, jest ezoteryczne, ulomne i ulotne..?
      • Gość: franek Re: Z Opery Narodowej do Opery na Zamku. To on za IP: 79.162.130.* 12.09.11, 17:18
        ludzie z sentymentem wspominają czasy gdy operetka mieściła się na strychu aresztu przy Kaszubskiej, do dziś pamiętają pania Brodzińską a dziś słyszy się tylko nazwiska związane z jakimiś przekrętami i intrygami, żałosne a ile kosztuje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka