abcdefg1 Cybak - c.d. 30.01.02, 13:09 Aby temat "wspominków" nie umarł śmiercią naturalną dorzucam kolejne wspomnienie z lekcji polskiego, którą prowadziła sławetna Apolonia Cybak. Temat lekcji nawiązywał do epoki baroku, więc Apolonia próbowała nam przedstawić jej głównych przedstawicieli: - Sztukę baroku charakteryzowało różnorodność form, malowniczość, dynamizm i bogactwo dekoracji. Jednym z największych twórców tej epoki był Paul Rubens. Przez całe życie malował grube kobiety. Jego obrazy są charakterystyczne dla tego kierunku. Widzimy na nich nagie, tłuste, obleśne i wstrętne baby (a sama to niby szczupła i zgrabna? Jakby nie wiedziała, że należy do tych tęgich kobietek, które wyglądają we wszystkim jak indyjskie bawoły!). Weźmy na przykład obraz „Trzy gracje”. Tytuł kojarzy nam się z powabnymi, apetycznymi, młodymi i czarującymi dziewczętami, natomiast obraz przedstawia trzy tłuste babska. Mają one tzw. kształty rubensowskie. Widzicie, jak dźwigają zbędny balast rozlewającego się tłuszczu? A jaki muszą przeżyć koszmar na widok swojego lustrzanego odbicia? To jest straszne wyglądać jak one! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: el Re: Cybak - c.d. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 23:46 Zazdroszczę Ci tak doskonałej pamięci. Ze mną stało się coś chyba w normalnego- nie pamiętam żadnej lekcji z Cybą- stanowiły dla mnie taki koszmar. Pamiętam tylko jedno. Kolega czytał pod ławką "Ulissesa", w tym samym momencie Cyba opowiadała o tym, że tego typu książki będzie czytać na emeryturze, po czym wyrwała tego edukującego się we własnym zakresie nieszczęśnika do "odpowiedzi". Tenże, zagłębiony w lekturze, nie za bardzo wiedział, o co chodzi. Dostał pałę. Za jedno jestem jej tylko wdzięczna- z uporem maniaka ciągała nas do teatru i potem omawiała przedstawienia. Reszta- KOSZMAR. I tak- jako przyszła polonistka męczyłam się z Cybą trzy lata! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Odc. 3 Bogucka IP: 212.244.79.* 06.02.02, 20:31 To jest ciekawa osobistość. Zwykle z upływem czasu różne postacie i zdarzenia wspominamy coraz milej (co potwierdza swoją wypowiedzią kol. fianka), a z Bogucką było przez długi czas odwrotnie. W przypadku naszej klasy wynikało to głównie z faktu, że była ona nasza wychowawczynią. Już podczas pierwszego z nami spotkania oświadczyła, że naszą klase jej wcisnęli mimo jej sprzeciwów. No i od tego czasu jakoś wzajemna miłość uczniów i wychowawczyni się rozwijała. W sumie dopiero po maturze wyszły na jaw wzystkie intrygi p. Boguckiej, jak też obgadywanie innych za plecami. Z tego co dowiedziałem się na 50-leciu, to i poprzednia jej klasa miała niezbyt dobre o niej mniemanie. Z kolei jako polonistka to była w porządku, szczególnie jeśli porównać z opisywaną tu Cybakową. W mojej pamięci zapisała się jako wizjoner na miarę Billa Gatesa. Dowiedziawszy się, że wybieram się na informatykę, pokiwała nade mną głową z troską i oznajmiła, że ciężko mi będzie utrzymać rodzinę, bo informatycy bardzo marnie zarabiają. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fianka Re: prof. Majewska IP: 212.160.133.* 07.02.02, 09:21 No tak...prof.Bogucka wsławiła sie tzw. " vistami" sama pamietam pare odzywek do dzisiaj...... ale tak sobie mysle,ze warto jeszcze wspomniec niezwykła prof. Majewska i w tym czasie takze uczaca prof. Sażynska ( chyba tak sie pisało jej nazwisko) . Obie panie uczyly jezyka angielskiego. Nie mowcie,ze nie pamietacie !!!!!!! To byly osobowości. Z prof. Majewska szczesliwie doszłam do matury ( 1975 rok ) i zawsze cieplo o niej mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: prof. od anglika IP: 212.244.79.* 07.02.02, 17:09 Jeśli dobrze rozumiem i pamiętam, to chodzi Ci o Sarzyńską przez er-zet, czyli Połówkę. Oj, niezła była :-) No a poza tym pozdrawiam i czekam na cytaty z Boguckiej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fianka Re: prof. od anglika IP: *.sssa.com.pl 11.02.02, 08:37 Bardzo, bardzo przepraszam za bledne nazwisko prof. od angielskiego. Jedynym usprawiedliwieniem jest to,ze mnie nie uczyla...ale bije sie w piersi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Ch Re: prof. Majewska IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.02.02, 06:16 Ta dziewczyna i mnie doprowadzila do matury. Angielskiego nauczyla mnie tak sobie, ale to z mojej winy. Wspominam ja wiecej niz cieplo z dwoch powodow. Po pierwsze nie wtracala sie do moich wystepow, a mialem niektore takie, ze do dzis mi wstyd. Po drugie podobno Borkowska i Adamczykowa, czyli "uwielbiane" przeze mnie antynauczycielki mialy ochote nie dopuscic mnie do matury i podobno Majewska powiedziala, ze po jej trupie. Podkreslam tu dwukronie uzyte slowo podobno, bo dowodow mam zero, plotki jedynie. Odwdzieczam sie jej poniekad samemu uczac ... po angielsku, tyle ze matematyki i komputerow. W Kanadowie zreszta... Cieplo pozdrawiam wszystkich piatkowiczow Jurek PS. Czy wie ktos, co sie stalo w Rysiem Pruszynskim (mieszkal na Niebuszewie). Rysiek, odezwij sie!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: V LO - Odc. 4 Edek IP: 212.244.79.* 07.02.02, 17:27 Edek nazwiskiem Domański został tu już wystarczająco dobrze opisany, jednakże trudno mi uwierzyć, że mógł dopuszczać do takiego rozprzężenia, jak to opisywał bodajże jawal. Owszem, bywało u niego hałaśliwie, czego dowodzi zdarzenie, jak przyszła do Edzia jakaś dziewczyna z wyższej klasy (o ile pamiętam, to właśnie z rocznika jawala) i o czymś tam rozmawiali (pamiętam ten błysk w oku Edka, i - chyba - uwodzicielski uśmieszek). A że w sali panowały zwyczajowy harmider i buczenie, co rzecz jasna przeszkadzało w rozmowie, aż w końcu panieneczka oznajmiła "Te pierwsze klasy są taaaaakie hałaśliwe" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pakuz Re: V LO - Odc. 4 Edek IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 17.02.02, 15:40 Gość portalu: Jazzek napisał(a): > Edek nazwiskiem Domański został tu już wystarczająco dobrze opisany, jednakże > trudno mi uwierzyć, że mógł dopuszczać do takiego rozprzężenia, jak to opisywał > > bodajże jawal. Owszem, bywało u niego hałaśliwie, czego dowodzi zdarzenie, jak > przyszła do Edzia jakaś dziewczyna z wyższej klasy (o ile pamiętam, to właśnie > z rocznika jawala) i o czymś tam rozmawiali (pamiętam ten błysk w oku Edka, i - > > chyba - uwodzicielski uśmieszek). A że w sali panowały zwyczajowy harmider i > buczenie, co rzecz jasna przeszkadzało w rozmowie, aż w końcu panieneczka > oznajmiła "Te pierwsze klasy są taaaaakie hałaśliwe" :-) niniejszym dementuje jakoby na lekcjach edka ponowalo rozprezenie nigdy mu na to nie pozwalalismy !!! :)) dopoki nie przeszkadal przy brydzu - byl spokoj lekcje edka wygladaly mniej wiecej tak - trzy rzedy z przodu zajete przez dziewczyny udajace ze sluchaja wynurzen edka na tematy rozne , dwa dalsze rzedy to dziewczyny bardziej zainteresowane tym co sie dzialo z tylu no i z tylu chlopaki w roznych konfiguracjach - ogolnie zajecia wlasne (odrabianie innych lekcji, brydz , pogawedki itp) pamietam ,ze edek wkurzyl sie jak zaczelismy grac na gitarach - ale szybko zostal ustawiony , bo mielismy wystawiac kabaret szkolny i kiedys przeciez trzeba bylo cwiczyc drugi raz podniosl glos kiedy kolega "chudy" zajaral na lekcji klubowego (moze marka mu nie odpowiadala) i w tym wypadku pozostal nieublagany , zadne tlumaczenia , ze brydz bez papierosa , ze karta nie idzie bez dymka itd nie pomogly :)) edek byl z nami raz jako opiekun na wykopkach - wtedy wlasnie , doposcilismy go do kolezenstwa z nami , i to go bardzo rozbestwilo wydawalo mu sie , ze jak wypilismy razem pare piw to juz mu wszystko wolno i potem nie chcial zbierac tych pieprzonych kartofli :)) o.k. troche przesadzam , ale klimat byl zblizony pozdro , pakuz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: V LO - Odc. 5 Ziuta IP: 212.244.79.* 07.02.02, 17:31 Ziuta (czemu w ogóle nikt o niej dotąd nie wspomniał?), to był dopiero pedagog. Jej lekcje (WT) służyły głównie do ściągania nieodrobionych lekcji oraz różnych rozrywek towarzyskich, i tylko z rzadka przerywane były żałośliwym głosem "Przestaańcie wrzeeszczyć". Skala ocen zależała od hałaśliwości delikwenta - im cichszy był, tym lepszy stopień. To właśnie ona porzuciła kiedyś dziennik w klasie, co spowodowało jedyną w naszej klasie aferę dziennikową. Ale miała też chwile gogicznej satysfakcji, np. gdy zapoznawała nas z tajemnicami obrabiarek. Dzięki niej pamiętam do dziś, że istnieje taka rzecz, jak bocian wygięty prawy (a może lewy?). Pamiętam też, jak raz z przejęciem opowiedziała nam, że gdyby cały świat zrezygnował ze zbrojeń, to starczyłoby pieniędzy w sam raz na zbudowanie materialno-technicznej bazy komunizmu. Strach pomyśleć, co by się mogło stać, gdyby nie Ronald Reagan ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jottka Re: V LO - Odc. 5 Ziuta IP: *.net.autocom.pl 07.02.02, 20:55 Gość portalu: Jazzek napisał(a): > Ziuta (czemu w ogóle nikt o niej dotąd nie wspomniał?), to był dopiero pedagog. Prawda! Ja się z nią zetknęłam w I kl., przez cały czas dyktowała nam gatunki stali, a potem sprawdzała, czy ładnie zapisaliśmy. Po kilku lekcjach tego typu zaczęliśmy ją prosić, że może coś bardziej praktycznego, o, tu pod ścianą takie różne maszyny stoją.. Na co padła odpowiedź: "Niestety, nie możemy tego robić, ponieważ się rozmnażacie." W tłumaczeniu na ludzki język chodziło o to, że klasa jest zbyt liczna :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edek Re: V LO - Odc. 5 Ziuta - Ołówek IP: 141.202.246.* 08.02.02, 10:09 My nazywaliśmy ją "Ołówek" - już dokładnie nie pamiętam, ale zdaje się, że bywaąy dłuższe tyrady na temat odpowiedniego doboru ołówków, ich twardości itp. Poza tym było tak jak opisujecie - jeszcze mam zdjęcie zrobione na leckji WT jak dokonujemy z kolegą "przeglądu" dziennika, a Ołówek stała za naszymi plecami i spokojnie obserwowała nasze poczynania (bylebyśmy nie poprawiali jej ocen). Niezapomniane były mistrzostwa klasy w "kółko i krzyżyk" i brydża na jej zajęciach. Odpowiedz Link Zgłoś
abcdefg1 Re: V LO - Odc. 5 Ziuta - Ołówek 08.02.02, 15:10 Czy Ziuta nie "legitymowała" się nazwiskiem Piasecka? A jakie jej było prawdziwe imię, pamięta ktoś? Nie miałam z nią zajęć (wt z Edziem), ale pamiętam Ziutę sunącą sie po korytarzu i opowieści innych klas. Wszystko, co piszecie zgadza się co do joty. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Ch Jeszcze o Majewskiej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.02.02, 22:15 Pisalem o niej wczoraj, ale wpisalo sie gdzies wyzej. Juz wtedy, gdy mnie uczyla, w latach 65-66, wydawala nam sie starsza pania. Ciekaw wiec jestem naprawde do kiedy w ogole pracowala w piatce, albo jako nauczyciel? Lekcje byly spokojne, dosc rzeczowe, ale jednoczesnie luznawe. Mozna bylo przetrwac niewiele umiejac, sam nie wiem, czy to dzieki brakowi jej rozeznania w sytuacji, czy tez raczej dzieki jej spokojnemu braniu swiata i ludzi, jak leci. Stawiabym na to drugie. Chcesz sie uczyc, Ewuniu, to sie ucz, a nie, to masz trojeczke i nie zawracaj glowy. Prawde mowiac nie pamietam jej akcentu. Sam nabralem od mojej poprzedniej anglistki (podobno absolwentki Oxfordu) akcentu "niejako" brytyjskopodobnego, przez co przez jakis czas po przyjezdzie do Kanady, czesc ludzi klasyfikowala mnie na bylego Angola (a wydaje sie niemozliwe, co?). Ale Majewska nauczyla mnie jednego - twardych zasad gramatycznych. W tym bylem niezly. Natomiast myslenia po angielsku i sposobu wypowiedzi nauczyl mnie dopiero Szczepanski, absolutnie niezapomniany lektor angielskiego na moim uniwersytecie. Cieplo pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fianka Re: Jeszcze o Majewskiej IP: *.sssa.com.pl 11.02.02, 09:02 hej Jerzy !!!!!!! w latach 70-tych ona byla juz rzeczywiscie starsza pania. Ale wiesz byla fantasytyczna bo byla tolerancyja, jej podejscie pedagogicze bylo bliskie wspomnianemu prof. Żylińskemu. Spokój i cierpliwosc. Jej synowie tez chodzili do LO V. Przyznam sie, ze nauka mnie wtedy jakby mniej absorbowala bo bylam permanentnie zakochana ale staralam sie u prof. Majewskiej nie dac plamy mimo,ze uczennica bylam " taka sobie" Odpowiedz Link Zgłoś
abcdefg1 Re: podsumowanie? 12.02.02, 14:04 Nostalgia - to takie uczucie, które uświadamia nam, że rzeczy nie były znowu AŻ takie nieznośne jak nam się wtedy wydawało, a te które były szczęśliwe w barwniejszych kolorach powracają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fianka Re: podsumowanie? IP: 212.160.133.* 12.02.02, 14:37 bo lata szkolne sa najmilsze - ot co !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Ch Pamietacie Lenczewskiego ?? IP: *.sprint.ca 13.02.02, 06:28 To byl taki maly, gruby i lysy facet od chemii. Naprawde tak wygladal. Byl absolutnym oryginalem wsrod nauczycieli. Pozytywnie i negatywnie. Np jak zostal wyslany przez grono na rejs statkiem z PZMem do Wloch, to przed wyplynieciem nauczyl sie wloskiego. Jak zreszta wczesniej i pozniej wielu innych jezykow. A po tej wycieczce opowiadal nam o niej, o krajach i o ludziach, opowiadal interesujaco, choc nie wszyscy to lubili (socjalizm). Lekcje mial opanowane perfekcyjnie, a metody nieszablonowe. Stopnie tez. Cale i polowki, plusy i minusy. Niby standard, ale sposob zliczania i pisania nie byl taki prosty. "z czym ci zlaczyc te trzy i pol, z plusem, czy z minusem?" - pytal. W zaleznosci od polaczenia dostawalo sie trojke lub czworke. Niestety, mial preferencje. Najpierw osobiste. Jak kogos nie lubil, to dawal mu popalic, np w przykry sposob przekrecal nazwiska. Ulubiency mogli liczyc na latwe zycie. Trzeba bylo znalezc sposob na wejscie w laski, a bywalo, ze trwalo to i rok. Wybraniec otrzymywal imie zamiast dotychczasowego nazwiska i przywileje, np. sprzatanie pracowni lub zaplecza. Na zapleczu odbywaly sie podobno ... lagodnie mowiac rozne dziwne rzeczy. Jak bylo naprawde trudno mi rzec, bo sam niczego zlego nie doswiadczylem, zreszta do mycia probowek sie rwalem, ale niektore kolezanki zapowiadaly, ze wiecej juz "tam" nie pojda. Podobno za to wlasnie wylecial lub zostal zmuszony do ustapienia. Zajal sie przewodnictwem. Miejscowym i miedzynarodowym. Pewnie bylo mu latwiej, bo znal jezyki (co najmniej kilkanascie), a podrozowac lubil. Umial tez zajac sie ludzmi, wiec chyba wyszedl dobrze na tej zamianie. Maly, lysy, gruby kawaler. Inteligentny, czasami zlosliwy, ale nawet w tym uprzejmy, niekonwencjonalny. Dal sie lubic, chociaz wolalem nie byc wowczas dziewczynka. Cieplo pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edek Re: Pamietacie Lenczewskiego ?? IP: 141.202.246.* 13.02.02, 09:44 Podobno był jedynym człowiekiem na świecie, który umiał pływać żabką ... do tyłu ! (znam świadków) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: podsumowanie? IP: 212.244.79.* 13.02.02, 08:27 Gość portalu: Fianka napisał(a): > bo lata szkolne sa najmilsze - ot co !!!! Rację miała moja wychowawczyni Bogucka, kiedy mówiła, że liceum to ostatni okres, kiedy nawiązuje się aż tak intensywne kontakty międzyludzkie (w nalepszym tych słów znaczeniu), że na studiach to już każdy sobie, a później, to sami wiecie :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fianka Re: podsumowanie? IP: *.sssa.com.pl 13.02.02, 10:58 Cos w tym jest...bo to sa bardzo intensywne zanjomosci. Ostatnio na obchodzonej uroczystsci 20- lecia maleznstwa moich przyjaciol- spotakalo sie 8 malzenstw i wyobraz sobie,ze wszyscy znamy sie z liceum. Jedno z malzonkow pochodzilo z tej samej szkolnej paczki. A nasze dzieci juz maturalne... Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: podsumowanie? 13.02.02, 12:02 Gość portalu: Fianka napisał(a): > Cos w tym jest...bo to sa bardzo intensywne zanjomosci. Ostatnio na obchodzonej > > uroczystsci 20- lecia maleznstwa moich przyjaciol- spotakalo sie 8 malzenstw i > wyobraz sobie,ze wszyscy znamy sie z liceum. Jedno z malzonkow pochodzilo z tej > > samej szkolnej paczki. A nasze dzieci juz maturalne... Rany boskie, albo zdradzacie zaostrzone objawy kryzysu wieku średniego, albo macie depresję zimową! ;)) Doktorzy radzą w takich sytuacjach więcej spacerów i czekolady. Dobrze też kupić psa - pozwala kontakty międzyludzkie nawiązywać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fianka Re: podsumowanie? IP: *.sssa.com.pl 14.02.02, 11:08 Hi.hi. jakos chyba nie tak z tym problemem wieku sredniego. Mamy wszyscy psy a niektorzy dwa psy oraz kota ;-))) Spotkania w gronie przyjaciol nie sa smutne nawet po dwudziestu latach, wprost przeciwnie sa przezabawne ze wzgledu na szkolne wspomnienia. Dominuje oczywiscie temat LO V. Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: podsumowanie? IP: 212.244.79.* 14.02.02, 13:39 Problem kryzysu wieku średniego należy do innego wątku! A my tu po prostu wspominamy nasze wspaniałe koleżanki i wspaniałych kolegów z V LO. I grono pedagogiczne też, więc się udzielaj w tym temacie zamiast narzekać :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abcdefg1 Re: wspomnienia IP: *.filar.pl 14.02.02, 15:05 Masz rację Jazzek!!!! To jest miejsce na nasze wspomnienia (zarówno dobre jak i te mniej dobre, które chyba czasami lepiej zapadły w pamięć), a nie na kwestie filozoficznego bytu. Ludzie, piszcie i wspominajcie wesołe historie z życia VLO, naszych pedagogów, naszych klas. Historie humorystyczne, z przymrużeniem oka, czyż nie przyjemnie sie wtedy czyta? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Ch A czy wiecie IP: *.peel.edu.on.ca / 10.13.129.* 19.02.02, 00:00 ze moj rocznik 1966 byl jedynym, ktory "uczeszczal" do wszystkich trzech budynkow, tj. na Malopolskiej (do czerwca 1965), Krolewicza Kazimierza (wrzesien-grudzien 1965) i na Ofiar (styczen-czerwiec 1966)? To bylo nawet mile. Jedna z tych przeprowadzek zrobiono czesciowo naszymi silami. Chyba pierwotnie mielismy przeprowadzic sie od razu na Ofiar, ale byl jakis poslizg (fajne slowko z tych czasow). Pod koniec czerwca 1965 poszlismy na wycieczke na Kazimierza. Ogladamy te "mury", ogladamy i nagle ktos mowi: rozwalimy te szkolke na duzej przerwie. Dwa dni umieralismy ze smiechu. Jeszcze na Malopolskiej, czyli w roku 1964/65 mialy miejsce dwa wielkie wydarzenia. Pierwsze to katastrofa tramwajowa na Wyszaka, ale nie ta tragiczna, tylko ta pierwsza, bez duzych ofiar (nawet nie pamietam, czy byli ranni, na pewno nie bylo zabitych). Druga - wystawa grafiki amerykanskiej w Zamku. Oj, co sie dzialo. Absolutne szalenstwo. Zachowywalismy sie, oczywiscie, jak niepoprawni polscy sztubacy, ale nie zawsze, nie zawsze. Wstep byl bezplatny, wystawa duza, bardzo ciekawa, reklamowek, znaczkow, folderow - kazda ilosc. Szybko dotarlo do nas, ze obowiazuja tam inne standardy. Probowalismy zagadywac po angielsku, owszem odpowiadano grzecznie, ale nie bylo potrzeby - ludzie z wystawy, Amerykanie, mowili swietnie po polsku. Byli wspaniali - cierpliwi do niemozliwosci. Az bolalo sprawiac im przykrosc, totez my z piatki szybko przestalismy. Zdaje sie tez, ze poznawali nas. Zawsze usmiechnieci, uprzejmi, odpowiadali na wszystkie pytanie, chetnie dyskutowali, traktowali na spowaznie - to byl szok innej kultury. Czegos takiego drugi raz doznalem dopiero, gdy ze studiow pojechalem do Francji. I bylo to pierwsze ziarno (wlasciwie drugie, bo pierwsze zasiali we mnie moj dziadek i ojciec), ze swiat moze byc i jest inny. Gdyby gomula wiedzial, co sobie szykuje, to by do tego nie dopuscil. Ale skad wiedziec? Co potem bylo z budynkami piatki? W tym na Malopolskiej byla chyba podstawowka, ale czy jeszcze jest? A na Kazimierza jest chyba WSR, czy tak? No i Zamek wypieknial bardzo od tego czasu. Wowczas czynne bylo tylko jedno skrzydlo, nawet bez wejscia na wieze. Jak zwykle - cieplo pozdrawiam Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: A czy wiecie IP: 212.244.79.* 19.02.02, 10:05 Opis perypetii przeprowadzkowych doskonały, szkoda że zabrakło takiego w książce "Na pół wieku Piątki". A wspomnienie o grafice amerykańskiej przypomniało mi, że w moim domu przez długie lata był folder z tej imprezy + chyba jakaś plakietka (bodajże stalówka z flagą amerykańską). Jedno z najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa :-) Dzięki, Jurek! (PS. mógłbyś skrobnąć na jskrzym@poczta.onet.pl?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abcdefg1 Re: A pamiętacie Siudzińskiego? IP: *.filar.pl 19.02.02, 11:33 Fizyki w pierwszej i drugiej klasie uczył nas Edward Siudziński. Facet niskiego wzrostu i bardzo szczuplutki. Nasz nauczyciel kochał sport, zwłaszcza piłkę nożną. Gdy poznaliśmy jego upodobania, część męska klasy zaczęła wykorzystywać jego pociąg do futbolu zwłaszcza w dniach, kiedy była zaplanowana klasówka. Odbywało się to według jednego schematu: ktoś zagadał na temat najbliższego meczu, inna osoba zaprzeczyła danej informacji, wówczas wkraczał do akcji nauczyciel i z rumieńcami na twarzy przekazywał najnowsze wiadomości. Najczęściej dzwonek przerywał mu tok wypowiedzi. My byliśmy natomiast szczęśliwi, że znowu się udało. Któregoś razu zapowiedział pracę klasową. Oczywiście nikt się nie uczył, bo nasza metoda była niezawodna. Tym razem jednak nas zaskoczył i nie dał się nabrać na zmianę tematu w kierunku piłki nożnej. Byliśmy załamani i rozglądaliśmy się po sobie rozpaczliwie poszukując tematu zastępczego. W końcu z wklęsłymi minami zaczęliśmy wyjmować kartki ciągle jeszcze jednak mając ostatnią nutkę nadziei, że uda się zagadać Siudzińskiego. Ja również przerażonym wzrokiem rozglądałam się po klasie szukając ratunku. W pewnym momencie zobaczyłam jak z wieżowca z balkonu unosi się dym. Niewiele się namyślając krzyknęłam: - Zobaczcie! Tam pali się!!! Zrobił się hałas, wszyscy rzucili się do okien poszukując źródła pożaru. Dumna wskazałam balkon, z którego uchodził dym. Siudziński zaproponował: - XXXXXXXX Pójdziecie znaleźć mieszkanie, w którym najprawdopodobniej pali się. Nasi koledzy ochoczo rzucili się w kierunku drzwi, a my dyskutowaliśmy z nauczycielem na temat przyczyn pożaru. Nikt nie pamiętał o klasówce, każdy był pod wrażeniem zaistniałej sytuacji. Pod koniec lekcji wrócili nasi koledzy do klasy. Wszyscy żądni sensacji pokrzykiwali: - No i jak? Gdzie się pali? Znaleźliście to mieszkanie? Koledzy jednak mieli niewyraźne miny. W końcu wydusili z siebie: - To nie był pożar, tylko ktoś wystawił na balkon gorący, parujący bigos, żeby wystygł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Ch Jeszcze o Borkowskiej IP: *.sprint.ca 20.02.02, 06:28 To byla moja polonistka. Pisalem juz o tym krociutko w nadziei, ze ktos podejmie watek. Nie udalo, wiec odwazam sie ponownie. Byla to prawdziwa malpiatka z gatunku zawsze majacych racje. Zero miejsca na wlasne zdanie. Zupelny brak poczucia humoru plus gnojenie nielubianych uczniow dopelnialo reszty obrazka. Tak mi obrzydzila nasz ojczysty jezyk, ze nic sie nie przykladalem i ledwo dotrwalem do matury. Ciekaw jestem, co sie z nia potem dzialo. Ot, na zasadzie ciekawostki, bo nie tesknie za ewentualnym spotkaniem. Chociaz, chociaz... A moze milo byloby zobaczyc nietega mine wszystko wiedzacej i zawsze majacej racje na wiadomosc, ze moje wierszydla, opowiadanka, humoreski, satyry drukowane byly (i sa) w kilku krajach na trzech kontynentach (w Polsce tez), i ze prowadze comiesieczne audycje literackie lub literacko- muzyczne w dwoch radiach (London i Kitchener). Oj, sorry, zadne chwalenie. Chcialem dac do zrozumienia, jak dalece fatalny nauczyciel moze popsuc czlowiekowi zycie. Szkoda, ze zdarzylo sie w tak dobrej szkole, jak piatka. Dla kontrastu, jednego z moich mlodszych braci, tez w piatce, polskiego uczyl Kowalski (lata 1967-8, chyba). Zawsze mu zazdroscilem tego nauczyciela. Tylko na podstawie opowiesci, ale zawsze. Podobno byl duzego formatu fachowiec, z ogromna wiedza, bardzo sprawiedliwy (rzadkosc w tych czasach) i pelen humoru. I obym sie nie mylil. Pozdr Jazzku - napisze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edek Re: Jeszcze o Borkowskiej IP: 141.202.246.* 20.02.02, 09:42 Jurek - Borkowska była moją wychowawczynią !!! To co piszesz zgadza się w 150%. Jedyny problem, że nasza klasa stanowiła zgraną całość i nie bardzo udawało się nami sterować. W każdym razie potrafiliśmy doprowadzić panią B. do łez bezsilności (trochę nieludzko brzmi). Po maturze natomiast na jakimś spotkaniu wyskoczyła nagle z tezą, że to jej zasługa, że 100% z naszej klasy dostało się na studia, a Król jej nawet nie pogratulował. Biorąc pod uwagę, że nazywała nas "kalkulatorki" to chyba sami sobie i paru innym nauczycielom zawdzięczamy pewne nazwijmy to sukcesy. Ale nie pani B. - nie mam do niej żalu bo wiem, że jej życie prywatne nie było najłatwiejsze i nikt nie wie jakby się sam zachował w takiej konstelacji. Odpowiedz Link Zgłoś
olgamarria Re: V LO - Odc. 5 Ziuta- nazwisko 12.03.02, 01:27 Nazwisko Ziuty brzmialo: Jozefa Stepczynska. Byla wychowawczynia mojej klasy. Niezapomniane byly lekcje wychowawcze, ktore sluzyly do odrabiania innych lekcji, gry w karty itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abcdefg1 Re: V LO - c.d. Cybak IP: *.filar.pl 12.03.02, 08:27 Kolejna lekcja j. polskiego. Temat wprowadzał do epoki oświecenia. W związku z powyższym Apolonia zapoznała nas z przedstawicielami filozofii tego kierunku. Ponieważ zbyt ciekawie nie opowiadała, więc szybko znudziliśmy się jej wywodami. Zauważywszy poruszenie i zniecierpliwienie w ławkach krzyknęła: - A teraz XXXXXXXXXX przypomni kto to był Bacon (wymawiać należy Bejkn). Andrzej wstał z ławki z ociąganiem i ze zdziwieniem odpowiedział: - Chyba kawałek mięsa. „ O Boże - palnął jak łysy grzywką o kant kuli!” – pomyślałam. Zadając to pytanie Apolonia miała na myśli oczywiście Franciszka Bacona – angielskiego filozofa, który głosił konieczność przebudowania nauki przez oparcie jej na doświadczeniu. Natomiast XXXXXX wyrwany do odpowiedzi i słyszący fonetycznie brzmiące nazwisko – mógł tylko skojarzyć z półtuszą wieprzową. Mało tego, na jednej z lekcji polskiego, Apolonia dyktowała nam przecież swoją definicją bekonu, którą należało wpisać do zeszytu. Nic więc dziwnego, że XXXXXXXXX zapamiętał tą notatkę i zgodnie z jej brzmieniem odpowiedział na pytanie polonistki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Ch SLUCHAJCIE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.03.02, 03:12 to wszystko nic. MAM KSIAZKE !!! Pol wieku Piatki. Dzieki wspanialemu i niezastapionemu Edkowi, oczywiscie. [Edku, chyba za rok nadloze pare km-ow w mojej podrozy, by Ci osobiscie podziekowac] A w tej ksiazce - ojej, jakie dziwy. Dziw nr 1. Nie pamietalem nazwisk niektorych szanownych kolezanek i kolegow! Az niemozliwe, ale - niestety - prawdziwe. Chyba mniej pamietalem. I troche mi bylo wstyd. Czy jest jakims usprawiedliwieniem, ze od 31 lat nie mieszkam w Szczecinie i co najmniej tyle lat nikogo z nich nie widzialem? Dziw nr 2. Nauczyciele wygladaja inaczej, niz wygladali. Dokladniej, niz ja pamietalem, ze wygladali. Ale odwrotnie niz myslicie. Wcale nie starzej, mlodziej! Np. kochana pania Majewska z niewiadomych powodow mialem za mocno starsza pania. Na zdjeciu zas (z mojego okresu mniej wiecej) jest jeszcze wcale mloda. Albo moja przykladowa gnebicielka narodu, czyli Adamczykowa. Na zdjeciu USMIECHA sie. W zyciu nikt z nas nie widzial usmiechajacej sie jedzy Adamczykowej. Dziw nr 3. Okazalo sie, ze niemal wszyscy nauczyciele byli ogromnie zasluzeni. Bralbym to lekko. I kto o tym pisze? Ano np dyrektor Krol. Pisze, ze Adamczykowa zasluzona. Socjalistycznie moze? W to sklonny bylbym uwierzyc. A moze by mnie sprobowala nauczyc czegos o ptaszkach. Bo nie odrozniam od drzew! Nigdy nie moge pojac, kto na kim siedzi i spiewa. Dziw nr 4. Referat pana dyrektora Krola. Tu dygresja. Zeby pan Krol zrobil nie wiem co zlego i tak nie strace do niego ani miligrama z tony szacunku. Takim byl dobrym - wg mnie - nauczycielem. Kropka, z tym nie ma dyskusji. Ale referat jest straszny. Cos sie stalo Panie Ludku? Toz to juz nie socjalizm, a calutki referacik dokladnie w takim tonie. Toczka w toczke, jak za gomuly. Zrobilo mi sie przykro. Takoz niepotrzebnie potwierdzal pan przykrocanie papieroskow (sam nie pale i nigdy nie palilem) i brydzyka (pogrywam). Luzu troche, Kochany, luzu. Nawiasem mowiac, chetnie bym sie z Panem spotkal. Wlasnie z Panem, moze jeszcze z pania Majewska. I z p. Zarzycka. Najchetniej, oczywiscie, z p. Zylinskim, ale... Dziw nr 6. Jesli to wszystko prawda, a nie ma powodu nie wierzyc, zreszta te wersje juz chyba gdzies slyszalem, co mowi dyr. Machaj (tez nie pamietalem nazwiska, taki wstyd), to wyrzadzono temu czlowiekowi ogromna krzywde. I to w majestacie prawa (?), na oczach calej spolecznosci uczniowskiej, za prace dla dobra uczniow, szkoly, srodowiska, miasta. Poczulem z p. Machajem dziwna wiez - cos podobno spotkalo mnie w Gdansku w r. 1984. Chwile potem wyjechalem budowac inny kraj. Dziw nr. 7 Ksiazka jest swietna. Co do tego nie mam watpliwosci. Nie watpie tez, ze Komitet wykonal ogromna robote, a wydanie ksiazki bylo jednym z wiekszych sukcesow. Ale ksiazeczka jest bardzo, ale to bardzo oficjalna. Zabraklo luzu, niemal zupelnie zabraklo humoru (jest odrobinka), zabraklo dystansu, spojrzenia "z ukosa". Mowie to wylacznie z mojej wlasnej perspektywy. Gdyby te ksiazeczke robili absolwenci mojej obecnej szkoly (sredniej w Kanadzie), to bylby to jeden wielki fajerwerk z niezliczonymi usmiechami. Nie, nie krytykuje. Raczej chce pokazac kierunek. Jesli wolno... Przeciez za szesc lat 60-lecie. Dziw nr. 8 Ten Piechota, ten posel, ten minister, to absolwent Piatki? Ten socjalista? I czlonek bandy Millera? Mam byc dumny, czy zazenowany? A poza tym, jak zawsze, bardzo cieplo wszystkich pozdrawiam Jurek Chudzinski georgech@sprint.ca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abcdefg1 Re: SLUCHAJCIE IP: *.filar.pl 14.03.02, 07:28 Aż wstyd się przyznać, ale ja tej książki nie widziałam. Dobrze, że teraz wiem, że coś takiego jest........... Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: peterk Re: V LO - Odc. 5 Ziuta- nazwisko IP: *.eburwd1.vic.optusnet.com.au 19.03.02, 14:11 bardzo ciekawe - Ziuta byla wychowawczynia klasy mojego brata ... 1975+ mnie 'uczyla' rysunku technicznego ... siedzialem w pierwszej lawce i nie moglem sie nadziwic najbardziej pamietam z tego gry w szachy, czasami bardzo glosne rozmowy ktore o dziwo nie przeszkadzaly Z w przygotowaniach do kolejnego zebrania partyjnego ... Piotr Kempinski (1973-1977) - peterk@www.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: V LO - Odc. 6 Patyra IP: 212.244.79.* 31.05.02, 13:01 O Patyrze można nieskończenie... Jej sława rozchodziła się daleko poza granice piątki. Słyszałem opowieści o jej niekonwencjonalnym zachowaniu jeszcze w podstawówce, a to z tego powodu, że z jednej strony moja kuzynka otarła się o nią kilkanaście lat przede mną, a z drugiej miałem kolegę, którego brat był już w Piątce. Z niesamowitych opowiadań tych rysowała się dla mnie straszna perspektywa, tym bardziej że moja kuzynka należała do osób dosyć pyskatych i dochodziło do ciągłych starć tych dwóch silnych osobowości. Więc kiedy dowiedziałęm się, że jednak na nią trafiłem, czułem się niezwyt swojo. Szczęśliwie sprawa pokrewieństwa z niesforną Ewą wyszła, kiedy miałem już ustabilizowaną pozycję. Z pierwszych kontaktów z panią P. pamiętam scenę, gdy miałem krążyć jako Ziemia czy Księżyc dokoła koleżanki, i w tym celu miałem narysować kredą na podłodze swoją orbitę. Niestety, moja linia zapewne nie spełniała oczekiwań pani profesor, więc wkrótce z orbity wyleciałem z glanem, a koleżankę okrążał kto inny. I z tego względu straciłem śmiałość do dziewczyn ;) Wkrótce przywykłem... lekcje geografii traktowało się po pewnym czasie jako rodzaj Muppet show na żywo. Pamiętam, że często-gęsto zdarzało się ściągać zadania domowe na parapecie tuż przed gabinetem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: V LO - Odc. 6 Patyra IP: *.it.volvo.se / 153.112.43.* 09.07.02, 12:45 Kiedyś na gegrze zgadało się o grzybach i Patyra wyjawiła nam, że Niemcy grzybów nie zbierają. Kiedy spytała jakiegoś znajomego niemiaszka dlaczego, ten bezczelny typ odparł, że zbieractwo jest niższą formą działalności gospodarczej człowieka, charakterystyczną dla Słowian... Ot, stereotyp ubermenscha :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: V LO - Odc. 7 Człowiek zwany Koniem IP: 212.244.79.* 31.05.02, 13:16 Fizyk J.Gelbard, zwany od niepamiętnych czasów Koniem, był jedną z najbarwniejszych postaci mojego pobytu w piątce. I nie była to barwność wynikająca szaleństw w stylu Patyry czy Edziowej/Ziutowej bezradności. Po prostu miał swój styl i wydaje mi się, ze umiał się jakoś porozumiec z uczniami. Dosyć łatwo dał się namawiać na dywagacje natury politycznej, szczególnie w okresie posierpniowym, i zawsze słuchało się go z uwagą. Jego bon-moty bardzo często trafiały do "Kaktusa". Słynne było sformułowanie o nawadnianiu kredy, oraz próby obiektywizacji ocen za pomocą kropek (kto pamięta, że trzy kropki to pięć punktów?). Bardzo surowy w ocenach wobec mniej fizycznej części naszej klasy, miękł w miarę zbliżania się końca roku szkolnego, tak że nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś przez fizykę musiał repetować. Jako ewenement mogę tu przytoczyć jego opinię wyrażoną na męskiej części ćwiczeń z fizy, kiedy to oświadczył, że kobiety nie myślą głową. Musiało go chyb bardzo ubóść gdy jedna z naszych koleżanek pisała o stałej plamka ;). Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: V LO - Odc. 7 Człowiek zwany Koniem 01.06.02, 01:05 Ty, Jazzek, seksista się ujawnił pod pozorem wspomnień! ;))) Wobec czego przypomniało mi się, jak to na chemii kolega spojrzał na wręczoną mu do rączki probówkę i oświadczył, że widzi w niej skroplony azot. Chemik popatrzył błagalnie i zamruczał: "Czyżby?", ale kolega był twardy :))) W uznaniu stałości przekonań dostał 2 z plusem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: V LO - Odc. 7 Człowiek zwany Koniem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.02, 13:57 Jaki seksista znowu??? Chyba że dlatego że zawsze bardzo lubiłem koleżanki. Za to one mnie nie doceniały, małolaty jedne!! Ale to miał byc wątek o Koniu, a Ty jottko jak zwykle zbaczasz z tematu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: V LO - Odc. 8 Czuchoński IP: 212.244.79.* 31.05.02, 13:24 Nauczyciel rosyjskiego, jak dla mnie jeden z nalepszych pedagogów w szkole. Tylko raz pamiętam, żeby podniósł głos, a potrafił utrzymać dyscyplinę. W związku z tym nie można przytoczyć zbyt wielu historyjek z nim związanych. Pamiętam, jak przy omawianiu czytanki jak to Lenin "chodił po goram" ostrzegł nas, żebyśmy w to za bardzo nie wierzyli. Z zapartym tchem słuchaliśmy jego opowieści dziwnej treści, jak to metro od lat kilkudziesięciu kosztuje 5 kopiejek, a gaz jest praktycznie bezpłatny. Nu i choroszo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JACEK Re: V LO - Odc. 8 Czuchoński IP: 64.9.159.* 01.06.02, 01:28 Kto znal w piatce takiego ucznia, Wojtek Syrynski ????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: V LO - Odc. 8 Czuchoński IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.02, 13:55 Jakby kto nie wiedział, to Czuch był wychowawcą klasy Syryńskiego - i mojego brata też. Czuję, że muszę zadziałać jako przekaźnik :) Nadawaj JACEK!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JACEK Re: V LO - Odc. 8 Czuchoński IP: 64.9.159.* 03.06.02, 15:24 Gość portalu: Jazzek napisał(a): > Jakby kto nie wiedział, to Czuch był wychowawcą klasy Syryńskiego - i mojego > brata też. Czuję, że muszę zadziałać jako przekaźnik :) Nadawaj JACEK!!! Jak mozesz, to przekaz mu wiadomosc ze Jacek go szuka, razem kiedys w klubie plywalismy( u kanteckiego) przekaz mu adress kecajw@hotmail.com, moze napisze pare slow.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: April Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa Clup IP: *.univ.gda.pl 04.07.02, 21:55 Czy ktoś kojarzy powyższe? Szukam ludzi z rocznika 1988-1992. Jedna historyjka: Fizykę miałam z Kazią aka Kazistą. Chłopaki z mojej klasy (czy tylko?) prowadzili badania naukowe nad jej mową - spisywali corpus używanych przez nią słów. Było tego trochę, aż Kazia skonfiskowała im notatki. Ale ja czas jakiś temu odnalazłam zachowany mały zeszycik ze słówkami Kazi... Odpowiedz Link Zgłoś
germanus Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa Clup 07.07.02, 06:11 Kojarzę tylko Parówę. W ogóle kończyłem nieco wcześniej, więc chyba nie ci ludzie. Za to mój młodszy brat miał z Parówą matmę. Brat nie był z tego wcale głupi, kapował nawet sporo, ale mauuuupa uwzięła się na niego i miał przerypane. Wyratował się jakimś cudem przy pomocy ówczesnego dyra. Próbowaliśmy przypomnieć sobie jej mazwisko, ale - mimo beczki whiskacza - nie udało się. Może pamiętasz? Pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: April Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa Clup IP: *.univ.gda.pl 08.07.02, 21:14 Może to nie ta sama Parówa? Chodziło mi o nauczycielkę chemii, miała niemiecko brzmiące nazwisko, chyba Weckwerth czy jakoś tak. Koledzy z mojej klasy ("c") potrafili zaśpiewać na melodię "La Luna" (był taki dyskotekowy przebój) pieśń "O, Paaaróóówa, Paaaróóówa..." wchodząc do klasy, a ona biedaczka nie kojarzyła zupełnie o co chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IVC Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C IP: 12.31.214.* 19.07.02, 23:28 Za moich czasow Parowa byla nuczycielka chemii. Nazwisko? Chyba Wekert nie Wekhert. Dlaczego tak malo sie pisze o Basce od matmy? Odpowiedz Link Zgłoś
bbury Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C 26.07.02, 13:18 Gość portalu: IVC napisał(a): > Za moich czasow Parowa byla nuczycielka chemii. Nazwisko? Chyba Wekert nie > Wekhert. Dlaczego tak malo sie pisze o Basce od matmy? Zdecydownie pisało się to Weckwerth czy jakoś tak - z Polską pisownią nie miało to nic współnego. Dobrze że takich rzeczy do indeksu nie trzeba było wpisywać :))) A tak na marginesie to który rocznik IVC bo ja nie chwaląc się to też IV C :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C IP: *.it.volvo.se / 153.112.43.* 29.07.02, 12:14 To ja się przy okazji pochwalę, że też jestem z IVc ;) a której, to mozna znaleźć w wątku... I potwierdzam pisownię pani chemicznej. Czy za waszych czasów tez jak mówiła "panie Kowalski" to oznaczało to kiepskie postępy w nauce? Odpowiedz Link Zgłoś
bbury Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C 30.07.02, 11:01 A jest tu ktoś nie z IV C ??? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IVC Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C IP: 12.31.214.* 30.07.02, 23:03 Ilu z nas jest z IVC 1981 Odpowiedz Link Zgłoś
bbury Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C 31.07.02, 08:21 Gość portalu: IVC napisał(a): > Ilu z nas jest z IVC 1981 :) fiu fiu. Ja - to nie ta dekada. Ale pewnie i z 1981 ktoś się znajdzie :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IVC Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C IP: 12.31.214.* 06.08.02, 22:14 bbury napisał: > Gość portalu: IVC napisał(a): > > > Ilu z nas jest z IVC 1981 > > :) fiu fiu. Ja - to nie ta dekada. Ale pewnie i z 1981 ktoś się znajdzie :) > > Pozdrawiam Oczywiscie V LO istnialo w latach 70-tych a nawet wczesnej. W latach 90-tych to juz ( jak smutno to powiedziec ) nie to...:-)! Odpowiedz Link Zgłoś
jazzek62 Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C 31.07.02, 09:37 Heniek, jesteś drugi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IVC Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C IP: 12.31.214.* 06.08.02, 21:59 jazzek62 napisał: > Heniek, jesteś drugi! NIE MOZLIWE!!?? Co sie stalo z nasza klasa? Odpowiedz Link Zgłoś
pakuz Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C 10.08.02, 15:48 Gość portalu: IVC napisał(a): Dlaczego tak malo sie pisze o Basce od matmy? Basienko , roso poranna , moja gnebicielko dzieki zes mnie matmy nauczyla skutecznie gnebienie przez 4 lata jakos ci kiedys wybacze IVc - matura 1981? - ten nieudany rocznik :))) pozdrowionka , pakuz matura 1980 IVb Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IVC Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C IP: 12.31.214.* 12.08.02, 21:28 pakuz napisał: > Gość portalu: IVC napisał(a): > > Dlaczego tak malo sie pisze o Basce od matmy? > > Basienko , roso poranna , moja gnebicielko > dzieki zes mnie matmy nauczyla skutecznie > gnebienie przez 4 lata jakos ci kiedys wybacze > > IVc - matura 1981? - ten nieudany rocznik :))) > pozdrowionka , pakuz matura 1980 IVb Musze Ci przyznac racje. Baska potrafila ludzi skutecznie uczyc. To ciekawe ze pisze to ktos z rocznika tak bezbarwnego jak matura 1980. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pakuz Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.08.02, 16:03 Gość portalu: IVC napisał(a): > To ciekawe ze > pisze to ktos z rocznika tak bezbarwnego jak matura 1980. ha,ha,ha,ha zapraszam na stronke naszego bezbarwnego rocznika www.absolwencipiatki.v.pl a.p. zwracaj czasami uwage na buzki :) Odpowiedz Link Zgłoś
hsps Re: a ja też nie z IVc 13.08.02, 16:49 tylko z IVb - no i troszkę wcześniej - jak jeszcze było barwnie, ha, ha, ha... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IVC Re: Kazia, Nasza Szkapa, Gluś, Parówa, Recydywa C IP: 12.31.214.* 15.08.02, 22:42 Gość portalu: pakuz napisał(a): > Gość portalu: IVC napisał(a): > > > To ciekawe ze > > pisze to ktos z rocznika tak bezbarwnego jak matura 1980. > ha,ha,ha,ha > zapraszam na stronke naszego bezbarwnego rocznika www.absolwencipiatki.v.pl > a.p. zwracaj czasami uwage na buzki :) Widzialem te strone. Bardzo fajna i godna pozazdroszczenia.Moze by ja przeksztalcic na strone wszystkich absolwentow V LO? No chyba, ze wolicie zostac w wylacznie "swoim 1980 gronie" :-)! Zwracam uwage na buzki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Glus IP: *.pool.mediaWays.net 04.08.02, 11:11 A ja z przyjemnoscia wspominam Glusia, czyli nauczyciela matematyki, zdaje sie, ze nazywa sie Artur Knypinski. Fantastycznie uczyl matmy, mial poczucie humoru, jezdzil z nami na biwaki. To naprawde trzeba kochac mlodziez, zeby jechac w marcu, kiedy padal snieg, do domkow kempingowych do Nowego Warpna! Pozdrwaiam wszytskich piatkowiczow, a zwlaszcza roczniki 1989-1993, ja bylam na mat-fizie IV d Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: April Re: Glus IP: *.univ.gda.pl 19.09.02, 22:31 A mnie Gluś (o ile coś mi się nie pomyliło) uczył angielskiego. Wcale nie znał języka, ale za to z podziwu godną szczerością otwarcie się do tego przyznawał. Pozdrowienia dla rocznika 1988-1992, zwłaszcza klasy c! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: Rosiakowa IP: *.it.volvo.se / 153.112.43.* 19.08.02, 17:17 Niektórym kolegom brakuje wątku o zacnej nauczycielce. No to może porozmawiajmy o matematycy :) Już dawno się sam zbierałem do wspominek, ale z przykrością stwierdzam, że chociaz pania R. lubiłem, to nie utkwiły mi w pamięci jakieś godne uwagi zdarzenia :( Z faktów niegodnych uwagi wspomnę, że siedziałem z kolegą Dz. w najlepszym miejscu w sali matematycznej - pod sama katedrą. Widok z katedry na ławkę był mocno ograniczony i przy dużej dozie odwagi można było nawet odrabiać zapomniane zadania domowe z innych przedmiotów. A że pani profesor była dosyć spostrzegawcza, to adrenalina wydzielała się w dawkach większych niż przy skokach na linie... Może jeszcze napiszę o atmosferze na lekcjach. Pani Barbara była cichą i spokojną kobietą o pewnym poczuciu humoru, ale gdy trzeba, to wionęła grozą, szczególnie gdy trzeba było wykazać się wiedzą przy rozgryzaniu problemów przestrzeni metrycznych i innych takich. Z niewiadomych powodów wszyscy wpatrywali się uważnie w blaty ławek, jakby jakieś teksty objawione tam widzieli. Miałem to szczęście, że nie przyjęli mnie do klasy B, bo byłem za słaby jak na tych ludzi genialnych, natomiast na tle klasy C wybijałem się (swoją skromnością rzecz jasna ;), z tego powodu szedłem zwykle na ostatni ogień. Na ogół pierwszy ofiara padał kolega Mirek zwany Palmą, od którego pani R. zwykle spodziewała się więcej niż on chciał (swoją droga straszna taka fucha). Jeśli on poległ, do boju ruszał Korek, a ja w tym czasie modliłem się do p. Boga o oświecenie. I chociażem niewierzący, zwykle pomagało. Choć co to za satysfakcja iść do zwycięstwa po trupach kolegów :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazzek Re: Odc. 10 - Połówka IP: *.it.volvo.se / 153.112.43.* 25.09.02, 09:11 Połówka, czyli pani od angielskiego. Jak łatwo się domyslic, jej przezwisko pochodziło od wzrostu na tyle niewielkiego, że wyglądała jak połowa człowieka. Charakterystyczną cechą jej sylwetki była specyficzna dbałość o wygląd zewnętrzny, przywodząca nieco na myśl Violettę Villas. Na głowie zawsze szopa włosów, o wysokości ok 25% reszty sylwetki, buzia umalowana w sposób, który mnie osobiście jakoś nie brał. W odróżnieniu od wspominanego tu Glusia język angielski znała, jednak poziom nauczania był żałośnie niski (niekoniecznie z jej winy - takie były czasy, nie było jeszcze wyścigu szczurów i świadomości wśród uczniów, że znajomość agielskiego może byc kluczem do sukcesu w życiu). Podobnie jak Ziuta, miała trudności z zapanowaniem nad stadem, choć jej władza rozciągała się chyba aż po trzecią ławkę. Najlepiej w związku z naszym zachowaniem zapamiętaliśmy zwrot "Stop that noise" :) Dużą zaletą Połówki był jej synek, zwany przez nas Jirzinkiem (była to niezbyt rozgarnięta postać z ówczesnych dowcipów). Jakoś tak już jest, ze dzieci skupiają na sobie uwagę, a w przypadku anglika pozwalało to bez totalnego znudzenia przetrwać do dzwonka. Pamiętam do dziś, jak Jirzinek napisał na tablicy hasło "rak ma 6 wosuf", i nadal (mimo ukończonych studiów ;) nie potrafię rozszyfrować znaczenia tego tajemniczego przekazu. Ławki w sali do anglika były chyba najintensywniej w całej szkole wykorzystywane do korespondencji międzyklasowej oraz wyrażania swoich uczuć. Nie będę cytował, co sie tam znajdowało, ale kto tam raz siedział, na pewno pamięta :) Odpowiedz Link Zgłoś
bbury Re: Odc. 10 - Połówka 18.11.02, 12:41 :) szkoda by było gdyby ten wątek przepadł w czeluściach forum więc podciągam go do góry... Odpowiedz Link Zgłoś
sandmann Re: V LO - Odc. 11 - Pułkownik Mielcuszny 01.12.02, 00:10 bbury napisał: > :) > szkoda by było gdyby ten wątek przepadł w czeluściach forum więc podciągam go > do góry... Podzielam zdanie bbury-ego, że wątek nie powinien zaginąć i dlatego ciągnę go dalej. Dzisiaj przypadkowo trafiłem na posty piątkowiczów i z nostalgią przeczytałem je wszystkie. Brakuje mi w Waszych opowieściach koleżanki i koledzy znamienitej postaci jaką był nauczyciel PO (krótko - gdy Domańska była na urlopie macierzyńskim tj. 1982r.) - pułkownik LWP ob. Wojciech Mielcuszny, psudo : Fafluśny, Fafex itp. Opowiem taką anegdotę : Mielcuszny pewnego razu zapowiedział oglądanie przeźroczy o sposobach zabezpieczenia ludności na wypadek wojny. W tym celu wyznaczył ucznia odpowiedzialnego za obsługę rzutnika. Kolega, jako fotoamator przygotował się to tego znakomicie. Do kasety z przeźroczami o tematyce Obrony Cywilnej, co drugi slajd włożył zdjęcia porno. W efekcie, podczas wyświetlania slajdów, była mieszanka porno-wojskowa. Mielcuszny w tym czasie siedział za stołem, tyłem do ekranu i czytał gazetę. Przy każdym zdjęciu porno rzucanym na ścianę w klasie wybuchały salwy śmiechu. W końcu Fafex poruszony chichotami odwrócił się i spojrzał na ekran. W tym momencie rzutnik zaciął się , a na ścianie była widoczna para w sytuacji niedwuznacznej. Fafex za nic w świecie nie mógł rozpoznać co to zdjęcie przedstawia, bo z tematyką wojskową nie miało wiele wspólnego. Rzucił więc krótko do kolegi obsługującego rzutnik : - Dalej proszę, to nie jest związane z tematem. W tym momencie, cała klasa już ryczała ze śmiechu. Czy ktoś to jeszcze pamięta ? Napiszcie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciachO Re: V LO - piszcie!!! IP: 217.153.5.* 16.01.03, 18:28 powiem Wam tylko ze obecnie jedyna strona lov ktora dziala jest strona gazetki: www.antygniot.prv.pl serdecznie zapraszam:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia- rostkosia matura1978!!!!!!!! Klasa biol-chem. p.Weckwert IP: *.27.120.24.lvcm.com 07.03.03, 05:35 Czy jest tam kto z klasy biol-chemicznej? Moja wychowawczynia byla bardzo glupiutka p. Weckwert{ chemiczka}, o chemii miala raczej mgliste pojecie. Polskiego uczyla mnie "wielka dama" Borkowska od ktorej sie dowiedzialam, ze jestem "swieta krowa", Patyra przesladowala mnie na geografii {glownie z powodu moich brwi, ktore byly " lepiej uregulowane niz moje zeszyty", biologie umilala mi "ciocia", angielski mialam z Polowka { namietnie gralismy w pokera na jej lekcjach aby odwrocic swoja uwage od obrzydliwych jej nawykow [rozdzielanie igla zlepionych rzes i dlubanie w zebach}]. W liceum nabawilam sie nerwicy, kompleksow i....." za ostatni grosz" wrocilabym do mojej klasy chociaz na jeden rok!! A teraz uwaga, jezeli jestes: Renia Jankowska, Aga Majewska, Marek Matuszewski,Rysiu Malinowski, Czarek Kiser - odezwij sie! Nie z mojej klasy- Zdzisiek Klich ! Gdzie jestescie? moj e-mail gosia61@lycos.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yolka Re: V LO - Kazia była wychowawcą mojej klasy:) IP: 213.77.67.* 21.03.03, 12:14 zajrzałam tu sobie i szok....Kazia jak legenda, dla mnie tymbardziej, gdyż była przez 4 lata wychowawca mojej klasy... Pomijam, że straszyli nią jako nauczycielem fizyki, pomyślcie co czułam dowiadujac sie, że będzie RÓWNIEŻ opiekunem mojej klasy haha... nogi z waty i paraliż!! Tudzież "pech stulecia" :) Ale spoko, daliśmy radę, chociaz też pamietam jej słowa: "nazywam sie Kazimierrra Mańkowska-Stankiewicz i będę was uczyć fizyki". Z powodu jej słynnego "rrr" krążyły różne historyjki. Ponoć po przedtawieniu sie dodała "prrrosze sie nie dziwić, ale źle wymawiam jedną literrrę", a ktos odważny z tłumu zapytał "przeprrrraszam, a którrrrą?" :) Pozdrawiam rocznik 1974, szczególnie całą moją sponiewieraną przez fizę, nawet na godzinie wychowawczej, klasę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: voyteck Re: V LO - Kazia była wychowawcą mojej klasy:) IP: *.anax.pl / 10.0.2.* 22.03.03, 02:34 O rany:) Dawno tu nie byłem... W życiu się nie spodziewałem, że wątek, który z nudów zacząłem na praktyce w Chorwacji pod chwilowym kryptonimem "Dziki Ryj" spotka się z takim odzewem:) no ale to znaczy, że jest o czym pisać. Pzdr! voyteck Ps: Czy ktoś się może orientuje, czy w piątce uczy jeszcze p. Żochowska (cholera - jestem jej fanem!)? Bo coś nie ma o niej żadnej wzmianki w tej internetowej gazetce piątki. Szkoda by była ogromna, bo jej teksty kładły mnie ze śmiechu na ławkę, za co oczywiście przy następnym zadaniu byłem "ochotnikiem":) Ech, fajne czasy to były...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abi Re: V LO - Kazia była wychowawcą mojej klasy:) IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.03, 17:01 tak ! pani Żochowska jeszcze uczy! ale u nas na lekcjach to najczesciej mowila ze zyjemy w niewiedzy ;(( a swoja droga to jeszcze nie widzialam nikogo tak zafascynowanego przedmotem ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jams Re: V LO - piszcie!!! IP: 217.153.5.* 25.03.03, 23:12 tak sobie mysle ze caly czas smarujecie o galusie a pani goclawska ktora na dzien dobry w pierwszej klasie poinformowala nas ze postawila ostatnio uczniowi 3 bo za duzo wiedzial i te jej zarciki z ktoych po pol roku rzala cala klasa dziki ryj = najlepszy ticzer w tej szkole oleszczuk =nijaka a ktos moze pamieta pączkową Wilmę???? kiedys probowalem podlozyc nie swoj rysunek i sie skapnęła bestia i oczywiscie otrzymałem pałę :)))))) albo z mlodszychabsolewntow prof. KApuściński, ten express byl w klasie okolo 3 s. po dzwonku, za pierwszym razem minęło nam 10 min lekcji zanim ześmy się zorientowali że nauczyciel już przylazl :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamila Re: V LO - piszcie!!! IP: *.brpo.gov.pl 06.05.03, 09:20 Bardzo proszę, nie urywajcie tego wątku, tak miło jest przypomnieć sobie o sprawach, o których przez wiele lat w ogóle się nie myśłało...Czy ktoś pamieta panią Michalską od polskiego? Mnie uczyła tylko rok, ale dobrze ja wspominam, zwłaszcza, za jej spokój, co po jakiejs takiej rozedrganej i roztrzepanej Masojć było dla mnie ukojeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: voyteck Re: V LO - piszcie!!! IP: *.nat.siec.anax.pl 26.08.03, 20:16 Gdzie jest ten wątek? Dostałem się na niego przez jakiś skrót. Wątek UP!!! Odpowiedz Link Zgłoś