Gość: SHP
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
17.10.04, 21:05
"Przestrzegamy pieszych, którzy przechodzą przez jezdnię, żeby brali pod
uwagę fakt, że jest bardzo ślisko, leżą liście, pada deszcz, a to utrudnia
kierowcom hamowanie. Piesi potrafią wtargnąć pod nadjeżdżający samochód,
myśląc, że to oni mają pierwszeństwo na pasach. Najpierw trzeba uważnie
sprawdzić, czy nie nadjeżdża auto."
Tak to właśnie wygląda w Polsce. W Anglii występują specjalne strefy przed
przejściami. Jeśli pieszy się tam znajdzie kierowca musi się zatrzymać bez
żadnego 'ale'. U nas wejście na przejście nazywa się często "wtargnięcie".
Czasem można stać, i stać, i stać... i nikt cię nie przepuści, jak nie
wejdziesz na chama. Oczywiście piesi też często łażą, jak chcą, i irytują
mnie ich zachowania, kiedy np. taki osobnik bez żadnego rozejrzenia wchodzi
na jezdnię. A wystarczy tylko złapać kontakt wzrokowy i wszystko staje się
dla mnie jasne.
"Proszę też nie wychodzić zza przeszkody, np. zaparkowanego auta, bo kierowca
może nas nie zauważyć."
To może ktoś się łaskawie zajmie tymi, co parkują nielegalnie i zagrażają
bezpieczeństwu, a nie zwalać całą odpowiedzialność na pieszych?
Jak ma przejść pieszy, gdy jakiś baran parkuje na przejściu albo tuż przed
nim?
"Kierowcy często nie są bez winy. Popełniają karygodny błąd, wymijając się
przed przejściami dla pieszych nie zdając sobie sprawy, że na śliskiej drodze
nie da się wyhamować, gdy ktoś znajdzie się na jezdni."
Błąd policji i SM polega na tym, że zgarniają kasę niemal wyłacznie z
mandatów za przekraczanie prędkości. A resztę mają w głębokim poważaniu...
"Proszę dostosować prędkość do trudnych warunków atmosferycznych, bo deszcz i
liście na drodze powodują, że czasem nawet 50 km na godz. to zbyt duża
prędkość."
Apelowanie w tym narodzie o wyobraźnię to lekkie nieporozumienie.
Część zrozumie, ale reszta będzie miała to gdzieś.
--
Pozdro
Tomek
szczecin.rowery.org.pl