black.night
27.11.04, 04:31
Ratunek dla tonących w długach
Politycy PiS chcą, by każdy Polak miałprawo raz w życiu zbankrutować.
Według projektu PiS, prywatnym bankrutem mógłby zostać praktycznie każdy, kto
jest niewypłacalny i kto nie prowadzi działalności gospodarczej (małżonkowie
ze wspólnotą majątkową bankrutowaliby także wspólnie).
Orzekaniem o upadłości (na posiedzeniu niejawnym) zajmowałyby się 3-osobowe
Konsumenckie Kolegia Orzekające, które miałyby powstać przy delegaturach
Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W ich skład wchodziliby: prawnik,
przedstawiciel organizacji konsumenckich lub związków zawodowych oraz
przedstawiciel banków. Projekt zakłada, że dłużnik mógłby liczyć na pomoc
powiatowego ośrodka doradztwa finansowego i kredytowego. Na wydanie
orzeczenia kolegium miałoby 60 dni.
Z wnioskiem mógłby wystąpić tylko sam dłużnik (lub jego spadkobierca).
Projektodawcy proponują, by złożenie wniosku kosztowało 500 zł (dodatkowo
trzeba byłoby zapłacić zaliczkę w wysokości 3 proc. wartości wszystkich
zobowiązań dłużnika). Pieniądze te przeznaczone byłyby na pokrycie kosztów
funkcjonowania kolegiów i ośrodków doradztwa.
Kolegium mogłoby ogłosić upadłość konsumenta z możliwością zawarcia układu z
wierzycielami albo zakładającą likwidację majątku dłużnika. Z tej pełnej
formy bankructwa można byłoby skorzystać tylko raz w życiu. Chodzi o to, by
nie dochodziło do nadużyć. Projekt nie przewiduje żadnych rozwiązań dla osób,
które po bankructwie ponownie wpadną w długi (w grę wchodziłby więc układ lub
egzekucja na obowiązujących zasadach).
Co dawałaby taka pełna upadłość? Już od momentu złożenia wniosku nie byłyby
naliczane odsetki od należności, a w dodatku uległyby zawieszeniu
postępowania egzekucyjne. Dłużnik za to nie mógłby rozporządzać swoim
majątkiem, który - jako masa upadłości - przeznaczany byłby na zaspokojenie
wierzycieli (majątek sprzedawany byłby na aukcjach).
W sprzedawanym majątku mogłoby się znaleźć niemal wszystko: meble, sprzęt
elektroniczny, odzież, papiery wartościowe, polisy ubezpieczeniowe, umowy
nieobowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego, dzieła sztuki, biżuteria,
rachunki bankowe czy jednostki funduszy inwestycyjnych (są likwidowane lub
umarzane), spadek itd.
W skład masy upadłości nie wchodziłoby natomiast mieszkanie (do 10 mkw. na
osobę; przy większym mieszkaniu - lokum wchodziłoby do masy, a z niej bankrut
otrzymywałby kwotę potrzebną do kupienia lokum o określonym metrażu w tej
samej miejscowości lub w promieniu 20 km od niej). Wyłączone byłyby też
dobra, które na mocy innych przepisów nie podlegają egzekucji, m.in.:
pościel, bielizna, ubranie codzienne, zapasy żywności i opału niezbędne do
życia, 1 krowa lub 2 kozy lub 3 owce potrzebne do wyżywienia dłużnika,
narzędzia, przedmioty i surowce potrzebne do pracy zawodowej, część pieniędzy
(np. płacy) niezbędna do życia, przedmioty niezbędne do nauki, papiery
osobiste, przedmioty służące do wykonywania praktyk religijnych, stypendia,
niektóre świadczenia i odszkodowania z ubezpieczeń, alimenty, świadczenia
rodzinne, dodatki rodzinne, pielęgnacyjne, porodowe i dla sierot zupełnych.
Procedurze upadłości konsumenckiej nie mogliby się poddać małżonkowie o
wyłączonej lub zniesionej wspólnocie majątkowej (także pozostający w
separacji), jeśli od jej wyłączenia lub zniesienia nie minęły 3 lata. W
wypadku np. osoby rozwiedzionej o stażu krótszym niż 3 lata, bankructwo
mogłoby być orzeczone, pod warunkiem że w wyniku podziału majątku wspólnego
otrzymała ona co najmniej 45 proc. jego wartości.
Z całego postępowania delikwent wychodziłby jak nowo narodzony - bez majątku,
ale też wolny od wszystkich długów.
Czy ustawa będzie gotowa na wiosnę?
PrzemysŁaw Gosiewski, poseł PiS, autor projektu ustawy:
- Projekt jest obecnie w podkomisji sejmowej. Przedmiotem jej prac jest tylko
mój projekt, ponieważ rząd, mimo zapowiedzi zgłoszenia własnych propozycji,
do tej pory tego nie uczynił. I sądzę, że ten rząd już tego nie zrobi.
Oczywiście nie wstrzymuje to pracy posłów. Mam nadzieję, że zakończymy ją do
końca kadencji Sejmu. Jest szansa na to, by ustawa była gotowa jeszcze w
pierwszej połowie przyszłego roku. Jestem dobrej myśli, bo także podziały
polityczne nie powinny być tu przeszkodą. W tej sprawie przebiegają one nieco
inaczej niż w innych kwestiach. Większość ugrupowań parlamentarnych jest
otwarta na wprowadzenie instytucji upadłości konsumenckiej do polskiego
prawa.