germanus
01.09.05, 07:48
Z cyklu: Satyryk też człowiek
Odpryski
Noc sierpniowa, już ostatnia, a nazajutrz
wybuch wojny nam obchodzić wypadało.
I choć dobrze wiedzieliśmy,
jak się w Stoczni sprawiliśmy,
to dziennika sprawozdania się czekało.
Poszło w Polskę mocne słowo - ”Dzisiaj w Stoczni”
podpisano, zakończono - i jest cacy.
Zaraz potem zdjęcia sali,
Wicepremier w pełni chwały,
Obok Lechu, Gwiazda, Bogdan i doradcy.
Dzień był ciepły, wręcz gorący, jak to w sierpniu,
a na sali atmosfera napalona.
Kilka przemów wygłosili,
wolność związków podkreślili,
podpisali i rozeszli się do domów.
Gdy po latach osiemnastu wstecz spoglądam,
wiem, że komuch był zdziwiony naszą mocą.
I choć potem różnie było,
po naszemu się złożyło,
teraz zaś nie wolno tego nam zmarnować.
Nie zmarnować, zaprzepaścić, nie rozwalić,
nie pozwolić na najmniejszą słabość choćby.
Trzymać mocno ster na prawo,
post-czerwonym odpór dawać
i nie zważać na odpryski z tej roboty.
Napisane: 31 sierpnia 1998