01.09.05, 07:48
Z cyklu: Satyryk też człowiek

Odpryski

Noc sierpniowa, już ostatnia, a nazajutrz
wybuch wojny nam obchodzić wypadało.
I choć dobrze wiedzieliśmy,
jak się w Stoczni sprawiliśmy,
to dziennika sprawozdania się czekało.

Poszło w Polskę mocne słowo - ”Dzisiaj w Stoczni”
podpisano, zakończono - i jest cacy.
Zaraz potem zdjęcia sali,
Wicepremier w pełni chwały,
Obok Lechu, Gwiazda, Bogdan i doradcy.

Dzień był ciepły, wręcz gorący, jak to w sierpniu,
a na sali atmosfera napalona.
Kilka przemów wygłosili,
wolność związków podkreślili,
podpisali i rozeszli się do domów.

Gdy po latach osiemnastu wstecz spoglądam,
wiem, że komuch był zdziwiony naszą mocą.
I choć potem różnie było,
po naszemu się złożyło,
teraz zaś nie wolno tego nam zmarnować.

Nie zmarnować, zaprzepaścić, nie rozwalić,
nie pozwolić na najmniejszą słabość choćby.
Trzymać mocno ster na prawo,
post-czerwonym odpór dawać
i nie zważać na odpryski z tej roboty.

Napisane: 31 sierpnia 1998
Obserwuj wątek
    • Gość: wizytka Re: Odpryski IP: *.teleton.pl 01.09.05, 07:52
      Odpryski ? Ta farba Germanus to już całymi płatami schodzi :)
      • germanus Re: Odpryski 01.09.05, 08:08
        Napisane: 31 sierpnia 1998
        • Gość: wizytka Re: Odpryski IP: *.teleton.pl 01.09.05, 08:39
          Wiem, tylko, że mam teraz na świeżo pewne doświadczenia poremontowe :)
          Podłoga sosnowa w dużym pokoju.Deski stare,zniszczone kilkoma już
          pokoleniami,gdzieniegdzie drzazgi,dziury po kornikach. Jest jednak w tej
          podłodze urok starego drewna i minionego czasu.Chcę ją odsłonić. Nie powiem,
          względy czysto praktyczne także mają duże znaczenie, podlogę bez wykładziny
          dywanowej znacznie łatwiej utrzymać w czystości.No ale, aby do tego doprowadzić
          muszę zeskrobać z bardzo dużej jej powierzchni starą taśmę przylepną, taką
          która utrzymywała w stabilizacji wykladzinę dywanową. Na początku jestem
          niecierpliwa,zła i zmęczona, dlatego skrobię to cholerstwo jak popadnie,aby
          szybko,małymi nożykami,paznokciami,skalpelem. Skutek marny a i podłoga jeszcze
          bardziej zniszczona.Daję na luz.Zostawiam do na kilka dni, aby nabrać dystansu.
          Dłużej jednak wiem, że nie będę mogła już czekać bo do tych klejących się taśm
          przykleja się wszelkie paskudztwo,każdy najmniejszy paproch i wygląda to coraz
          gorzej.Idę po poradę do chemika. Ten dobiera odpowiedni rozpuszcalnik.Przed tym
          jednak opowiadam jakie to taśmy, jaka podłoga, a on zmartwiony jest bardzo, bo
          boi się aby rozpuszcalnik nie zostawił plam na tych pięknych sosnowych deskach.
          I tak uzbrojona w odpowiedni środek,wsparta psychicznie a i już zdeterminowana
          przystepuję do czyszczenia. Zmieniam taktykę.Robię to powolutku,systematycznie
          i ostrożnie.Podważam delikatnie najgrubszy z rogów taśmy i próbuję bardzo wolno
          zrywać ją z podłogi. Udaje się. Powoli, z oporami schodzi,czasami ze starym
          lakierem i drobinami drewna, ale jednak. Trwa to do póżnego wieczora.Potem
          czyszczę wszystko starannie rozpuszczalnikiem, trę ścierką mocno.Muszę mocno, z
          konsekwencją plam na deskach, gdy próbowałam robić to delikatnie na sporej
          płaszczyźnie podłoga lepiła się paskudnie od wieloletniego kleju. Po kilku
          dniach plamy z rozpuszczalnika zwietrzały i zeszły.I teraz pokój mojego syna ma
          śliczną starą podłogę, zniszczoną, po przejściach, z kilkoma dziurkami tu i
          tam,ale "klimatyczną" i łatwą w utrzymaniu czystości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka