Gość: Gregor
IP: *.utp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
12.12.05, 17:38
Trwają zamieszki na tle rasowym w Sydney
PAP, pi 12-12-2005, ostatnia aktualizacja 12-12-2005 14:59
Do zamieszek - drugi dzień z rzędu - doszło w poniedziałek w Sydney, gdzie
grupy młodych ludzi niszczyły samochody i rozbijały witryny sklepowe kijami
bejsbolowymi - podało miejscowe radio.
Źródło to poinformowało też o kolejnych aresztowaniach, nie podając żadnych
szczegółów.
Rozgłośnia 2GB poinformowała, że do przypadków demolowania obiektów doszło w
regionie Cronulla - na plażowym przedmieściu Sydney, gdzie w niedzielę doszło
do zamieszek na tle rasowym, podczas których 31 osób zostało rannych, a 16
osób aresztowano.
Zamieszki wybuchły w niedzielę, gdy ok. 5 tys. białych wyrostków będących pod
wpływem alkoholu zaatakowało ludzi o wyglądzie lewantyńskim na plaży Cronulla
na południu Sydney. Atakowano także policję. Atak miał być reakcją na
domniemane pobicie na tej plaży przez młodzież pochodzenia arabskiego dwóch
ratowników.
Akty przemocy rozszerzyły się, gdy do kontrataku przystąpiły grupy młodych
ludzi o arabskim wyglądzie, które zniszczyły dziesiątki samochodów.
Zamieszki były szokiem dla mieszkańców 4-milionowego Sydney, które dotychczas
uchodziło za metropolię, gdzie współżycie różnych grup etnicznych układa się
harmonijnie.
Premier Australii John Howard potępił w poniedziałek zamieszki i podkreślił,
że nie wierzy, by społeczność australijską przenikał rasizm.
Podkreślił, że atakowanie ludzi z powodu ich rasy, wyglądu, pochodzenia jest
całkowicie niedopuszczalne i winno być odrzucone przez wszystkich
Australijczyków niezależnie od ich korzeni i poglądów politycznych.
Premier rządu Nowej Południowej Walii - stanu, gdzie leży Sydney, Morris
Iemma powiedział, że dla takiego rodzaju rasistowskich zachowań nie ma
miejsca w australijskim społeczeństwie.
Jeden z deputowanych Bruce Baird powiedział, że w ostatnich wydarzeniach
pewną rolę odegrał zapewne wzrost niechęci do muzułmanów po zamachach z 11
września 2001 roku w USA i zamachu bombowym na indonezyjskiej wyspie Bali w
roku 2002, gdzie zginęło 88 Australijczyków.
PAP
Ciekawe, że biali to "pijane wyrosyki" zaś araby to "młodzież o arabskim
wyglądzie"
Oczywiście zamieszki wybuchły bez powodu, niezwykle przyjazna i łagodna
społeczność arabska nie ma pojęcia czym to może być spowodowane.
Wszystkim obrońcom arabusów proponuję wycieczkę do Iranu albo Iraku może tam
zmądrzeją.