Gość: Ekspans
IP: 83.168.120.*
24.01.06, 09:44
Jak marszałek skreślił Berlin
Wicemarszałek województwa Henryk Rupnik (SLD) nie miał skrupułów, by w
ubiegłym roku pojechać w delegację na nasz koszt do chińskiej prowincji
Guandong. Wycieczka samorządowców kosztowała nas 200 tysięcy złotych. Nie
przyniosła żadnych efektów gospodarczych. W tym roku zabrakło 50 tys. zł na
promocję polskich firm w Niemczech.
Fot: Archiwum - Marcin Bielecki
Naszych firm nie było na największych targach spożywczych w Niemczech. Władze
województwa nie dały pieniędzy. Uznały, że w Berlinie będzie za drogo.
Wątpliwości, by pojechać na tegoroczne targi "Gruene Woche” nie miały inne
województwa. Na targach były firmy z województw: wielkopolskiego, łódzkiego,
pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i z Dolnego Śląska. Delegacji z naszego
regionu Urząd Marszałkowski nie zorganizował, bo uznał, że będzie za drogo.
- Czujemy się rozgoryczeni - mówi Marek Sztark z Towarzystwa Szczecin-Expo
zajmującego się promocją naszego regionu. - Gdyby Urząd Marszałkowski
przekazał np. nam kompetencje do organizacji wyjazdu, Zachodniopomorskie
byłoby na targach. Straciliśmy okazję do promowania się. Rezygnacja została
bardzo źle przyjęta.
Przedsiębiorcy z Zachodniopomorskiego musieli szukać innych sposobów, by
pokazać się w Berlinie.
- Na targi w Berlinie jeździmy co roku. Teraz też byliśmy, ale pomogło
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi - mówi Roman Kopiński, prezes zarządu
firmy Asprod z Klinisk Wielkich. - Lokalna władza powinna wspierać wyjazdy na
takie imprezy. Obecność na targach daje lepsze efekty niż organizowanie
spotkań dla urzędników, gdzie przychodzi garstka osób i nic z nich nie
wynika. Rynek w Berlinie jest bardzo obiecujący.