hsps
26.03.03, 14:36
Disiaj w Głosie:
"Rafał S. uczeń trzeciej klasy szczecińskiej zawodówki gastronomicznej, od
dwóch lat podkochiwał się w Paulinie. Oboje mieli wspólnych znajomych. Często
chodzili na imprezy, gdzie razem się spotykali. Rafałowi przestało to
wystarczać. Marzył o randce z Pauliną. Chłopak był bardzo nieśmiały i nie
miał odwagi powiedzieć dziewczynie w oczy, że chce się z nią umówić.
Postanowił do niej napisać list.
Rafałowi zależało, żeby spotkanie odbyło się w południe, kiedy rodzice są
jeszcze w pracy. Dlatego do listu dołączył zwolnienie lekarskie dla Pauliny,
które podrobił na własnym komputerze.
Niestety, list ze skrzynki wyciągnął ojciec Pauliny. Otworzył korespondencję
córki i... zaniósł list na policję.
Rafał ustalił w liście datę spotkania na 16 grudnia ubiegłego roku. Gdy
chłopak czekał pod pomnikiem Ojca Świętego, Paulina pojawiła się w asyście
policjantów. Funkcjonariusze zatrzymali Rafała.
Sprawa trafiła do prokuratury, która właśnie zakończyła śledztwo i przekazała
akt oskarżenia do sądu."
A na fakt, że tatuś otworzył korespondencję adresowaną akurat do kogoś innego
jakoś nikt nie zwrócił uwagi. Mam trójkę dzieci, ale nigdy mi nie przyszło do
głowy otwierać listy - nawet jak były naprawdę małe.
Nie wiem jak się ma prawny aspekt tej sprawy, ale w końcu każdy ma prawo do
sfery prywatności, nawet dziecko (nie wiem ile ona ma lat, ale w zasadzie
jest to obojętne) czy może nie ...?