beatrix13
12.11.06, 17:59
teoretycznie otwartym do 2,po północy kelnerzy bardziej zainteresowani są
gaworzeniem w swoim gronie niż klientami,których ,żeby pozbyć się jak
najszybciej zagłuszają głośną dyskotekową tandetą,nijak pasującą do wnętrza
restauracji,
nie wspomnę już o letnich miast ciepłych daniach,
bo po raz drugi tam byłam i po raz ostatni.
Był niedawno materiał prasowy mówiący o tym,że właściciel sądzi się z miastem
o niemałą kwotę i zaprzestał płacenia czynszu,może więc po prostu nie zależy
mu ani na tych restauracjach ani klientach.