Gość: agnieszka k.
IP: *.teleton.pl
14.04.03, 02:24
Wyniki, mnie osobiście- widza młodego- mało może
wprawionego acz dość wybrednego, bynajmniej nie zaskoczyły.
Nawet odległe rzędy N-te czy 11-te, ławeczka zamkowej Krypty czy
posadzka Kany, nie przeszkodziły w tym, by bez większego trudu
dojrzeć „sceniczne perełki”, odróżnić prawdziwy Teatr od
estetyki polsatowych bzdur i reality show. Pozostaje kwestia
zgoła odmiennej natury..
"Punctus contra punctum”, czy w ciągu minionych kilku dni snuto
w Szczecinie kilka linii melodycznych? I czy zachowano pewne
reguły tonalne, harmoniczne i rytmiczne??? Czy udała się owa
sztuka zgrabnego zestawienia różnych głosów... teatralnych?
Jest tu bowiem destrukcyjna siła Dusioła i twórcza: człowieka-
demiurga (notabene oba pomysły ciekawe.. czy jednak czasem nie
stłamszone nieco w samym zarodku?). Jest przestrzeń biednej
dzielnicy miasta (vide Made in China) i fiordu norweskiego.. oba
zdaje się warszawskiego rodowodu. Jest i odbijanie piłeczki w
intrydze, która demaskuje świętość instytucji małżeństwa i
gombrowiczowski obraz Polaków na obczyźnie. Jest i motyw
okrucieństwa... „cóż, wszyscy jesteśmy okrutni, czyż
nie?”...”możesz strzelić tatusiowi w głowę i wcale się nie
liczy.. wystarczy, że pójdziesz do spowiedzi” (Samotny zachód i
zjawiskowy Maciejewski).. i potworność, nie tyle co fizyczna,
ale przede wszystkim ta będąca swoistym zwyrodnieniem moralnym,
w rzeczonym przypadku trudna do odkupienia (Mamy potwora).
Zatem: i lalka i nurt real teatru, groteska i projekty taneczne,
pantomimiczne, klasyka i teatr cieni....
Każde z przedstawień mówi o otaczającym nas świecie.. jedno
usypia, drugie oburza, kolejne śmieszy, inne bawi.. jak to w
teatrze bywa i bywać pewnie będzie;-) Ale słuchy chodzą, że
poziom festiwalu z roku na rok coraz to marniejszy. Fama ta o
tyle smutna, że rzutuje na opinie o kondycji polskiego teatru
jako takiego! I jak tu zestawiać teatralne produkcje
najróżniejszej maści i zachować te czy inne reguły?
Na szczęście... „Utopia” (wg Lupy) jest miejscem inspiracji aktu
twórczego, a my „mieszkańcami owej Utopii”, to przy odrobinie
szczęścia pozwala nam współistnieć: grać i oglądać. Abyśmy nigdy
nie zwątpili w teatr i nie wpadli w mroczną czeluść szeroko
rozwartych, wrzeszczących ust Simone Choule ;-)))
Hm...pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza tych niezmotoryzowanych
uczestników festiwalu, którzy ganiali z językami na wierzchu od
pleciugi do współczesnego, by zdarzyć na czas ;-)
[czytaj:„smile”- norway.today], ekipę jury, wytrwałych bywalców
sesji teatrologicznych.. i mało sprzyjającą aurę atmosferyczną,
która nie pozwoliła nam obejrzeć przedstawienia Gotham ;-)
[„smile”]...