Gość: Red. Zofia Bąbczyńska-Jelonek
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
22.04.03, 09:20
A od kiedy to dziennikarz wydaje wyroki? Skąd pewność, ze
zatopienie barki to zbieg przypadków?
Nie przeczytałam na łamach Gazety na Pomorzu choć zdania, że:
* Urząd Morski w Szczecinie nie przygotował rozporządzenia
dyrektora UMS w sprawie procedur przeprowadzania przez tor
wodny statków z ładunkami niebezpiecznymi, do których zalicza
się nawet pusty, ale nie odgazowany Baltic Viking, który zderzył
sie z barkami dryfującymi o północy po torze wodnym. Takie
procedury opracował Urząd Morski w Gdyni. Są ogłoszone w
dzienniku Urządowym Wojewody Pomorskiego. Tam też są opisane
warunki w jakich wolno taki statek puszczać w żegluge po torach
wodnych. Tego typu statki winny np. iść w asyście holowników a w
przypadków ładunków o niskim zapłonie w asyście statku
strażackiego. Amoniak jest ładunkiem niebezpiecznym. Statek
nieodgazowany po przewiezieniu amoniaku - także. Widoczność
winna wynosic przynajmniej 1000 m. Itp.
* Nie czytałam na łamach gazety na Pomorzu, że w tak
newralgicznym nawigacyjnie miejscu jak wejście z Zalewu
Szczecińskiego w Kanał Piastowski nie ma umieszczonych kamer i
ten oddcinek nie jest monitorowany kamerami w systemie VMTS, na
którego założenie wydano miliony dolarów z kasy państwa i cały
system mający poprawić bezpieczeństwo ruchu statków na torze
wodnym jest dziurawy jak sito.
* Nie przeczytałam na łamach Gazety na Pomorzu, że
zleceniodawcą wszystkich robót w obrębie Kanału Piastowskiego
jest UMS i on zgodnie z prawem - administruje torem i odpowiada
za to co na nim się dzieje. I OBOWIĄZKIM urzędu było w przypadku
zapowiedzi o silnym wietrze - sprawdzić, czy tor jest bezpieczny
dla żeglugi.
To nie zbieg nieszczęśliwych przypadków - ale lekceważenie
sobie przez Urząd Morski w Szczecinie podstawowych obowiązków, a
lekkomyślność kierownictwa urzędu zagraża bezpieczeństwu staków
i ludzi.