Gość: marazm
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.09.07, 18:32
W czym tkwi problem?
Jak zwykle w faktach - pisze Włodarski.
Ojciec Pana Andrzeja nie zginął w Katyniu, o czym Pan Andrzej dobrze
wiedział.
Ojciec Pana Andrzeja zginął podczas wojny - to fakt. Osoba, do
której Pan Andrzej się przyznaje, a która zginęła w Katyniu, nawet
nie należała do rodziny Pana Andrzeja, o czym Pan Andrzej dobrze
wiedział.
Po co więc głosić nieprawdę? Żeby czuć się lepszym? Bardziej
doświadczonym przez los?
Po co szargał dla swej pychy kolejną świętość Polaków?
Faktem zamykającym wszystkie niedomówienia co do osoby zamordowanej
w Katyniu była publikacja życiorysów ofiar w Wojskowym Przeglądzie
Historycznym (lista ta była drukowana w latach 1989-1994). Według
historyków, wspomniany już w 1943 r. zamordowany "kapitan Karol
Wajda" to rzeczywiście "Karol Konrad Erazm Wajda, kapitan, syn
Stanisława i Marii z Königów".
Nie miał on nigdy nic wspólnego z Jakubem Wajda, synem Kazimierza
(czyli ojcem Pana Andrzeja).