Gość: forumowicz
IP: *.zydowce.sdi.tpnet.pl
07.09.03, 20:31
A ja mam coś z innej łączki. Klasa do której uczęszczał moj syn,
tez doprowadziła swego wychowawcę do płaczu. Na studniówce. Przy
słowach piosenki "za rok, za dzień. za chwilę" ryczał jak bóbr,
razem z nim chlipały dziewczęta no i chłopcy też pociągali
nosami. Wczoraj byli u niego z wizytą. Okazją ku temu były
narodziny pierwszego dziecka ich byłego wychowawcy. W
zachwyceniu uczestniczyli w misterium zmiany pampersów,
podziwiali wielki apetyt bobasa i w ogóle...
Może to co napisałem jest ckliwe i sentymentalne ale jestem
wdzięczny losowi, że mój syn mógł kończyć takie właśnie liceum
gdzie nauczyciel to znaczy starszy przyaciel