Neopolis czyli Koniec Historii

21.04.08, 01:00
- Dzień dobry - powiedział Mały Książę.
- Dzień dobry - odrzekł kwiat.
- Gdzie są ludzie? - grzecznie zapytał Mały Książę.
Kwiat widział kiedyś przechodzącą karawanę.
- Ludzie? Jak sądzę istnieje sześciu czy siedmiu ludzi. Widziałem ich przed
laty. Lecz nigdy nie wiadomo, gdzie można ich odnaleźć. Wiatr nimi miota. Nie
mają korzeni - to im bardzo przeszkadza.
---------------------

Już prawie tydzień minął od ogłoszenia przez władze miasta strategii oraz
nowej marki Szczecina. Pomimo upływu czasu, nadal mam więcej wątpliwości i
pytań, niż pewności że to jest do dobry pomysł.

Ciekawi mnie sam pomysł na nazwę miasta. Pomijam fakt błędnej transkrypcji.
Bardziej interesuje mnie samo określenie "Neopolis". W wolnym tłumaczeniu coś
zbliżonego do "Nowego Miasta".

Pojęcie nowości, zawsze występuje w parze ze starością. Nowość, zazwyczaj
jest synonimem czegoś lepszego, czystszego i bardziej pożądanego. Starość,
wiadomo...w końcowym efekcie prowadzi do śmierci.

Prezentując więc tę nowość miasto zadeklarowało, że Szczecin na powrót
powinien stać się miastem pionierów, dążących do wybudowania Nowego Miasta.
Temu będą podporządkowane wszystkie działania miasta, a osiągnięcie tej nowej
Ziemi Obiecanej ma nastąpić w 2050. Czyli podobnie jak w przypadku Mojżesza
cześć mieszkańców Starego Szczecina , do tej nowej ojczyzny nie dojdzie, co
więcej nawet nie zobaczy jej z daleka.

O ile w przypadku Mojżesza, wiem dlaczego wyruszył w nieznane. To w tym
przypadku nie rozumiem, dlaczego mam porzucić wszystko co dla mnie drogie i
cenne:

- historię jednej z bardziej tajemniczych dynastii w Europie Gryfitów, która
rządziła na tym terenie przez prawie 500 lat. Czyli dłużej niż istnieją Stany
Zjednoczone;
- historię dynamicznego rozwoju miasta w ramach Prus, tych wszystkich fortec,
podziemi, pierwszych pałaców, również tych w którym urodziły się dwie caryce,
rządzące potem jednym z największych imperiów świata;
- historie pierwszych pociągów gnających do Królewca do Berlina;
- historie budowanych w tutejszej stoczni transatlantyków, które okazywały się
najszybsze na świecie, a w podróży do Nowego Jorku zdobywały błękitną wstęgę
Atlantyku;
- historię tego wszystkiego co wiąże się morzem, przygodą, żaglowcami i
ludźmi, którzy to tworzyli;
- historię wytyczania miasta na planie placów gwiaździstych i tworzenie małego
Paryża;
- historię trudną, ale ciekawą jak losy II Wojny Światowej z U-botami na czele;
- historię mojego dziadka, który przybył to jako jeden z pierwszych, i
podobnie jak reszta budził miasto do życia, po wojennym koszmarze, czyniąc to
miejsce swoim domem;
- dziecięce emocje jakie towarzyszyły mi w jeździe Junakiem;
- opowieści ludzi walczących z Komuną;
- smak pasztecików, paprykarza i deserów w Duecie;
- nawet te małe jak widok Magnolii na Wawrzyniaka, światła stoczni widzianej o
4 rano, ryk syren statku wchodzącego do portu...

To wszystko okazało się nieważne, niegodne pokazania, promowania. Pytanie
czy rzeczywiście to mądra decyzja, zwłaszcza w kontekście stale powracającego
problemu budowania tożsamości.

----

– Ona nie może się tak nazywać: Tradycja!
– Dlaczego niby?
– No bo tradycją nazwać niczego nie można. Nie możesz uchwałą specjalną
zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na
słonecznym zbożu. Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę, a nikt kiełka
małego z dębem nie przymierzył. Tradycja naszych dziadów jest warownym murem,
to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to
jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co
dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.



    • Gość: Gość Re: Neopolis czyli Koniec Historii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 14:32
      Kolega chyba wypił za dużo. Nikt nie mówi o nowej nazwie miasta. Zapis fonetyczny tej nazwy - i owszem, ale nikt nie będzie stawiał przy wjeździe tablic z napisem "Tsetsin".

      Nikt nie neguje wspaniałej historii miasta, ale pozostawiła ona po sobie zdecydowanie zbyt mało widocznych śladów, by na niej i tylko na niej opierać promocję miasta. Odnosisz się do przykładów własnych wspomnień i przeżyć, ale musisz zrozumieć że dla Niemca, Anglika czy Japończyka, który przyjeżdża do miasta nie będzie ona zbyt interesująca, gdyż dokładnie TAKĄ SAMĄ lub bardzo podobną mają setki tysięcy mieszkańców praktycznie każdego miasta i wsi na świecie. Japończyka lub Amerykanina nie zainteresują opowieści o nieistniejących już pruskich fortach czy dawno zezłomowanych transatlantykach, podobnie jak będą mieli gdzieś, że tu i tu urodziła się caryca, której imienia nawet nie potrafi wymówić.
      On tu przyjeżdża by zobaczyć coś fajnego, napić się i zabawić.
      A my musimy mu to zapewnić.
      • Gość: ulan Re: Neopolis czyli Koniec Historii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 14:48
        jeszcze brakuje wizji całego województwa, proponuje zrobić kampanię "floating
        forest" albo pływające lasy z tym że prowizję agencji dać jak przystało na całe
        województwo czyli x10
      • maxencjusz Re: Neopolis czyli Koniec Historii 21.04.08, 14:52

        Argumentów "ad personam" nie komentuje, uważam że jest to jedna z większych
        bolączek tego forum. Przytyki typu: "za dużo wypił", "coś przćpał", " jest synem
        komucha czy magazyniera" itd. są po prostu wyrazem braku kultury dyskusji i nie
        szanowania swojego rozmówcy.

        1. Nie pisałem o nowej nazwie miasta, tylko o przeciwstawieniu starości,
        nowości, czego synonimem ma być Nowe Miasto inaczej zwane Neopolis. To kolosalna
        różnica.

        2. Historia tego miasta pozostawiła po sobie prawie tyle samo, jeżeli nie
        więcej niż w innych polskich miastach. Historyczne centra Warszawy, Gdańska czy
        Wrocławia to w dużej części "makiety", tyle tylko że ktoś postanowił te miasta
        rewitalizować w takiej formie.
        U nas ta koncepcja nie chwyciła. Zamiast tego rozebraliśmy sobie Teatr Miejski,
        Filharomonię, mało brakowało a rozebralibyśmy sobie też Katedrę. W miejsce
        dawnej zabudowy powstawialiśmy sobie bloki, czy "piękne kolorowe domki".

        3. Nie mamy takiej samej historii jak inne miasta, tak jak każdy człowiek ma
        trochę inną historię swojego życia od pozostałych.

        4. Z doświadczenia wiem, że historia jest w stanie zainteresować prawie
        każdego, zależy tylko jak ją opowiesz. Świetny przykład to "oklepany" Dolny
        Śląsk. Gdzie nie tylko rewitalizuje się starą tkankę materialną, ale wspiera się
        to również publikacjami historycznymi, pisanymi w "nienudny" sposób vide
        "Mikrokosmos" czy publikacje Lamparskiej.

        5. Co więcej historia Szczecina, jest nie tylko nie znana wśród
        obcokrajowców, ale nawet pośród tutejszych mieszkańców. To poruszałem w
        kontekście budowania tożsamości.

        6. A ostanie, piszesz że miasto ma być po to, by inni przyjechali tu
        zobaczyć, coś fajnego, napić się i zabawić. Takie wymogi nie trudno spełnić,
        wystarczą 4 ściany. Mi chodzi o coś większego, o wizje miasta, które będzie
        można nazwać domem.
        • ohne_zucker Re: Neopolis czyli Koniec Historii 21.04.08, 14:56
          maxencjusz napisał:

          >
          > Argumentów "ad personam" nie komentuje, uważam że jest to jedna z
          większych
          > bolączek tego forum. Przytyki typu: "za dużo wypił", "coś
          przćpał",

          no ale jeżeli naprawde za dużo wypił lub coś przyćpał, to jak o tym
          napisać ?
          • maxencjusz Re: Neopolis czyli Koniec Historii 21.04.08, 15:11

            też fakt :-)
        • andreas.007 Szczecin nie ma tozszamosci albowiem 21.04.08, 15:18
          Szczecin nie ma tozsamosci albowiem zadna nastepujaca władza
          nie uwaza sie za kontynuacje władzy poprzedniej...
          co objawia sioe wyrzucaniem ludzi z pracy,
          negowaniem decyzji poprzedników,
          a najwazniejsze tworzenie nowych planów strategicznych miasta!

          Wybacz trudno wtedy o tozsamosc...

          Co do Szczecina jako miasta do zabawy...
          to nie musi to byc Szczecin wtedy
          spokojnie mozna jechac gdziekolwiek!

          Szczecin jako miasto z historia
          przyciagnie takze tych co szukaja tylko zabawy!
          • ulan_forumowy Re: Szczecin nie ma tozszamosci albowiem 21.04.08, 15:22
            no coz nie wypalila kampania wyborcza krzystka. ani jednego czynu za
            to same slowa - i to coraz glupsze
    • enancjo Re: tsetsin 21.04.08, 15:24
      .. świetna nazwa dla chinczków, którzy z racji swego ogromnego
      przyrostu naturalnego nie są w stanie zabezpieczyć wszystkim pracy i
      mieszkań i tak nas zaleją ...
      Enancjo
      PS ... każdy kuchnia .. może mieć wizje ..
      • andreas.007 Re: tsetsin 21.04.08, 15:31
        enancjo napisał:
        PS ... każdy kuchnia .. może mieć wizje ..
        ----------------------------
        a to ja sie zapytam...
        Po jakiej kuchni ma sie takie wizje?
        ;))
        • maxencjusz Re: tsetsin 21.04.08, 15:32

          to już tajemnica "szefa kuchni" :-)
        • enancjo Re: tsetsin & 'halu..cynki' 21.04.08, 15:43
          .. no mi sie tu nie wpraszać .. na chińskie grzybki halucynki !!!
          Enancjo
          • ohne_zucker Re: tsetsin & 'halu..cynki' 21.04.08, 15:49
            Halucynka i Paulinka...
    • Gość: . Re: Neopolis czyli Koniec Historii IP: *.chello.pl 21.04.08, 16:22
      Uzupełnię:
      > - historię jednej z bardziej tajemniczych dynastii w Europie
      Gryfitów, która
      > rządziła na tym terenie przez prawie 500 lat. Czyli dłużej niż
      istnieją Stany
      > Zjednoczone;

      Rządziła przez PONAD 500 lat, więc PONAD DWA RAZY DŁUŻEJ niż
      istnieją Stany Zjednoczone.

      Co do promowania przez historię: czy ludzie jeżdżą na wycieczki do
      Turynu, słynącego z produkcji przemysłowej i drużyny piłkarskiej,
      czy raczej do Asyżu, słynącego z historii (nieporównanie mniejszego
      niż Turyn i o mniejszym znaczeniu administracyjno-politycznym)? Czy
      wycieczki po Niemczech południowo-zachodnich częściej są
      organizowane do Stuttgartu, czy może do o wiele mniejszego Bayreuth?
      W Austrii chętniej odwiedzamy Linz czy Salzburg (mniejszy o 1/4)?

      A co do pływających ogrodów - tak można nazwać co drugie miasto w
      Azji południowo-wschodniej (Singapur to też pływający ogród). To
      nazwa z cyklu "wszystko i nic".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja