Dodaj do ulubionych

Jak sie opiekuja marynarzami

IP: 130.94.107.* 11.09.03, 21:52
Morskie opowieści
Gdy marynarz przypływa do obcego portu, to jak świat
światem swoje kroki kieruje do burdelu. Aby w III
Rzeczypospolitej Parafialnej zapobiec tej ohydzie,
powołano w polskich portach Portowe Rady Opiekuńcze,
które gigantyczne państwowe środki finansowe –
przeznaczone na resocjalizację matrosów – przekazały
na Kościół.

Za przykład niech posłuży port w Gdyni. Portową Radę
Opiekuńczą powołano tam w 1992 r. z polecenia
Zbigniewa Jaworskiego (ZChN) – ministra rządu
parafianki Suchockiej. Fakt ów był (a przynajmniej
miał być) realizacją zaleceń Międzynarodowej
Organizacji Pracy. Organizacja ta kombinowała tak: jak
marynarz – dajmy na to z Liberii – popłynie na koniec
świata, to podczas wyładunku jego statku będzie się
nudził jak mops, lub – co gorsza – skorzysta z usług
portowych dziwek. A przecież taki wilk morski mógłby
nadmiar chuci rozładować np. w teatrze, kinie czy
choćby czytając Jamesa Joyce’a. Jednak na tego typu
kulturalne fanaberie potrzeba kasy, którą to kasę
postanowiono tworzyć z odpisów od opłat portowych
płaconych przez statki.
Powstała więc w Gdyni Portowa Rada Opiekuńcza, w skład
której weszło 19 osób:

– 5 przedstawicieli Kościoła katolickiego,
– 5 członków NSZZ „Solidarność”,
– 2 członków związku zawodowego marynarzy,
– 3 przedstawicieli armatorów różnorakich,
– 1 reprezentant Urzędu Morskiego,
– 1 przedstawiciel nieistniejącego Domu Marynarza,
– 1 reprezentant nieistniejącej Portowej Przychodni
Zdrowia,
– 1 pracownik Morskiego Instytutu Rybackiego.

Doborowe to gremium dziarsko wzięło się do roboty, to
znaczy do umoralniania wilków morskich obcych bander,
dysponując państwową kasą niemałą. I tak np. w roku
1992 było to 606 727 zł, w 1995 – 348 207 zł, w 1996 –
378 118 zł, w 1997 r. – 518 504 zł i tak dalej, i tak
dalej, aż dochodzimy do roku 2001 (tylko dotąd sięgają
sprawozdania Rady, która później już uznała, że zbędna
biurokracja to zawracanie gitary), w którym wydano 837
342 złote!

Za takie pieniądze można by wykupić bilety do kin
chyba dla wszystkich marynarzy świata, żeby z
wypiekami na twarzy oglądali filmy Zanussiego, ale
kasę tę przeznaczono na coś zgoła innego. Na Kościół
mianowicie.

Nie uprzedzajmy jednak faktów. Najpierw Portowa Rada
Opiekuńcza dochodzi do wniosku, że gdzieś państwowe
środki trzeba przetrzymywać. Najlepiej do tego celu
nadawało się konto przykościelnej fundacji „Stella
Maris”. A jak już jest odpowiednie konto i na nim
państwowe środki, to po prostu ręce świerzbią. No więc
Rada rozpoczyna wydawanie:

1992 r. – 525 513 złotych na Duszpasterstwo Ludzi
Morza i na „Stella Maris”;
1995 r. – 264 800 złotych na Duszpasterstwo Ludzi
Morza i „Stella Maris”;
1996 r. – 301 500 złotych (jak wyżej);
1997 r. – 339 593 (jak wyżej) plus Caritas Polska;
2001 r. – 723 400 złotych (jak wyżej) plus parafia pw.
św. Jadwigi – na kościelny pomnik – plus opłata na
rzecz Watykanu (sic!).

Poza tym Rada Opiekuńcza wydawała państwowe środki na
tak fantastyczne cele jak:

– refundacja kosztów pobytu księdza, przedstawiciela
Duszpasterstwa Ludzi Morza w RPA (17 tys. zł), wyjazd
kapelana marynarzy – ojca Kroka – do Rzymu (2 tys.
zł), kupno organów dla kościoła, diabli wiedzą –
którego (20 tys. zł), kupno nieruchomości dla Kurii
Biskupiej w Gdańsku (70 tys. zł).
– Wszystko to razem, w świetle przepisów, jest
nielegalne – mówi Andrzej Piłat, zastępca ministra
Marka Pola. – Podmiot zarządzający portem nie ma
podstaw prawnych do pobierania opłat z tytułu
działalności socjalno-kulturalnej.

W marcu br. Piłat zapowiedział kontrolę Rad
Opiekuńczych Marynarzy i wyciągnięcie ostrych
konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za
nieprawidłowości. Do dziś kontrola nie doszła do
skutku, o czym poinformowała naszą redakcję Janina
Matrak – zastępca dyrektora departamentu Transportu
Morskiego Ministerstwa Infrastruktury.

Reasumując: nielegalna Rada Opiekuńcza Marynarzy
pobiera nielegalne opłaty, które w sposób nielegalny
przeznacza na rzecz Kościoła. Od chwili powstania Rada
na rzecz Krk wydała 97 proc. otrzymanych od państwa
środków!

A marynarze wszystkich bander? A marynarze płaczą, bo
nie mają okazji oglądać filmów Zanussiego i jak
dawniej „zmuszeni” są chodzić do burdeli.

Marek Szenborn
Maciej popielaty


Obserwuj wątek
    • Gość: jaja Re: Jak sie opiekuja marynarzami IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.03, 22:51
      no jaja jakieś, ale w tym skołtunionym czarnym kraju wszystko możliwe

      a jak wydano piniądze w szczecinie i świnoujściu???
      na mercedesy dla kadry biskupiej???
      • Gość: Zdumiony Re: Jak sie opiekuja marynarzami IP: *.gen.twtelecom.net 12.09.03, 10:42
        Ano wlasnie. Kazdy pretest jest dobry do zasilenia
        czarnych kieszeni. Jak wynika z tekstu podatnicy polscy
        beda musieli najprawdopodobniej zwrocic ponadto
        armatorom bezprawnie pobrane dodatki za korzystanie z
        portow polskich.
        • swarozyc Re: Jak sie opiekuja marynarzami 12.09.03, 10:44
          Wiesz, ci marynarze nie maja sily na dziwki. Kler katolicki caly czas ich
          pierdoli..
          • Gość: old.sailor Re: Jak sie opiekuja marynarzami IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 12.09.03, 11:06
            swarozyc napisała:

            > Wiesz, ci marynarze nie maja sily na dziwki. Kler katolicki caly czas ich
            > pierdoli..
            >
            jestes zwyklym chamem i prostakiem
            to kolejny watek , do ktorego normalni ludzie przestana zagadac po twojej
            uczonej wypowiedzi

            • swarozyc Old sailor 12.09.03, 11:37
              Kosciol kat z nauka nie ma nic wspolnego...
              Ale nie krepuj sie, uczestnicz w dyskusji, jak dotychczas...:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka