Dodaj do ulubionych

Stracony rok Grzegorza Giedrysa

02.12.09, 01:18
Moim zdaniem Grzegorz Giedrys za mało współpracuje z toruńskimi artystami, za
mało angażuje się w sprawy toruńskiej kultury, nie poświęca czasu lokalnym
twórcom.

Apeluję do ojca prezydenta, ojca redaktora, do wszystkich ojców i rajców, a za
pośrednictwem TMMB również do pozostałej rzeszy wiernych oszołomów, którzy
traktują ten wpis poważnie, o szybkie usunięcie redaktora Giedrysa za
wszystkich zajmowanych przez niego funkcji.

Obserwuj wątek
    • hecer debata 02.12.09, 01:37
      domagam się debaty nad losem Grzegorza Giedrysa.

      Grzegorz Giedrys miał dostatecznie dużo czasu by przedstawić propozycje swoich
      działań. Tak, rozumiem, że napisał o festiwalu Skyway. Ale czy to to aby na
      pewno jego zadanie? Czy do tego został powołany?

      Czy twierdząca odpowiedź na to pytanie nie zawęża naszych kulturalnych aspiracji?

      Lokalne środowiska uważnie przyglądają się pracy redaktora Gazety. Za jaki temat
      się teraz zabierze? Co będzie robił przez kolejny rok?

      Szefowie miejskich placówek kulturalnych napisali list do prezydenta w sprawie
      pracy redaktora Giedrysa.

      Radna Krystyną Absencja-Niekompetencja przyznaje, że podczas rozmów z redaktorem
      Giedrysem poczuła się szczególnie wyalienowana ze spraw jakimi się zajmuje w
      komisji ds. kultury - Poczułam się niezręcznie - mówi radna. - Od dawna tak się
      czuję, ale oczekiwałam że rozmowa z redaktorem Giedrysem to zmieni. Niestety,
      nic takiego się nie stało. Minął rok, a ja nadal czuję bierna, apatyczna,
      osłabiona. Taka jakaś nieobecna.

    • hecer rok zwolnień 02.12.09, 01:49
      Od początku redaktor Giedrys zwolnił dopiero jednego, dość niezależnego
      bezpośrednio od prezydenta pracownika miejskiej instytucji kultury. - To nie
      jest rok stracony - mówi redaktor Giedrys i wylicza swoje sukcesy: organizacja
      debaty nad losem Olgi Marcinkiewicz, seria artykułów o powolnym tempie
      przygotowań programu ESK, narzekania na brak kontaktu z Biurem ESK, unikanie
      wizyt w Biurze ESK.

      Prezydent Zaleski powiedział "Nowościom" że bardzo chętnie ukatrupiłby
      wszystkich dziennikarzy, którzy zmuszają go do pisania sprostowań przeczących
      oczywistym faktom oraz ćwiczenia erystycznych sztuczek wmawiania, że tańsze jest
      droższe, że cena 920 mln za trasę na działki ogrodnicze jest doskonałą ofertą,
      której nie można przegapić. W sprawie Giedrysa decyzję podejmie jednak za dwa
      tygodnie.

      • tryg.sk11 Re: rok zwolnień 02.12.09, 09:58
        Hecer, lepiej ci wychodzi pisanie o mostach i ulicach.
        • hecer Re: rok zwolnień 02.12.09, 10:12
          czuj się zwolniony;)
    • hecer Najsłabsze ogniwo 02.12.09, 10:24
      Kolejnym celem redaktora Giedrysa stał się Mario Caeiro. - Zadzwonił do mnie
      wczoraj po południu i zapowiedział, że jeśli nie zwiększę ilości kontaktów z
      lokalnymi twórcami to zorganizuje debatę. Zacząłem się zastanawiać, czy nie
      skontaktować się w tej sprawie z Olgą.

      Przypomnijmy, że Olga Marcinkiewicz na początku 2010 roku zaczęła pracować dla
      R.Wiczy-Pokojskiego kierującego Biurem ESK w Gdańsku.
      • karminowa Re: Najsłabsze ogniwo 02.12.09, 10:31
        tryg ma rację hecer
        Marcinkieiwcz u Pokojskiego? jakis tu bałagan w tych twoich
        postach.:)
        • bezpieczny_internet Biedny hecer 02.12.09, 11:28
          Biedny hecer, ma taką nadprodukcję w głowie, że musi anonimowo wpisywać się na
          forum.
          Tak sromotnie boli go to, że może pisac jedynie anonimy, że aż z zazdrości wobec
          Giedrysa usiłuje być zabawny co wychodzi mu zawstydzająco nijak.
          I broni chaotycznej wielbicielki parapsycholgii która doprowadziła Toruń na
          krawędź klęski, zrujnowała biuro Torun 2016 i wypłaciła panu Caeiro 50 tysięcy
          za dwa miesiące pracy polegającej na zapraszaniu do Torunia jego znajomych. Zaś
          jego asystentce kolejnych 20 tysięcy by nosiła mu kawę.
          Już raz Toruń nabrał sie na dyplomy pani Marcinkiewicz i zagraniczne kontakty.
          Zanim władze i nowy dyrektor nabiorą sie ponownie na Caeiro niech sprawdzą co on
          właściwie może i umie. Za równowartość rocznej płacy dwóch pracowników biura,
          mozna znaleźć w Europie wielu ciekawych kuratorów.
          A hecer niech już przestanie. Kopiuj-wklej z dokumentów urzędu miasta Torunia i
          potem słowotok - to już jest nudne.
          A Giedrys i inni niech pilnują i dalej punktują wszystkich którzy rujnują Toruń.
        • hecer Re: Najsłabsze ogniwo 02.12.09, 13:17
          OK, ale jak pojawi się program ESK, który jest wciąż tajny (ale ja wierzę że
          istnieje, a wy powątpiewacie że cokolwiek zostało przygotowane) to pamiętajcie,
          że został przygotowany przez ten rok.

          Ja bym się nie zdziwił, gdyby np Gdańsk próbował gwizdnąć nam Skyway'a i Coeiro,
          którego tak chętnie tutaj oskarżacie o złupienie kasy miasta.

          Pliz, piszcie dalej.

          Kogo by tu jeszcze na świecie zniechęcić do współpracy z Toruniem...

          Nowa dyrekcja na pewno da wam kasę na wszystkie wasze pomysły a te
          międzynarodowe przepadną.

          Jakoś dziwnie się złożyło że Skyway jednak przyciągnął tłumy torunian. A nie
          widzę tłumów entuzjastów twórczości lokalnych środowisk artystów... Gdzie są te
          programy i pomysły lokalnych środowisk?

          • fado_lisboa Re: Najsłabsze ogniwo 02.12.09, 13:35
            Drogi hecerze, czy Ty udajesz, że nic nie rozumiesz, czy na prawdę
            nie czaisz? No pięknie, Coeiro jedynym artystą na świecie, o którego
            biją się wszyscy....haha. A festiwalu Skyway Gdańsk nie będzie nam
            kradł, bo dużo wcześniej, w grudniu zeszłego roku zorganizował
            festiwal światła jako pierwszy. I tu niestety raczej Toruń
            splagiatował Gdańsk.
          • alabezasa Re: Najsłabsze ogniwo 02.12.09, 13:36
            Przeciez w Gdańsku Sky Way był rok wcześniej niż się pojawił u
            nas....juz nie mówiac o innych krajach, w których sa takie
            festiwale. To akurat nic nowego.
            A czy nikt nie zauważył jeszcze że to wcale nie artykuł Giedrysa
            spowodował dyskusje o Esk. Wedlug mnie to wszytstko było już od
            dawna ukartowane i tak naprawdę to jest to sprawa polityczna. Z tego
            co można wyczuć Marcinkieiwcz nie miała zbyt dobrych kontaktow z
            urzednikami z Miasta (na debatach siadala w opozycji do nich), może
            próbowała nawet z nimi dyskutować. Fakt jest niezaprzeczalny i ktoś
            tu już nie raz o tym pisał - w magistracie stworzyła się klika , do
            której wszedł również w pewnym momencie Lisowski. Wystarczyło
            posłuchać na jednej z debat Ams jak mowił o tym że przecież on kase
            dostaje a to ,że ngosy mają z tym problem to świadczy to o tym, że
            sobie nie radzą. Dla mnie to kpina,że mówi to ktoś kto kieruje
            instutycją z góry finansowaną czyli nie martwi się za bardzo o to z
            czego dać wypłaty, jak zapłacić za prąd itp., może sobie zatrudnic
            goscia, który zajmuje się tylko funduszami unijnymi.. To nie jest
            tak że Marcinkiewicz nagle zwolniono, i nagle pojawił się jej
            zastępca. To już musialo być od kilkunastu tygodni obgadywane w
            kuluaracha miasta. Kurcze, jakie to ohydne zagrania, poniżej pasa.
            Mnarcinkieiwcz nie była dobrym dyrektorem - popełniała mnóstwo
            błedów, nie miała charyzymy ale to przecież magistarat ją wybrał. I
            wszystko wskazuje na to że ma kolejnego kozła ofiarnego. Dla mnie
            wniosek z całej tej afery jest jeden - kto nie robi tak jak chce
            magistart ma przekichane predzej czy pożniej. My tylko mamy się
            cieszyc bo przeciez jest super. Jak wogóle można mówić o Esk w
            kontekscie naszego miasta skoro dyrektor kultury nie wie co to jest
            strategia kulturalna, skoro miasto pozwala sobie na to aby ludzie z
            pomysłami emigrowali do innych miast. Włos mi staje na głowie jak
            czytam o takim światowym festiwalu Camerimage w Łodzi, jak
            czytam ,że gościnnie do naszego miasta przyjeżdża Miłka Małzan, jak
            Ślefar radzi sobie w Gdańsku, jak Waluszko radzi sobie w Warszawie,
            skandalem jest dla mnie fakt by taki Teatr Wiczy nie miał nadal
            swojego miejsca.
            Ktoś podał na forum link z 2005 czy 2006 roku z wywiadem Zaleskiego
            odnośnie naszych starań o Esk. To o czym on tam mówił to było
            gadaniem pod publikę, zagraniem politycznym. Nic z tego co tam
            powiedział nie wydarzyło się a mamy 2009 rok.
            No i co, jest sobie ten grudzień 2009, mamy jakiegoś nowego
            dyrektora Esk, który związany jest z Bajem....Niezaleznie kto by
            teraz był na tym stanowisku to i tak miałby dobrze, bo nikt już na
            nim psów wieszać nie będzie bo jak coś nie wyjdzie to i tak zwali
            się winę na Marcinkieiwcz. Nowy dyrektor wchodzi przeciez na front ,
            który jest w totalnym chaosie i już "samym sukcesem" jest to,że się
            za to zabiera. Absurd. Gdzieś też czytałam o tym ,że ngosy pchają
            się do polityki. No i dobrze, kto jak nie społecznicy i ludzie z
            pasją mają działać w samorządzie, tylko oni. To społecznicy wiedza
            tak naprawde co się dzieje wsród mieszkańcow miasta, są zaanagzowani
            w dialog, dziłaja, zwaracja uwage na problemy, na które urzędnik
            nawet nie spojrzy.
            A pomysły wsród artystów toruńskich jest masa - ngosy piszą startują
            w konkursach miejskich i albo nie dostaja na nie kasy albo dostaja
            jej 20% i maja się cieszyć nawet z tych 20% bo przeciez miasto daje.
            No może ten nowy dyraktor zainteresuje się tym co maja do
            powiedzenia i artysci i społecznicy i piszac program, który już
            Marcinkieiwcz chyba zaczeła wykorzysta potencjał tubylców. Oby.


            • hecer Re: Najsłabsze ogniwo 02.12.09, 15:37
              mogę się pod tą diagnozą podpisać obiema rękami.

              Również pod uwagami na temat pracy Marcinkiewicz - też nie uważam, że działała
              wspaniale, organizacja pracy była kiepska. Ale na tle innych wyróżniała się
              pozytywnie. Najbardziej wkurza mnie to, że odwołali ją ci, którzy na swoim
              koncie mieli mniejsze osiągnięcia a także ci, którzy w ogóle nie mieli nic
              ciekawego do powiedzenia, ale chcieli koniecznie debaty.

              Moim zdaniem ta cała historia z Marcinkiewicz jest deja vu - to już było.
              Pojawia się ktoś na stanowisku, pojawia się opozycja do tego ktosia, środowisko
              wyraża swoją dezaprobatę, gazeta pisze o tym artykuł, wkracza prezydent ze swoją
              kontrolą. I zabawa trwa dalej w najlepsze.

              Nie wiem, czy to "środowisko toruńskie" jest tak skonfliktowane ze sobą, że
              jeśli tylko ktoś się bardziej wychyli i zajmie stanowisko zarządzającego, to
              musi być udupiony albo chodzić na smyczy podlizując się wszystkim grupom i grupkom.

              Mam coraz większe wrażenie że KAŻDY kto wkracza na ten poligon błąka się po polu
              minowym. Jeśli jest to osoba z zewnątrz i chce iść do przodu, musi trafić na
              minę. Najlepiej stać w miejscu, rozglądać się, słuchać środowiska, debatować,
              rozdzielać kasę "sprawiedliwie".

              Najlepiej rozdać po 10-20% na projekty - wszyscy będą niezadowoleni, ale nikt
              nie piśnie słowem, bo jak się odważy nie dostanie nic. Jak się komuś coś nie
              podoba, może zakrzyczeć, byleby nie na prezydenta.
              • aksum78 Re: Najsłabsze ogniwo 03.12.09, 12:33
                Hecer miałem cie za rozsądnego forumowicza, ale Twoja obrona Pani
                Marcinkiewicz, zalatuje mi fanatyzmem. Wyniki kontroli sa miażdżące
                dla Pani dyrektor i tu nie widze żadnego Twojego komentarza. Cisza z
                Twojej strony. Nie pan Giedrys ją nasłał i przeprowadził. Jak ten
                topik miał byc żartem to ci nie wyszedł. Zbyt tendencyjny
                ten "żart".Pani Olga w Biurze ESK 2016 Gdańsk? To jest myśl na
                wyeliminowanie Gdańska, hehe. Kukułcze jajo, dobre dobre.
                • hecer Re: Najsłabsze ogniwo 03.12.09, 18:20
                  > Hecer miałem cie za rozsądnego forumowicza

                  to na cholerę ciągle chcesz ze mną gadać zakładając głupawe wątki w stylu
                  arafata i muvona: do hecera, o hecer jest.

                  Trudno jest być w zgodzie z ustawą o zamówieniach publicznych gdy zamawia się
                  produkty lub usługi oznaczone co do tożsamości, a nie co do gatunku. Można
                  zamówić do urzędu długopisy, ale nie można zamówić długopisów firmy Parker.
                  Paradoksalnie (i chyba przy bardzo naciąganej prawnej interpretacji) można
                  zamówić "komputery z systemem windows i pakietem ms office"

                  Ale w kulturze rzeczy są częściej oznaczone co do tożsamości. Zamawiasz koncert
                  Blechacza, rzeźbę Mitoraja. Owszem, możesz zrobić konkurs na rzeźbę itp. Ale
                  częściej podejmuje się subiektywne decyzje; zarówno jeśli chodzi o wybór twórcy
                  jak i wysokość jego gaży
                  • aksum78 Re: Najsłabsze ogniwo 03.12.09, 22:34
                    Dedykuje Tobie klasyka: Nas nie przekonaja że białe jest białe, a
                    czarne jest czarne.
                    Do arafata i muvona mnie nie porownuj, okej.
                  • hecer Re: Najsłabsze ogniwo 04.12.09, 06:01
                    ofkors długopis parkera nie jest rzeczą oznaczoną co do tożsamości; jest co do
                    gatunku, tylko ze wskazaniem nazwy producenta a nie parametrów. Podobnie z
                    kompami z windą; tam również zamówienie publiczne wymaga określenia specyfikacji...

                    w kulturze, sztuce i sporcie częściej mamy rzeczy określone co do tożsamości.
                    Jeśli wybieramy trenera reprezentacji w piłkę, albo zawodnika dla unibaxu.
                    Podobnie jest wtedy, gdy wybiera się artystów lub rozmawia z menadżerami sztuki
                    zagranicą. To nie znaczy, że można ustawy nie przestrzegać... ale moim zdaniem
                    jej przestrzeganie też nie gwarantuje tego, że duch i sens ustawy jest
                    realizowany: można ogłosić konkurs na rzeźbę, projekt, malunek naścienny, itp. A
                    potem wybrać ten który nam się podoba, nawet jeśli jest droższy. Można wybrać
                    jury konkursu, itp. Robienie konkursów utrudnia życie tym, którzy chcą wybrać
                    swojego faworyta... utrudnia życie także tym, którzy kierują się innym celem niż
                    własny interes czy kolesiostwo.

                    Dla mnie menadżer kultury przyłapany na nieprzestrzeganiu ustawy nie musi być
                    wcale przekrętasem. On po prostu wie, jak daną sprawę szybko załatwić, z kim
                    pracować. I robi to, nie przejmując się ustawami.
                    Formalista zacznie przekładać papierki, nie osiągnie celu, ale mu nie można
                    zarzucić - wybrał zgodnie z procedurą konkursową, itp. Urzędnikowi nie płacisz
                    za rezultat, tylko za to, że jest.
                    • aksum78 Re: Najsłabsze ogniwo 04.12.09, 11:41
                      Dla mnie menadżer kultury przyłapany na nieprzestrzeganiu ustawy
                      nie musi być
                      wcale przekrętasem. On po prostu wie, jak daną sprawę szybko
                      załatwić, z kim
                      pracować. I robi to, nie przejmując się ustawami.

                      Łojezu.Hecer Ty tak serio uważasz? Ja mogę dodac od siebie: Dura
                      Lex, Sed Lex. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka