Dodaj do ulubionych

Prywatyzujmy drogi, zlikwidujmy MZD

29.03.11, 01:28
Prowokacyjny tytuł, ale już mówię o co chodzi.

1. Do czego nam jest potrzebne MZD?

Rozdział 2 REGULAMINU ORGANIZACYJNY MIEJSKIEGO ZARZĄDU DRÓG W TORUNIU
PRZEDMIOT I ZAKRES DZIAŁANIA ZARZĄDU
www.bip.mzd.torun.pl/index.php?cid=2
Odpowiedź? MZD nie jest nam do niczego potrzebne.

Głównym zadaniem MZD wcale nie jest planowanie układu drogowego, co pokazuje doświadczenie minionych lat, gdy najważniejsze inwestycje dyktowane są widzimisię pewnego szalonego człowieka nie mającego nic wspólnego z drogownictwem. Mówiąc poważnie, tak inwestycje w Toruniu realizowane są bez żadnej wizji, pod dyktando możliwości finansowych samorządu i zdolności do pozyskania pieniędzy europejskich na określone inwestycje. Potrzeby miasta i racjonalność inwestycji, priorytety czy wizja są daleko poza horyzontem tej ekipy.

Cóż więc robi MZD oprócz administrowania drogami, zarządzaniem pasem drogowym? Zleca działania na zewnątrz. A zleca ich dużo. Przy MZD wyrosły firmy które żyją z tych zleceń, stali klienci. No i oczywiście MZD przygotowuje przetargi: osobno na projekt, osobno na inwestycje, osobno na raport ooś jeśli jest konieczny, itd.

Ogólnie można sprowadzić działalność MZD do roli pośrednika, który wynajmuje innych do działania. Koncepcja ruchu na pl.Daszyńskiego? Zlecimy "specjalistom z Bydgoszczy". Koncepcja byle jakiego objazdu na czas remontu? Zlecimy firmie, która dostaje większość tych zleceń. Ustawienie znaków? To samo. Uzupełnienie nawierzchni? Na zlecenie.

Jest to całkowicie bez sensu, tym bardziej że trzeba stosować Prawo Zamówień Publicznych, przygotowywać zamówienie na każdą usługę. Tak naprawdę to jest właśnie główne działanie MZD: przygotowywać zamówienia publiczne.

==================

Mam lepszą propozycję - jeden przetarg zamiast setki przetargów i bezsensownej administracji, biurokracji i niezliczonej ilości zamówień publicznych, które spełniają wszystkie wymogi prawa ale jednocześnie dają duże pokusy dysponowania publicznymi pieniędzmi (jak często słyszymy słowo "ustawiony" w Polsce? Bardzo często)

Jeden przetarg - zamówienie na przeprowadzenie remontu generalnego wraz z niezbędną przebudową ulic i chodników na pewnym obszarze. Kontrakt na 10 lat, obejmujący realizację podstawowego zadania: przebudowa lub remont generalny oraz administracja na kolejne lata.

Przychody z wynajęcia powierzchni na reklamy trafiają do firmy, która wygra przetarg. Samorząd płaci roczną opłatę za usługę. Remont lub przebudowa ruszają natychmiast na całym obszarze. Firma robi to szybko, tanio, we własnym zakresie lub przez podwykonawców, bez żadnych przetargów, kierując się po prostu racjonalnymi kryteriami rynkowymi. Firma ponosi duże koszty na początku, potem w kolejnych latach samorząd jej to spłaca i ma administrację drogami z głowy.

Pierwsza faza to przetarg na wybór firmy. W wyniku przetargu wybieramy 3 oferentów przygotowujących wstępny kosztorys i koncepcję projektową. Najlepszy z nich przygotowuje następnie dokładny projekt z kosztorysem w terminie 5-7 miesięcy. Wówczas pozostali dwaj oferenci będący na listach rankingowych mają prawo przygotować własne projekty i kosztorysy w terminie kolejnych 5-7 miesięcy, mają prawo obejrzeć przygotowany przez zwycięzcę pierwszego etapu projekt i kosztorys.

Jeśli te dwie firmy skorzystają z tej możliwości to ich projekty i kosztorysy będą pewnie lepsze. Dlatego są jeszcze dodatkowe 2 miesiące dla zwycięzcy pierwszego etapu na przygotowanie poprawek do projektu lub obniżenie kosztorysu.

W efekcie mamy 3 oferty składające się z projektu i kosztorysu każda. Przyznajemy punkty za cenę z kosztorysu i finansowe warunki realizacji, czas realizacji oraz za jakość projektu (kryterium subiektywne).

Wybieramy jedną firmę, która wygrywa kontrakt na 10-11 lat. Dokonuje przebudowy wszystkich dróg wg projektu oraz zapewnia ich utrzymanie i administrację przez okres 10 lat w zamian za roczną stawkę płaconą z budżetu miasta.

=======================

Co zyskujemy? Elastyczne finansowanie, mniejsze zadłużenie samorządu (kredyt zaciąga prywatna firma, która wygrała przetarg). Zyskujemy natychmiastowy remont wg spójnej koncepcji dla całego dużego obszaru. Ponadto mamy możliwość realizacji równolegle obszernych, całościowych inwestycji w różnych częściach miasta.

=========================

Z tego modelu wyłączone są główne arterie komunikacyjne miasta, tzn. trasy 2x2. Te oddajemy firmom zewnętrznym w zarządzanie (utrzymanie nawierzchni bez dziur, obsługę sygnalizacji, ustawianie znaków, objazdy, itd). Inwestycje w tę infrastrukturę planujemy z zamiarem pozyskania środków unijnych, realizujemy w normalnym trybie: koncepcja roli arterii w układzie drogowym (programowo-przestrzenna), koncepcja projektowa z rozwiązaniami drogowymi (obiekty - tunel, wiadukty, kładki, przejścia dla pieszych, węzły i skrzyżowania dwupoziomowe), potem projektuj i buduj lub projekt i przetarg na wykonawstwo.

================

W tym modelu MZD nie jest w ogóle potrzebne. Potrzebne jest jedynie wsparcie dla Miejskiego Biura Planowania (dziś to jest MPU, Miejska Pracownia Urbanistyczna, która w zakresie planowania infrastruktury drogowej i rozwiązywania problemów komunikacyjnych jest całkowitym, totalny, zupełnym ignorantem).

================

Efekty?

- natychmiastowe remonty dróg na dużym obszarze miasta
- niskie zadłużenie samorządu
- zdecydowanie niższe koszty: co prawda trzeba spłacić raty kapitałowe inwestorowi - firmie, która wygrała przetarg - ale nie mamy kosztów administracyjnych, nie ma "ukrytej premii za związanej z dysponowaniem środkami publicznymi", nie ma niepotrzebnej biurokracji, pojawiają się bardzo duże korzyści skali. Podkreślam: jest to model o wiele tańszy! Jest tańszy, dlatego że rozpisywanie kolejnych zamówień publicznych podnosi koszty całości przedsięwzięcia. Tańsze jest utrzymanie dróg. Nikt nie zarządzać będzie nimi taniej, efektywniej i lepiej niż firma prywatna

=====================

Do czego potrzebne jest nam MZD? Chyba tylko do żalenia się na stan toruńskich dróg. Oczywiście, przynosi nam dużo radości i uśmiechu na co dzień, gdy widzimy jak działa. Ale to kosztuje nas bardzo dużo: czasu i pieniędzy.

Obserwuj wątek
    • hecer zarządzanie strategiczne 29.03.11, 01:50
      Jestem za zlikwidowaniem MZD i rozpoczęciem kompleksowego programu przebudowy toruńskich dróg!:)

      Sieć drogowa w Toruniu liczy 430km (w 2003roku). Z tego aż 297km dróg to drogi gminne. Dróg krajowych mamy tylko 40km, tj niecałe 9.5%. Drogi krajowe - czyli arterie 2x2 - powinny być modernizowane w specyficzny, niezwykle przemyślany i dalekowzroczny sposób. To tu myślimy też o tramwajach, to tu rozważamy tunele, wiadukty, przejścia podziemne, kładki, itd. Tu musimy przygotować produkt wyjątkowy, dopasowany wszechstronne do potrzeb miasta i możliwości finansowych. Te arterie projektuje się w sposób niesztampowy: na każdym kilometrze trzeba zaplanować rozwiązania drogowe (skrzyżowanie skanalizowane, węzeł, tunel, albo wiadukt, estakady, ekrany akustyczne itd). Tu popisujemy się kreatywnością.

      Ale dla miasta równie ważne są drogi gminne, a tych jest niemal 70%. To te drogi zapewniają dostępność komunikacyjną dla terenów przemysłowych, usługowych, mieszkalnych!

      Tu projekty są mniej wyszukane, wręcz sztampowe. Jedna jezdnia, chodnik, ścieżka rowerowa, pas zieleni, światła, znaki, oznaczenie poziomie, lampy uliczne, itp.

      Połowa dróg gminnych to drogi nieutwardzone, tzn. że 1/3 dróg w Toruniu w ogóle nie ma nawierzchni, jeszcze więcej nie ma nawierzchni bitumicznej, czyli asfaltu albo polbruku!

      Stan pozostałych dróg gminnych jest opłakany: nawierzchnia dziurawa, znaczne ubytki, kałuże, brak parkingów, rozwalone chodniki... Wystarczy się przejść trochę po swoim osiedlu.

      ==================

      Gospodarz Zaleski będzie co rok przynosił w darze kawałek ulicy przy fanfarach i radości grupki mieszkańców, oczekującej na upragnioną inwestycję od dekady. Im dłużej się czeka, tym większa jest radość - to gospodarskie myślenie jest nieporozumieniem hamującym rozwój wielu perspektywicznych lub zaniedbanych części miasta.

      Dobry menadżer przygotuje rozwiązanie systemowe, zapewniające bezpieczeństwo finansów publicznych, ogromne korzyści ekonomiczne, szybki rozwój i oszczędność na biurokracji, bez układów i znajomości.
    • muz-eum Re: Prywatyzujmy drogi, zlikwidujmy MZD 29.03.11, 07:30
      Zgadzam się z Tobą hecer w całej rozciągłości. Problem polega na tym, że teraz trzeba spokojnie usiąść i zastanowić się: kto pomoże nam przepędzić rządzące Toruniem towarzystwo. Bo jak tak dalej pójdzie to przepiją nam miasto i nie będziemy mieli gdzie mieszkać.
    • hecer Re: Prywatyzujmy drogi, zlikwidujmy MZD 29.03.11, 14:02
      im większe milczenie na forum, tym bardziej podoba się mój projekt.
      • usergazety Re: Prywatyzujmy drogi, zlikwidujmy MZD 29.03.11, 15:48
        No bo tak stety jest.
        Dopóki się kolesiostwa nie zlikwiduje, dalej będziemy gnili w tym cyrku.
    • hecer najbardziej obciachowa instytucja 30.03.11, 11:22
      Co jest najbardziej obciachową instytucją Torunia?

      1. Mosir
      2. Straż Miejska
      3. Biuro ESK
      4. MZK
      5. MZD
      6. ZGM

      Każda z nich jest obciachowa na swój sposób... Ale ja jednak stawiam na MZD.

      Zlikwidować, precz. To jest całkowicie niepotrzebna instytucja.
      • smok-duda Re: najbardziej obciachowa instytucja 30.03.11, 11:32
        W 100% hecer zgadzam sie z Tobą.
        MZD - MATOŁY ZARZĄDZAJĄ DROGAMI.
        • zawsze.torunczyk hecer gdzie tymczasówka? 30.03.11, 16:14
          Hecer gamoniu kiedy obiecana przez prezydenta Przybyszewskiego? Może tym się zajmiesz. Brakuje tylko decyzji środowiskowej.
    • hecer Likwidacja ZGM 30.03.11, 23:55
      Co robi ZGM? Zatrudnia sporo pracowników administracyjnych ale tak naprawdę większość lokali i tak wchodzi w skład wspólnoty która ma zarząd (zwykle wybierany przez ADM). Po co mi to? Jest wielu lepszych zarządców nieruchomości.

      ZGM dba o remonty, instalacje, przeprowadza konserwacje itd... Dużo usług zleconych a to, co ZGM oferuje poprzez swoich pracowników jest raczej kiepskiej jakości: nie można się doprosić o remont, o przyjście pracownika, a jak przyjdzie to zobaczy i pójdzie.

      Przeciekające dachy, sypiące się kamienice, powoli ocieplane bloki...

      Przecież można wynająć firmę która będzie zdecydowanie taniej i sprawniej administrowała blokami, wprowadzi usługi przyjazne mieszkańcom, ułatwi kontakt, realizację usług. No ale przede wszystkim taka firma może zrealizować na szeroką skalę akcje modernizacji budynków, remontów. Przecież to, co rocznie przeznaczane jest z budżetu miasta na remonty zasobów mieszkaniowych, mieszkań komunalnych, to śmieszne pieniądze.

      ...ale wtedy nie można by gospodarować majątkiem miasta wg widzi mi się. Nie byłoby wiceprezydenta Rasielewskiego. Trudniej byłoby zorganizować oddanie za darmo, bez przetargu, majątku miasta, po imprezce z trunkami.
      • zawsze.torunczyk Co tam z decyzją środowiskową hecer? 31.03.11, 16:21
        Tylko krok nas dzieli od tymczasówki za darmo!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka