thomas-3
21.09.11, 14:05
Warto zapoznac sie takze z tym artykulem blogiera "mikolajgluszkow". Jak zwykle precyzyjnie i jasno przedstawia dane dotyczace podzialu srodkow na poszczegolne miasta i gminy wojewodztwa Kujawsko-Pomorskiego, wedlug zasad tak chetnie powtarzanych przez Calbeckiego, polegajacych na " rownomiernym rozwoju wojewodztwa"?. Nic dodac nic ujac, wnioski musi kazdy sam dla siebie wyciagnac.
Cytat:
"Inwestycje tylko do Wisły?
Dodane 2011-09-20 22.06, komentarzy 3 - dodaj komentarz Miejsce: Śródmieście, Bocianowo Tagi: brak
Kilka dni temu pisałem o dysproporcjach występujących w łącznym dofinansowaniu powiatów z okręgu wyborczego bydgoskiego nr 4 i toruńskiego nr 5. Z porównania poziomów dofinansowania tych okręgów wynikało niezbicie, że dysproporcja wynosiła 1,45:1 na korzyść toruńskiego okręgu wyborczego, w którym znajduje się siedziba władz wojewódzkich Platformy Obywatelskiej. Zbieżność, rzecz jasna, przypadkowa. Dane pochodziły z systemu informatycznego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego KSI SIMIK 07-13.
Dzisiaj postanowiłem w analogiczny sposób porównać dane prezentowane przez alternatywne źródło, portal www.mojregion.eu prowadzony przez Departament Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Trudno bowiem spodziewać się, że portal ten będzie dokumentował dysproporcje w lokowaniu pomocy unijnej, jeżeli nie mają one w rzeczywistości miejsca.
Dane o poziomie dofinansowania poszczególnych powiatów województwa udostępnione w zakładce mapa dotacji różnią się nieco kwotowo od tych prezentowanych przez Ministerstwo RR, ale wnioski są zbliżone. Na każdą złotówę dofinansowania beneficjentów z okręgu bydgoskiego przypada 1,55 PLN dofinansowania w okręgu toruńskim. Oprócz kwot przypisanych do konkretnych powiatów (łącznie prawie 5 miliardów) osobno traktowane są tam inwestycje o charakterze wojewódzkim na kwotę ponad 3,5 miliarda PLN, trudno zatem stwierdzone dysproporcje tłumaczyć inwestycjami o charakterze wojewódzkim dopisane na złość Toruniowi przez toruński Departament Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego.
Portal ten, jak informuje jego stopka, jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. W interesujący sposób umożliwia klikając w mapkę powiatów zapoznanie się z poziomem dofinansowania inwestycji i projektów w poszczególnych powiatach. Można tam dowiedzieć się na przykład, że należące do najbiedniejszej w województwie ściany zachodniej powiaty jak Sępoleński, Żniński, Nakielski czy Mogileński mają dofinansowanie na osobę około 1000 PLN.
Ciekawostką jest fakt, że portal ten nie daje już sobie rady z obliczeniem poziomu dofinansowania przypadającego na osobę w gminie Toruń na prawach powiatu.
Nie wiem czy wynika z to z faktu, że w uniwersyteckim mieście Toruniu informatycy radzą sobie z dzieleniem tylko wybranych liczb? Czy może raczej z faktu, że na tle dofinansowania wspomnianych wyżej, zaniedbanych powiatów na poziomie 1000 PLN głupio by wyglądało dofinansowanie Torunia na poziomie 5908 PLN?
Nie zmienia to faktu, że wydawanie unijnych pieniędzy przez Urząd Marszałkowski nie powinno skutkować powstaniem takiego informatycznego bubla. Jeszcze podczas wyborów samorządowych portal ten wprowadzał ludzi w "błąd" dzieląc dofinansowanie dla samych powiatów grodzkich przez łączną liczbę ludzi zamieszkujących powiaty ziemskie i grodzkie wokół miast prezydenckich.
Błąd piszę w cudzysłowie, gdyż nie spotkałem jeszcze informatyka, który sam "przez pomyłkę" buduje bardziej złożony algorytm obliczeniowy niż to jest potrzebne, jeżeli ktoś tego mu celowo nie zleci.
Po drobnej zadymie portal przestał emitować ten "błąd" zaniżający dofinansowanie powiatów grodzkich, ale do dzisiaj nie radzi sobie z uczciwym pokazaniem poziomu dofinansowania na osobę grodzkich powiatów miast prezydenckich. To jest skandal, który od wielu miesięcy nie przeszkadza szefowi urzędu, panu marszałkowi Całbeckiemu.
W takim razie za darmo, bez wsparcia unijnych funduszy, wykonałem te złożone obliczenia i podzieliłem kwotę dofinansowania Torunia 1 215 321 046 PLN na 205 718 tys mieszkańców. Sześciokrotnie wyższe dofinansowanie Torunia w stosunku do najbiedniejszych, a więc najbardziej wymagających wsparcia powiatów, jest doskonałą ilustracją praktycznego rozwijania całego województwa w wykonaniu Platformy Obywatelskiej posiadającej przecież od kilku lat władzę i w samorządzie i w parlamencie. Nikt wiec poza PO nie powinien sobie uzurpować autorstwa takiego stanu rzeczy. Można powiedzieć wiele pięknych słów o równomiernym rozwoju, ale liczby temu przeczą. Każdy rozsądny człowiek zdaje sobie również sprawę z faktu, że prawdziwy rozwój jest konsekwencją realnych inwestycji, nie zaś opowiadania o równomiernym rozwoju i PR-owych działań. Ostatni czytałem o ciekawym konkursie z wysokimi nagrodami pieniężnymi dla redaktorów mediów lokalnych. Jak możemy przeczytać na stronie samorządu województwa Kujawsko-Pomorskiego konkurs organizowany jest bezpośrednio przed wyborami i ma zachęcić redaktorów do stworzenia najlepszego artykułu pokazującego jak świat zmienia się w zieloną wyspę.
Z analizy materiałów strony www.mojregion eu wynika jednak, że poza powiatami ziemskim grudziądzkim i powiatem grodzkim Włocławek żaden inny powiat w naszym szczęśliwym województwie nie osiągnął poziomu choćby połowy dofinansowania toruńskiego na osobę, a wspomniane wyżej oba powiaty ledwie tą połowę przekraczają.Po wyłączeniu tych szczęśliwych 3 powiatów będących zapleczem politycznym toruńskiej PO, dwadzieścia pozostałych powiatów
województwa ma łącznie średnie dofinansowanie na poziomie 1808 PLN na osobę czyli ponad trzykrotnie niższym niż powiat grodzki Toruń.
Nawet najpiękniejsze artykuły napisane w ramach konkursu z nagrodami tego nie zmienią.
Jeżeli uważasz, ze ten proces prowadzi nasze miasto i nasze województwo do realizacji wizji zielonej wyspy, to głosuj 9 października na PO. Jeżeli uważasz, że należy jak najszybciej ten stan rzeczy zmienić, to poszukaj swojego kandydata na innej liście.
P.S. Powyższe dane są ogólnie dostępne. Nie wierz temu co piszę. Sprawdź sam.
Dane są wg stanu na dzień 19-09-2011
Mam nadzieję, że informatycy Urzędu Marszałkowskiego poradzą sobie z wyzwaniem jakim jest rzetelne pokazanie danych, które powinny być publiczne i łatwo dostępne. Rozmowy prowadzone przez polityków na temat przyczyn takich dysproporcji i sposobów uniknięcia ich w przyszłości nie mogą doprowadzić do żadnych rozsądnych wniosków jeżeli jedna ze stron tego sporu zainteresowana jest ukrywaniem niewygodnych informacji."