Internauta: Student bierny, bo wyjedzie

19.10.11, 10:05
"jedynie dwie imprezy organizowane na UMK skupiają uwage studentów - Juwenalia oraz wybory miss UMK". Juwenalia - wiadomo - świetna okazja, żeby złoić się jak świnia, wybory miss umk - wiadomo- można popatrzec na zgrabne d..y. To tyle w temacie poświęcania uwagi studentów UMK jakiejkolwiek innej działalności. Oczywiście teza, że nie chcą się studenci angażować, bo za kilka lat wyjadą jest cokolwiek naciągana. Nie sądzę żeby w takim Lublinie chcieli wszyscy studiujący pozostać. Powiedzmy to sobie wprost - UMK nie jest uczelnią dla ambitnych. To taka mini-szkoła wyższa. Tu uczących się (bo trudno to z czym mamy do czynienia na UMK nazwać studiowaniem) nie zmusza się do myślenia. Nie za bardzo do myślenia zmuszać mogą mało ciekawe wykłady zblazowanych profesorów. Studiowanie na umk polega na masowym kserowaniu notatek, unikaniu jak można lektury oraz organizowaniu sobie czasu na popijawach. Taki jest powód małego zaangażowania studentów/uczniów na UMK. Bo uniwersytet musi czegoś od swoich studentów ymagać, ale nie może za bardzo, bo wtedy nie zapełnił by kierunków, kaska przestałaby płynąć...itd. Oczywiście znajdzie się kilku ciekawych profesorów, bo od każdej reguły jest wyjątek.
    • naubyd Re: Internauta: Student bierny, bo wyjedzie 19.10.11, 10:47
      Niw studiowałem na UMk ale wypowiem się na temat Lublina. Koledzy nie lekceważcie tego miasta. To duże i prężne miasto w którym młodzi ludzie mają szansę na dobrą pracę. Są zdecydowanym liderem w regionie. Tam się dobrze mieszka. Toruńskie perspektywy nie maja porównania z lubelskimi.
      • mr.kev Re: Internauta: Student bierny, bo wyjedzie 19.10.11, 13:54
        Byłam w Lublinie, znam ludzi stamtąd, studiowałam na UMK.
        Miasta, perspektywy i uczelnie są podobnej rangi.
        Średniej, przyzwoitej, mówiąc krótko, ale sporo w tyle za gigantami typu Wawa.
        • naubyd Re: Internauta: Student bierny, bo wyjedzie 19.10.11, 16:52
          Uniwerki może tak. Nie znam lubelskiego, ale o mieście mogę powiedzieć więcej. Po 1. nie ma porównania z Toruniem 350 000 czyli tyle ile Toruń i Włocławek razem mniej więcej. Do tego dochodzi zdecydowana dominacja w regionie, w którym nie ma dużych miast, a do Warszawy dostatecznie daleko. Razem daje to olbrzymia przewagę nad Toruniem pod względem bycia ośrodkiem w którym studenci zostają i tam pracują. Są także aktywni, bo większość z nich mieszka w Lublinie (dom, akademik itp) i z tym miastem wiąże przyszłość.
          Toruń nie może porównywać się pod względem siły gospodarczej i kulturotwórczej, a także aktywności studentów z Lublinem. Przykro mi ale tak jest
    • eryk.wiking Re: Internauta: Student bierny, bo wyjedzie 19.10.11, 11:20
      O ile mi wiadomo z własnego doświadczenia studenckiego sprzed 5 lat studenci UMK są niezwykle aktywni i sprawni w organizowaniu się:
      - przy pisaniu donosów na wykładowców
      - grupowym odwoływaniu zajęć lub opuszczaniu zajeć
      - konstruowaniu elektronicznych notatek na egzaminy
      - flekowaniu wykładowców i siebie nawzajem na forach (zamkniętych - dla danego kierunku)
      Tyle w tym temacie.
      • dollarone Re: Internauta: Student bierny, bo wyjedzie 19.10.11, 14:25
        widać chyba jakiś "pracownik" szanownego uniwersytetu się odezwał..

        Niestety artykuł i pierwszy komentarz wyczerpują temat. W Toruniu nikomu nie chce się protestować przeciwko głupawemu systemowi bo wszyscy chcą studia skończyć, a przez protest to te studia można skończyć z wilczym biletem co najwyżej.. Problem nie leży w studentach, bo ci mogliby coś wnieść, ale w metodach nauczania i merytorycznej treści studiów. Marketingu nauczają teoretycy którzy nie strudzili się pracą w branży. marketing zmienia się co miesiąc a studenci uczeni są farmazonów sprzed 20 lat to jak mają traktować takie studia poważnie? żadnych ciekawostek, żadnych wyzwań, żadnych rozwijających projektów. ZZZ !

        O tym, że rządzą tym uniwersytetem rodzinne układy w których etat przechodzi z ojca na syna chyba nie trzeba wspominać.
    • jerzy_gw Bzdura 19.10.11, 13:22
      A co ze strajkiem studenckim w 1981 roku? Czy strajkujący się wstydzili? Czy nie mieli miejsca do strajkowania? (www.stud.umk.pl/~nzs/index.php?action=history)
      Student zawsze znajdzie uzasadnienie dla swojego lenistwa, a to Toruń za mały, a to nie warto bo niedługo (może) z niego wyjedzie.

      Uważam, że argumenty artykułu są całkowicie nietrafione. Przyczyną jest lenistwo i ogólna apatia studentów (ogólnie, nie tylko w Toruniu).
    • big_mateo Internauta: Student bierny, bo wyjedzie 19.10.11, 19:22
      Nie mogę się zgodzić. Owszem, głównym celem studenta (pośrednim) jest ukończenie studiów by mieć większe szanse. Owszem - woli to robić na spokojnie i dążyć do konsensusu, zamiast wykrzykiwać, że to jawna niesprawiedliwość... Pojawiają się jednak pewne kwestie, które trzeba dodać:
      1. Student woli NAJPIERW robić to na spokojnie. Nie zamyka sobie drogi do protestów.
      2. Studenci - jak już mówiłem - pierwej organizują się w Internecie, by sprawę obgadać i wyznaczyć przedstawiciela.
      3. Student swoje prawa znać musi. Co jak co, ale w nich jest często uświadamiany.

      Poza tym, proszę Pana, "pod Kopernikiem" jest punktem startu spotkań towarzyskich i ruszenie na miasto, a nie rozpoczęcia demonstracji, przynajmniej z tego co mi wiadomo, jeśli nie liczyć tej, która namawiała mnie do niejedzenia mięsa, bym nie był sadystą. Jeżeli tak wyglądałyby strajki pochodowe studenckie, to cieszy mnie to, że ich nie ma.

      Student z Torunia wie, że angażować się i skupiać na sobie spojrzeń biernych przechodniów nie ma sensu; student przyjezdny szybko dowiaduje się tego od kolegów. Po co robić z siebie pośmiewisko?
      Bo garstka zapaleńców wśród setek zblazowanych widzów wygląda śmiesznie, o ile nie żenująco.

      Nie odnoszę wrażenia, że prezentacja własnych poglądów kończy się pośmiewiskiem. Śmieją się zazwyczaj ludzie głupi, jeżeli poważnie prezentowane są poglądy, lub nietolerancyjni. Takimi nie ma się co przejmować.
      Poza tym student potrafi szanować potrzeby innych. Czy "na miasto" przychodzi się posłuchać okrzyków, czy przejść się ze znajomym do pubu, kawiarni, restauracji.
      Swoją drogą, taksówkarze w zeszłym (albo 2 lata temu) pokazali, jak "powinno się protestować", korkując całą starówkę na 2 godziny. Protestować trzeba umieć i pochody z transparentami i skandowanie haseł przez mikrofon raczej do mnie nie przemawiają... ale to tylko mój pogląd.
      Na pewno straszeniem nowych, chętnych lub idealistów tym, że ich się wyśmieje, nawet nie wysłuchawszy, powalczy się z problemem... not. Szczerze mówiąc, to ciekawi mnie, skąd autor wyciągnął taką konkluzję bądź gdzie ją usłyszał...

      Jeżeli ktoś ma problem z wyrażaniem swoich poglądów, bo ktoś może go wziąć "na języki" (skutek życia w społeczeństwie i wolności słowa, tak przy okazji), to czemu zwalać to nie na ten problem, tylko na strach przed "wyleceniem"?

      A na koniec - jajako(nie)były student stwierdzam, że większych kłopotów nie zaobserwowałem. Te, które zaistniały, dało się wyjaśnić na poziomie kontaktu z personelem czy pracownikami na poziomie człowiek-człowiek.
      Poza tym odnoszę wrażenie, że studenci niejednokrotnie przesadzają, gdy pyszczą na wykładowców. Może to być także przyczyną braku protestów, gdy uświadomią sobie, że potworną twarz wyssali z własnego, fałszywie wiązanego z rzeczywistością, przeczucia.

      Dla młodego pokolenia, stare metody zostały wyparte przez nowe. Potrafią strajkować w bardziej... niecodzienny sposób.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja