Gość: Czytelnik
IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl
09.06.04, 20:20
W dodatku regionalnym , toruńskim , jest coś takiego jak Toruńskie Biuro
Interwencji Miejskich . Mam sprawe dla reportera , otwieram gazetę ,
patrze :ten redaktor tą dzielnicą sie zajmuje , tamten inną . Normalnie mówie
sobie(jak znienawidzony Kiepski) : New York City mamy w Toruniu !!!!!!!!!
Więc dzwonię na podany telefon . Dzwonię, dzwonię, dzwonię . A to zajęty a to
nikt nie odbiera i wkońcu się zgłasza . No co się zgłasza ??? Biuro
ogłoszeń . Więc patrzę jeszcze raz do gazety (myślę:może nie chodzi o
zafundowanie mi powtórki z PRL-u - te słynne budki i ciągłe : wrzuc monetę) a
tam pięciu redaktorów ze słuchawką przy uchu , uśmiechniętych mniej lub
bardziej a jakże mi nie do śmiechu .I nagle dostrzegam - przecież to ta sama
słuchawka , oni tylko wymieniali sie słuchawką jak zdjęcia robili a telefon
tak naprawde w redakcji mają jeden . Wiec czyżby PRL ??? Niemożliwe . Nie w
tej gazecie , co innego Nowości lub jakaś inna Toruńska. Sprawdzam : i co się
okazuje ten sam numer telefonu do redaktora dyżurującego , do pięciu
redaktorów z Toruńskiego Biura Interwencji Miejskich , do telefonicznej opini
publicznej .
Gdzie jeszcze ???? JEDEN TELEFON !!!!!!!!!!!!! To przecież paranoja by w
gazecie chcącej byc miejską był jeden telefon dla czytelników i to jeszcze
nieczynny . Toruń Grajdołem ?????
A ten numer to zaraz podaje , zresztą sami sprawdźcie : 61 96 909