IP: 213.76.129.* 26.06.02, 21:16
Być może wielu z Was zdziwi się takim tematem, jednakże chciałbym poruszyć
kwestię często skrywaną, o której ludzie boją się mówić. A zatem: jak w Waszych
oczach wygląda miłość? Czy jest to uczucie czysto empiryczne, charakterystyczne
dla świata zewnętrznego? Czy może prawdziwa esencja miłości tkwi w głębokim
wnętrzu człowieka i związana jest z patrzeniem przez pryzmat duszy? I w końcu,
czy my sami potrafimy kochać, czy wiążemy się z kimś tylko dla zewnętrznych
przyjemności, popadając w tzw. rutynę? Czekam na opinie.
Obserwuj wątek
    • robert_wl Re: Miłość 26.06.02, 22:30
      Miłość jest efektem reakcji chemicznych zachodzących w mózgu człowieka. Co z
      czym reaguje, to jest już mniej istotne, jednak nawet tu mamy potwierdzenie w
      teorii, że chemia to WSZYSTKO co nas otacza. Przyjęło się, że uczucia takie jak
      miłość przypisywane są roli serca, jednak to mózg "decyduje" o tym, że kogoś
      zaczynamy kochać i kochamy z większą lub mniejszą siłą. Rola serca w miłości,
      to jedynie częstsze i mocniejsze jego bicie, kiedy jest w pobliżu serca osoby
      kochanej i jego ból, kiedy ta miłość zostaje zawiedziona. Dlaczego zakochujemy
      się w tej a nie innej osobie, tego chyba nikt nie wie. Zjawisko przeznaczenia
      wciąż jest znane tylko Bogu, który notabene pewnie sam o tym decyduje. Na
      ostatnie pytanie odpowiem, że każdy potrafi kochać. Cóż to za sztuka? Trzeba
      tylko odnaleźć tę jedyną/jedynego i reakcja o której pisałem powyżej zaczyna w
      naszej głowie zachodzić. Ale najkrótsza i najstarsza prawda o miłości jest
      taka, że jest to uczucie głupie zaczynające się na oczach, a kończące na d. :)
      Tym wierszykiem zakończę mój miłosny wywód.
      • Gość: mnich Re: Miłość IP: 213.76.129.* 27.06.02, 21:40
        Dziękuję za czysto racjonalną opinię. Ja się z nią nie do końca zgadzam.
        Pozdrawiam
        • Gość: atomski Re: Miłość IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.02, 00:25
          robert ma rację -niestety .
          Ponoć ta prawdziwa ,najpiekniejsza miłośc trwa 11 miesięcy . tylko tyle .ale
          będę je pamietał do końca życia .te maślane oczy ...
          • Gość: polonus Re: Miłość IP: 198.138.227.* 28.06.02, 14:55
            Gość portalu: atomski napisał(a):

            > robert ma rację -niestety .
            > Ponoć ta prawdziwa ,najpiekniejsza miłośc trwa 11 miesięcy . tylko tyle .ale
            > będę je pamietał do końca życia .te maślane oczy ...
            humanisci powiedza ze milosc jest wynikiem dzialania swiatla ksiezyca, a ja i tak
            wiem ze to wszystko chemia i z mozna podobne uczucie zasymulowac sztucznie
            odpowiednio drazniac mozg, ale tez prawda jest ze jak to sie stanie samoprzez sie
            jest przyjemniej :)

      • Gość: Sławek_J Re: Miłość IP: 212.160.129.* 28.06.02, 23:37
        robert_wl napisał(a):

        > Miłość jest efektem reakcji chemicznych zachodzących w mózgu człowieka. Co z
        > czym reaguje, to jest już mniej istotne, jednak nawet tu mamy potwierdzenie w
        > teorii, że chemia to WSZYSTKO co nas otacza...
        >...

        "Życie jest formą istnienia białka, ale w kominie czasem coś załka..."
    • pau+la Re: Miłość 28.06.02, 20:45
      Milosc to chemia! Za przeproszeniem, pieprzycie!!!
      • Gość: polonus Re: Miłość IP: 198.138.227.* 28.06.02, 21:25
        pau+la napisał(a):

        > Milosc to chemia! Za przeproszeniem, pieprzycie!!!
        my ja przynajmniej do chemii sprowadzilismy a ty do pieprz... :)

        • Gość: mnich Re: Miłość IP: 213.76.129.* 28.06.02, 21:46
          Cóż, rzeczywiście teoria na temat tego, iż miłość to chemia, jest bardzo
          powszechna. Moim zdaniem wiąże się to z panującym wszędzie racjonalizmem naszej
          epoki. A racjonalizm niestety niszczy nie tylko religie, ale i uczucia. Owszem,
          należy rozgraniczyć związki, które powstają z przymusu- np. dla korzyści
          materialnych(lub gdy dwoje ludzi wyobraża sobie, że samo bycie dla fizycznych
          przyjemności to już miłość) od realnego uczucia, które mimo wszystko istnieje
          na tym świecie. Ale tego typu racjonalizm jest powszechny, gdyż naszą epokę
          chce się udobruchać częstym stosowaniem słowa "miłość"- a słowo dzisiaj nic już
          praktycznie nie znaczy, gdyż "leje" się ono z wielu źródeł i trudno nam
          dostrzec jego piękno. Druga kwestia to myślenie człowieka zakochanego. Otóż
          dziś, gdy ktoś poczuje owe szybsze bicie serca i zobaczy maślane oczy, od razu
          twierdzi, że skoro to miłość, to wszystko mu wolno, gdyż wszystko co robi jest
          dobre i tylko dobre- a jest to złudzenie, gdyż w ten sposób ludzie ranią siebie
          nawzajem. Dziś miłość i związane z nią pewne kompetencje- zarówno w świecie
          zewnętrznym jak i wewnętrznym, została zastąpiona przez szczerość. Człowiek
          bardziej cierpi, gdy nie ma przy nim ukochanej osoby, niż cieszy się, gdy ona
          przy nim jest. Również małżeństwa powstają na tej zasadzie, iż skoro przeżyłem
          z kimś już tyle lat, będę szczery w stosunku do niego i powiem mu, że odchodzę,
          gdyż "znudziłeś mi się". I ludzie często godzą się na taki stan rzeczy!
          Czekam na kolejne wypowiedzi i dziękuję za te, które już są. Wkrótce znowu się
          odezwę.
          Pozdrawiam
          • bessiesmith Re: Miłość 29.06.02, 19:45
            chyba trzeba by tu jeszcze dokonać przynajmniej powierzchownego wyjasnienia
            pojęć: czy innym jest zakochanie, pożądanie i te wszytskie czary, które się
            wtedy dzieją, a czym innym głęboka miłość, kiedy ten pierwszy etap ma się już
            za sobą. Więc nie mylmy tego.
            Gdyby to wszytsko była tylko kwestia chemii, byłoby super. Ale COŚ przecież
            musi sprawić, że takie a nie inne reakcje zachodzą w mózgu.
            Dla mnie miłość to cud, łaska, która nie jest dana każdemu.
            Ale są w przyrodzie dowody na to, że istnieje. Nie wiem, jakie są wasze
            doświadczenia, ale mnie chyba ominęło to szaleństwo. Chociaż chciałabym bardzo.
            No więc gdyby to była tylko chemia, to wystarczyłoby połknąć jakąś pigułkę,
            prawda? A jakoś nikt tego jeszcze nie wymyślił...
      • robert_wl Re: Miłość 01.07.02, 10:43
        pau+la napisał(a):

        > Milosc to chemia! Za przeproszeniem, pieprzycie!!!

        Czasami być może tak, ale na pewno nie teraz :)

      • Gość: maatzey Re: Miłość IP: TORINT* / 212.244.62.* 02.07.02, 11:30
        pau+la napisał(a):

        > Milosc to chemia! Za przeproszeniem, pieprzycie!!!

        Pieprzenie to za przeproszeniem tez chemia :)))
    • pau+la Re: Miłość 28.06.02, 22:38
      Czytalam, i owszem o tych badaniach na zakochanych. Jak to im mozg pracuje
      inaczej. Ci sami naukowcy stwierdzili rowniez, ze ten stan
      zachwycenia,zauroczenia mija i nie ma on nic do milosci. Prawda jest,ze dla
      kazdego milosc co innego oznacza. Niestety, nie mam juz checi pisania co ona
      dla mnie znaczy:)
    • Gość: brickbat Re: Miłość IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.02, 17:07
      Milosc to rowniez niewyczerpane zrodlo nadziei(naiwnosci?).
      To nic ,ze dzisiaj nie zwraca na mnie uwagi.
      To nic ,ze nie doczekam sie jej spojrzenia.
      Bede czekal.

      A ile radosci sprawia zwykla rozmow z ukochana
      osoba (i myslenie ,ze zakochalismy sie w niej
      poniewaz nasz organizm uznal ,ze bedzie dobrym
      reproduktorem).

      brickbat



    • Gość: Sarenka Re: Miłość IP: 213.76.129.* 01.07.02, 21:45
      Mnich oczywiscie że miłość jest i jest piękna i jest jedyną prawdą.
      Ale osobiście wolę doświadczać jej, a potem próbować opisać czym jest (była..)
      Wszelkie próby czystego teoretyzowania prowadzą donikąd, chyba że do nadmiernej
      egzaltacji.
      Myślę też, że kocha się na różna sposoby, ale najogólniejsza formuła sprowadza
      się do tego, że chcę aby ukochana przeze mnie osoba była zawsze szczęśliwa,
      pragnę DOBRA dla niej.
      W dobrej miłości potrzeba też trochę racjonalizmu, na zasadzie
      Arystotelesowskiego Złotego Środka.
      Moje doświadczenie..? Pokazało mi wiele rzeczy, w tym jedną niestety bardzo dla
      mnie smutną. Myślę, że tylko raz jeden jedyny kochałam naprawdę. Boję się, że
      teraz wszystko będzie tylko ZAMIAST...
      Ale ty możesz mieć oczywiście całkiem odmienne doświadczenia, czego ci
      serdecznie życzę.
      • Gość: Telek Re: Miłość IP: TORINT* / 212.244.62.* 02.07.02, 10:06
        Gość portalu: Sarenka napisał(a):

        > Myślę, że tylko raz jeden jedyny kochałam naprawdę. Boję się, że
        > teraz wszystko będzie tylko ZAMIAST...
        > Ale ty możesz mieć oczywiście całkiem odmienne doświadczenia, czego ci
        > serdecznie życzę.

        Sorry sarenko, ale jesli piszesz w czasie przeszłym dokonanym to nie była to
        miłość, (a przeciez o TEJ tu pisać pragniemy).
        • pau+la Re: Miłość 02.07.02, 10:19
          Zgadzam sie, ze milosc to pragnienie czynienia dobra wybranej osobie. Inaczej
          okazesz milosc mezowi, zonie, dziecku, sasiadom, kolegom.... itd. Poki zyjemy
          to my decydujemy czy chcemy (i kogo) kochac. Oprocz burzy w mozgu (o czym byla
          mowa:)) jest to nasz swiadomy akt woli przeciez. Prawdziwie kochac to, po
          prostu, kochac. Jest prawda, ze prawdziwa milosc nie jest latwa miloscia. Jest
          to pewne (dobrowolne) poswiecenie sie czy rodzinie, czy danej osobie, czy nawet
          sprawie. To kosztuje czasami wiele i nie kazdego na to stac. :)
          • bessiesmith Re: Miłość 02.07.02, 10:55
            pau+la napisał(a):

            Poki zyjemy to my decydujemy czy chcemy (i kogo) kochac. Oprocz burzy w mozgu (o
            czym byla > mowa:)) jest to nasz swiadomy akt woli przeciez.

            Ale jaka szkoda, pau+la, że nie możemy na życzenie wyzwolić w sobie takiego
            uczucia. Zgadzam się, że nasza wola jest tu decydująca, ale - dopiero od pewnego
            momentu.
            • Gość: Wiech Re: Miłość IP: 217.97.134.* 02.07.02, 15:10
              Jeśli miłość można kierować wolą (przynajmniej w jej 'dziecięcym' stadium), to
              nie jest to prawdziwa miłość, taka z miękkim 'ł' w środku...

              Może to nieładne co napiszę, ale u podstaw prawie każdej miłości leży egoizm,
              bo ludkowie szukają antidotum na samotność i tak na prawdę to nie chcą, aby im
              samym było źle, a nie od razu żeby komuś innemu dawać radość.
              To ostatnie pojawia się dopiero później i po tym właśnie można rozpoznać
              prawdziwe uczucie (że się pojawia, a nie że później). Mówię tu o miłości męsko-
              damskiej, bo matczynne, przyjacielskie i inne kierują się trochę innymi prawami.

              No, ale jak już się trafi...:))))))
              Może to i chemia, może nie. Ja mam to w głębokim poważaniu, co myślą naukowcy.
              Raz w życiu cosik takiego mi się zdarzyło i nie zamieniłbym tego na nic, co
              można sobie wyobrazić. Kto nie przeżył, ten tak na prawdę nie wie o czym mowa.

              Fakt faktem, że zbieg okoliczności życiowo-geograficzno-różnorakich potrafi
              nieraz strącić 'z wyższych rejestrów', co kończy się na ogół mocnym dupnięciem
              o ziemię, no ale nic to. :)

              I tak warto szukać, próbować i wierzyć, że cuda się zdarzają.
              :))))
              • bessiesmith Re: Miłość 02.07.02, 15:39
                Wiech, teraz to Ty mówisz ludzkm głosem :)))
                Jak ja się cieszę, że są na świecie idealiści - ale w tym pozytywnym znaczeniu,
                nie naiwniacy, nie nie. Powiedz jeszcze, że wierzysz w miłość od pierwszego
                wejrzenia, to zostaniesz moim idolem! Ja już mam za sobą okres cynizmu w tej
                dziedzinie, może się w pewnym wieku mądrzeje. Czasem trzeba przejrzeć na oczy i
                wtedy wyraźnie widzisz, że coś, co nie rąbnęło Cię porządnie w łeb
                jest..letnie? W temperaturze pokojowej?
                • Gość: polonus Re: Miłość IP: 198.138.227.* 02.07.02, 15:59
                  bessiesmith napisał(a):

                  > nie naiwniacy, nie nie. Powiedz jeszcze, że wierzysz w miłość od pierwszego
                  > wejrzenia, to zostaniesz moim idolem!
                  wierzylem jako nastolatek, teraz jestem za stary na takie bajki:)
                  teraz wierze aby kogos kochac trzeba go poznac, a trudno kogos poznac od
                  pierwszego wejrzenia wiec zgodnie z indukcja matematyczna miloc od pierwszego
                  wiejrzenia nie istnieje istnieje tylko krotkotrwale zauroczenie od pierwszego
                  wjrzenia nazywane przez niedojrzalych nastolatow miloscia.

                  • Gość: Wiech Re: Miłość IP: 217.97.134.* 02.07.02, 16:17
                    Gość portalu: polonus napisał(a):

                    > bessiesmith napisał(a):
                    >
                    > > nie naiwniacy, nie nie. Powiedz jeszcze, że wierzysz w miłość od pierwszeg
                    > o
                    > > wejrzenia, to zostaniesz moim idolem!
                    > wierzylem jako nastolatek, teraz jestem za stary na takie bajki:)
                    > teraz wierze aby kogos kochac trzeba go poznac, a trudno kogos poznac od
                    > pierwszego wejrzenia wiec zgodnie z indukcja matematyczna miloc od pierwszego
                    > wiejrzenia nie istnieje istnieje tylko krotkotrwale zauroczenie od pierwszego
                    > wjrzenia nazywane przez niedojrzalych nastolatow miloscia.
                    >

                    Poli, miej litość i nie mieszaj indukcji do emocji, bo to pierdaszenie straszne.
                    Chodzi o to, czy iskrzy, czy nie iskrzy. Jak nie iskrzy od razu (albo prawie) to
                    dupa zbita. Można chubek, zapałek i innego dziadostwa używać, a i tak to będzie
                    namiastka jeno.
                    PObcierasz się stary, a efekt mizerny i tak pozostanie.

                    Nie chodzi tutaj o disneyowskie błyski w oku. PO prostu - nie 'naddefiniujmy'
                    zwrotu 'pierwsze wejrzenie' i będzie dobrze...


                    • Gość: polonus Re: Miłość IP: 198.138.227.* 02.07.02, 18:10
                      Gość portalu: Wiech napisał(a):

                      >
                      > Poli, miej litość i nie mieszaj indukcji do emocji, bo to pierdaszenie straszne
                      > .
                      > Chodzi o to, czy iskrzy, czy nie iskrzy. Jak nie iskrzy od razu (albo prawie) t
                      > o
                      > dupa zbita. Można chubek, zapałek i innego dziadostwa używać, a i tak to będzie
                      >
                      > namiastka jeno.
                      > PObcierasz się stary, a efekt mizerny i tak pozostanie.
                      >
                      > Nie chodzi tutaj o disneyowskie błyski w oku. PO prostu - nie 'naddefiniujmy'
                      > zwrotu 'pierwsze wejrzenie' i będzie dobrze...
                      >
                      widzisz zalezy od czlowieka jak chocby najpiekniejsza byla najbardziej sexi cialo
                      miala i najslodszy glos jesli nie bedzie gotowa tolerowac moich
                      audiofilskich "zboczen" i nie podzieli wielu moich zainteresowan i zeby to
                      sprawdzic potrzeba godzin rozmow nie wzbudzilaby mojego pozadania, sorry milosc
                      miloscia a zycie to nie tylko namietne chwile, przynajmniej mojego nie dam do
                      nich ograniczyc, moja def perfekt milosci jest niestety skomplikowana jak teoria
                      wzglednosci a nie prosta jak teoria namietnosci :)
                • Gość: Wiech Re: Miłość IP: 217.97.134.* 02.07.02, 16:12
                  bessiesmith napisał(a):

                  > Powiedz jeszcze, że wierzysz w miłość od pierwszego
                  > wejrzenia, to zostaniesz moim idolem! Ja już mam za sobą okres cynizmu w tej
                  > dziedzinie, może się w pewnym wieku mądrzeje. Czasem trzeba przejrzeć na oczy i
                  >
                  > wtedy wyraźnie widzisz, że coś, co nie rąbnęło Cię porządnie w łeb
                  > jest..letnie? W temperaturze pokojowej?


                  Samo wejrzenie nie wystarczy, bo czasem muza może się jeszcze odezwać i wtedy
                  bywa, że robi się przykro...;)
                  Słów kilka nada jeszczio zamienić, albo nawet więcej :))

                  A jak się uczucie powoli zaczyna ospale, to kręci, się kręci to coraz to dalej...
                  Tyle, że to wciąż lokomotywa. A w PKP ciężko o ulotne piękno i takie tam
                  różne... :)


                  Reasumując - strzał w głowę muss sein, bezdyskusyjnie. Wszystko inne to po prostu
                  racjonalizowanie zaistniałej sytuacji i mowa-trawa pod własnym adresem, która po
                  niewczasie i tak szybko zblednie w praniu...
                  :)
              • Gość: Ania Re: Miłość IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 15:55
                ......ładnie Napisałeś Wiechu......
                Pozdrawiam
                A.



                > Jeśli miłość można kierować wolą (przynajmniej w jej 'dziecięcym' stadium), to
                > nie jest to prawdziwa miłość, taka z miękkim 'ł' w środku...
                >
                > Może to nieładne co napiszę, ale u podstaw prawie każdej miłości leży egoizm,
                > bo ludkowie szukają antidotum na samotność i tak na prawdę to nie chcą, aby im
                > samym było źle, a nie od razu żeby komuś innemu dawać radość.
                > To ostatnie pojawia się dopiero później i po tym właśnie można rozpoznać
                > prawdziwe uczucie (że się pojawia, a nie że później). Mówię tu o miłości męsko-
                > damskiej, bo matczynne, przyjacielskie i inne kierują się trochę innymi prawami
                > .
                >
                > No, ale jak już się trafi...:))))))
                > Może to i chemia, może nie. Ja mam to w głębokim poważaniu, co myślą naukowcy.
                > Raz w życiu cosik takiego mi się zdarzyło i nie zamieniłbym tego na nic, co
                > można sobie wyobrazić. Kto nie przeżył, ten tak na prawdę nie wie o czym mowa.
                >
                > Fakt faktem, że zbieg okoliczności życiowo-geograficzno-różnorakich potrafi
                > nieraz strącić 'z wyższych rejestrów', co kończy się na ogół mocnym dupnięciem
                > o ziemię, no ale nic to. :)
                >
                > I tak warto szukać, próbować i wierzyć, że cuda się zdarzają.
                > :))))

                • Gość: Wiech Re: Miłość IP: 217.97.134.* 02.07.02, 16:18
                  Gość portalu: Ania napisał(a):

                  > ......ładnie Napisałeś Wiechu......
                  > Pozdrawiam
                  > A.
                  >

                  na taki temat nie da się inaczej....
                  :))
                  • Gość: mnich Re: Miłość IP: 213.76.129.* 02.07.02, 20:13
                    Widzę, że dyskusja rozgożała na dobre, tak trzymać!
                    Czy sądzicie, że gdy ktoś doznał uczucia kochania, ale nie mogło się ono
                    spełnić w świecie zewnętrznym, do końca życia nie zazna już prawdziwego
                    uczucia, gdyż będzie myślał stale o tej pierwszej sytuacji?
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Sarenka Re: Miłość IP: 213.76.129.* 02.07.02, 20:49
                      Gość portalu: mnich napisał(a):

                      > Widzę, że dyskusja rozgożała na dobre, tak trzymać!
                      > Czy sądzicie, że gdy ktoś doznał uczucia kochania, ale nie mogło się ono
                      > spełnić w świecie zewnętrznym, do końca życia nie zazna już prawdziwego
                      > uczucia, gdyż będzie myślał stale o tej pierwszej sytuacji?
                      > Pozdrawiam

                      Mnich, nie można "doznać uczucia kochania, które nie spełniło się w świecie
                      zewnętrznym"! KOCHANIE, czyli akt Miłości, to wspaniałe, lecz bardzo dojrzałe
                      uczucie, które rodzi się czasem w bólach, czasem wbrew okolicznościom, wiele
                      przetrwa, pozna ułomności i wady drugiego człowieka w codziennym życiu i wciąż
                      kocha-coraz bardziej "pomimo", coraz mniej "za", albo na odwrot, ale w każdym
                      razie KOCHANIE rodzi się w dialogu (nie mam na myśli tylko dialogu w znaczeniu
                      wymiany słów).
                      Jeśli przydarzyło ci się absolutne platoniczne zauroczenie, tzw. miłość
                      niezrealizowana, co zresztą często się trafia młodym ludziom jako przedsmak tej
                      Miłości przez duże M, to też pięknie i trzeba być wdzięcznym, bo nie każdemu jest
                      to dane.
                      Niemniej nie ma sensu histeryzować, nie???;))



        • Gość: Sarenka Re: Miłość IP: 213.76.129.* 02.07.02, 20:35
          Telek, kto powiedzial, ze MIŁOŚĆ trwa wiecznie? Nieskończona jest tylko miłość
          boska. Nasza, ludzka, jest ułomna, niedoskonała, czasem chwiejna i zawsze niemal
          ograniczona (przez czas, warunki, okoliczności, etc.)
          Jeśli np. jedno z dwojga umiera, drugie, jeśli kochało, nie zapomni o nim nigdy.
          I nikt nie powie, że to nie była miłość, tylko dlatego, że się skończyła.

          Chociaż bardzo bym chciała, żeby było jak mówisz i żeby spotkało mnie to jeszcze
          raz, od początku.


          Gość portalu: Telek napisał(a):

          > Gość portalu: Sarenka napisał(a):
          >
          > > Myślę, że tylko raz jeden jedyny kochałam naprawdę. Boję się, że
          > > teraz wszystko będzie tylko ZAMIAST...
          > > Ale ty możesz mieć oczywiście całkiem odmienne doświadczenia, czego ci
          > > serdecznie życzę.
          >
          > Sorry sarenko, ale jesli piszesz w czasie przeszłym dokonanym to nie była to
          > miłość, (a przeciez o TEJ tu pisać pragniemy).

          • Gość: AW Re: Miłość IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 10:23
            Miłość jest dymem wzniesionym z obłoku
            westchnień ,jest ogniem w kochającym oku.
            Gdy nieszczęśliwa - morzem łez kochanków.
            Czymże jest więcej? Jest roztropnym szałem,
            Żółcią dławiącą i słodkim specjałem. (W.S)


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka