Gość: Klient
IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl
30.04.03, 16:10
Kupiłem swego czsu w MiniMalu Wyborczą piątkową. Kiedy wróciłem do domu i
usiłowałem znaleźć w niej program telewizyjny, to jakoś tak nie mogłem go
znaleźć. Im barziej go szukałem, tym bardziej go nie było.
Pomyślałem sobie wtedy, że ktoś go po prostu przełożył, albo świsnął i sam
siebie skląłem za frjerstwo, że nie sprawdziłem od razu. Nie było sensu
wracać i się kłócić, bo po pierwsze to na drugim końcu miasta, a poza tym od
razu wyrzuciłem paragon (kto zresztą zbiera paragony na gazetę i dwa jogurty).
Dziś też kupowałem Wyborczą i przypominając sobie tamto zdarzenie od razu
zajrzałem do środka. Magazynu nie było. Może dzisiaj nie dołączyli? Ale nie,
na pierwszej stronie napisane jak byk "W dzisiejszym Dużym Formacie..." Więc
sprawdzam pozostałe egzemplarze... Nie ma w żadnym.
Pomimo to biorę gazetę i idę do kasy. W kasie pytam grzecznie, co zrobili z
wkładką. Pani mi odpowiada, że dostanę w informacji. Jak to w informacji?
Pzrecież w kasie płacę za towar, który mam w koszyku - dlaczego mam płacić za
coś, co dostanę dopiero później?
Ale nic - idę do informacji i proszę o wkładkę do gazety. "Proszę o paragon."
Jaki paragon - wolne żarty - w ogóle go nie wziąłem. Trochę mnie to
zdenerwowało. W końcu towar zapłacony a oni mi go nie chcą wydać. Pytam więc -
dlaczego państwo tak traktujecie klientów. Przecież klient w ogóle nie musi
wiedzieć, że towar, który mu sprzedajecie jest niepełny. Dlaczego nie ma
choćby informacji przy stoisku z gazetami, że reszta jest do dostania gdzie
indziej. Wyjaśnienie okazało się proste - klienci podobno kradną wkładki, a
sklep nie ma głowy do tego, żeby za każdym razem informować klientów, że
podsuwa im wybrakowany towar.
W koncu brakujące części gazety dostałem, ale moje poczucie, że jest to
chamskie kantowanie klienta pozostało.
Jestem ciekaw, ilu klientów co tydzień nie zorientuje się, że choćby Gazetę
Telewizyjną trzeba sobie odebrać dodatkowo i czy tych pozostawionych
egzemplarzy wystarczy dla całej obsługi sklepu?