nowytor
22.06.03, 22:59
Niedawno była plaga muszek, które nieźle dały popalić.
Władze miasta zareagowały - o czym pisała prasa (GW)- i
zdecydowano się na spryskanie jakimś pestycydem brzeg
Wisły. Pieniądze na to się znalazły i muszki
zniknęły... razem z ptakami, które rozprawiały się z
muszkami w naturalny sposób.
Mnie się na takie rozwiazania "nóż otwiera". W latach
siedemdziesiątych w epoce Gierka zaczęto chronić lasy
przed robactwem i rzeczywiście przez kilka lat żadnych
robaczków i żadnych ptaków. Gdy zaczęło brakować
"dewiz" zaprzestano "ochrony" i jeżeli ktoś pamięta jak
wyglądały lasy przez całe lata osiemdziesiąte pewnie
rozumie mój sprzeciw przeciw takim praktykom jak
obecnie stosuje w Toruniu.
W Niemczech był taki okres, że postanowiono pozbyć się
szkodników - wróbli. Udało się, ale nie przewidziano,
że brak wróbli też powoduje "coś" i zaczęto wróble
importować.
Rozejrzyjcie się dookała, czy nie uważacie że ptaków
"jakby mniej". A jak smakują Wam truskawki, i inne
hodowane produkty warzywne na działkach?
Nowy