Zawalidrogi

IP: *.chello.pl 16.07.10, 23:20
Nie mam pojęcia skąd bierze sie moda na jeżdżenie żółwim tempem po wałach i ddr. Najczęściej są to tzw. trekkingi i inne kozy.

Lubię wieczorem pośmigać po szutrach dosyć sporą prędkością koło 25-30 km/h tak treningowo. Jadę rozpędzony a na drodze stają mi dwa trekkingi wlokące sie 15 km/h albo wolniej. Słychać z daleka, że jadę (szerokie opony hałasują), czasem jeszcze krzyknę (uwaga, idę z lewej/prawej, przepraszam, itp.), ale tacy delikwęci najczęściej wpadają wtedy w panikę i nie wiedzą gdzie zjeżdżać i musze ostro hamować albo uciekać po trawie/zboczu wału. Tracę na tym sporo energii i niszczę i tak drogie opony(około 100-150 zł/szt.). Potem jeszcze komentarze, że robie pełno kurzu, jeżdżę jak wariat, itp.

Ludzie trzeba trochę kultury i myślenia podczas jazdy. Jak ktoś jedzie szybciej to należy go przepuścić i nie jeździć całym wałem bądź ddr.
    • Gość: dalekoodszosy Re: Zawalidrogi IP: *.centertel.pl 17.07.10, 09:35
      nalezy go przepuszczac !
      • Gość: q Re: Zawalidrogi IP: *.chello.pl 17.07.10, 10:55
        wynajmij sobie tor jeśli ci inni przeszkadzają

        wyobraź sobie ja ty przeszkadzasz innym
        • Gość: Rowerowiec Re: Zawalidrogi IP: *.chello.pl 18.07.10, 00:33
          Gość portalu: q napisał(a):
          > wyobraź sobie ja ty przeszkadzasz innym

          Przeszkadzam? To nie ja jeżdżę całą szerokością, nie tarasuje przejazdu. Jeżdżę szybciej, bo lubię i w ten sposób trenuje.
          Wyjaśnisz, w czym przeszkadzam i w jaki sposób?
          Przecież to nie ja jeżdżę całą szerokością żółwim tempem i mam pretensje, że ktoś jest szybszy. Tak samo jak na autostradzie jesteś wolniejszy to spadasz na lewy pas i przepuszczasz szybszego a nie blokujesz możliwość wyprzedzenia i stwarzasz niebezpieczną sytuacje.
    • Gość: artek Re: Zawalidrogi IP: *.wroclaw.vectranet.pl 18.07.10, 20:05
      to nie "moda" a typowe zachowanie polskiego bydła, które objawia się w podobny
      sposób nie tylko przy okazji jazdy na modnym ostatnio rowerze, ale i w każdy
      inny możliwy, na jezdni, na chodniku, na ddr czy nawet w supermarkecie, gdzie
      kretyn(ka) potrafi postawić wózek w sposób absolutnie uniemożliwiający przejście
      komukolwiek innemu.
      o świeżo pieczonych mamuśkach z wózkami tarasującymi chodnik w poprzek od lewej
      do prawej też nie ma co wspominać ...

      anyway, jedynie rozwiązania to
      1. zaopatrzenie się w głośny dzwonek i upierdliwe dzwonienie z odpowiednio
      dużego dystansu - w większości przypadków skutkuje
      2. zrezygnowanie z jazdy po wyżej wspomnianych terenach w porze dużego nasycenia
      wszelkiej maści spacerowiczami.


      zaś jakakolwiek dyskusja z takimi osobami jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu -
      każdy wie swoje. mówienie o ruchu prawostronnym czy obowiązku zjeżdżania na
      prawo też w większości przypadków nie dociera. dotyczy to i starszych, i
      młodszych, świeży przykład - ze dwa tygodnie temu jechałem wałem na biskupinie -
      przede mną jechało obok siebie dwóch młodych łebków, których obdzwoniłem, a
      następnie lekko zwalniając słownie poprosiłem o ustąpienie i zjechanie na prawa
      stronę. ten z lewej stwierdził że nie ma ochoty i jedzie jak mu się podoba.
      niestety, chwilę później przy wyprzedzaniu okazało się, że jednak na nas trzech
      nie za bardzo jest miejsce, biedaczek się zachwiał, zachybotał, ale chyba nie
      upadł bo jedynie na odjezdnym rzucił za moimi plecami bluzgami typu pedale, k..o
      itp.
      niestety cienia samorefleksji, że wystarczyło zjechać lekko na prawo ... tak
      więc jak najbardziej punkt drugi z powyższych.
    • 45rtg Re: Zawalidrogi 19.07.10, 09:24
      Gość portalu: Rowerowiec napisał(a):

      > Nie mam pojęcia skąd bierze sie moda na jeżdżenie żółwim tempem po
      wałach i ddr
      > . Najczęściej są to tzw. trekkingi i inne kozy.
      >
      > Lubię wieczorem pośmigać po szutrach dosyć sporą prędkością koło
      25-30 km/h tak
      > treningowo. Jadę rozpędzony a na drodze stają mi dwa trekkingi
      wlokące sie 15

      Buahahaha, no popatrz to samo (podobno) mówią o tobie kierowcy jak
      jedziesz jezdnią :-)

      > km/h albo wolniej. Słychać z daleka, że jadę (szerokie opony
      hałasują), czasem
      > jeszcze krzyknę (uwaga, idę z lewej/prawej, przepraszam, itp.),

      Tjaa... Czyli dzwonka nie masz. Świateł pewnie też, co?

      ale tacy delikw
      > ęci najczęściej wpadają wtedy w panikę i nie wiedzą gdzie zjeżdżać
      i musze ostr
      > o hamować albo uciekać po trawie/zboczu wału. Tracę na tym sporo

      No to jesteś d*pa a nie kierujący, jak nie umiesz się dostosować do
      warunków jazdy i musisz wykonywać nagłe manewry ratunkowe.

      energii i nisz
      > czę i tak drogie opony(około 100-150 zł/szt.). Potem jeszcze
      komentarze, że rob
      > ie pełno kurzu, jeżdżę jak wariat, itp.

      Nie jak wariat, tylko jak golfiarz.

      > Ludzie trzeba trochę kultury i myślenia podczas jazdy. Jak ktoś
      jedzie szybciej

      Jakbyś myślał, to byś nie musiał się ratować uciekaniem w trawę.

      > to należy go przepuścić i nie jeździć całym wałem bądź ddr.

      • Gość: wyobraźnia Re: Zawalidrogi IP: *.static.korbank.pl 19.07.10, 11:08
        Dzwonek i krzyki to zdecydowanie za mało - szpicrutą ich, szpicrutą !
        Wydawałoby się, że wysiłek fizyczny rozładowuje agresję, uwalnia od napięć, ale
        jednak nie.
        Z bólem przyznaję, byłam powodem frustracji śmigającego rowerzysty nie raz.
        Ostatnio, kiedy na wysokości Wyspy Opatowickiej spotkałam koleżankę i
        zagadałyśmy się rozkosznie. Odsunięte na bok, jednak zawalidrogi - w dodatku
        głuche i ślepe ;-) Człowiek był tak rozsierdzony, że aż przystanął, aby nam
        nawrzucać. Nic nie pomogło, nie dał się przebłagać, ani udobruchać, nawet krówką
        przekupić. A dzień był taki piękny i racja była po jego stronie, same pozytywy..
        • Gość: dalekoodszosy Re: Zawalidrogi IP: *.centertel.pl 20.07.10, 11:00
          Racja jest jak doopa, kazdy ma swoja
        • Gość: q Re: Zawalidrogi IP: *.chello.pl 22.07.10, 21:42
          współczuję, że trafiłyście na buraka na rowerze, ale on przecież trenował,
          przecież jechał szybciej niż inni, przecież ma szerokie opony, przecież droga
          jest dla niego, nie dla was, bo on jest ważniejszy i jego potrzeby to oh i ah,
          nie wiecie?

          trafiłyście niestety na polaczka z małej litery
          • Gość: ep Re: Zawalidrogi IP: *.chello.pl 27.07.10, 23:47
            dla mnie to kwestia szacunku dla innych po prostu. starac zachowywac sie tak,
            zeby nie utrudniac zycia innym. niestety w tym kraju to deficytowe zachowanie.
            dzisiejsze zdarzenie: on i ona korona wału w okolicach stadionu olimpijskiego,
            ja jade z naprzeciwka widac mnie pewnie od kilku minut, ale i tak musze hamowac,
            bo zabraklo miejsca, zeby sie wyminac.
            • termifnfal Re: Zawalidrogi 26.09.10, 03:37
              Autor ma rację.
              A jak napisał kolega wcześniej, u nas to kultura niestety wymaga wiele do życzenia. Ludzie po prostu nie myślą. Kilka przykładów:
              Kiedyś jadę sobie legnicką. W stronę centrum od pilczyc lewą stroną. Chodnik jest tam dość szeroki. Ale wyobraźcie sobie, szły sobie 3 osoby, o odstępach od siebie równych, około metrowych. Nie miałem opcji przejazdu... i wcale się nie kwapiły ustąpić. Wiem o tym, że pieszy ma na chodniku pierwszeństwo i nie mam prawa na niego nawet zadzwonić (nie mam nawet dzwonka, zawsze używam klamek hamulców) ale bez przesady.

              Albo wejdzie jakaś baba z pieskiem na ścieżkę rowerową - ona po prawej stronie ścieżki, a piesek na 5ciometrowej smyczy na trawniku z lewej (na chodnikach też się to zdarza). Pół biedy jak to jest w dzień - po zmroku nie widać takiej smyczy. Kilka razy musiałem nagle hamować przez takie baby (raz faceta).

              Mógłbym pisać i pisać... że niektórzy widzą tylko koniec swojego nosa.
Pełna wersja