Gość: Rowerowiec
IP: *.chello.pl
16.07.10, 23:20
Nie mam pojęcia skąd bierze sie moda na jeżdżenie żółwim tempem po wałach i ddr. Najczęściej są to tzw. trekkingi i inne kozy.
Lubię wieczorem pośmigać po szutrach dosyć sporą prędkością koło 25-30 km/h tak treningowo. Jadę rozpędzony a na drodze stają mi dwa trekkingi wlokące sie 15 km/h albo wolniej. Słychać z daleka, że jadę (szerokie opony hałasują), czasem jeszcze krzyknę (uwaga, idę z lewej/prawej, przepraszam, itp.), ale tacy delikwęci najczęściej wpadają wtedy w panikę i nie wiedzą gdzie zjeżdżać i musze ostro hamować albo uciekać po trawie/zboczu wału. Tracę na tym sporo energii i niszczę i tak drogie opony(około 100-150 zł/szt.). Potem jeszcze komentarze, że robie pełno kurzu, jeżdżę jak wariat, itp.
Ludzie trzeba trochę kultury i myślenia podczas jazdy. Jak ktoś jedzie szybciej to należy go przepuścić i nie jeździć całym wałem bądź ddr.