Dodaj do ulubionych

Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia"

    • Gość: eles Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.nat.tvk.wroc.pl 19.12.07, 15:35
      Rok 1956 ,szkoła we Wrocławiu. Dzieci szyją woreczki, sypią do niego
      groch. Woreczki z grochem zostają w szkole - jeżeli ktoś jest
      niegrzeczny, idzie do kąta i klęczy na tym swoim woreczku z grochem.
      Pierwsza klasa technikum, rok 1963:jeżeli jakiś delikwent ma za
      długie paznokcie - na szlifierce te paznokcie są usuwane.
      Politechnika: pan dr inż. składa studentce dwuznaczną propozycję (za
      otrzymanie zaliczenia) - w końcu dostaje po mordzie od jej kolegów z
      roku . . . . Otarłem się o zawód nauczycielski - dziwny tam ludek
      pracuje . . .
    • Gość: agap Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 16:21
      Sama jestem mamą chłpczyka, który uczęszcza do tego przedszkola i do
      tej grupy. Osobiście pracę Pań Wychowaczyń oceniam (bo mogę) bardzo
      wysoko. Rozumiem, że są rodzice, którym zasady panujące w
      przedszkolu nie podobają się - mają do tego prawo. Mój problem - i
      tutaj proszę innych o pomoc polega na tym, że nie bardzo rozumiem
      czemu ten artykuł ma służyć? Jaki są oczekiania 'niezadowolonych'
      rodziców?
      Byłam na tym spotkaniu z epoki PRL-u. Zrozumiałam tylko i wyłącznie
      oczekiwania jednego taty, któremu nie podobał się system kar i
      nagród panujący w przedszkolu. Ten tato wyrażał się bardzo
      klarownie. Nie muszę się zgadzać z Jego zdaniem, ale przynajmniej
      wiem co mówił. Intencji innych osób nie zrozumiałam. Więc - może coś
      ze mną nie tak???
      • Gość: klara Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 16:37
        Jak czytam niektóre wypowiedzi to mnie coś trafia. Nie powiem co.
        Co z tego że pani jakaś tam z przedszkola dała dziecku ścierkę do
        powycierania toalety bo ją mały obsikał. Czy korona dziecku spadła z
        głowy jak sprzątał po sobie?????????? Niech uczy się od małego
        utrzymywać porządek i sprzątać po sobie samym.
        Ja rozumiem, że nadopiekuńcze mamuśki w domu nie narzucają dzieci
        żadnych obowiązków. Ale tak się przeciez nie da funkcjonaować wśród
        innych ludzi.
        Chyba normalne jest że ludzie sprzatają po sobie. Zarówno dzieci jak
        i dorośli. Później wyrośnie z dziecka pozal się boże maminsynek
        niezdolny do życia w społeczeństwie.
        Rodzice puknijcie się czasem w głowę. Jak widać wina często leży po
        waszej stronie.
        • ratel Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" 30.12.07, 22:19
          Tu nie chodziło o wycierania obsikanej toalety, ale o mobbing. To
          samo tyczyło się wycierania wymiocin. Pani objawiała się temu
          dziecku jako monstrum biegające za nim i wyraźnie sie jej bało.
          Dzieci są różne i jedno dziecko nic sobie nie będzie robic z baby
          biegającej z krzykiem ze szmatą, ale dla innych będzie to
          traumatyczne przeżycie.
      • Gość: Ziibi Do Agap IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 20:26
        Odniosłam to samo wrażenie na zebraniu. Jeżeli rodzic z
        zastrzeżeniami nie potrafi wyrazić swoich oczekiwań to chyba coś
        jest nie tak. Bo przecież całe to zamieszanie czemuś powinno
        służyć.Ale mam wrażenie że tym paniom szczególnie chodzi o to żeby
        ukarać w jakiś drastyczny sposób nauczycielki i pewnie jeszcze
        spodziewają sie listu z przeprosinami od dyrekcji przedszkola, bo
        rzeczywiście w żaden sposób nie potrafiły powiedzieć czego chcą.
    • Gość: mama dziecka z baj Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.users.zlotniki.pl 19.12.07, 16:37
      moje dziecko chodzi tez do tego przedszkola. Też trudno się
      aklimatyzoawał,ale teraz jest ok.Uwazam ze sadzanie dziecka na
      krzesełku aby przemyślało swoje postępowanie to bardzo dobry sposób,
      oczywiście wcześniej uprzedzając go za co ta kara jest. Nie chce mi
      się wierzyć że w Bajkolandii, ktoś zamyka dzieci w jakiejś komórce,
      a często to co dziecko mówi trzeba podzielić przez 2 ( wiem to z
      własnego doświadczenia)
      • Gość: anna Re: widzę tu typowe wypieranie IP: *.lanet.net.pl 19.12.07, 19:22
        Podobne jak np. bylo w aferze z chórem Poznanskie Słowiki i jego
        dyrygentem Krolopem, podjerzanym o molestowanie dzieci.
        I co - rodzice robli wszystko, by w to nie uwierzyc, organizowali
        akcje w obronie Krolopa, twierdząc, że to wszystko bujda.
        Proces wykazal, że Krolop jest winny i poszedł siedzieć. Dopiero
        wtedy rodzice się zamnkęli.
        Oczywiście tu jest inny kalber, ale dziwię się wam, tak broniącym
        przedszkolanek, że nie walczycie o swoje dzieci.
        • Gość: Ziibi Do Anny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 20:19
          Nie rozumiem dlaczego mam walczyć o moje dziecko, skoro mu w tejże
          właśnie grupie w Bajkolandii nie dzieje się krzywda
          • Gość: matka Użycie słowa komórka to niezły chwyt dziennikarski IP: *.magma-net.pl 19.12.07, 20:59
            Wielce szacowna Gazeto Wyborcza, w imieniu rodziców zdecydowanej
            większości dzieci żądamy usunięcia słowa "komórka" w tytule i w
            artykule.
            Sama Pani Czajkowska w rozmowie z nami powiedziała, że ona tego
            słowa nie użyła, wprowadził je ktoś robiący korektę artykułu przed
            opublikowaniem, najprawdopodobniej, żeby wywrzeć na czytelnikach
            piorunujące wrażenie. Po pierwsze i najważniejsze w naszej sali w
            przedszkolu NIE MA ŻADNEJ KOMÓRKI!!!!
            Wysyłamy jutro odpowiedź na artykuł pani Czajkowskiej i mamy
            nadzieję, że opublikujecie w całości nasze pismo.
            • Gość: anna Ale schowek na leżaki jest? IP: *.lanet.net.pl 20.12.07, 08:55
              I tam już można zamykać dziecko?
              Bo to nie komórka?

              Nigdy bym nie pozwoliła, żeby ktoś stosował taką metodą z moim
              dzieckiem.
          • ratel Re: Do Anny 04.01.08, 09:06
            Anna próbała zauważyć, że może tu działać dziwny mechanizm
            wypierania. To tak jak matki nie chcą zauważyć, że ich dzieci są
            molestowane przez ich mężów, dlatego że tak jest wygodniej. Problem
            nie zdefiniowany nie istnieje, choroba nie zdiagnozowana też nie.
            Ludzie nie będą badać się bo wolą nie wiedzieć że są chorzy. To
            postępowanie irracjonalne zupełnie, ale ludzie często tak mają.
            Drodzy rodzice, może zamiast ślepo bronić przedszkola warto się na
            spokojnie przyjrzeć i porozmawiać wprost z paniami przedszkolankami.
            Macie teraz okazję, żadna z Pań się nie obrazi w obecniej sytuacji
            gdy wypytacie w jaki sposób dyscyplinują maluchy, co robią gdy
            dziecko płacze, co się dzieje gdy naprzykład zsiusia się w majtki
            itp. itd. Te panie, które są ok wybronią się z tych pytań doskonale!
    • Gość: M Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:03
      Drodzy czytający i piszący.... Po przeczytaniu artykułu, kilkudziesięciu
      komentarzy i osobistym zapoznaniu się z problemem, postanowiłam nie bronić i nie
      oskarżać Pań nauczycielek, ale zamieścić profesjonalny materiał, oparty o
      polecaną i kompetentną literaturę (zapewniam Państwa, którzy wątpią w oczytanie,
      wiedzę i umiejętności nauczycielek "przedszkolanek", że wbrew pozorom te Panie
      kończą studia i NAWET się tam uczą, są też osoby, które te kompetencje
      sprawdzają i oceniają!!! jeszcze wnikliwiej niż na innych kierunkach studiów, co
      akurat w ogóle nie dziwi), dotyczy on wytyczania stałych granic. Zaznaczam,że ta
      metoda "wychowania bez porażek" nie popiera stawiania do kąta ZA KARĘ i nie
      wychodzi z założenia, że to jedynie słuszne wyjście i bez tego ani rusz, ale
      jasno mówi o stałych granicach, o konieczności wyciszenia, opanowania emocji i
      uświadomienia ich sobie i o szacunku do drugiej osoby i do siebie, który
      paradoksalnie przejawia się również w tym,że dziecko odchodzi od grupy, siada z
      boku....MYŚLI, ANALIZUJE, OCENIA...nie za KARĘ!!! Ale po to aby ochłonąć, aby
      nabrać dystansu, jest to czas również dla nauczyciela/opiekuna po to aby nie
      powiedzieć czy zrobić za dużo. O skrajności w zawodzie nauczyciela nie trudno! I
      zapewniam, że każdy z Państwa yłby tego samego zdania po dniu pracy w
      przedszkolu. Izolacja dziecka nie jest niczym złym, pod warunkiem zachowania
      określonych zasad. Dziecko takim przypadku jest zawsze pod kontrolą opiekuna.
      Nasze dzieci muszą znać REGUŁY, ZASADY, GRANICE (bo na tym polega życie) i to
      nie jest wcale tłamszenie indywidualności. Indywidualność, talent, swoiste "ja"
      dziecka ma szanse na ujawnienie i rozwój tylko w warunkach spokoju i ładu, a nie
      chaosu. Pamiętajmy również, że MOJA WOLNOŚĆ (czyli również wolność dziecka) JEST
      OGRANICZONA WOLNOŚCIĄ DRUGIEJ OSOBY. Niezależnie, proszę Państwa, od lat... 3,
      5, 12, 33, 45, czy 80...
      A oto tekst:

      • Gość: matka Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.magma-net.pl 19.12.07, 21:13
        Dzięki CI, M. Właśnie napisałam bardzo podobnego posta w odpowiedzi
        leśniczance. Dzieci musza znać granice, nic dodac, nic ując. I nasze
        dzieci w Bajkolandii je znają, jak również zasady przebywania w
        grupie.
      • Gość: M Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:29
        WYTYCZANIE STAŁYCH GRANIC


        Wytyczanie stałych granic – proces uniwersalny, który może być wykorzystywany
        przez wszystkich dorosłych po to, aby nauczyć dzieci zasad obowiązujących w
        rodzinie, społeczeństwie itp.

        Istnieją 4 możliwe rodzaje zasad preferowanych w wychowaniu:

        zasady zbyt restrykcyjne ( podejście autorytarne) – nadmierna kontrola nie
        pozwala testować i odkrywać, może mieć to ujemny wpływ na wyniki w nauce, brak
        poczucia odpowiedzialności, prowokuje do buntu, nie uczy niezależnego
        rozwiązywania problemów, kary są poniżające, ranione są uczucia dzieci,
        wzbudzany jest gniew, opór lub wycofanie.
        zasady szerokie (podejście przyzwalające) – niedostateczna kontrola, zbyt
        duża swoboda, która nie pozwala na testowanie i odkrywanie, może powodować
        ujemny wpływ na wyniki w nauce i poczucie odpowiedzialności, prowokowanie
        nadmiernego testowania. Wolność bez granic nie jest demokracją – dzieci nie uczą
        się szacunku dla zasad i autorytetów.
        zasady niestabilne (nietrwała wolność) – nic nie jest pewne, zasady zależą
        np.: od humoru, nastroju rodziców; prowokują do testowania i buntu, mogą mieć
        ujemny wpływ na wyniki w nauce i kształtowanie odpowiedzialności.
        GRANICE ZRÓWNOWAŻONE (podejście demokratyczne) – wolność oparta na
        odpowiedzialności; dzieci otrzymują swobodę niezbędną dla zdobywania nowych
        umiejętności; uczenie odpowiedzialności, zmniejszenie potrzeby testowania.
        Swoboda i przywileje w ramach jasno określonych granic. Takie podejście uczy
        współpracy, korzystnie wpływa na wyniki w nauce.
        Dorosły zachowuje równowagę między stanowczością i szacunkiem, kieruje procesem
        rozwiązywania problemów, zapewniając dziecku:
        - jasno określone granice
        - akceptowane możliwości wyboru
        - pouczające konsekwencje, to wszystko czyni dziecko odpowiedzialnym za własne
        czyny!

        Ważne przy wyznaczaniu stałych granic:

        Dorosły musi zdać sobie sprawę, jakie stosuje techniki wychowawcze, jaki styl
        wychowania preferuje. Wytyczanie stałych granic będzie skuteczne tylko w modelu
        wychowania demokratycznego, opartego na zasadzie podmiotowości.
        Istotną rolę odgrywają komunikaty na temat naszych zasad i oczekiwań wysyłane
        dziecku!
        Wytyczaniu granic ruchomych, kiedy „nie” znaczy „tak”, „czasem” lub „może”
        sprzyjają:
        Życzenia, nadzieje, marzenia (chciałabym, wolałabym itp.)
        Powtarzanie i przypominanie (uczy ignorowania)
        Przemowy, kazania i wykłady;
        Ignorowanie niewłaściwego zachowania;
        Niejasne komunikaty ( np.: Nie wracaj zbyt późno, Nie baw się tak brutalnie itp.)
        Dawanie złego przykładu;
        Targowanie się (uczy, że zasady podlegają negocjacji)
        Kłótnie i spory (uczą, że zasady mogą być przedmiotem sporów i dyskusji);
        Łapówki i nagrody specjalne;
        Brak spójności w podejściu wychowawczym rodziców;
        Nieskuteczne egzekwowanie zasad (np.: sprzeczność komunikatów werbalnych i
        pozawerbalnych);
        Wskazówki dotyczące wytyczania stałych granic:
        Komunikat powinien dotyczyć konkretnego zachowania, a nie postawy, uczuć lub
        wartości dziecka;
        Należy być bezpośrednim i konkretnym – jasno komunikuj, czego oczekujesz od
        dziecka, używaj jak najmniejszej ilości słów, np.: Wróć na kolację o 18.30, a
        nie Tylko nie wracaj zbyt późno, Spróbuj wrócić do domu na czas.
        Należy mówić normalnym głosem – podniesiony głos oznacza utratę kontroli!
        Dokładne określenie konsekwencji oraz ich wyciąganie: natychmiastowe, spójne,
        logiczne (mają związek z nieakceptowanym zachowaniem), określone czasowo, naturalne.
        Popieranie słów działaniem;
        Dorosły ma zachęcać do przestrzegania granic i współpracy w tym obszarze, do
        podejmowania lepszych decyzji ( jakie inne możliwości widzisz?), do podejmowania
        ryzyka i działań na własną rękę (w ramach ustalonych granic), do rozwoju.
        4. Dorosły ma kształtować umiejętność rozwiązywania problemów poprzez dawanie
        przykładu właściwego zachowania (2 – 7 lat), wsparcie ( spróbuj jeszcze raz),
        odkrywanie możliwości wyboru, dawanie ograniczonego wyboru.
        Należy stosować tzw.: techniki zejścia z parkietu (kiedy zaczynają się spory,
        kłótnie, życzenia, rodzinne tańce itp.): procedura upewniania się, technika
        przecięcia, ochłonięcie;
        Istotną rolę odgrywają również zachęcające komunikaty, które zachęcają do
        współpracy, motywują i dają poczucie siły, wyrażają szacunek, zaufanie i
        poparcie, zaspokajają potrzebę poczucia własnej wartości, skupiają się na
        decyzjach i działaniach itp.



    • Gość: Dorota Szczekot "Bajkolandia" to najlepsze przedszkole w rejonie IP: *.users.zlotniki.pl 19.12.07, 21:26
      Proszę nie wyciągać pochopnych wniosków z tego "sensacyjnego"
      artykułu. Bajkolandia to bardzo dobre przedszkole, w którym
      najważniejsze jest dziecko- jego rozwój, dobre wychowanie i
      samopoczucie. Wiem o tym ponieważ jestem od kilku lat związana z
      Bajkolandią przez moje dzieci. Syn chodził tam 4 lata i do dzisiaj
      często wspomina o starych dobrych czasach. Córka niestety nie
      dostała się od razu, gdyż zabrakło punktów w procesie rekrutacyjnym.
      Przez pół roku uczęszczała do innego przedszkola, które faktycznie
      było przechowalnią. Gdy nadarzyła się okazja przeniosłam córkę do
      Bajkolandii. Tam nie było żadnych problemów z zaaklimatyzowaniem
      się, mimo że dziecko ma introwertyczną naturę. Dzisiaj po 4
      miesiącach już wiele się nauczyło, bez przerwy śpiewa piosenki
      poznane w przedszkolu i chętnie opowiada o tym co się danego dnia
      wydarzyło. W poprzednim przedszkolu na pytanie co dzisiaj robiła
      często odpowiadała, że oglądała bajki w telewizorku. Ja jestem
      wymagającym rodzicem i po tym doświadczeniu widzę, że Bajkolandia w
      pełni spełnia moje oczekiwania. Być może moje dzieci szcześliwie
      trafiły na rewelacyjne wychowawczynie w Bajkolandii, być może to
      subiektywna ocena, że przedszkole jest dobrze zorganizowane i widać
      naprawdę przemyślane działania, ale żaden incydent (o ile faktycznie
      miał on miejsce) nie wpłynie na pozytywną ocenę Bajkolandii.
      Wyobrażam sobie jak teraz czują się wychowawczynie, które tak
      starają się w swojej pracy, często poświęcając swój wolny czas i
      pracując prawie społecznie muszą teraz zmierzyć się z
      niesprawiedliwą krytyką.
    • Gość: Beata Starzyńska Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.magma-net.pl 20.12.07, 01:36
      Jestem zszokowana artykułem Gazety Wyborczej. Mój szok jest o tyle
      wielki,że taka gazeta wypuściła tak mało profesjonalny
      artykuł.Wydawałoby się ,że w dzisiejszych czasach rolą dziennikarza
      jest dostarczanie nam-czytelnikom-rzeczowych, wyniuchanych
      dziennikarskim nosem, prawdziwych faktów.A tu...żenada...faktów jak
      na lekarstwo...za to mamy wieeelkie emocje.Przytoczono nam opinie
      trójki rodziców, a gdzie jest wypowiedź pani dyrektor? Gdzie opinia
      pani z kuratorium?juz nie wspomnę o wychowawczyniach-osobach
      najbardziej zainteresowanych.Nie ma tez wywiadów z pozostałymi
      rodzicami, a przecież w grupie trzylatków jest ponad 20 dzieci.Dla
      mnie to brak profesjonalizmu, niesmak. Podobno to rodzice zwrócili
      się do gazety o zainteresowanie się tym tematem, więc może stąd brak
      chęci dokopania się do prawdy?Jedno jest pewne: osiągnęto
      cel.Wszysto wrze,ludzie skaczą sobie do oczu,oskarżenia itd.
      To tyle jeśli chodzi o zwykłą uczciwość.Inną rzeczą która
      wprowadziła mnie w osłupienie to zamieszczenie opinii psychologa
      społecznego.Sama jestem socjologiem, a moim konikiem jest
      psychologia, a odkąd ma dzieci-psychologia rozwojowa.Psycholog
      społeczny nie zajmuje się rozwojówką dzieci i niewiele wam powie o
      problemach trzylatków.Niewielu jest specjalistów od tak małych
      dzieci a właśnie ich zdania tu zabrakło.Co do wypowiedzi samych
      dzieci to z doświadczenia wiem że trzeba tu bardzo uważać. Mój synek
      w tym wieku opowiadał że za karę nie dostaje obiadu i czasami pani
      każe mu wyjść z budynku i karmi go przez okno. Dziś ma 4 lata i
      ostatnio powiedział swojej wychowawczyni, że dlatego jest niewyspany
      bo w nocy musi pilnować lodówki żeby jego tata z niej nie wyjadał.
      Lub drugi powód niewyspania: jego siostra nie odrabia lekcji i zeby
      mama na nią nie krzyczała to on sam w nocy pisze zadania w jej
      zeszytach.Nie chcę tu powiedzieć że dzieciom się nie ufa, nie bierze
      na poważnie tego co mówią, chcę tu pokazać, że trzeba być mądrym.
      Boli mnie problem Bajkolandii, bo mieszkam w Leśnicy, moja córka
      przez 2 lata chodziła do tego przedszkola, a teraz jest tam mój 4
      letni synek.Osobiście jestem nadwrażliwą matką, obserwuję dzieci,
      uważnie słucham co mówią i przyglądam się miejscom w których
      przebywają.Kiedy dostrzegam w ich zachowaniach coś niepokojącego-nie
      lekceważę tego.Nie idę na kompromis, załatwiam sprawę do
      końca.Cieszę się, że rodzice z artukułu zwrócili się o pomoc do
      specjalistów, poszli ze swoimi uwagami do pani dyrektor. Wiadomo ze
      w wieku trzech lat dzieci nie mają jeszcze dojrzałości
      spoecznej,normalne jest że nie chcą chodzić do przedszkola, że mogą
      ponownie sikać w majtki.Trzeba pomóc im przez to przejść.My-rodzice
      też cierpimy, bo rozstania są płaczliwe,trudne.Często wpadamy w
      panikę, zwłaszcza jeśli przechodzimy to pierwszy raz.Być może te
      dzieci szczególnie trudno adaptują się w przedszkolu.Natomiast
      martwi mnie sposób załatwiania tej sprawy.Jest niedojrzały i nie
      fair.Jak mamy uczyc dzieci zasad skoro sami je łamiemy?Jak nauczymy
      w przyszłości nasze dzieci rozwiązywać konflikty skoro sami boimy
      się stanąć twarzą w twarz i powiedzieć co nas boli? Dziwi mnie że
      rodzice nie zgodzili się na konfrontację z
      wychowawczyniami.Uważam ,że tu pani dyrektor pokazała że nie trzyma
      żadnej strony i dąży do dojścia prawdy.Ale jej odmówiono.Dlaczego?
      warto się zastanowić...zamiast tego kuratorium, gazeta...Jaki cel
      chciano osiągnąć?Już nawet nie wspomnę o kłamstwach np. zamykanie w
      komórkach. Dla niewtajemniczonych dodam że w tym przedszkolu NIE MA
      komórek.Łazienki są duże, z oknem . No i słowo o pani dyrektor.Dla
      niewtajemniczonych dodam że jest osobą otwartą i ciepłą i
      zaangażowaną.Nie izoluje się.Drzwi od kancelarii są zawsze
      otwarte,można wejść i porozmawiać.Wiem ,że wizytuje wszystkie grupy,
      zna więc dzieci. W tym artykule przedstawiono ją z bardzo złej
      strony. Pytam jakim prawem?Jeśli ktoś z was został kiedyś fałszywie
      pomówiony to wie jak ona teraz się czuje.Mi osobiście jest przykro,
      bo w tak łatwy sposób publicznie ją obsmarowano.Moja córka do
      dzisiaj odwiedza swoją wychowawczynię a synek-Bartek bardzo lubi
      swoje panie.Są ciepłe i kochane.Jestem im wdzięczna za serce które
      każdego dnia okazują dzieciom.Szkoda ,że w artukule nikt o takich
      osobach nie wspomniał.Za to padły ogólniki, pomówienia i oszczerstwa.
      Osobiście wierzę że prawda zawsze wyjdzie, ze obroni się przed
      pomówieniem i plotką i w tej sytuacji tego się rozpaczliwie trzymam.
      Trzymam kciuki za wszystkich pozostałych rodziców , których ta
      przykra sytuacja dotknęła osobiście.Ciepło was wszystkich pozdrawiam
      • Gość: Aleksandra Do Beaty!!!!! IP: *.awf.wroc.pl 20.12.07, 13:20
        Pani Beato dziękuję za to co Pani napisała.Zgadzam się całkowicie z
        Pani słowami i dziękuję za zrozumienie i podejście do tematu.Oby
        więcej osób miał takie właśnie podejście do tej okropnej sytuacji.
        Również pozdrawiam.
    • Gość: anka Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 09:46
      Moje dziecko miało szczęście chodzić do świetnego żłobka na wrocławskim
      Kozanowie - po prostu fantastyczne panie opiekunki i fantastyczna praca z
      dziećmi!! potem trafiło do przedszkola na Ignuta - przedszkole jak przedszkole,
      ale jedna z wychowawczyń, do których trafiła była chyba obrażona, ze musi
      pracować z 4-latkami - na pierwszym spotkaniu nie omieszkała sie zakomunikować,
      że poprzednio to ona prowadziła zerówkę! Dzieciaki w złobku miały swoje kubki,
      pastę i szczoteczki i regularnie myły zęby po kazdym posiłku - nie było z tym
      żadnego problemu. W przedszkolu na Ignuta ZABRONIONO dzieciom tego! Pani
      oznajmiła, ze ona nie jest od tego aby pilnować czy dzieci uzywają każde swojej
      szczoteczki, czy płuczą je dokładnie i myją kubki!!! Na nic zdały się
      interwencje rodziców u dyrektorki. Kiedy dzieciak szedł rano do przedszkola a
      była akurat tylko ta niesympatyczna pani, to wchodził do sali ze spuszczoną
      głową i ciągnął się pod ścianą w najdalszy kąt.
      Wreszcie przeniosłam dzieciak do Bajkolandii i znowu z radością chodził do
      przedszkola. Przedszkole super - polecam wszystkim!!
      Ja miałam same najlepsze doświadczenia!
    • Gość: mika Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.12.07, 10:27
      jestem w szoku! Moje dziecko chodzi do żłobka na Hubskiej.Czy ktoś wie cos na
      temat tego żłobka?
    • Gość: większość rodziców TO wysłaliśmy dziś do GW IP: *.magma-net.pl 20.12.07, 10:45
      ODPOWIEDŹ NA ARTYKUŁ PANI A. CZAJKOWSKIEJ W SPRAWIE BAJKOLANDII
      (opublikowany 19.12.2007)
      My, niżej podpisani, rodzice dzieci uczęszczających do grupy II w
      przedszkolu „Bajkolandia” we Wrocławiu niniejszym oświadczamy, że
      czujemy się bardzo pokrzywdzeni tak stronniczym przedstawieniem
      problemu zaistniałego w naszej grupie. Kodeks moralny dziennikarza
      nakazuje, żeby był on obiektywny, a Pani Czajkowska rozmawiała tylko
      z trzema rodzicami, nie chcąc wysłuchać opinii pozostałych
      dwudziestu dwóch!!! Dziwimy się bardzo, że Pan Redaktor Naczelny
      zgodził się wydrukować taki artykuł, który już samym tytułem godzi w
      dobre imię wszystkich pozostałych stu dwudziestu dwóch rodziców
      dzieci uczęszczających do tego przedszkola. W tytule, jak również,
      na początku artykułu powinno być napisane „Dlaczego dzieci trójki
      rodziców nie lubią swojego przedszkola”.

      Zgadzamy się, że zaistniał problem na linii rodzic-nauczyciel, ale
      przeraziła nas forma rozwiązania tego problemu. Tym, co skłoniło nas
      do wybrania tego, a nie innego przedszkola dla naszych dzieci, była,
      między innymi, wykraczająca poza wszelkie normy urzędnicze otwartość
      i dostępność Pani Dyrektor Mandziuk-Polenceusz i możliwość pójścia
      do niej z każdym problemem. Można ją spotkać w hollu, szatniach,
      przy salach. Uważamy, że jeśli pojawia się jakiś problem, to trzeba
      go najpierw rozwiązać wewnętrznie.

      To nieprawda, że nasze dzieci są zamykane w „komórce” - przede
      wszystkim coś takiego nie istnieje! Nieprawdą jest również to, że
      dzieci są zamykane w toalecie. Jako zdecydowana większość rodziców,
      którzy pracę wychowawczą i dydaktyczną nauczycielek naszych dzieci
      oceniamy bardzo pozytywnie, szanujemy je, zauważamy duże
      zaangażowanie, ufamy ich wieloletniemu doświadczeniu i wiedzy,
      wykazaliśmy bardzo dużo dobrej woli, żeby porozumieć się z tymi
      trzema rodzicami. Poświęciliśmy swój wolny czas przychodząc na
      zebranie w dn. 14.12.07 i wysłuchując ich zarzutów. Poprosiliśmy
      ich, żeby jasno sformułowali swoje oczekiwania w stosunku do Pań
      nauczycielek. Ustaliliśmy tam, wspólnie z rodzicami zgłaszającymi
      zarzuty, że do końca stycznia sprawa zostanie rozwiązana poprzez
      bezpośrednie spotkanie tych rodziców z nauczycielkami. Ustaliliśmy
      też wspólnie, że nie będziemy kontaktować się z mediami - jest to
      zapisane w protokole ze spotkania, dlatego nieprawdą jest,
      że „podczas piątkowego spotkania dyrektorka wymogła na rodzicach
      zobowiązanie, że nie będą kontaktować się z mediami (…)”.
      Obraźliwym dla nas jest nazwanie naszego spotkania „groteską”.

      Niestety, przykro nam stwierdzić, że artykuł Pani Czajkowskiej,
      zamiast spróbować pomóc w wyjaśnieniu problemu, wzbudził
      niepotrzebną sensację i wyrządził bardzo dużo krzywdy nam, naszym
      dzieciom, rodzicom pozostałych dzieci uczęszczających do Bajkolandii
      i wszystkim osobom w jakikolwiek sposób związanym z tą
      placówką.Godzi on w nasze dobre imię, dlatego też żądamy jak
      najszybszego opublikowania niniejszego pisma oraz kontaktu z
      dziennikarzem, który bezstronnie i obiektywnie przedstawi sytuację
      panującą w naszej grupie. Bardzo chętnie przedstawimy mu, jak
      również opinii publicznej, nasze dzieci, które w swojej grupie i
      przedszkolu czują się bezpiecznie i znają jasno ustalone reguły
      zachowywania się, są zadbane i czyste, traktowane jako indywidualne
      jednostki, a nie ogół, od września poczyniły niesamowity postęp w
      rozwoju umysłowym, społecznym, jak również emocjonalnym, i które
      wypowiadają się pozytywnie na temat swoich Pań. Im również zdarza
      się zmoczyć, ale są one natychmiast przebierane w czyste ubranie, a
      rodzice informowani są o tym przy odbiorze dziecka. Nauczycielki nie
      robią z tego problemu.

      Wczoraj (18.12.07) odbyło się spotkanie wigilijne w naszej grupie.
      Były dzieci, które w tym dniu miały swój pierwszy występ i czuły się
      najważniejszymi istotami na świecie, rodzice, Panie nauczycielki,
      Pani Dyrektor. Było dużo radości, wzruszeń, dobrych uczuć i życzeń.
      I to właśnie dzięki TYM Paniom i TEMU przedszkolu.

      Z poważaniem

      tu podpisy rodziców

    • Gość: większość rodziców NASZA Bajkolandia IP: *.magma-net.pl 20.12.07, 10:58
      Bardzo nas martwi zmiana tytułu artykułu internetowego z
      pierwotnego: "Dlaczego dzieci nie lubią swojego przedszkola" na ten,
      w ktorym użyte jest słowo komórka. Coś takiego nie istnieje w tym
      przedszkolu.
      Komuś w Gazecie było jeszcze za mało sensacji i afery, gdyż celowo
      zmienił tytuł. Nie będziemy komentować tego obrzydliwego faktu.
      Dodajemy tylko, że MY NADAL JESTEŚMY DUMNI,ŻE NASZE DZIECI CHODZĄ DO
      TEJ GRUPY I DO TEGO PRZEDSZKOLA.
      Z okazji zbliżających się Świąt życzymy Wszystkim innym rodzicom,
      żeby ich dzieci chodziły do takiego rodzinnego przedszkola, jakim
      jest Bajkolandia.
    • Gość: rodzic Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.magma-net.pl 20.12.07, 18:06
      Moje dziecko jest w grupie opisanej w artykule,bardzo lubi chodzic
      do przedszkola i naprawde wiele sie w nim nauczyło. Panie są bardzo
      kompetentne i naprawdę widać ich pracę z dziećmi, zarówno pod
      względem dydaktycznym jak i wychowawczym. Problemy przedstawione w
      artykule są mocno wyolbrzymione i przerysowane -nie ma żadnych
      ciemnych komórek, zamykania za kare w ciemnej łazience, co najwyżej
      rozmowa w osobnym pomieszczeniu (jest do kilunastometrowa łazienka-
      jedyne oddzielne pomieszczenie)z krnąbrnym dzieckiem gdy nieskutkują
      inne metody uspokojenia go -zwracanie uwagi czy tez siedzenie na
      krzesełku. Uważam,jak zreszta zdecydowana większość rodziców ,iż
      dzieci trzeba w pewien sposób dyscyplinować i Panie nie przekraczają
      w tej kwestii dopuszczalnych granic.Bardzo się cieszę ,iz moje
      dziecko chodzi właśnie do Bajkolandii, do opisanej grupy i uważam iz
      Panie wychowawczynie niesłusznie zostały oskarżone i postawione pod
      pręgierzem .Cała sprawa została nagłośniona przez dwie czy trzy
      niezadowolone osoby ( a takie wszędzie sie znajdą)i niestety Gazeta
      wydrukowała artykuł bez wysłuchania drugiej strony-czyli
      wychowawczyń oraz pozostałych rodziców .Jest to bardzo
      nieprofesjonalne postepowanie w, wydawałoby sie ,profesjonalnej
      gazecie.Oczekuję artykułu, który przedstawi opinie wszystkich
      zainteresowanych stron w tej sprawie .Została zszargana dobra
      opinia przedszkola oraz Pan wychowaczyń, na przyszłośc radzę dobrze
      sie zastanowic i wysłuchac wszytkich stron sporu zanim się wydrukuje
      jakis artykuł.Łatwo zrobic sensacje i napisac stek bzdur niż opisac
      prawdę i wszystko pózniej sprostować.
      • Gość: renada Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.e-wro.net.pl 20.12.07, 22:20
        Witam, pracuję w przedszkolu , co prawda innym,ale też publicznym. Moja praca jest moją pasją, nie zamykam dzieci, staram się być polubowna, miła, taktowna, itd.
        Jednak to, co się dzieje obecnie z niektórymi dziećmi woła tylko o ... SUPERNIANIE. Mam w grupie 4 chłopców, którzy na każde niepomyślne dla nich zdarzenie, typu - ktoś wziął jego klocek, bawi się tam gdzie on, itp. reagują furią. Okładają kolegów klockami, gryzą, kopią. Ja grzecznie proszę - nic, w końcu odciągam agresora, biorę na kolana, próbuję rozmawiać. I co ? Jestem popluta, skopana, podrapana przez chłopczyka. Już nawet nie próbuję opowiadać o tym mamie bo to groch o ścianę, a sytuacje się powtarzają.
        Jestem gorąco za kamerami w przedszkolnych salach, tylko obawiam się, że co poniektórzy rodzice szybko je wyłączą. A szkoda.
      • Gość: misia Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.adm.uni.wroc.pl 21.12.07, 09:22
        Dziwie się że Pani jest tak spokojna o swoje dziecko, no tak Pani prawda jest tą
        właściwą. Tak jest lepiej i wygodniej. Grunt że niby Pani dziecko jest
        bezpieczne, a inne nich tam siedzą w łazience.
        • anetta75 głos rodzica z Bajkolandii 21.12.07, 15:46
          Moja córka skończyła Bajkolandię niedawno. Fakte jest, że:
          1. dzieci były za karę zamykane w łazience;
          2. stawiane w kącie,
          Przedskzole ma naprawdę dobry pr i faktycznie pani Dyrektor to przemiła i
          znakomicie zorganizowana osoba.
          Ale generalnie panował tam taki samozachwyt. Tak trudno było tam zapisać
          dziecko, że rodzie uprawiali powszechne podlizwywanie się. Poza tym jak w wielu
          placówkach był problem z rzeczywistym komunikowaniem się w kwestiach wychowawczych.
          Nie podobało mi sie, że dzieci rodziców finansowo wspierajacych placówkę były
          lepiej traktowane (pewne bliźniaczki przez caly czas graly glowne role w
          przedstaiweniach) dziei byly za zasługi rodzicow nagroadzane extra wycieczkami.
          Najbardziej wkurzyło mnie gdy pani pozwliła sobie na komentarze odnośnie nas
          rodziców przy naszym dziecku - sami wystrzegaliśmy się takich metod podważania
          autorytetu wychowawcy.
          Ergo - jeżeli opiekunki zaprzeczają staiwanu dzieci za karę do łazienki to
          klamią. A schowek na leżaki jest w kazdej sali.
          Jestem daleka od odsądzania tej placówki od czci i wiary ale przykre jest to, że
          problemowi się zaprzecza i klamie. I ta laurkowa obrona....
    • Gość: mama Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" i nie tylko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.07, 11:11
      we wszystkich przedszkolach jest ten problem . Moje dziecko chodzi do
      przedszkola 136 przy ul. Glinianej tam dopiero są szopki . Pani Grażynka
      -największa znieczulica- osoba na emeryturze , która sobie dorabia na straszeniu
      naszych dzieci , nigdy nie uśmiechnięta . moje dziecko ma schizę na punkcie
      koszulki z guzikami bo ta małpa nawet nie pomoże mu zapiąć , kupki nie robi bo
      się boi że nikt mu nie pomoze wytrzeć dupki a więc trzyma aż go brzuch boli ,
      robi dopiero w domu , bo panie stwierdziły że one nie są od tego . To od czego
      są ? czy tak sie przepracowują przez 5!!! godzin ? czym?Widział ktos 3 latka
      który potrafi sam się dokładnie podetrzeć?. w przedszkolu jest brudno , niemiła
      atmosfera a pani dyrektor na 1 września zamiast powiedzieć rodzicom , ze
      przedszkole jest dla dzieci i zachęcić to wypowiedziała mowe pogrzebową oj długo
      by tu pisać bo to temat rzeka lepiej napiszę w wolnej chwili do kuratorium
      w grupach brakuje zabawek , te które są są stare i nie ma nic nowego na co idą
      pieniądze płacone co miesiąc ?
      panie najchętniej chciałyby aby dzieci odbierac o 10.00 bo o 14.00 juz się
      słyszy niemiłe komentarze że dziecko tak długo przebywa w przedszkolu a rodzice
      tak póżno je odbierają.
      odbierając dziecko trzebaa dłuuugiej chwili by pani zwróciła uwagę że ktoś
      przyszedł tak są zajęte swoimi sprawami przy stoliku , a dzieci same sobą się
      zajmują.
    • Gość: gość Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.07, 11:17
      Trzeba większej kontroli , przedszkola to samopas , nikt nie ma władzy nad nimi
      , robią co chca . Jak można proponowac rodzicom zrzutki na szafki , zabawki ,
      itp. co to instytucja charytatywna? przecież te państwowe z nazwy placówki
      kosztują rodziców ponad 300 zł miesiecznie ! skandal !!
    • Gość: gościu Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.07, 11:22
      Co do tych pochwał pań z bajkolandii to jakaś komuna!!!!!!!!!!!!!jeszcze pomnik
      dyrektorce postawcie !!
      listy pochwalne , listy poparcia , ludzie przedszkola są dla naszych dzieci , a
      panie od zapiep... i zajmowania się dziecmi a nie odbębnienia 5-6 godzin i do
      domu !!
    • Gość: antykomun Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.07, 11:25
      Podczas piątkowego spotkania dyrektorka wymogła na rodzicach zobowiązanie, że
      nie będą kontaktować się z mediami, dlatego w tekście występują anonimowo. - to
      cytat z tekstu artykułu .ludzie !!!!! żyjemy w wolnym kraju . co boi się
      kontroli , ciepłej posadki , końca układów??czego jeszcze zabroni i będzie
      wymuszac???
      • ratel Może jakiś arbitraż? 30.12.07, 23:33
        Polski sposób rozwiązywania konfliktów:
        Obrzucić się wyzwiskami, zaprzeczyć że istnieje jakiś problem,
        zdobyć jak najwięcej popleczników, żeby tym samym udowodnić że
        problemu nie ma.
        Zilustruję przykładem:
        Klient do fachowca: ta szafka jest krzywo powieszona
        Fachowiec: nie, jest prosto!
        Klient: tu ma pan poziomicę, proszę sprawdzić.
        Fachowiec: ja nie potrzebuję poziomicy, widzę, że jest prosto!
        Klient: nie zapłacę Panu, dopóki nie poprawi pan tej szafki
        Fachowiec: ani mi się śni, spotkamy się w sądzie Ty taki i owaki...
        Inni klienci: ten fachowiec jest świetny, wszystko robi świetnie!!!
        Fachowiec nie ma kasy, klient ma krzywo powieszoną szafkę, nikt nie
        jest zadowolony, a mały problem urasta do ogromnych rozmiarów. Jak
        przysłowiowe trzy palce w walce o miedze Kargula i Pawlaka.

        Wydaje mi, że podobnie było w tym przedszkolu, rodzic poszedł z
        problemem do wychowaców, bądź dyrekcji, a Ci gremialnie zaprzeczyli
        i zrobili z człowieka głupca, rodzic rozsierdzony poszedł do prasy,
        Ci wysmarowali ubarwiony artykuł, przedszkole się przygotowało do
        walki i mamy wojnę! Typowe! Złość, nienawiść i gdzieś tam głęboko
        zapomniany nierozwiązany problem.
        Prawdopodobnie wystarczyło wysłuchać z powagą, bez zaprzeczania,
        dobrze przeanalizować sytuację, wykazać trochę dobrej woli i wziąć
        poprawkę na to że rodzic jest zdenerwowany, bo w jego oczach dziecku
        dzieje się krzywda. Z małymi dziećmi tak jest: jeśli się czegos boi
        to ten strach jest jak najbardziej realny i nie należy go ignorować,
        nie dziwi mnie więc, że rodzice chcieli dociec co było rzeczywistą
        przyczyną tego strachu, a że dziecku rzeczywistość jawi się często
        inaczej, tego rodzice, szczególnie gdy jest to ich pierwsze dziecko
        i sytuacja całkiem nowa nie muszą wiedzieć, ale przedszkolanki
        powinny być tego świadome. I powinny przede wszystkim spróbować
        zdystansować się i dociec, co było rzeczywistym problemem z dziećmi,
        przeanalizować i przedyskutować ich zachowanie w poszczególnych
        dniach i wspólnie z rodzicami spróbować dociec co rzeczywiście mogło
        wystraszyć dzieci.
        Jestem pewna, że brakowało tutaj dobrej woli z obydwu stron, do tego
        dochodzi totalny brak umiejętności przyjmowania choćby najmniejszej
        krytyki i przyjmowanie natychmiast postawy obronnej nie sprzyja
        rozwiązywaniu konfliktów. Rodzice, petenci zawsze są traktowani jak
        strona w sprawie a nie jak partnerzy.
        Może wartoby było zaangażować do takich spraw rozsądnego i biegłego
        w takich sprawach arbitra, który niezaangażowany byłby w stanie
        jasno i trzeźwo ocenić sytuację i pomógł rozwiązać konflikt.


        • Gość: M Re: Może jakiś arbitraż? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 10:36
          Sposób rozwiązywania konfliktów to rzeczywiście istotna rzecz... Ale nie zawsze
          problem tkwi po stronie dyrekcji i nauczycielek... niejednokrotnie to rodzice -
          "partnerzy" atakują, poniżają, i stawiają żądania, nie dając szansy na rzeczową
          wymianę argumentów, pomysłów na poprawę sytuacji itp.
          Jeśli wypowiada się Pani/Pan o konstruktywnym rozwiązywaniu konfliktów i o
          problemach z tym związanych proszę też nie popełniać błędów przez siebie
          wytykanych... Po obu stronach barykady zdarzają się niedojrzali emocjonalnie i
          społecznie ludzie... bardzo często są nimi również RODZICE - z miłością
          zapatrzeni jedynie w subiektywnie postrzegane dobro ich dziecka! Pamiętajmy o
          tym, kiedy osądzamy!
          • ratel Re: Może jakiś arbitraż? 31.12.07, 13:14
            • Gość: BYŁA nauczycielka Re: Nauczyciel jest od zapieprzania... IP: *.as.kn.pl 31.12.07, 14:15
              Takie słowa pojawiły się w jednym z komentarzy i taki stosunek do
              nauczycieli ma dużo rodziców... Pięknie to świadczy o naszym
              społeczeństwie. Osobom tego pokroju życze żeby popracowały tydzień w
              grupie dzieci 3-letnich...To naprawdę ciężka praca. I nauczyciel ma
              prawo wymagać żeby dziecko opanowało w domu MINIMUM samoobsługi. A
              złośliwi rodzice specjalnie ubierają bluzki z guzikami i szelki
              jesze często i ciasne dżinsy i ubezwłasnowolniają dzieci nie ucząć
              wycierania pupy, ubierania podstawowych elementów garderoby!!!
              Nauczyciel jest od wspierania a nie od wyręczania!!Niedługo nikt nie
              będzie chciał pracować w przedszkolu. dlaczego?? Nie z powodu
              marnych zarobków ale z powodu braku szacunku rodzica do nauczyciela.
              A jeśli rodzic nie szanuje nauczyciela to nie ma co się oszukiwać -
              dziecko też go nie uszanuje!!! Powiem szczerze tak jak są ludzie
              różni wsród nauczycielek przedszkola tak i są ludzie różni wśród
              rodziców - ja mam szczęście bo częściej trafiam na fajnych rodziców -
              kontaktowych i elastycznych, otwartych i wyrozumiałych.
              Jeszcze słowo do rodziców, którzy wypisują zę tak strasznie płacą za
              przedszkole i pytają na co to wszystko jest wydawane??? Ta opłata
              miesięczna stała to jest podejrzewam jedna trzecia calkowitego
              kosztu pobytu dziecka w przedszkolu - na ten pobyt składa się
              przecież wszystko - koszt energii elektrycznej, wody,gazu, koszt
              wynagrodzeń obsługi, gmina wrocław i tak dużo dofinansowuje. Ludzie
              liczcie i zastanówcie się co piszecie!!! A co do opinii, że posada
              dyrektora to ciepła posadka to jest kolejny żart. Dyrektor
              przedszkola ze swoją pensją i z wymaganiami jaki mu stawiają to jest
              dopiero kpina. Ale cóż może wiedzieć szary człowiek, sfrustrowany na
              dodatek i bez wyobraźni mający tylko rozszczenia do innych
              nastawiony na "daj" i nie dający nic od siebie. Przykro się żyje w
              naszym kraju, w którym życzliwość ludzka jest tak żadkim zjawiskiem,
              gdzie brak uśmiechu a wszędzie króluje zawiść i doszukiwanie się
              afery. Życzę w Nowym Roku niezadowolonym rodzicom przedszkolaków aby
              życzliwiej spojrzały na naprawdę cięzko pracujące nauczycielki i
              dali też coś siebie - proponuję zacząć od uśmiechu i życzliwości na
              codzień!!!
              • ratel Re: Nauczyciel jest od zapieprzania... 31.12.07, 14:43
                > A złośliwi rodzice specjalnie ubierają bluzki z guzikami i szelki
                > jesze często i ciasne dżinsy i ubezwłasnowolniają dzieci nie ucząć
                > wycierania pupy, ubierania podstawowych elementów garderoby!!!

                Nie posądzałabym tutaj o złośliwość rodziców tylko raczej o brak
                wyobraźni :-)

                > ja mam szczęście bo częściej trafiam na fajnych rodziców -
                > kontaktowych i elastycznych, otwartych i wyrozumiałych.

                a ja bym zaryzykowała stwierdzenie, że to Pani jest wyrozumiała i
                elastyczna w myśl zasady jak akcja taka reakcja :-)

                > Przykro się żyje w
                > naszym kraju, w którym życzliwość ludzka jest tak rzadkim
                zjawiskiem,
                > gdzie brak uśmiechu a wszędzie króluje zawiść i doszukiwanie się
                > afery. Życzę w Nowym Roku niezadowolonym rodzicom przedszkolaków
                aby
                > życzliwiej spojrzały na naprawdę cięzko pracujące nauczycielki i
                > dali też coś siebie - proponuję zacząć od uśmiechu i życzliwości
                na
                > codzień!!!

                Tu się w całej rozciągłości z Panią zgadam! WIĘCEJ ŻYCZLIWOŚCI!
                Uśmiechajmy się! Ale nauczmy też przyjmować krytykę i ją również
                wygłaszać cenna umiejętność.

          • ratel miłość oślepia 31.12.07, 14:32
            Cytat z artykułu:
            > Wszystko jest cacy. Zrobiono z nas oszołomów, którzy się czepiają -
            > opowiada mama Piotrusia.
            > Podobnego zdania są rodzice Kamila: - To była groteska.
            > Oczekiwaliśmy obietnicy, że to się nie powtórzy, a nie obrony
            > pracowników przedszkola.

            To są wypowiedzi, gdzie jasno rodzice wyrażają swoje odczucia, stąd
            moje przemyślenia na temat nieumiejętności rozwiązywania konfliktu.
            Zaznaczyłam w moim poście, że rodzice mogli widzieć sytuację inaczej
            niż była ona w rzeczywistości, ale ostatnią rzeczą, którą w takiej
            sytuacji chcieliby usłyszeć to to, że wymyślają problem i on nie
            istnieje. To mogło rozsierdzić najspokojniejszego człowieka.
            Próbuję zrozumieć tych rodziców, nie oceniam pracy pań
            przedszkolanek, ale nie staję też w ich obronie.

            Z racji mojego zawodu, też często spotykam sie z niezadowolonymi
            ludźmi, którzy najpierw wylewają na mnie frustracje, czasem ciężko
            to przełknąć jeżeli gdzieś w głębi duszy człowiek czuje, że zawinił,
            ale gdy przetrzyma się ten pierwszy atak bez unoszenia ( co jest
            cholernie trudne, nie powiem, nie zawsze się udaje) to potem jest
            już tylko rzeczowa dyskusja i zwykle obie strony są zadowolone.

            W Nowym Roku, życzę wszystkim nam, sobie oczywiście też, abyśmy
            umieli się dogadywać, abyśmy nie prowokowali konfliktów, abyśmy
            mieli wolę konstruktywnego ich rozwiązywania. Życzę nam więcej
            zrozumienia dla drugiego człowieka, dużo empatii i uśmiechu na co
            dzień, większego zaufania do drugiego człowieka.
            Klakson w samochodzie nie służy nam do obrażania, nie każdy uśmiech
            jest złośliwy, 100zł banknotu nie daje klient żeby zdenerwować
            ekpedientkę, ale dlatego, że bankomat nie miał mniejszych nominałów.
            Życzę też sobie i wszystkim aby to forum dyskusyjne służyło do
            rozwiązywania problemów a nie obrzucania sie nawzajem błotem, a
            dziennikarze, aby obiektywizm brał u nich zawszę górę nad tanią
            sensacją.

            Pozdrawiam.
    • Gość: anna Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.Martel.Biz 04.01.08, 00:55
      Szanowni Państwo !!!
      Z przedszkola Bajkolandia wyszło dwoje moich dzieci,bylismy bardzo
      zadowoleni z usług tegoz przedszkola .Drodzy rodzice zróbcie coś ze
      sobą ,(ci którzy oskarżacie opiekunów waszych dzieci )w tej placówce
      pracują nieliczni juz w tych czasach wychowawcy którzy bardzo ZDROWO
      podchodza do wychowania dzieci.TEGO ZDROWEGO podejścia brakuje
      Wam ,drodzy rodzice .Uważam ,że problem tkwi właśnie w Was samych-
      POŚWIĘĆCIE WIĘCEJ CZASU SWOIM DZIECIOM!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Jedno dziecko nie może opanować całej grupy(bo przecież za darmo w
      kącie nie stoi)Uważam, że tutaj brakuje jeszcze tzw klapsa
      wychowawczego.to co sie teraz dzieje w przedszkolach i szkołach prosi
      o pomstę do nieba!!!
    • Gość: grazyna Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 04.01.08, 04:41
      Mieszkam w USA i wiem na pewno ze gdyby cos podobnego zdarzylo sie
      tutaj w przedszkolu ,to wychowawczyni nie tylko straqcilaby
      prace,ale mialaby sprawe w sadzie zakonczona przykrymi
      konsekwencjami.Dziecko moze byc karane .w takiej formie jak
      siedzenie na laweczce,kiedy inne dzieci sie bawia,ale nie moze to
      trwac dluzej jak 5 minut.Ajuz nie dopuszczalne jest nasmiewanie sie
      z dziecka .prawda jest ze wiekszosc wychowawczyn tk w szkole jak i w
      przedszkolu nie ma kultury osobisej ani odpowiedniego
      przygotowania.Takie jest spoleczenstwo jacy wychowcy.Duza pani
      przedszkolanka mysli ze moze straszyc malego czlowieczka ,bo sama
      che miec swiety spokoj.Zapomina jednak ze to ona jest dla dzieci a
      nie odwrotnie.Matki powinny isc z dziecmi do niezaleznych
      psychologow i zrobic z tym porzadek.Akierownictwo przedszkola
      powinno sie wymienic ,bo tam chyba kumoterka kwitnie.Mysle ze
      chetnych na to miejsce jest wielu.pozdrawiam madre mamy,tak trzymac
      Grazyna
      • ratel Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" 04.01.08, 08:57
        Popieram w całej rozciągłości i żywię nadzieję, że i u nas wkrótce
        standardy postępowania w takiej sytuacji się zmienią, tym bardziej
        że coraz więcej ludzi wyjeżdża za pracą na zachód i potem wracają i
        na pewne rzeczy patrzą już inaczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka