Gość: eles Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.nat.tvk.wroc.pl 19.12.07, 15:35 Rok 1956 ,szkoła we Wrocławiu. Dzieci szyją woreczki, sypią do niego groch. Woreczki z grochem zostają w szkole - jeżeli ktoś jest niegrzeczny, idzie do kąta i klęczy na tym swoim woreczku z grochem. Pierwsza klasa technikum, rok 1963:jeżeli jakiś delikwent ma za długie paznokcie - na szlifierce te paznokcie są usuwane. Politechnika: pan dr inż. składa studentce dwuznaczną propozycję (za otrzymanie zaliczenia) - w końcu dostaje po mordzie od jej kolegów z roku . . . . Otarłem się o zawód nauczycielski - dziwny tam ludek pracuje . . . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agap Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 16:21 Sama jestem mamą chłpczyka, który uczęszcza do tego przedszkola i do tej grupy. Osobiście pracę Pań Wychowaczyń oceniam (bo mogę) bardzo wysoko. Rozumiem, że są rodzice, którym zasady panujące w przedszkolu nie podobają się - mają do tego prawo. Mój problem - i tutaj proszę innych o pomoc polega na tym, że nie bardzo rozumiem czemu ten artykuł ma służyć? Jaki są oczekiania 'niezadowolonych' rodziców? Byłam na tym spotkaniu z epoki PRL-u. Zrozumiałam tylko i wyłącznie oczekiwania jednego taty, któremu nie podobał się system kar i nagród panujący w przedszkolu. Ten tato wyrażał się bardzo klarownie. Nie muszę się zgadzać z Jego zdaniem, ale przynajmniej wiem co mówił. Intencji innych osób nie zrozumiałam. Więc - może coś ze mną nie tak??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klara Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 16:37 Jak czytam niektóre wypowiedzi to mnie coś trafia. Nie powiem co. Co z tego że pani jakaś tam z przedszkola dała dziecku ścierkę do powycierania toalety bo ją mały obsikał. Czy korona dziecku spadła z głowy jak sprzątał po sobie?????????? Niech uczy się od małego utrzymywać porządek i sprzątać po sobie samym. Ja rozumiem, że nadopiekuńcze mamuśki w domu nie narzucają dzieci żadnych obowiązków. Ale tak się przeciez nie da funkcjonaować wśród innych ludzi. Chyba normalne jest że ludzie sprzatają po sobie. Zarówno dzieci jak i dorośli. Później wyrośnie z dziecka pozal się boże maminsynek niezdolny do życia w społeczeństwie. Rodzice puknijcie się czasem w głowę. Jak widać wina często leży po waszej stronie. Odpowiedz Link Zgłoś
ratel Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" 30.12.07, 22:19 Tu nie chodziło o wycierania obsikanej toalety, ale o mobbing. To samo tyczyło się wycierania wymiocin. Pani objawiała się temu dziecku jako monstrum biegające za nim i wyraźnie sie jej bało. Dzieci są różne i jedno dziecko nic sobie nie będzie robic z baby biegającej z krzykiem ze szmatą, ale dla innych będzie to traumatyczne przeżycie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ziibi Do Agap IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 20:26 Odniosłam to samo wrażenie na zebraniu. Jeżeli rodzic z zastrzeżeniami nie potrafi wyrazić swoich oczekiwań to chyba coś jest nie tak. Bo przecież całe to zamieszanie czemuś powinno służyć.Ale mam wrażenie że tym paniom szczególnie chodzi o to żeby ukarać w jakiś drastyczny sposób nauczycielki i pewnie jeszcze spodziewają sie listu z przeprosinami od dyrekcji przedszkola, bo rzeczywiście w żaden sposób nie potrafiły powiedzieć czego chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama dziecka z baj Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.users.zlotniki.pl 19.12.07, 16:37 moje dziecko chodzi tez do tego przedszkola. Też trudno się aklimatyzoawał,ale teraz jest ok.Uwazam ze sadzanie dziecka na krzesełku aby przemyślało swoje postępowanie to bardzo dobry sposób, oczywiście wcześniej uprzedzając go za co ta kara jest. Nie chce mi się wierzyć że w Bajkolandii, ktoś zamyka dzieci w jakiejś komórce, a często to co dziecko mówi trzeba podzielić przez 2 ( wiem to z własnego doświadczenia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: widzę tu typowe wypieranie IP: *.lanet.net.pl 19.12.07, 19:22 Podobne jak np. bylo w aferze z chórem Poznanskie Słowiki i jego dyrygentem Krolopem, podjerzanym o molestowanie dzieci. I co - rodzice robli wszystko, by w to nie uwierzyc, organizowali akcje w obronie Krolopa, twierdząc, że to wszystko bujda. Proces wykazal, że Krolop jest winny i poszedł siedzieć. Dopiero wtedy rodzice się zamnkęli. Oczywiście tu jest inny kalber, ale dziwię się wam, tak broniącym przedszkolanek, że nie walczycie o swoje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ziibi Do Anny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 20:19 Nie rozumiem dlaczego mam walczyć o moje dziecko, skoro mu w tejże właśnie grupie w Bajkolandii nie dzieje się krzywda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Użycie słowa komórka to niezły chwyt dziennikarski IP: *.magma-net.pl 19.12.07, 20:59 Wielce szacowna Gazeto Wyborcza, w imieniu rodziców zdecydowanej większości dzieci żądamy usunięcia słowa "komórka" w tytule i w artykule. Sama Pani Czajkowska w rozmowie z nami powiedziała, że ona tego słowa nie użyła, wprowadził je ktoś robiący korektę artykułu przed opublikowaniem, najprawdopodobniej, żeby wywrzeć na czytelnikach piorunujące wrażenie. Po pierwsze i najważniejsze w naszej sali w przedszkolu NIE MA ŻADNEJ KOMÓRKI!!!! Wysyłamy jutro odpowiedź na artykuł pani Czajkowskiej i mamy nadzieję, że opublikujecie w całości nasze pismo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Ale schowek na leżaki jest? IP: *.lanet.net.pl 20.12.07, 08:55 I tam już można zamykać dziecko? Bo to nie komórka? Nigdy bym nie pozwoliła, żeby ktoś stosował taką metodą z moim dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ratel Re: Do Anny 04.01.08, 09:06 Anna próbała zauważyć, że może tu działać dziwny mechanizm wypierania. To tak jak matki nie chcą zauważyć, że ich dzieci są molestowane przez ich mężów, dlatego że tak jest wygodniej. Problem nie zdefiniowany nie istnieje, choroba nie zdiagnozowana też nie. Ludzie nie będą badać się bo wolą nie wiedzieć że są chorzy. To postępowanie irracjonalne zupełnie, ale ludzie często tak mają. Drodzy rodzice, może zamiast ślepo bronić przedszkola warto się na spokojnie przyjrzeć i porozmawiać wprost z paniami przedszkolankami. Macie teraz okazję, żadna z Pań się nie obrazi w obecniej sytuacji gdy wypytacie w jaki sposób dyscyplinują maluchy, co robią gdy dziecko płacze, co się dzieje gdy naprzykład zsiusia się w majtki itp. itd. Te panie, które są ok wybronią się z tych pytań doskonale! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:03 Drodzy czytający i piszący.... Po przeczytaniu artykułu, kilkudziesięciu komentarzy i osobistym zapoznaniu się z problemem, postanowiłam nie bronić i nie oskarżać Pań nauczycielek, ale zamieścić profesjonalny materiał, oparty o polecaną i kompetentną literaturę (zapewniam Państwa, którzy wątpią w oczytanie, wiedzę i umiejętności nauczycielek "przedszkolanek", że wbrew pozorom te Panie kończą studia i NAWET się tam uczą, są też osoby, które te kompetencje sprawdzają i oceniają!!! jeszcze wnikliwiej niż na innych kierunkach studiów, co akurat w ogóle nie dziwi), dotyczy on wytyczania stałych granic. Zaznaczam,że ta metoda "wychowania bez porażek" nie popiera stawiania do kąta ZA KARĘ i nie wychodzi z założenia, że to jedynie słuszne wyjście i bez tego ani rusz, ale jasno mówi o stałych granicach, o konieczności wyciszenia, opanowania emocji i uświadomienia ich sobie i o szacunku do drugiej osoby i do siebie, który paradoksalnie przejawia się również w tym,że dziecko odchodzi od grupy, siada z boku....MYŚLI, ANALIZUJE, OCENIA...nie za KARĘ!!! Ale po to aby ochłonąć, aby nabrać dystansu, jest to czas również dla nauczyciela/opiekuna po to aby nie powiedzieć czy zrobić za dużo. O skrajności w zawodzie nauczyciela nie trudno! I zapewniam, że każdy z Państwa yłby tego samego zdania po dniu pracy w przedszkolu. Izolacja dziecka nie jest niczym złym, pod warunkiem zachowania określonych zasad. Dziecko takim przypadku jest zawsze pod kontrolą opiekuna. Nasze dzieci muszą znać REGUŁY, ZASADY, GRANICE (bo na tym polega życie) i to nie jest wcale tłamszenie indywidualności. Indywidualność, talent, swoiste "ja" dziecka ma szanse na ujawnienie i rozwój tylko w warunkach spokoju i ładu, a nie chaosu. Pamiętajmy również, że MOJA WOLNOŚĆ (czyli również wolność dziecka) JEST OGRANICZONA WOLNOŚCIĄ DRUGIEJ OSOBY. Niezależnie, proszę Państwa, od lat... 3, 5, 12, 33, 45, czy 80... A oto tekst: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.magma-net.pl 19.12.07, 21:13 Dzięki CI, M. Właśnie napisałam bardzo podobnego posta w odpowiedzi leśniczance. Dzieci musza znać granice, nic dodac, nic ując. I nasze dzieci w Bajkolandii je znają, jak również zasady przebywania w grupie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 21:29 WYTYCZANIE STAŁYCH GRANIC Wytyczanie stałych granic – proces uniwersalny, który może być wykorzystywany przez wszystkich dorosłych po to, aby nauczyć dzieci zasad obowiązujących w rodzinie, społeczeństwie itp. Istnieją 4 możliwe rodzaje zasad preferowanych w wychowaniu: zasady zbyt restrykcyjne ( podejście autorytarne) – nadmierna kontrola nie pozwala testować i odkrywać, może mieć to ujemny wpływ na wyniki w nauce, brak poczucia odpowiedzialności, prowokuje do buntu, nie uczy niezależnego rozwiązywania problemów, kary są poniżające, ranione są uczucia dzieci, wzbudzany jest gniew, opór lub wycofanie. zasady szerokie (podejście przyzwalające) – niedostateczna kontrola, zbyt duża swoboda, która nie pozwala na testowanie i odkrywanie, może powodować ujemny wpływ na wyniki w nauce i poczucie odpowiedzialności, prowokowanie nadmiernego testowania. Wolność bez granic nie jest demokracją – dzieci nie uczą się szacunku dla zasad i autorytetów. zasady niestabilne (nietrwała wolność) – nic nie jest pewne, zasady zależą np.: od humoru, nastroju rodziców; prowokują do testowania i buntu, mogą mieć ujemny wpływ na wyniki w nauce i kształtowanie odpowiedzialności. GRANICE ZRÓWNOWAŻONE (podejście demokratyczne) – wolność oparta na odpowiedzialności; dzieci otrzymują swobodę niezbędną dla zdobywania nowych umiejętności; uczenie odpowiedzialności, zmniejszenie potrzeby testowania. Swoboda i przywileje w ramach jasno określonych granic. Takie podejście uczy współpracy, korzystnie wpływa na wyniki w nauce. Dorosły zachowuje równowagę między stanowczością i szacunkiem, kieruje procesem rozwiązywania problemów, zapewniając dziecku: - jasno określone granice - akceptowane możliwości wyboru - pouczające konsekwencje, to wszystko czyni dziecko odpowiedzialnym za własne czyny! Ważne przy wyznaczaniu stałych granic: Dorosły musi zdać sobie sprawę, jakie stosuje techniki wychowawcze, jaki styl wychowania preferuje. Wytyczanie stałych granic będzie skuteczne tylko w modelu wychowania demokratycznego, opartego na zasadzie podmiotowości. Istotną rolę odgrywają komunikaty na temat naszych zasad i oczekiwań wysyłane dziecku! Wytyczaniu granic ruchomych, kiedy „nie” znaczy „tak”, „czasem” lub „może” sprzyjają: Życzenia, nadzieje, marzenia (chciałabym, wolałabym itp.) Powtarzanie i przypominanie (uczy ignorowania) Przemowy, kazania i wykłady; Ignorowanie niewłaściwego zachowania; Niejasne komunikaty ( np.: Nie wracaj zbyt późno, Nie baw się tak brutalnie itp.) Dawanie złego przykładu; Targowanie się (uczy, że zasady podlegają negocjacji) Kłótnie i spory (uczą, że zasady mogą być przedmiotem sporów i dyskusji); Łapówki i nagrody specjalne; Brak spójności w podejściu wychowawczym rodziców; Nieskuteczne egzekwowanie zasad (np.: sprzeczność komunikatów werbalnych i pozawerbalnych); Wskazówki dotyczące wytyczania stałych granic: Komunikat powinien dotyczyć konkretnego zachowania, a nie postawy, uczuć lub wartości dziecka; Należy być bezpośrednim i konkretnym – jasno komunikuj, czego oczekujesz od dziecka, używaj jak najmniejszej ilości słów, np.: Wróć na kolację o 18.30, a nie Tylko nie wracaj zbyt późno, Spróbuj wrócić do domu na czas. Należy mówić normalnym głosem – podniesiony głos oznacza utratę kontroli! Dokładne określenie konsekwencji oraz ich wyciąganie: natychmiastowe, spójne, logiczne (mają związek z nieakceptowanym zachowaniem), określone czasowo, naturalne. Popieranie słów działaniem; Dorosły ma zachęcać do przestrzegania granic i współpracy w tym obszarze, do podejmowania lepszych decyzji ( jakie inne możliwości widzisz?), do podejmowania ryzyka i działań na własną rękę (w ramach ustalonych granic), do rozwoju. 4. Dorosły ma kształtować umiejętność rozwiązywania problemów poprzez dawanie przykładu właściwego zachowania (2 – 7 lat), wsparcie ( spróbuj jeszcze raz), odkrywanie możliwości wyboru, dawanie ograniczonego wyboru. Należy stosować tzw.: techniki zejścia z parkietu (kiedy zaczynają się spory, kłótnie, życzenia, rodzinne tańce itp.): procedura upewniania się, technika przecięcia, ochłonięcie; Istotną rolę odgrywają również zachęcające komunikaty, które zachęcają do współpracy, motywują i dają poczucie siły, wyrażają szacunek, zaufanie i poparcie, zaspokajają potrzebę poczucia własnej wartości, skupiają się na decyzjach i działaniach itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dorota Szczekot "Bajkolandia" to najlepsze przedszkole w rejonie IP: *.users.zlotniki.pl 19.12.07, 21:26 Proszę nie wyciągać pochopnych wniosków z tego "sensacyjnego" artykułu. Bajkolandia to bardzo dobre przedszkole, w którym najważniejsze jest dziecko- jego rozwój, dobre wychowanie i samopoczucie. Wiem o tym ponieważ jestem od kilku lat związana z Bajkolandią przez moje dzieci. Syn chodził tam 4 lata i do dzisiaj często wspomina o starych dobrych czasach. Córka niestety nie dostała się od razu, gdyż zabrakło punktów w procesie rekrutacyjnym. Przez pół roku uczęszczała do innego przedszkola, które faktycznie było przechowalnią. Gdy nadarzyła się okazja przeniosłam córkę do Bajkolandii. Tam nie było żadnych problemów z zaaklimatyzowaniem się, mimo że dziecko ma introwertyczną naturę. Dzisiaj po 4 miesiącach już wiele się nauczyło, bez przerwy śpiewa piosenki poznane w przedszkolu i chętnie opowiada o tym co się danego dnia wydarzyło. W poprzednim przedszkolu na pytanie co dzisiaj robiła często odpowiadała, że oglądała bajki w telewizorku. Ja jestem wymagającym rodzicem i po tym doświadczeniu widzę, że Bajkolandia w pełni spełnia moje oczekiwania. Być może moje dzieci szcześliwie trafiły na rewelacyjne wychowawczynie w Bajkolandii, być może to subiektywna ocena, że przedszkole jest dobrze zorganizowane i widać naprawdę przemyślane działania, ale żaden incydent (o ile faktycznie miał on miejsce) nie wpłynie na pozytywną ocenę Bajkolandii. Wyobrażam sobie jak teraz czują się wychowawczynie, które tak starają się w swojej pracy, często poświęcając swój wolny czas i pracując prawie społecznie muszą teraz zmierzyć się z niesprawiedliwą krytyką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beata Starzyńska Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.magma-net.pl 20.12.07, 01:36 Jestem zszokowana artykułem Gazety Wyborczej. Mój szok jest o tyle wielki,że taka gazeta wypuściła tak mało profesjonalny artykuł.Wydawałoby się ,że w dzisiejszych czasach rolą dziennikarza jest dostarczanie nam-czytelnikom-rzeczowych, wyniuchanych dziennikarskim nosem, prawdziwych faktów.A tu...żenada...faktów jak na lekarstwo...za to mamy wieeelkie emocje.Przytoczono nam opinie trójki rodziców, a gdzie jest wypowiedź pani dyrektor? Gdzie opinia pani z kuratorium?juz nie wspomnę o wychowawczyniach-osobach najbardziej zainteresowanych.Nie ma tez wywiadów z pozostałymi rodzicami, a przecież w grupie trzylatków jest ponad 20 dzieci.Dla mnie to brak profesjonalizmu, niesmak. Podobno to rodzice zwrócili się do gazety o zainteresowanie się tym tematem, więc może stąd brak chęci dokopania się do prawdy?Jedno jest pewne: osiągnęto cel.Wszysto wrze,ludzie skaczą sobie do oczu,oskarżenia itd. To tyle jeśli chodzi o zwykłą uczciwość.Inną rzeczą która wprowadziła mnie w osłupienie to zamieszczenie opinii psychologa społecznego.Sama jestem socjologiem, a moim konikiem jest psychologia, a odkąd ma dzieci-psychologia rozwojowa.Psycholog społeczny nie zajmuje się rozwojówką dzieci i niewiele wam powie o problemach trzylatków.Niewielu jest specjalistów od tak małych dzieci a właśnie ich zdania tu zabrakło.Co do wypowiedzi samych dzieci to z doświadczenia wiem że trzeba tu bardzo uważać. Mój synek w tym wieku opowiadał że za karę nie dostaje obiadu i czasami pani każe mu wyjść z budynku i karmi go przez okno. Dziś ma 4 lata i ostatnio powiedział swojej wychowawczyni, że dlatego jest niewyspany bo w nocy musi pilnować lodówki żeby jego tata z niej nie wyjadał. Lub drugi powód niewyspania: jego siostra nie odrabia lekcji i zeby mama na nią nie krzyczała to on sam w nocy pisze zadania w jej zeszytach.Nie chcę tu powiedzieć że dzieciom się nie ufa, nie bierze na poważnie tego co mówią, chcę tu pokazać, że trzeba być mądrym. Boli mnie problem Bajkolandii, bo mieszkam w Leśnicy, moja córka przez 2 lata chodziła do tego przedszkola, a teraz jest tam mój 4 letni synek.Osobiście jestem nadwrażliwą matką, obserwuję dzieci, uważnie słucham co mówią i przyglądam się miejscom w których przebywają.Kiedy dostrzegam w ich zachowaniach coś niepokojącego-nie lekceważę tego.Nie idę na kompromis, załatwiam sprawę do końca.Cieszę się, że rodzice z artukułu zwrócili się o pomoc do specjalistów, poszli ze swoimi uwagami do pani dyrektor. Wiadomo ze w wieku trzech lat dzieci nie mają jeszcze dojrzałości spoecznej,normalne jest że nie chcą chodzić do przedszkola, że mogą ponownie sikać w majtki.Trzeba pomóc im przez to przejść.My-rodzice też cierpimy, bo rozstania są płaczliwe,trudne.Często wpadamy w panikę, zwłaszcza jeśli przechodzimy to pierwszy raz.Być może te dzieci szczególnie trudno adaptują się w przedszkolu.Natomiast martwi mnie sposób załatwiania tej sprawy.Jest niedojrzały i nie fair.Jak mamy uczyc dzieci zasad skoro sami je łamiemy?Jak nauczymy w przyszłości nasze dzieci rozwiązywać konflikty skoro sami boimy się stanąć twarzą w twarz i powiedzieć co nas boli? Dziwi mnie że rodzice nie zgodzili się na konfrontację z wychowawczyniami.Uważam ,że tu pani dyrektor pokazała że nie trzyma żadnej strony i dąży do dojścia prawdy.Ale jej odmówiono.Dlaczego? warto się zastanowić...zamiast tego kuratorium, gazeta...Jaki cel chciano osiągnąć?Już nawet nie wspomnę o kłamstwach np. zamykanie w komórkach. Dla niewtajemniczonych dodam że w tym przedszkolu NIE MA komórek.Łazienki są duże, z oknem . No i słowo o pani dyrektor.Dla niewtajemniczonych dodam że jest osobą otwartą i ciepłą i zaangażowaną.Nie izoluje się.Drzwi od kancelarii są zawsze otwarte,można wejść i porozmawiać.Wiem ,że wizytuje wszystkie grupy, zna więc dzieci. W tym artykule przedstawiono ją z bardzo złej strony. Pytam jakim prawem?Jeśli ktoś z was został kiedyś fałszywie pomówiony to wie jak ona teraz się czuje.Mi osobiście jest przykro, bo w tak łatwy sposób publicznie ją obsmarowano.Moja córka do dzisiaj odwiedza swoją wychowawczynię a synek-Bartek bardzo lubi swoje panie.Są ciepłe i kochane.Jestem im wdzięczna za serce które każdego dnia okazują dzieciom.Szkoda ,że w artukule nikt o takich osobach nie wspomniał.Za to padły ogólniki, pomówienia i oszczerstwa. Osobiście wierzę że prawda zawsze wyjdzie, ze obroni się przed pomówieniem i plotką i w tej sytuacji tego się rozpaczliwie trzymam. Trzymam kciuki za wszystkich pozostałych rodziców , których ta przykra sytuacja dotknęła osobiście.Ciepło was wszystkich pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aleksandra Do Beaty!!!!! IP: *.awf.wroc.pl 20.12.07, 13:20 Pani Beato dziękuję za to co Pani napisała.Zgadzam się całkowicie z Pani słowami i dziękuję za zrozumienie i podejście do tematu.Oby więcej osób miał takie właśnie podejście do tej okropnej sytuacji. Również pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 09:46 Moje dziecko miało szczęście chodzić do świetnego żłobka na wrocławskim Kozanowie - po prostu fantastyczne panie opiekunki i fantastyczna praca z dziećmi!! potem trafiło do przedszkola na Ignuta - przedszkole jak przedszkole, ale jedna z wychowawczyń, do których trafiła była chyba obrażona, ze musi pracować z 4-latkami - na pierwszym spotkaniu nie omieszkała sie zakomunikować, że poprzednio to ona prowadziła zerówkę! Dzieciaki w złobku miały swoje kubki, pastę i szczoteczki i regularnie myły zęby po kazdym posiłku - nie było z tym żadnego problemu. W przedszkolu na Ignuta ZABRONIONO dzieciom tego! Pani oznajmiła, ze ona nie jest od tego aby pilnować czy dzieci uzywają każde swojej szczoteczki, czy płuczą je dokładnie i myją kubki!!! Na nic zdały się interwencje rodziców u dyrektorki. Kiedy dzieciak szedł rano do przedszkola a była akurat tylko ta niesympatyczna pani, to wchodził do sali ze spuszczoną głową i ciągnął się pod ścianą w najdalszy kąt. Wreszcie przeniosłam dzieciak do Bajkolandii i znowu z radością chodził do przedszkola. Przedszkole super - polecam wszystkim!! Ja miałam same najlepsze doświadczenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.12.07, 10:27 jestem w szoku! Moje dziecko chodzi do żłobka na Hubskiej.Czy ktoś wie cos na temat tego żłobka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: większość rodziców TO wysłaliśmy dziś do GW IP: *.magma-net.pl 20.12.07, 10:45 ODPOWIEDŹ NA ARTYKUŁ PANI A. CZAJKOWSKIEJ W SPRAWIE BAJKOLANDII (opublikowany 19.12.2007) My, niżej podpisani, rodzice dzieci uczęszczających do grupy II w przedszkolu „Bajkolandia” we Wrocławiu niniejszym oświadczamy, że czujemy się bardzo pokrzywdzeni tak stronniczym przedstawieniem problemu zaistniałego w naszej grupie. Kodeks moralny dziennikarza nakazuje, żeby był on obiektywny, a Pani Czajkowska rozmawiała tylko z trzema rodzicami, nie chcąc wysłuchać opinii pozostałych dwudziestu dwóch!!! Dziwimy się bardzo, że Pan Redaktor Naczelny zgodził się wydrukować taki artykuł, który już samym tytułem godzi w dobre imię wszystkich pozostałych stu dwudziestu dwóch rodziców dzieci uczęszczających do tego przedszkola. W tytule, jak również, na początku artykułu powinno być napisane „Dlaczego dzieci trójki rodziców nie lubią swojego przedszkola”. Zgadzamy się, że zaistniał problem na linii rodzic-nauczyciel, ale przeraziła nas forma rozwiązania tego problemu. Tym, co skłoniło nas do wybrania tego, a nie innego przedszkola dla naszych dzieci, była, między innymi, wykraczająca poza wszelkie normy urzędnicze otwartość i dostępność Pani Dyrektor Mandziuk-Polenceusz i możliwość pójścia do niej z każdym problemem. Można ją spotkać w hollu, szatniach, przy salach. Uważamy, że jeśli pojawia się jakiś problem, to trzeba go najpierw rozwiązać wewnętrznie. To nieprawda, że nasze dzieci są zamykane w „komórce” - przede wszystkim coś takiego nie istnieje! Nieprawdą jest również to, że dzieci są zamykane w toalecie. Jako zdecydowana większość rodziców, którzy pracę wychowawczą i dydaktyczną nauczycielek naszych dzieci oceniamy bardzo pozytywnie, szanujemy je, zauważamy duże zaangażowanie, ufamy ich wieloletniemu doświadczeniu i wiedzy, wykazaliśmy bardzo dużo dobrej woli, żeby porozumieć się z tymi trzema rodzicami. Poświęciliśmy swój wolny czas przychodząc na zebranie w dn. 14.12.07 i wysłuchując ich zarzutów. Poprosiliśmy ich, żeby jasno sformułowali swoje oczekiwania w stosunku do Pań nauczycielek. Ustaliliśmy tam, wspólnie z rodzicami zgłaszającymi zarzuty, że do końca stycznia sprawa zostanie rozwiązana poprzez bezpośrednie spotkanie tych rodziców z nauczycielkami. Ustaliliśmy też wspólnie, że nie będziemy kontaktować się z mediami - jest to zapisane w protokole ze spotkania, dlatego nieprawdą jest, że „podczas piątkowego spotkania dyrektorka wymogła na rodzicach zobowiązanie, że nie będą kontaktować się z mediami (…)”. Obraźliwym dla nas jest nazwanie naszego spotkania „groteską”. Niestety, przykro nam stwierdzić, że artykuł Pani Czajkowskiej, zamiast spróbować pomóc w wyjaśnieniu problemu, wzbudził niepotrzebną sensację i wyrządził bardzo dużo krzywdy nam, naszym dzieciom, rodzicom pozostałych dzieci uczęszczających do Bajkolandii i wszystkim osobom w jakikolwiek sposób związanym z tą placówką.Godzi on w nasze dobre imię, dlatego też żądamy jak najszybszego opublikowania niniejszego pisma oraz kontaktu z dziennikarzem, który bezstronnie i obiektywnie przedstawi sytuację panującą w naszej grupie. Bardzo chętnie przedstawimy mu, jak również opinii publicznej, nasze dzieci, które w swojej grupie i przedszkolu czują się bezpiecznie i znają jasno ustalone reguły zachowywania się, są zadbane i czyste, traktowane jako indywidualne jednostki, a nie ogół, od września poczyniły niesamowity postęp w rozwoju umysłowym, społecznym, jak również emocjonalnym, i które wypowiadają się pozytywnie na temat swoich Pań. Im również zdarza się zmoczyć, ale są one natychmiast przebierane w czyste ubranie, a rodzice informowani są o tym przy odbiorze dziecka. Nauczycielki nie robią z tego problemu. Wczoraj (18.12.07) odbyło się spotkanie wigilijne w naszej grupie. Były dzieci, które w tym dniu miały swój pierwszy występ i czuły się najważniejszymi istotami na świecie, rodzice, Panie nauczycielki, Pani Dyrektor. Było dużo radości, wzruszeń, dobrych uczuć i życzeń. I to właśnie dzięki TYM Paniom i TEMU przedszkolu. Z poważaniem tu podpisy rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: większość rodziców NASZA Bajkolandia IP: *.magma-net.pl 20.12.07, 10:58 Bardzo nas martwi zmiana tytułu artykułu internetowego z pierwotnego: "Dlaczego dzieci nie lubią swojego przedszkola" na ten, w ktorym użyte jest słowo komórka. Coś takiego nie istnieje w tym przedszkolu. Komuś w Gazecie było jeszcze za mało sensacji i afery, gdyż celowo zmienił tytuł. Nie będziemy komentować tego obrzydliwego faktu. Dodajemy tylko, że MY NADAL JESTEŚMY DUMNI,ŻE NASZE DZIECI CHODZĄ DO TEJ GRUPY I DO TEGO PRZEDSZKOLA. Z okazji zbliżających się Świąt życzymy Wszystkim innym rodzicom, żeby ich dzieci chodziły do takiego rodzinnego przedszkola, jakim jest Bajkolandia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodzic Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.magma-net.pl 20.12.07, 18:06 Moje dziecko jest w grupie opisanej w artykule,bardzo lubi chodzic do przedszkola i naprawde wiele sie w nim nauczyło. Panie są bardzo kompetentne i naprawdę widać ich pracę z dziećmi, zarówno pod względem dydaktycznym jak i wychowawczym. Problemy przedstawione w artykule są mocno wyolbrzymione i przerysowane -nie ma żadnych ciemnych komórek, zamykania za kare w ciemnej łazience, co najwyżej rozmowa w osobnym pomieszczeniu (jest do kilunastometrowa łazienka- jedyne oddzielne pomieszczenie)z krnąbrnym dzieckiem gdy nieskutkują inne metody uspokojenia go -zwracanie uwagi czy tez siedzenie na krzesełku. Uważam,jak zreszta zdecydowana większość rodziców ,iż dzieci trzeba w pewien sposób dyscyplinować i Panie nie przekraczają w tej kwestii dopuszczalnych granic.Bardzo się cieszę ,iz moje dziecko chodzi właśnie do Bajkolandii, do opisanej grupy i uważam iz Panie wychowawczynie niesłusznie zostały oskarżone i postawione pod pręgierzem .Cała sprawa została nagłośniona przez dwie czy trzy niezadowolone osoby ( a takie wszędzie sie znajdą)i niestety Gazeta wydrukowała artykuł bez wysłuchania drugiej strony-czyli wychowawczyń oraz pozostałych rodziców .Jest to bardzo nieprofesjonalne postepowanie w, wydawałoby sie ,profesjonalnej gazecie.Oczekuję artykułu, który przedstawi opinie wszystkich zainteresowanych stron w tej sprawie .Została zszargana dobra opinia przedszkola oraz Pan wychowaczyń, na przyszłośc radzę dobrze sie zastanowic i wysłuchac wszytkich stron sporu zanim się wydrukuje jakis artykuł.Łatwo zrobic sensacje i napisac stek bzdur niż opisac prawdę i wszystko pózniej sprostować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renada Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.e-wro.net.pl 20.12.07, 22:20 Witam, pracuję w przedszkolu , co prawda innym,ale też publicznym. Moja praca jest moją pasją, nie zamykam dzieci, staram się być polubowna, miła, taktowna, itd. Jednak to, co się dzieje obecnie z niektórymi dziećmi woła tylko o ... SUPERNIANIE. Mam w grupie 4 chłopców, którzy na każde niepomyślne dla nich zdarzenie, typu - ktoś wziął jego klocek, bawi się tam gdzie on, itp. reagują furią. Okładają kolegów klockami, gryzą, kopią. Ja grzecznie proszę - nic, w końcu odciągam agresora, biorę na kolana, próbuję rozmawiać. I co ? Jestem popluta, skopana, podrapana przez chłopczyka. Już nawet nie próbuję opowiadać o tym mamie bo to groch o ścianę, a sytuacje się powtarzają. Jestem gorąco za kamerami w przedszkolnych salach, tylko obawiam się, że co poniektórzy rodzice szybko je wyłączą. A szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misia Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.adm.uni.wroc.pl 21.12.07, 09:22 Dziwie się że Pani jest tak spokojna o swoje dziecko, no tak Pani prawda jest tą właściwą. Tak jest lepiej i wygodniej. Grunt że niby Pani dziecko jest bezpieczne, a inne nich tam siedzą w łazience. Odpowiedz Link Zgłoś
anetta75 głos rodzica z Bajkolandii 21.12.07, 15:46 Moja córka skończyła Bajkolandię niedawno. Fakte jest, że: 1. dzieci były za karę zamykane w łazience; 2. stawiane w kącie, Przedskzole ma naprawdę dobry pr i faktycznie pani Dyrektor to przemiła i znakomicie zorganizowana osoba. Ale generalnie panował tam taki samozachwyt. Tak trudno było tam zapisać dziecko, że rodzie uprawiali powszechne podlizwywanie się. Poza tym jak w wielu placówkach był problem z rzeczywistym komunikowaniem się w kwestiach wychowawczych. Nie podobało mi sie, że dzieci rodziców finansowo wspierajacych placówkę były lepiej traktowane (pewne bliźniaczki przez caly czas graly glowne role w przedstaiweniach) dziei byly za zasługi rodzicow nagroadzane extra wycieczkami. Najbardziej wkurzyło mnie gdy pani pozwliła sobie na komentarze odnośnie nas rodziców przy naszym dziecku - sami wystrzegaliśmy się takich metod podważania autorytetu wychowawcy. Ergo - jeżeli opiekunki zaprzeczają staiwanu dzieci za karę do łazienki to klamią. A schowek na leżaki jest w kazdej sali. Jestem daleka od odsądzania tej placówki od czci i wiary ale przykre jest to, że problemowi się zaprzecza i klamie. I ta laurkowa obrona.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" i nie tylko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.07, 11:11 we wszystkich przedszkolach jest ten problem . Moje dziecko chodzi do przedszkola 136 przy ul. Glinianej tam dopiero są szopki . Pani Grażynka -największa znieczulica- osoba na emeryturze , która sobie dorabia na straszeniu naszych dzieci , nigdy nie uśmiechnięta . moje dziecko ma schizę na punkcie koszulki z guzikami bo ta małpa nawet nie pomoże mu zapiąć , kupki nie robi bo się boi że nikt mu nie pomoze wytrzeć dupki a więc trzyma aż go brzuch boli , robi dopiero w domu , bo panie stwierdziły że one nie są od tego . To od czego są ? czy tak sie przepracowują przez 5!!! godzin ? czym?Widział ktos 3 latka który potrafi sam się dokładnie podetrzeć?. w przedszkolu jest brudno , niemiła atmosfera a pani dyrektor na 1 września zamiast powiedzieć rodzicom , ze przedszkole jest dla dzieci i zachęcić to wypowiedziała mowe pogrzebową oj długo by tu pisać bo to temat rzeka lepiej napiszę w wolnej chwili do kuratorium w grupach brakuje zabawek , te które są są stare i nie ma nic nowego na co idą pieniądze płacone co miesiąc ? panie najchętniej chciałyby aby dzieci odbierac o 10.00 bo o 14.00 juz się słyszy niemiłe komentarze że dziecko tak długo przebywa w przedszkolu a rodzice tak póżno je odbierają. odbierając dziecko trzebaa dłuuugiej chwili by pani zwróciła uwagę że ktoś przyszedł tak są zajęte swoimi sprawami przy stoliku , a dzieci same sobą się zajmują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.07, 11:17 Trzeba większej kontroli , przedszkola to samopas , nikt nie ma władzy nad nimi , robią co chca . Jak można proponowac rodzicom zrzutki na szafki , zabawki , itp. co to instytucja charytatywna? przecież te państwowe z nazwy placówki kosztują rodziców ponad 300 zł miesiecznie ! skandal !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościu Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.07, 11:22 Co do tych pochwał pań z bajkolandii to jakaś komuna!!!!!!!!!!!!!jeszcze pomnik dyrektorce postawcie !! listy pochwalne , listy poparcia , ludzie przedszkola są dla naszych dzieci , a panie od zapiep... i zajmowania się dziecmi a nie odbębnienia 5-6 godzin i do domu !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antykomun Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.07, 11:25 Podczas piątkowego spotkania dyrektorka wymogła na rodzicach zobowiązanie, że nie będą kontaktować się z mediami, dlatego w tekście występują anonimowo. - to cytat z tekstu artykułu .ludzie !!!!! żyjemy w wolnym kraju . co boi się kontroli , ciepłej posadki , końca układów??czego jeszcze zabroni i będzie wymuszac??? Odpowiedz Link Zgłoś
ratel Może jakiś arbitraż? 30.12.07, 23:33 Polski sposób rozwiązywania konfliktów: Obrzucić się wyzwiskami, zaprzeczyć że istnieje jakiś problem, zdobyć jak najwięcej popleczników, żeby tym samym udowodnić że problemu nie ma. Zilustruję przykładem: Klient do fachowca: ta szafka jest krzywo powieszona Fachowiec: nie, jest prosto! Klient: tu ma pan poziomicę, proszę sprawdzić. Fachowiec: ja nie potrzebuję poziomicy, widzę, że jest prosto! Klient: nie zapłacę Panu, dopóki nie poprawi pan tej szafki Fachowiec: ani mi się śni, spotkamy się w sądzie Ty taki i owaki... Inni klienci: ten fachowiec jest świetny, wszystko robi świetnie!!! Fachowiec nie ma kasy, klient ma krzywo powieszoną szafkę, nikt nie jest zadowolony, a mały problem urasta do ogromnych rozmiarów. Jak przysłowiowe trzy palce w walce o miedze Kargula i Pawlaka. Wydaje mi, że podobnie było w tym przedszkolu, rodzic poszedł z problemem do wychowaców, bądź dyrekcji, a Ci gremialnie zaprzeczyli i zrobili z człowieka głupca, rodzic rozsierdzony poszedł do prasy, Ci wysmarowali ubarwiony artykuł, przedszkole się przygotowało do walki i mamy wojnę! Typowe! Złość, nienawiść i gdzieś tam głęboko zapomniany nierozwiązany problem. Prawdopodobnie wystarczyło wysłuchać z powagą, bez zaprzeczania, dobrze przeanalizować sytuację, wykazać trochę dobrej woli i wziąć poprawkę na to że rodzic jest zdenerwowany, bo w jego oczach dziecku dzieje się krzywda. Z małymi dziećmi tak jest: jeśli się czegos boi to ten strach jest jak najbardziej realny i nie należy go ignorować, nie dziwi mnie więc, że rodzice chcieli dociec co było rzeczywistą przyczyną tego strachu, a że dziecku rzeczywistość jawi się często inaczej, tego rodzice, szczególnie gdy jest to ich pierwsze dziecko i sytuacja całkiem nowa nie muszą wiedzieć, ale przedszkolanki powinny być tego świadome. I powinny przede wszystkim spróbować zdystansować się i dociec, co było rzeczywistym problemem z dziećmi, przeanalizować i przedyskutować ich zachowanie w poszczególnych dniach i wspólnie z rodzicami spróbować dociec co rzeczywiście mogło wystraszyć dzieci. Jestem pewna, że brakowało tutaj dobrej woli z obydwu stron, do tego dochodzi totalny brak umiejętności przyjmowania choćby najmniejszej krytyki i przyjmowanie natychmiast postawy obronnej nie sprzyja rozwiązywaniu konfliktów. Rodzice, petenci zawsze są traktowani jak strona w sprawie a nie jak partnerzy. Może wartoby było zaangażować do takich spraw rozsądnego i biegłego w takich sprawach arbitra, który niezaangażowany byłby w stanie jasno i trzeźwo ocenić sytuację i pomógł rozwiązać konflikt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Może jakiś arbitraż? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 10:36 Sposób rozwiązywania konfliktów to rzeczywiście istotna rzecz... Ale nie zawsze problem tkwi po stronie dyrekcji i nauczycielek... niejednokrotnie to rodzice - "partnerzy" atakują, poniżają, i stawiają żądania, nie dając szansy na rzeczową wymianę argumentów, pomysłów na poprawę sytuacji itp. Jeśli wypowiada się Pani/Pan o konstruktywnym rozwiązywaniu konfliktów i o problemach z tym związanych proszę też nie popełniać błędów przez siebie wytykanych... Po obu stronach barykady zdarzają się niedojrzali emocjonalnie i społecznie ludzie... bardzo często są nimi również RODZICE - z miłością zapatrzeni jedynie w subiektywnie postrzegane dobro ich dziecka! Pamiętajmy o tym, kiedy osądzamy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BYŁA nauczycielka Re: Nauczyciel jest od zapieprzania... IP: *.as.kn.pl 31.12.07, 14:15 Takie słowa pojawiły się w jednym z komentarzy i taki stosunek do nauczycieli ma dużo rodziców... Pięknie to świadczy o naszym społeczeństwie. Osobom tego pokroju życze żeby popracowały tydzień w grupie dzieci 3-letnich...To naprawdę ciężka praca. I nauczyciel ma prawo wymagać żeby dziecko opanowało w domu MINIMUM samoobsługi. A złośliwi rodzice specjalnie ubierają bluzki z guzikami i szelki jesze często i ciasne dżinsy i ubezwłasnowolniają dzieci nie ucząć wycierania pupy, ubierania podstawowych elementów garderoby!!! Nauczyciel jest od wspierania a nie od wyręczania!!Niedługo nikt nie będzie chciał pracować w przedszkolu. dlaczego?? Nie z powodu marnych zarobków ale z powodu braku szacunku rodzica do nauczyciela. A jeśli rodzic nie szanuje nauczyciela to nie ma co się oszukiwać - dziecko też go nie uszanuje!!! Powiem szczerze tak jak są ludzie różni wsród nauczycielek przedszkola tak i są ludzie różni wśród rodziców - ja mam szczęście bo częściej trafiam na fajnych rodziców - kontaktowych i elastycznych, otwartych i wyrozumiałych. Jeszcze słowo do rodziców, którzy wypisują zę tak strasznie płacą za przedszkole i pytają na co to wszystko jest wydawane??? Ta opłata miesięczna stała to jest podejrzewam jedna trzecia calkowitego kosztu pobytu dziecka w przedszkolu - na ten pobyt składa się przecież wszystko - koszt energii elektrycznej, wody,gazu, koszt wynagrodzeń obsługi, gmina wrocław i tak dużo dofinansowuje. Ludzie liczcie i zastanówcie się co piszecie!!! A co do opinii, że posada dyrektora to ciepła posadka to jest kolejny żart. Dyrektor przedszkola ze swoją pensją i z wymaganiami jaki mu stawiają to jest dopiero kpina. Ale cóż może wiedzieć szary człowiek, sfrustrowany na dodatek i bez wyobraźni mający tylko rozszczenia do innych nastawiony na "daj" i nie dający nic od siebie. Przykro się żyje w naszym kraju, w którym życzliwość ludzka jest tak żadkim zjawiskiem, gdzie brak uśmiechu a wszędzie króluje zawiść i doszukiwanie się afery. Życzę w Nowym Roku niezadowolonym rodzicom przedszkolaków aby życzliwiej spojrzały na naprawdę cięzko pracujące nauczycielki i dali też coś siebie - proponuję zacząć od uśmiechu i życzliwości na codzień!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ratel Re: Nauczyciel jest od zapieprzania... 31.12.07, 14:43 > A złośliwi rodzice specjalnie ubierają bluzki z guzikami i szelki > jesze często i ciasne dżinsy i ubezwłasnowolniają dzieci nie ucząć > wycierania pupy, ubierania podstawowych elementów garderoby!!! Nie posądzałabym tutaj o złośliwość rodziców tylko raczej o brak wyobraźni :-) > ja mam szczęście bo częściej trafiam na fajnych rodziców - > kontaktowych i elastycznych, otwartych i wyrozumiałych. a ja bym zaryzykowała stwierdzenie, że to Pani jest wyrozumiała i elastyczna w myśl zasady jak akcja taka reakcja :-) > Przykro się żyje w > naszym kraju, w którym życzliwość ludzka jest tak rzadkim zjawiskiem, > gdzie brak uśmiechu a wszędzie króluje zawiść i doszukiwanie się > afery. Życzę w Nowym Roku niezadowolonym rodzicom przedszkolaków aby > życzliwiej spojrzały na naprawdę cięzko pracujące nauczycielki i > dali też coś siebie - proponuję zacząć od uśmiechu i życzliwości na > codzień!!! Tu się w całej rozciągłości z Panią zgadam! WIĘCEJ ŻYCZLIWOŚCI! Uśmiechajmy się! Ale nauczmy też przyjmować krytykę i ją również wygłaszać cenna umiejętność. Odpowiedz Link Zgłoś
ratel miłość oślepia 31.12.07, 14:32 Cytat z artykułu: > Wszystko jest cacy. Zrobiono z nas oszołomów, którzy się czepiają - > opowiada mama Piotrusia. > Podobnego zdania są rodzice Kamila: - To była groteska. > Oczekiwaliśmy obietnicy, że to się nie powtórzy, a nie obrony > pracowników przedszkola. To są wypowiedzi, gdzie jasno rodzice wyrażają swoje odczucia, stąd moje przemyślenia na temat nieumiejętności rozwiązywania konfliktu. Zaznaczyłam w moim poście, że rodzice mogli widzieć sytuację inaczej niż była ona w rzeczywistości, ale ostatnią rzeczą, którą w takiej sytuacji chcieliby usłyszeć to to, że wymyślają problem i on nie istnieje. To mogło rozsierdzić najspokojniejszego człowieka. Próbuję zrozumieć tych rodziców, nie oceniam pracy pań przedszkolanek, ale nie staję też w ich obronie. Z racji mojego zawodu, też często spotykam sie z niezadowolonymi ludźmi, którzy najpierw wylewają na mnie frustracje, czasem ciężko to przełknąć jeżeli gdzieś w głębi duszy człowiek czuje, że zawinił, ale gdy przetrzyma się ten pierwszy atak bez unoszenia ( co jest cholernie trudne, nie powiem, nie zawsze się udaje) to potem jest już tylko rzeczowa dyskusja i zwykle obie strony są zadowolone. W Nowym Roku, życzę wszystkim nam, sobie oczywiście też, abyśmy umieli się dogadywać, abyśmy nie prowokowali konfliktów, abyśmy mieli wolę konstruktywnego ich rozwiązywania. Życzę nam więcej zrozumienia dla drugiego człowieka, dużo empatii i uśmiechu na co dzień, większego zaufania do drugiego człowieka. Klakson w samochodzie nie służy nam do obrażania, nie każdy uśmiech jest złośliwy, 100zł banknotu nie daje klient żeby zdenerwować ekpedientkę, ale dlatego, że bankomat nie miał mniejszych nominałów. Życzę też sobie i wszystkim aby to forum dyskusyjne służyło do rozwiązywania problemów a nie obrzucania sie nawzajem błotem, a dziennikarze, aby obiektywizm brał u nich zawszę górę nad tanią sensacją. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.Martel.Biz 04.01.08, 00:55 Szanowni Państwo !!! Z przedszkola Bajkolandia wyszło dwoje moich dzieci,bylismy bardzo zadowoleni z usług tegoz przedszkola .Drodzy rodzice zróbcie coś ze sobą ,(ci którzy oskarżacie opiekunów waszych dzieci )w tej placówce pracują nieliczni juz w tych czasach wychowawcy którzy bardzo ZDROWO podchodza do wychowania dzieci.TEGO ZDROWEGO podejścia brakuje Wam ,drodzy rodzice .Uważam ,że problem tkwi właśnie w Was samych- POŚWIĘĆCIE WIĘCEJ CZASU SWOIM DZIECIOM!!!!!!!!!!!!!!!!! Jedno dziecko nie może opanować całej grupy(bo przecież za darmo w kącie nie stoi)Uważam, że tutaj brakuje jeszcze tzw klapsa wychowawczego.to co sie teraz dzieje w przedszkolach i szkołach prosi o pomstę do nieba!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grazyna Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 04.01.08, 04:41 Mieszkam w USA i wiem na pewno ze gdyby cos podobnego zdarzylo sie tutaj w przedszkolu ,to wychowawczyni nie tylko straqcilaby prace,ale mialaby sprawe w sadzie zakonczona przykrymi konsekwencjami.Dziecko moze byc karane .w takiej formie jak siedzenie na laweczce,kiedy inne dzieci sie bawia,ale nie moze to trwac dluzej jak 5 minut.Ajuz nie dopuszczalne jest nasmiewanie sie z dziecka .prawda jest ze wiekszosc wychowawczyn tk w szkole jak i w przedszkolu nie ma kultury osobisej ani odpowiedniego przygotowania.Takie jest spoleczenstwo jacy wychowcy.Duza pani przedszkolanka mysli ze moze straszyc malego czlowieczka ,bo sama che miec swiety spokoj.Zapomina jednak ze to ona jest dla dzieci a nie odwrotnie.Matki powinny isc z dziecmi do niezaleznych psychologow i zrobic z tym porzadek.Akierownictwo przedszkola powinno sie wymienic ,bo tam chyba kumoterka kwitnie.Mysle ze chetnych na to miejsce jest wielu.pozdrawiam madre mamy,tak trzymac Grazyna Odpowiedz Link Zgłoś
ratel Re: Konflikt w przedszkolu "Bajkolandia" 04.01.08, 08:57 Popieram w całej rozciągłości i żywię nadzieję, że i u nas wkrótce standardy postępowania w takiej sytuacji się zmienią, tym bardziej że coraz więcej ludzi wyjeżdża za pracą na zachód i potem wracają i na pewne rzeczy patrzą już inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś