Dodaj do ulubionych

Jeżdzenie z "L" -ką

25.09.09, 13:23
Niedawno zrobiłam prawo jazdy. Oczywiście wiem ze powinnam jeździć tylko z
kims kto ma juz "profesjonalne" prawo jazdy no ale ja muszę jeździć (chociaz
naprawde nie chce). Mam dwójkę dzieci, które muszę zaprowadzić i odebrać ze
szkoły plus jedną sztukę niemowlaka. jak pogoda dopisuje to mogę je
zaprowadzić (do szkoły ok 25 min) no ale jak pada to jest katastrofa. I tu
moje pytanie. Jak Garda traktuje takie osoby jak ja złapane na "gorącym
uczynku"? Moze przymykają troche oko na jeżdżące matki? Jakos nie uśmiecha mi
się płacenia mandatu.
Pozdrawiam i z góry dziękuje za odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • olliesmum Re: Jeżdzenie z "L" -ką 25.09.09, 18:18
      Rozumiem ze mowisz o tymczasowym prawie jazdy?
      Legalnie nie powinnac sama jezdzic na takim prawie, w rzeczywistosci ludzie
      dalej tak robia, ja tez czasami, chociaz w ogole niechetnie tak jezdze... (ja
      zreszta w ogole niechetnie jezdze ;))
      Ale, z tego co wiem, jezeli juz musisz, to lepiej zebys miala naklejna L, wtedy
      podobno jest wieksze zrozumienie ze strony policji, niz gdybys jezdzila na
      tymczasowym prawie jazdy bez L-ki.
      Moj maz slyszal takze, jak mowiono o tym w radiu irlandzkim, sugerujac, by w
      razie "wpadki" grzecznie i slodko wytlumaczyc ze po prostu nie masz innego
      wyjscia, bo musisz zawiezc dzieci do szkoly, a jestes sama itd. Z tego co wiemy
      na temat Gardy, bardzo surowi i konsekwentni oni nie sa ;)
      Szerokiej drogi!:))
      • imszulc Re: Jeżdzenie z "L" -ką 25.09.09, 23:20
        i dziwić się później, że tyle wypadków...
        a po co w ogóle robić prawo jazdy? przecież to też strata czasu! co z tego, że
        ja staram się jeździć ostrożnie i bezpiecznie wożąc moje dzieci jak za
        kierownicę siadają osoby nie uprawnione do prowadzenia samochodu :-/
        a zdajecie sobie sprawę, że jeżdżąc w taki sposób, wasze ubezpieczenie jest
        nieważne?
        z tego co słyszałam, od czerwca zeszłego roku, Garda ma wytyczne aby wyłapywać
        takich kierowców! i bardzo dobrze!
        • imszulc Re: Jeżdzenie z "L" -ką 25.09.09, 23:28
          a w ogóle to jak publicznie można mówić, że "nie uśmiecha" się przestrzeganie
          prawa!!! to może komuś innemu przestanie się uśmiechać płacenie za towary w
          sklepie jeśli ma wydać mniej niż 10 euro, bo mu się nie uśmiecha i nie opłaca
          stać w kasie z takimi śmiesznymi pieniędzmi!!! znowu komuś innemu "nie uśmiecha
          się" mieć za sąsiada katolika więc będzie mu znosił odchody na wycieraczkę...
        • apas13 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 26.09.09, 18:19
          Jakkolwiek nie negeje ze "samodzielna" jazda na L-ce jest nielegalna itd., to zalozenie ze "tyle" wypadkow powoduja tylko kierowcy z L jest troche na wyrost. Niejedne cuda juz na drodze widzialam, wyprzedzanie na trzeciego, nagminne zapominanie o kierunkowskazach (bo przeciez wiedza gdzie jada), ze o sposobie wjezdania na rondo nie wspomne. I wtedy zadaje sobie pytanie, kto tym ludziom dal pelna licencje? Ja wiem ze "L-ki" nie maja wiele doswiadczenia, ale to ze ktos ma full licence tez o tym nie decyduje...
          • monika_irl Re: Jeżdzenie z "L" -ką 26.09.09, 18:56
            apas13 napisała:
            > Ja wiem ze "L-ki" nie maja wiele doswiadczenia, ale to ze ktos ma
            > full licence tez o tym nie decyduje...

            ale jednak na pełne prawo jazdy trzeba było ten egzamin zdać i ktoś
            ocenił czy możesz jeździć samodzielnie czy nie.
            Już się nie mogę doczekać kiedy wezmą się porządnie za te
            wszystkie 'L' i całkowicie zabronią im jeździć no chyba że z
            instruktorem, osobiscie omijam je szerokim łukiem po tym jak
            widziałam kilka niezłych akcji w wykonaniu "kierowcy" z 'L' a
            szczytem juz była pewna ynteligentka, która cofała na rondzie.
            Sama nigdy nie jeździłam na prowizorycznym prawku jak tylko z
            instruktorem ze szkoły i wiem że da się zdać za pierwszym razem.
            • apas13 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 26.09.09, 20:39
              Jest tylko pytanie na ile solidny byl ten egzamin i czy przypadkiem nie bylo tak ze egzaminator byl dobrze znany?
              Ja tez mam za soba jazde z instruktorem, kilka operek ze strony meza jak tylko cos nie szlo tak jak trzeba i nadal sie ucze. A znam dziewczyny z pelna licencja, ktore gubia sie przy parkowaniu, ktore otwarcie mowia ze gdzies nie wjada itd. Jak dla mnie one nie potrafia jezdzic. Potrafia prowadzic auto i je zatrzymac, ale tylko na dobrze sobie znanej drodze. Najmniejsza zmienna i koniec. A ktos zdecydowal ze potrafia jezdzic i dal im pelna licencje. Niestety jest wiele takich osob, ktore niezaleznie od rodzaju prawa jazdy po prostu nie potrafia jezdzic i sa tak samo niebezpieczni na drodze.
        • olliesmum Re: Jeżdzenie z "L" -ką 26.09.09, 23:34
          imszulc napisała:

          > i dziwić się później, że tyle wypadków...
          > a po co w ogóle robić prawo jazdy? przecież to też strata czasu!
          co z tego, że
          > ja staram się jeździć ostrożnie i bezpiecznie wożąc moje dzieci
          jak za
          > kierownicę siadają osoby nie uprawnione do prowadzenia samochodu :-
          /
          > a zdajecie sobie sprawę, że jeżdżąc w taki sposób, wasze
          ubezpieczenie jest
          > nieważne?
          > z tego co słyszałam, od czerwca zeszłego roku, Garda ma wytyczne
          aby wyłapywać
          > takich kierowców! i bardzo dobrze!

          Akurat osoby z L zazwyczaj jezdza ostroznie, czesto o wiele
          ostrozniej od tych na pelnym prawku.
          Co do ubezpieczenia - w Irlandii firmy ubezpieczeniowe ubezpieczaja
          kierowcow z L. Ja np jestem ubezpieczona. Moze to paradoks dla
          Polakow, ale fakt w Irlandii ;).
          Co do Gardy, nie, nie lapia :).

          Ps. Mam nadzieje, Iwona, ze starasz sie jezdzic ostroznie takze gdy
          przewozisz swoich dzieci ;)
    • apas13 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 26.09.09, 18:08
      Oj, balabym sie tak jezdzic (a tez mam "L"). Jazda samej, nawet ubezpieczonym na ciebie autem, bedzie nielegalna. Do tego mozna zarobic spory mandat, punkty i nie wiem czy nie traci sie licencji. Ja wiem jak ciezko jest gdy trzeba gdzies pojechac a nie ma z kim i nie chodzi tylko o dowiezienie dzieci do szkoly. Rozne sytuacje w zyciu sie zdarzaja... Jedyne co mozesz zrobic to aplikowac o egzamin praktyczny (o ile od teorii minelo juz 6 miesiecy) i zdac na fulla. Poszukaj znajomych lub sasiadow ktorzy mogliby Ci pomoc w podwozeniu dzieci i jak najszybciej zdaj praktyczny. W przeciwnym razie jazda samej to jak gra w rosyjska ruletke...
      • olliesmum Re: Jeżdzenie z "L" -ką 26.09.09, 23:28
        Do jazdy samodzielnej zawsze zachecali mnie instruktorzy prawa jazdy
        w Irlandii :)) i liczna rzesza znajomych. Jak juz sie przelamalam,
        zaczelam nagle postepy w jezdzie.
        Ja rozumiem, ze wiekszosc, z Was patrzy na to inaczej, bo sama tak
        na to patrzylam, ale nie zawsze mozna z kims jezdzic, no i to nie to
        samo. Poza tym Irlandczycy bardzo przyjaznie podchodza do kierowcow
        z L podczas gdy w Polsce czesto sie na takowych trabi itd.
        Nie slyszalam o zadnych wypadkach z L, natomiast statystyki mowia
        wyraznie o wypadkach w pierwszym roku jazdy... po zdaniu egzaminu ;).
        I co Wy na to? Moze 24 godziny jazdy z instruktorem to jednak troche
        malo? ;)
        • imszulc Re: Jeżdzenie z "L" -ką 27.09.09, 00:28
          Łamiesz prawo i masz to gdzieś!!! Oby jak najmniej takich ludzi!!!
          Przeczytaj polisę, jesteś ubezpieczona tylko wtedy jak jeździsz z kimś inaczej
          Twoje ubezpieczenie jest nieważne. Nie wiem jacy instruktorzy namawiali Cię do
          samodzielnej jazdy, bo jeśli to byli Irlandzcy instruktorzy to równie dobrze
          mogli namawiać Cię do sprzedaży narkotyków.
          Przestrzegać prawa czy nie przestrzegać prawa? Ten temat nie powinien być
          podniesiony! Prawo dopóki się nie zmieni powinno być przestrzegane i nie podlega
          to dyskusji!!! To tak jakby szukać poparcia za kradzież portfela, bo mi do
          pierwszego nie starcza. Czy się komuś uśmiecha czy nie prawo należy przestrzegać!
          • olliesmum Re: Jeżdzenie z "L" -ką 27.09.09, 00:49
            Tak jest, Pani Prawnikowa!! ;) Do szeregu, zbiorka! :))
          • morela7 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 27.09.09, 23:54
            Zgodze sie w kwestii zasadniczej: przestrzegac prawa trzeba. Ale nie
            slepo i nie gdy prawo jest zwyczajnie glupie lub niezgodne z czyimis
            glebokimi przekonaniami. Inaczej nie byloby wolnej Republiki
            Irlandii ;)

            Pozwole sobie wysunac przyklad od sasiadow, ktorym moge podeprzec
            swoje 'relatywistyczne' podejscie do prawa ;) W prawie brytyjskim
            jest cala masa starych przepisow, najczesciej lokalnych, ktore
            jednak nigdy nie zostaly uchylone, a sa wyjatkowo idiotyczne
            wspolczesnie... typu: Szkota mozesz ustrzelic z luku, za wyjatkiem
            niedziel; albo: kara smierci za zniszczenie znaczka pocztowego jej
            krolewskiej mosci... i na szczescie sa to przepisy martwe :D

            Prawo jest zmieniane rowniez pod wplywem zwyczajow, w tym wowczas,
            gdy nie jest przestrzegane. To o L-kach moim zdaniem powinni w ogole
            zlikwidowac albo zastapic czyms na wzor francuskiego, gdzie egzamin
            praktyczny trzeba zdac i potem jest sie taka L-ka przez rok chyba, z
            ograniczonymi prawami. A poki co, jak sie jest w sytuacji
            podbramkowej, to sie wybiera 'mniejsze zlo'...

            • olliesmum Re: Jeżdzenie z "L" -ką 28.09.09, 00:24
              Morela,
              Wlasnie o to mi chodzilo oczywiscie :).
              Powiedz jeszcze tylko, czy jest prawo szkockie o tym, kiedy mozna
              ustrzelic Anglika z luku? ;) Albo Polke z procy? ;)
              Oczywiscie zartuje, ale wiadomo ze prawo stanowia ludzie i ze oni
              moga to prawo zmieniac. NIe ma prawa i=uniwerslanego, ani
              doskonalego.
              Poza tym jedna sprawa to prawo, inna to zycie...
              Pozdrawiam,
              Gosia
            • apas13 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 28.09.09, 15:10
              Morelko, wybacz, ale głupoty straszne piszesz. Nie porównuj zwyczajowego prawa angielskiego, które jest martwe i wpisuje się w brytyjski system prawodawczy (UK nie ma konstytucji pisanej, jeno zwyczajową). Tam - ilekroć królowa jedzie do parlamentu, jeden parlamentarzysta jest przetrzymywany jako zakładnik w pałacu. I co, jak królowej się w Izbie zemrze, to gościa zetną?! NIE, to tylko taka tradycja!!!
              Tutejszy system zdawania na prawo jazdy teoretycznie nie jest taki zly, niestety z praktyka jest nieco gorzej. Osobiscie uwazam ze powinnien byc wymog wyjezdzenia ilus tam godzin z instruktorem. A tak to mamy kierowcow z pelna licencja, ktorzy uczyli sie jezdzic na farmach lub parkingach, ktorych uczyl wujek, ciocia lub kuzyn ktoremu(ej) umiejetnosci nie starcza itd. Odwalaja na drodze straszne @babole@, ale sá swiecie przekonani, ze jezdza swietnie!
              Prawo w Eire, odnosnie wymogow egzaminacyjnych zostalo zmienione calkiem niedawno (zaostrzone) i byla to odpowiedz na fatalny stan bezpieczenstwa na drogach, zatem nie mozesz twierdzic, ze sa to zapisy niedostosowane do wspolczesnosci. Moim zdaniem brak wymogu obligatoryjnej nauki pod okiem wykwalifikowanego instruktora jest skandalem i w najblizszym czasie taki wymog winien byc wprowadzony. Ciekawe, czy w Polsce lub Niemczech zdecydowala bys sie pojechac @in emergency@ bez prawa jazdy, bo przeciez potrafisz jezdzic... Zakladam, ze nie, bo nasza rodzima czy niemeicka policja raczej by tej argumentacji nie przyjela. A tu? Uwazasz, ze mozna? Zdaj fulla najszybciej, jak sie da i nie lam prawa. Na razie (z L) masz zdana jedynie teorie i nikt nie sprawdzil jeszcze Twoich praktycznych umiejetnosci. A bez tego nie mozna i kropka!
              • hanalui Re: Jeżdzenie z "L" -ką 28.09.09, 20:49
                apas13 napisała:
                > Moim zdaniem brak wymogu obligatoryjnej nauki pod okiem
                wykwalifikowanego instru
                > ktora jest skandalem i w najblizszym czasie taki wymog winien byc
                wprowadzony.


                Mam znajomego Irlandczyka ktory jest instruktorem jazdy. Ostatnio
                rozmawialismy na ten temat i sa prace nad wlasnie takim wymogiem tzn
                podejscie do egzaminu praktycznego bedzie mozliwe tylko po
                zaliczeniu okreslonej ilosci godzin z instruktorem.
                Przepisy coraz bardziej zaostrzaja nie tylko do uczacych sie
                jezdzic, ale zaostrzaja rowniez dla instruktorow nauki jazdy. Musza
                oni spelniac wymogi i byc wpisani na specjalne listy autoryzowane
                przez RSA.

              • morela7 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 29.09.09, 11:42
                Apas, sorry, nie doczytalas albo nie zrozumialas.

                1. odnosilam sie do wypowiedzi n/t slepego przestrzegania prawa i
                podalam przyklady przepisow martwych = nie przestrzeganych

                2. uwazam przepisy o L-kach, zarowno te stare, jak i te zaostrzone,
                za zle.

                3. prawo jazdy mam od dawna, pelne, i setki tysiecy kilometrow
                wyjezdzone na 3 kontynentach. Takze chyba nie do mnie Twoj post?

                4. tak sie sklada, ze w czasach zanim Polska zostala przyjeta do
                UE, polskie 'pelne' prawa jazdy nie byly uznawane w niektorych
                krajach. Zmienilo sie to jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki
                1 maja 2004. Czyli: umiem jezdzic, ale nie moge, bo prawo jest
                niedostosowane do rzeczywistosci. W takie sytuacji, przy wyzszej
                koniecznosci, zaryzykowalabym, to chyba naturalne. I w razie wpadki
                nie dyskutowalabym z policja, tylko poniosla konsekwencje i tyle.
                Rowniez w Irlandii z garda nie negocjowalabym. A prawa przestrzegam.

                Wybacz, ale strasznie nie lubie, gdy ktos kogos
                probuje 'uswiadamiac', choc sam nie doczytal.
                • apas13 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 29.09.09, 17:13
                  Doczytalam, ale uwazam, ze mylisz pojecia. Zacytowalas ewidentnie martwe przepisy z prawa zwyczajowego w GB i odnioslas je do rzeczywistosci w Eire. To nie ta liga! Przepisy w Irlandii odnosnie uzyskania licencji nie sa moze najlepsze na swiecie, ale sa to "zywe" przepisy, modernizowane i dostosowywane przez tutejszego prawodawce do zmieniajacej sie rzeczywistosci. NIe ma przepisow doskonalych, ale... dura lex sed lex!
                  Oczywiscie, w warunkach "wyzszaj koniecznosci" (nie wiem, umierajace dziecko, wypadek) kazdy, kto ma pojecie o prowadzeniu auta, pojedzie, niezaleznie od posiadanej (lub nie) licencji. Tak samo, jak w warunkach wyzszej koniecznosci zwykly czlowiek zabije innego (broniac zycia wlasnego lub najblizszych). Pytanie tylko, czym jest owa wyzsza koniecznosc? Jesli chodzi o przyklady, jakie przytoczylam, to mysle, ze nawet garda nie narobi Ci problemow a jeszcze poeskortuje do szpitala. NIestety, znam z autopsji osoby z "L", dla ktorych owa wyzsza koniecznosc, to fakt, ze w lodowce skonczyly sie jajka, a do sklepu jest "az" 10 minut spacerkiem...
                  Gratuluje doswiadczenia za kolkiem, ale post byl wlasnie do Ciebie. Bo wlasnie majac takie doswiadczenie powinnas wiedziec, jak niebezpiecznie bywa na drogach i ze najlepsi gina, bo inni popelniaja bledy (vide kilka tragicznych zgonow doskonalych kierowcow rajdowych. Jezdzili mistrzowsko, ale zostali zabici, bo ktos nie zamknal szlabanu, bo kogos wyrzucilo na zakrecie...). Tymczasem Ty, przy calym twoim doswiadczeniu, publicznie glosisz tezy, ze jesli ktos sie czuje na silach, to moze lamac prawo, bo Tobie prawo to wydaje sie glupie. Gratuluje.
                  Nie chce byc zlosliwa, ale podany gdzies powyzej przyklad "kolegi spoza UE, co to swietnym kierowca jest, a dwa razy go oblali" jest doskonala ilustracja mojej tezy. Jesli ktos jest swietnym kierowca, zdaje test. Jesli nie zdaje go dwukrotnie, to chyba nie jest tak doskonaly, prawda? Moj maz (setki tysiecy na kilku kontynentach jak i TY, wliczajac w to "dzikie" pod tym wzgledem Centralne Chiny, prawo jazdy od 20 lat, nigdy zadnego wypadku, prowadzil nie tylko osobowki) twierdzi, ze nawet gdyby w jakims kraju oblal pierwszy egzamin ze wzgledu na, nazwijmy to, egzotyke wymagan egzaminacyjnych, to zdalby za drugim razem najzwyczajniej dostosowujac styl jazdy do wymogow egzaminatora, rozpoznanych za pierwszym razem. Dla dobrego kierowcy to NIE JEST PROBLEM. I jeszcze jedno - to wlasnie moj maz, przy calym swoim doswiadczeniu, ciagle powtarza mi, ze tylko skonczeni idioci (wybacz, to stwierdzenie ogolne) wierza, ze sa niesmiertelni i nieomylni na drodze.
                  Pozdrawiam
                  • imszulc Re: Jeżdzenie z "L" -ką 29.09.09, 21:19
                    apas13 napisała:
                    I jeszcze jedno - to wlas
                    > nie moj maz, przy calym swoim doswiadczeniu, ciagle powtarza mi, ze tylko skonc
                    > zeni idioci (wybacz, to stwierdzenie ogolne) wierza, ze sa niesmiertelni i nieo
                    > mylni na drodze.

                    bardzo mądry człowiek z Twojego męża, pozdrów Go koniecznie,
                    cieszę się, że nie tylko żony prawników uważają, że prawa należy przestrzegać :-)
                    • olliesmum Re: Jeżdzenie z "L" -ką 30.09.09, 11:15
                      Na szczescie inni nie wrzeszcza na ten temat na forum tylko
                      spokojnie sie wypowiadaja ;). Spocznıj :))
                      • imszulc Re: Jeżdzenie z "L" -ką 30.09.09, 18:45
                        Pani jest wyraźnie do mnie uprzedzona. Na forum wrzeszczy się wielkimi literami
                        a ja ani razu takowych nie użyłam. Co najwyżej podkreśliłam wykrzyknikiem moje
                        oburzenie wynikające z tak jawnego łamania prawa. Inni równie dosadnie pisali co
                        o tym myślą...
                  • morela7 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 30.09.09, 15:14
                    Apas, nie chce mi sie drugi raz tlumaczyc, ale dobra: przyklady praw
                    podalam, by pokazac, ze prawo bywa glupie, martwe czy nie. Nigdzie
                    nie twierdzilam, ze jestem nieomylnym kierowca, ani nie zachecalam
                    do lamania prawa czy aby ktos wsiadal za kolko, gdy nie potrafi
                    dobrze jezdzic. Wrecz przeciwnie. I tak, sytuacja 'wyzsza
                    koniecznosci' wg mnie to np. wypadek.

                    Czyli: zgadzam sie z Toba (i Twoim mezem). Sugerowalabym przylozyc
                    wieksza wage do rozumienia czytanego tekstu, zanim komus 'dogadasz'.
                    • maja92 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 01.10.09, 11:07
                      Gdy ja z mezem przyjechalam do Irlandii w 1998 roku nasze poskie
                      prawo jazdy bylo niewazne i trzeba bylo jezdzic na L-kach ;-)

                      Wzielam sobie 5 lekcji z pardzo przemila pania instruktor, ktora
                      wytlumaczyla mi co i jak. W 2000 zdalam egazamin za pierwszym
                      podejsciem.
                      Moj pan Maz z polskim prawo jazdy, ktory twierdzil, ze jest
                      najlepszym kierowna swiata ;-) do irlandzkiego egzaminu podchodzil 2
                      razy i dwa razy oblal ;-) Oczywiscie lekcji zadnych nie wzial, bo
                      co? On nie potrafi jezdzic? On jezdzi lepiej od kazdego
                      Irlandczyka... ;-) ;-)
                      Za pierwszym razem oblal, bo czekajac na swiatlach nie wrzucil luzu
                      i nie zaciagnal hamulca recznego, jak ucza w Irlandii.
                      Za drugim razem oblal, bo kazano Mu zatrzymac sie na poboczu...gdzie
                      byla pojedyncza zolta linia....i glupi, nie odmowil...
                      W maju 2004, gdy Polska weszla do EU, Pan Maz wzial swoje polskie
                      prawko i wymienil je na irlandzkie...i tyle z Jego egzaminow.

                      ;-)

                      Pan Maz przez 5 lat jezdzil w Irlandii z L-ka...co za polski system
                      dal Mu pelne prawko po miesiacu w szkole jazdy?
                      ;-)
    • morela7 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 27.09.09, 23:35
      Grozi mandat, calkiem wysoki, chyba 1000e czy cos takiego. Tak mi
      mowil kolega, ktory ma podobny problem. Jest samotnym ojcem i nie
      jest obywatelem UE. Ma prawo jazdy i jezdzi bezwypadkowo od 20 lat,
      w roznych krajach. Od kiedy przeprowadzil sie tutaj, musi jezdzic na
      L-ce (bo prawo jazdy ma spoza UE). Juz dwa razy oblal tutejszy
      egzamin, choc jest niezlym kierowca, lepszym niz pewnie z polowa
      tutejszych (sadzac po ich zachowaniach na drodze).

      Moja rada jest taka: jedz, gdy naprawde musisz, a poza tym
      wykorzystuj kazda 'legalna' okazje, by sie uczyc - w
      towarzystwie 'pelnoprawnego' kierowcy. Na poblazliwosc gardy bardzo
      by nie liczyla, bo mozna trafic na sluzbiste. Ale jak nie masz
      wyboru, to nie masz.

      To jeszcze anegdotka, tak przy okazji. Wyjezdzam z bocznej drogi.
      Droga dojezdza do glownej w miejscu, gdzie glowna akurat ma spory
      luk. Taka litera Y, ja dojezdzam 'od dolu'. Skrecam w prawo, a na
      samym luku na srodku drogi stoi samochod. Wiec jak na dloni widze
      kierowce, ktory siedzi dokladnie na wprost mojego wyjazdu z bocznej
      drogi. Siedzi, a na kierownicy ma rozlozona wielka plachte ze...
      znakami drogowymi! Najwyrazniej sie doksztalcal w ostatniej chwili ;)

      • hanalui Re: Jeżdzenie z "L" -ką 28.09.09, 21:12
        morela7 napisała:

        > Grozi mandat, calkiem wysoki, chyba 1000e czy cos takiego.

        Minimum 1000e + 1 punkt karny, jesli wyladuje sie za to w sadzie to
        3 punkty karne, sa prace by L-kom obnizyc limit punktow do polowy -
        czyli przy 6 zarobienie 3 to bedzie calkiem sporo

        > Jest samotnym ojcem i nie
        > jest obywatelem UE. Ma prawo jazdy i jezdzi bezwypadkowo od 20
        lat,
        > w roznych krajach. Od kiedy przeprowadzil sie tutaj, musi jezdzic
        na
        > L-ce (bo prawo jazdy ma spoza UE). Juz dwa razy oblal tutejszy
        > egzamin, choc jest niezlym kierowca, lepszym niz pewnie z polowa
        > tutejszych (sadzac po ich zachowaniach na drodze).

        Widoczenie nie takim znowu dobrym skoro oblal az 2 razy. Wielkiej
        filozofii tam nie wymagaja. Moj znajomy rowniez spoza UE zdal za
        pierwszym podejsciem bez zadnego problemu. Zdawalnosc maja ok 50-55%
        wiec widocznie twoj znajomy w tej nieumiejacej jezdzic czesci ;)
        • esofik Re: Jeżdzenie z "L" -ką 28.09.09, 23:34
          a mój znajomy spoza UE, zawodowy kierowca w swoim kraju pytał się
          mnie co oznaczają zielone stzrałki na skrzyżowaniu
        • morela7 Re: Jeżdzenie z "L" -ką 29.09.09, 11:53
          Jak zapewne wiesz, oblac egzamin mozna za glupote, np. za to, ze na
          skrzyzowaniu zatrzymasz sie w takiej odleglosci do samochodu przed
          soba, ze nie widzisz jego tylnych kol (przyklad irlandzki). Albo za
          to, ze zjezdzajac z autostrady nie obejrzysz sie w bok przez tylna
          szybe, czy nic nie masz z boku po wewnetrznej (przyklad holenderski -
          tam przy skretach musisz obracac glowe jak automat, chocby nic nie
          mialo prawa jechac po wewnetrznej). Albo za to, ze pare osob w
          twojej grupie egzaminacyjnej zaplacilo lapowke, a ty nie (przyklad
          polski). Zawsze mozna sie do czegos przyczepic.

          Jak dla mnie ktos, kto przejechal setki tysiecy kilometrow
          bezwypadkowo jest dobrym kierowca i tyle. Jezdzilam z nim nie raz i
          czuje sie z nim bezpiecznie w samochodzie, a niewiele jest takich
          osob. Wg mnie zdany egzamin nie znaczy: dobry kierowca, a oblany
          egzamin niekoniecznie znaczy: zly kierowca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka