Dodaj do ulubionych

Brits and Germans

26.05.11, 20:43
The British feign an interest in someone. They pretend to want to meet again when they don't really. They simulate concern.

From a German perspective, this is uncomfortably close to deceit.

She would tell her husband to bring something from another part of the house - without the British lardings of "would you mind...?" or "could you do me a favour...?"

He would hear this as an abrupt - and rude - command.

This gap between German directness and British indirectness is the source of much miscommunication

Nie dotyczy to tylko Niemcow ale kontynentalnych w ogolnosci, wyspiarze sa inni...
Obserwuj wątek
    • Gość: not again Re: Brits and Germans IP: *.bb.sky.com 26.05.11, 23:18
      Help yourself love. Defloration will serve you well. Mental health will improve rapidly...
    • Gość: t. Bardzo prawdziwe! IP: *.15-3.cable.virginmedia.com 27.05.11, 00:09
      W moim pierwszym appraisalu bylo napisane, ze musze lepiej zrozumiec brytyjska kulture, poniewaz niektore z moich zachowan/konwersacji sa odbierane jako zbyt bezposrednie ('blunt'). A najlepsze w tym wszystkim bylo to, ze uslyszalem pierwszy raz o tym po paru miesiacach pracy, wczesniej nikt sie nie poskarzyl i dopiero appraisal dal pretekst :).
      • Gość: Fizolof Europa vs Ameryka IP: *.abhsia.telus.net 28.05.11, 02:06
        Podczas swojego pobytu za wielka woda, czyli w tak zwanej, szeroko pojetej Hameryczce, wysnulem teorie ze Europejczykom, niezaleznie z jakiego kraju sa, jest latwiej sie dogadac ze soba, niz jakiemukolwiek Europejczykowi z mieszkancem Ameryki Polnocnej.
        Mam wrazenie ze spoleczenstwo amerykanskie jest bardzo powierzchowne i dzialajace wedlug bardzo silnych norm spolecznych, ktore pewnie jakos tam wyewoluowaly z brytyjskich korzeni, natomiast europejczycy w kontaktach ze soba sa bardziej naturalni.
        • t.mobile Re: Europa vs Ameryka 28.05.11, 12:36
          Z tym, że zwróć uwagę na truizm, iż UK to nie Europa i zdecydowanie łatwiej jest im porozumieć się z mieszkańcem Ameryki (czy innej pozostałości Commonwealthu) niż z Euroejczykami...
          • Gość: Fizolof Re: Europa vs Ameryka IP: *.abhsia.telus.net 28.05.11, 19:11
            t.mobile napisał:

            > Z tym, że zwróć uwagę na truizm, iż UK to nie Europa i zdecydowanie łatwiej jes
            > t im porozumieć się z mieszkańcem Ameryki (czy innej pozostałości Commonwealthu
            > ) niż z Euroejczykami...

            Szczerze mowiac bardzo w to watpie.
          • 10iwonka10 Re: Europa vs Ameryka 31.05.11, 18:06
            Jest w tym troche prawdy. Mowia tym samym jezykiem wiec jest im latwiej ( w przypadku wszelkich niuansow jezykowych) i wbrew pozorom ich kultura az tak bardzo sie nie rozni. Ale powiedz to przecietnemu Anglikowi to az sie zapieni ze zlosci ze smiesz ich porownywac do 'kolonistow' :-)
            • Gość: Peter Novak Re: Europa vs Ameryka IP: *.e-wro.net.pl 31.05.11, 21:39
              ja hestem prawdziwym Anglikiem, mam oczywiście British Passport, ale czuje się ...Yankesem! Jestem takim luzakiem, a kobiety od razu namawiam na smakowitego...lodzika! Mam też duże auto, tak jak w Ameryce!
            • t.mobile Re: Europa vs Ameryka 31.05.11, 22:15
              Anglik ze złości się zapieni, jeśli nie weźmiesz go pod włos i zawczasu nie obrócisz kota ogonem (czyli powinno być: Wy im pokazaliście jak to ma być a teraz oni z tego korzystają). Kiedyś usłyszałem podobne stwierdzenie w odniesieniu do kuchni hinduskiej i co prawda nawet cokolwiek się zdziwiłem (jeszcze tu krótko byłem), ale teraz to po mnie choćby potop.

              A kwestie dt. porozumiewania są związane nie tylko ze wspólnym językiem - to jest tylko entrée. Kwestie wspólnego dziedzictwa kulturowego i religii - to jest temat rzeka. I im bardziej porówna się to z resztą Europy, tym większą widać przepaść.
              • Gość: lolek Re: Europa vs Ameryka IP: *.know.cable.virginmedia.com 31.05.11, 22:54
                Jak można porównać UK z resztą Europy? Z jaką resztą? Z homogenicznym tworem obejmującym Polskę, Niemcy, Turcję, Rumunię, Austrię, Serbię, Węgry, Portugalię, Finlandię etc?

                A Amerykanie i Anglicy to jakoś mnie się podobni do siebie w ogóle nie wydają. Wystarczy spojrzeć na poczucie humoru.
                • 10iwonka10 Re: Europa vs Ameryka 01.06.11, 14:10
                  To sam w sobie temat rzeka. Anglicy maja specyficzne poczucie humoru a ich 'understatements' i 'sarcasm' sa legendarne wiec nie ma ich do czego prownywac.


                • princesswhitewolf Re: Europa vs Ameryka 04.06.11, 18:05
                  Amerykanie sa bardziej tolerancyjni bo wiekszy nacisk na indywidualnosc jest u nich. Ale tez trzeba byc przegrzecznionym w wiekszosci z nich...
    • princesswhitewolf Re: Brits and Germans 04.06.11, 18:03
      >Nie dotyczy to tylko Niemcow ale kontynentalnych w ogolnosci, wyspiarze sa inni...

      Rozciagniecie tego na kontynentalnych to przesada. Francuzi ci z wyzszej klasy to tez wrazliwy narod i maja dosc spore oczekiwania wobec kultury drugiej osoby i trzeba z nimi jak z jajem.
      Juz nie wspomne o Japonczykach. Jezu! Japonczykom to trzeba wlazic w d...i oni tez ci wlaza. Meczace sa nawet do nich emaile zawodowe bo trzeba byc obslizglym w grzecznosci i bron boze nic nie walic prosto z mostu tylko upsrzyc wstepnymi i koncowym pleasantries o pogodzie i niby jak t o sie maja i jak mnie to obchodzi...
      • Gość: steph13 Re: Brits and Germans IP: *.haye.cable.virginmedia.com 04.06.11, 21:36
        Masz racje, znam bardzo nielicznych Japonczykow ale wiecznymi poklonami doprowadzaja mnie do szalu, w tym samym stopniu co Polacy uporczywym calowaniem reki. Przecietni Amerykanie sa dosc prosci ale ci z wyzszej polki spolecznej dbaja w mily sposob o niuanse w zachowaniu i traktowaniu innych. Uwielbiam rowniez ich patriotyzm i wywieszanie stars & stripes na kazda okazje. Middle class Anglicy sa powierzchownie przynajmniej grzeczni, friendly i wyrazaja mniej lub bardziej szczere zaiteresowanie rozmowca. Polacy nie potrafia latwo wdawac sie w niuanse takiego zachowania przez co, czesto niezasluzenie, wygladaja na malo obytych, nieco 'zielonych' w obcowaniu z tubylcami. Tak ie sa moje obserwacje.
        • Gość: Lolek Re: Brits and Germans IP: 82.132.248.* 04.06.11, 22:11
          Ja wprost usłyszałem od oswojonego Anglika, że większość z nich uważa Polaków za naprawdę grubo ciosanych. Oczywiście jest to bardzo niesprawiedliwa ocena, dokonana na podstawie tutejszych standardów, no ale trudno od każdego oczekiwać gotowości do zapoznawania się z naszą kulturą.
          • Gość: steph13 Re: Brits and Germans IP: *.haye.cable.virginmedia.com 04.06.11, 23:13
            Ale mozna chyba logicznie oczekiwac od tutejszych Polakow gotowosci do zapoznawania sie z tutejsza kultura, obyczajami i konwenansami zachowania? 'When in Rome ' comes to mind ...
            • Gość: Lolek Re: Brits and Germans IP: 82.132.248.* 05.06.11, 00:37
              Osobiście jestem zwolennikiem integracji, lecz nie asymilacji. Szanuje tutejsze zwyczaje, co wiecej w wielu sprawach podziwiam Anglików, ale pewnych zachowań już się nie nauczę, a paru innych nie chcę się pozbywać. Jak patrzę na wcześniejsze generacje polskich imigrantów takie podejście wcale nie wyklucza dobrej kohabitacji.
          • Gość: Bialy niedzwiedz Grubo ciosani Polacy i inni IP: *.aster.pl 05.06.11, 11:26
            Gość portalu: Lolek napisał(a):

            > Ja wprost usłyszałem od oswojonego Anglika, że większość z nich uważa Polaków z
            > a naprawdę grubo ciosanych. Oczywiście jest to bardzo niesprawiedliwa ocena, do
            > konana na podstawie tutejszych standardów, no ale trudno od każdego oczekiwać g
            > otowości do zapoznawania się z naszą kulturą.



            No wybacz ale to jest oczywiste ze Polacy sa bardzo grubo ciosani.
            Ogolnie Slowianie, moze oprocz Czechow maja problemy z kontaktach z innymi nacjami bo kieruja sie impulsami, a impulsy zaleza od ich humoru, charakteru itp. Normy ktore przestrzegaja, sa dosc podstawowe.

            Amerykanie i Kanadyjczycy w kontaktach z innymi to glownie normy ktore wpojono, sa na tyle skupieni na zewnetrznosci ze wydaje sie ze zycie wewnetrzne, jakies refleksje itp. sa u nich wogole w zaniku. Zawsze dzialaja w mode "How are you doing, please dont tell me" i kiedy spotykaja kogos z innego kraju autentycznie sie dziwia ze ktos bierze pytanie "How are you doing" na powaznie (Anglicy pewnie traktuja to zdajnie podobnie). Sa zawsze sztucznie mili i usmiechnieci, jesli nadepniesz na ich odcisk albo zrobisz cos nie po ich mysli potrafia stac sie bardzo vicious.
            Twarz to maska, to co sie dzieje wewnatrz to zupelnie inna bajka: beda cie od poczatku traktowac jak najlepszego przyjaciela, choc ktos bardziej wyczulony bedzie od razu wyczuje fake, ze to gra i taki koles/kolezanka jest w kazdej chwili gotow cie kopnac w d..e.

            Europejczycy, w tym Anglicy, mimo swoich roznic sa tacy jacy sa, naturalni, jak cie nie lubia nie beda owijac w bawelna i dadza ci to odczuc. Anglicy napewno sa troche inni, jak to wyspiarze, ale zdecydowanie blizej im do Europy niz do Ameryki.
            Ogolnie zauwazylem pewna zasade, Europejczycy czesto na poczatku traktuja cie z dystansem, czesto moga byc olewczy i niegrzeczni, w momencie kiedy cie poznaja mozesz zostac z nimi przyjaciolmi na smierc i zycie. W kontaktach z nimi jest jakas glebia ktore brakuje z Amerykanami i Kanadyjczykami.

            W pracy kontaktuje sie z wieloma osobami z roznych krajow, Europa, Ameryka Polnocna, Poludniowa, Azjaci. Musze przyznac ze Europejczycy i Latynosi sa bardzo w kontaktach miedzyludzkich naturalni, Amerykanie staraja sie siebie prezentowac jako luzakow i naturalnych, najczesciej jednak graja jakas role. Azjaci? No coz, to juz zupelnie inne kultury.

        • qvintesencja Re: Brits and Germans 05.06.11, 09:04
          Gość portalu: steph13 napisał(a):

          > Masz racje, znam bardzo nielicznych Japonczykow ale wiecznymi poklonami doprow
          > adzaja mnie do szalu, w tym samym stopniu co Polacy uporczywym calowaniem reki.

          Calowanie reki jest w zaniku???

          > Przecietni Amerykanie sa dosc prosci ale ci z wyzszej polki spolecznej dbaja w
          > mily sposob o niuanse w zachowaniu i traktowaniu innych. Uwielbiam rowniez ich
          > patriotyzm i wywieszanie stars & stripes na kazda okazje.

          To jest raczej bezrefleksyjne uwielbienie bo w istocie chodzi o swoiste pranie mozgow. Poniekad zrozumiale bo chodzilo o szybkie tworzenie narodu z imigracyjnej masy. Ale na szczescie przynajmniej
          tego nie potrzeba w Europie.

          >Middle class Anglicy
          > sa powierzchownie przynajmniej grzeczni, friendly i wyrazaja mniej lub bardzie
          > j szczere zaiteresowanie rozmowca. Polacy nie potrafia latwo wdawac sie w niuan
          > se takiego zachowania przez co, czesto niezasluzenie, wygladaja na malo obytych
          > , nieco 'zielonych' w obcowaniu z tubylcami. Tak ie sa moje obserwacje.

          To sa juz wspomniane w artykule roznice kulturowe miedzy kontynentalnymi a anglosasami. Dla kontynentalnych, zanim sie zorientuja ze chodzi o totalna powierzchownosc bez znaczenia, anglosasi sprawiaja wrazenie ciut nachalnych. A w ogole to chodzi
          o maseczki, anglosasi nakladaja przyjazne maseczki a kontynentalni nie maskuja obojetnosci czy neutralnosci bo i po co.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka