Gość: Joanna
IP: *.opole.hypnet.pl
25.08.12, 18:52
niespełna rok temu byłam w UK - przez pół roku opiekowałam się dziećmi i chodziłam do szkoły językowej
zaraz po powrocie wróciłam do pracy. właśnie mija ósmy miesiąc użerania się z klientami, szefem, współpracownikami, pracy w nadgodzinach, dodatkowej pracy na zlecenia żeby związać koniec z końcem i zapominania melodii najpiękniejszego języka świata - języka Szekspira.
z każdym dniem coraz bardziej tęsknię.
tęsknię za srebrnymi wiewiórkami z Yorkshire, za goframi nad Tamizą, za hindusami w strojach regionalnych, za agitatorami na Trafalgar Square, za piętrowymi autobusami, za za pastorem który wita uściskiem dłoni wchodzących do kościoła, za kasjerką z Tesco, która ma czas na pogawędkę, za codzienną uprzejmością, za rozbrajająco okropnym sosem groszkowym do fish and chips...
chcę wrócić i zostać na zawsze, ale nie mam odwagi.