b00g13
02.01.06, 16:20
Siedzę tak sobie przed komputerem. Obok napoczęta książka, kawa, pudełka po
fajkach.. ot zwykły pokój. Siedzę sobie i dumam; czy jestem inteligentem.
Takim inteligentem w społecznym znaczeniu. Niby nie skończyłem żadnych
studiów, tylko napoczynam je z uwielbieniem raz po raz, ale edukacja jest
chyba tylko dodatkiem a nie meritum sprawy.
Siedzę sobie więc i dumam, a mam do tego konkretny powód. Otóż, jeżeli jestem
tym inteligentem, to powinienem jak taki sie zachowywać; do kin chodzić,
odwiedzać filharmonię i teatr, kupować nowosci książkowe i płyty z dobrą, lub
choć ciekawą muzyką. Wysławiać sie i myśleć z pewną klasą też by się przydało.
Powiniem mieć pracę wymagającą ode mne choć chwili refleksji... a jeżeli nawet
nie, to dajacą mi czas i możliwości na taką refleksję po godzinach.
Tymczasem nie mam dostępu do żadnych z tych rzeczy. Nie mam na własne
utrzymanie, a co dopiero na "dobra kultury". Mieszkam z matką... kurde nawet
żeby się z dziewczyną kochać musimy sprawdzać, które mieszkanie będzie wolne i
w jakich godzinach. Pracuję czasem; fizycznie - w magazynach, przy tirach,
przy ulotkach, tyle mam z tego, że stać mnie na tytoń. Jednak poczuwam się do
pewnego intelektualnego statusu.
Ten wstęp to tylko usprawiedliwienie do zadania pytania. Czy mam po co
zostawać w tym kraju? Wyjadę do Anglii i nadal będę pracował fizycznie.
Różnicą będzie to, że na te wszystkie rzeczy, które potrzeba inteligentowi do
życia, będzie mnie stać. Będę mógł mieć wlasny dom, zbudować rodzinę... Dla
Anglików będę pewno tylko ciężko pracującym polaczkiem, niewartym podejrzenia
o krztę intelektu - ale czy jestem czymkolwiek innym dla większości
pracodawców tutaj?
Zdezorientowany jestem, ale nie oczekuje od was, broń Boże, sugestii na temat
co mam robić, bo decyzję o wyjeździe już podjąłem. Jeżeli jednak ktoś kto
podejmuje właśnie taką decyzję, albo już ją podjął chce sie podzielić własnymi
refleksjami na ten temat to z chęcią poznam inne punkty widzenia i rozterki
nasze emigracyjne.