Dodaj do ulubionych

Emigracyjna refleksja

02.01.06, 16:20
Siedzę tak sobie przed komputerem. Obok napoczęta książka, kawa, pudełka po
fajkach.. ot zwykły pokój. Siedzę sobie i dumam; czy jestem inteligentem.
Takim inteligentem w społecznym znaczeniu. Niby nie skończyłem żadnych
studiów, tylko napoczynam je z uwielbieniem raz po raz, ale edukacja jest
chyba tylko dodatkiem a nie meritum sprawy.
Siedzę sobie więc i dumam, a mam do tego konkretny powód. Otóż, jeżeli jestem
tym inteligentem, to powinienem jak taki sie zachowywać; do kin chodzić,
odwiedzać filharmonię i teatr, kupować nowosci książkowe i płyty z dobrą, lub
choć ciekawą muzyką. Wysławiać sie i myśleć z pewną klasą też by się przydało.
Powiniem mieć pracę wymagającą ode mne choć chwili refleksji... a jeżeli nawet
nie, to dajacą mi czas i możliwości na taką refleksję po godzinach.
Tymczasem nie mam dostępu do żadnych z tych rzeczy. Nie mam na własne
utrzymanie, a co dopiero na "dobra kultury". Mieszkam z matką... kurde nawet
żeby się z dziewczyną kochać musimy sprawdzać, które mieszkanie będzie wolne i
w jakich godzinach. Pracuję czasem; fizycznie - w magazynach, przy tirach,
przy ulotkach, tyle mam z tego, że stać mnie na tytoń. Jednak poczuwam się do
pewnego intelektualnego statusu.

Ten wstęp to tylko usprawiedliwienie do zadania pytania. Czy mam po co
zostawać w tym kraju? Wyjadę do Anglii i nadal będę pracował fizycznie.
Różnicą będzie to, że na te wszystkie rzeczy, które potrzeba inteligentowi do
życia, będzie mnie stać. Będę mógł mieć wlasny dom, zbudować rodzinę... Dla
Anglików będę pewno tylko ciężko pracującym polaczkiem, niewartym podejrzenia
o krztę intelektu - ale czy jestem czymkolwiek innym dla większości
pracodawców tutaj?


Zdezorientowany jestem, ale nie oczekuje od was, broń Boże, sugestii na temat
co mam robić, bo decyzję o wyjeździe już podjąłem. Jeżeli jednak ktoś kto
podejmuje właśnie taką decyzję, albo już ją podjął chce sie podzielić własnymi
refleksjami na ten temat to z chęcią poznam inne punkty widzenia i rozterki
nasze emigracyjne.
Obserwuj wątek
    • Gość: bb Re: Emigracyjna refleksja IP: *.tvgawex.pl 02.01.06, 21:19
      JEDZ- MASZ CAŁKOWITĄ RACJĘ
    • Gość: karol Re: Emigracyjna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 12:28
      za przeproszeniem, pieprzysz glupoty.
      stanowisz modelowy obraz Polaka, uwazajacego sie za "boskiego intelektualiste".

      Zapewne po wyjezdzie do UK dolaczysz do rzeszy tysiecy młodych spelnionych badz
      jeszcze nie magistrów i bedziesz topil ambicje polaczona z frustracja w
      alkoholu. Podejrzewam, ze bedziesz zlorzeczyl na czym swiat stoi, w momencie
      gdy okaze sie, iz najblizszy przelozony zarabiajacy 2x wiecej od Ciebie, o
      zgrozo nie ma pojecia kto to jest Kierkegaard, badz ba! nie wie gdzie lezy
      Polska, i z tego tytulu nie ma w ogole........kaca intelektualnego.

      Poniekad praca fizyczna, juz Cie nauczyla pokory. Za granica, bedziesz
      prawdopodobnie wykonywal rownie bezrefleksyjna robote. Z jedna roznica, iz
      bedzie Cie stac na seans filmowy plus 'soft drink' za godzine pracy przy
      minimalnej stawce, prywatny pokoj do bzykanka w wynajmowanym mieszkaniu, stos
      gazet i ksiazek, i nawet wow, wypad do restauracji czy na koncert.

      W porownaniu z polskimi warunkami, wrecz idealnie bedziesz mogl zaspokoic
      zarowno potrzeby nizsze jak i wyzsze wg. schematu Maslowa.

      Nie zmienia to faktu, ze czy to w kraju czy na emigracji nie masz zupelnego
      pomyslu na zycie, a wyjazd tego nie zmieni.

      Zacznij wiec, swoje (przed)Emigracyjne refleksje od tego kim jestem i po co tu
      jestem.......

      z ponoworocznym pozdrowieniem:

      karol
      • kerryman Re: Emigracyjna refleksja 03.01.06, 12:50
        Gość portalu: karol napisał(a):

        > Zacznij wiec, swoje (przed)Emigracyjne refleksje od tego kim jestem i po co tu
        > jestem.......

        Zgodze sie z toba karolu co do modelu Polaka, :) faktycznie wiekszosc tak sobie
        tylko duma.

        Jednak czlowiek dobrze glowkuje - ma juz dosc obciazania mamy i poczucia
        ogolnego bezsensu. Nie ma nic do stracenia. Powinien raczej zastanawiac sie -
        "dlaczego mialbym nie wyjechac?" "jak dlugo chce zyc na garnuszku u mamusi". itd
        itd.
        sam bylem w takiej sytuacji i wiem. Najlepiej jest jak najszybciej sie
        wyprowadzic, pracowac gdzie sie da, jesli w polsce nic nie trzyma - wyjechac za
        granice.
        a co tam czeka? nowe doswiadczenie, nauka jezyka, lepsze pieniadze i
        zdecydowanie mniej takich refleksji :).
        • Gość: karol Re: Emigracyjna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 13:04
          W istocie rowniez jestem zdania, ze podroze ksztalca. Jednakze uwazam, ze
          wyjazd i zamieszkanie za granica powinien byc spowodowany przez w miare
          konkretny cel. Ok, masz racje zawsze, to bedzie nowe doswiadczenie,
          funkcjonowanie w innym jezyku, poznawanie ludzi. Jednak to zachlysniecie sie
          innym miejscem, lepszymi pieniedzmi, moze trwac z gora pare m-cy. A
          pozniej____________pustka.

          Dlatego autor tego posta:

          A) dolaczy do wspomnianej juz rzeszy polskich niezrealizowanych i
          sfrustrowanych 'intelektualistow'

          B) albo zacznie szukac jakiegos pomyslu na zycie, aby w koncu zaczeli placic mu
          za to jego myslenie
          • soup.nazi Re: Emigracyjna refleksja 03.01.06, 18:31
            Gość portalu: karol napisał(a):

            > W istocie rowniez jestem zdania, ze podroze ksztalca. Jednakze uwazam, ze
            > wyjazd i zamieszkanie za granica powinien byc spowodowany przez w miare
            > konkretny cel.

            A co ze spedzeniem zycia na godziwym, ludzkim poziomie w przeciwienstwie do
            poziomu gwarantowanego przez panstwa srodkowoafrykanskie i niektore
            srodkowoeuropejskie? Malo konkretne?

            > Ok, masz racje zawsze, to bedzie nowe doswiadczenie,
            > funkcjonowanie w innym jezyku, poznawanie ludzi. Jednak to zachlysniecie sie
            > innym miejscem, lepszymi pieniedzmi, moze trwac z gora pare m-cy. A
            > pozniej____________pustka.

            Widze, ze piszesz z Polski i tak sie zastanawiam skad to wziales? Teoretyzujesz
            na bazie Konopnickiej, czy jestes swiezo po powrocie z niezbyt udanego wypadu na
            wyspy?
            • Gość: karol. Re: Emigracyjna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 20:02
              Spedzenie zycia na ludzkim poziomie, ok moze byc celem samym w sobie. Jednak nie
              samym chlebem zyje czlowiek, a dla przecietnego polaka na lub po studiach, praca
              m.in. w customer service z czasem robi sie malo zabawna. A co z tego wynika
              patrz: posty wyzej.

              Gwoli ciekawosci na Wyspach pojawiam sie corocznie, gdzie trafiam w zupelnie
              nowe miejsca Anglii czy Szkocji, na tyle dlugo na ile moga mi pozwolic wakacje
              studenckie. W sumie zebralo sie ok. 14 m-cy. Jestem w stanie zuwazyc roznice co
              było przed wejsciem PL do UE, a co sie dzialo po akcesji, o czym Ty Zupo nie
              masz bladego pojecia, bo grzejesz swoj tylek w Kanadzie.






              • Gość: Soup Nazi Re: Emigracyjna refleksja IP: *.sympatico.ca 04.01.06, 18:16
                Gość portalu: karol. napisał(a):

                > Spedzenie zycia na ludzkim poziomie, ok moze byc celem samym w sobie. Jednak ni
                > e
                > samym chlebem zyje czlowiek,

                Przewaznie chlebem. Dopiero jak juz go ma pod dostatkiem moze pomyslec o extras.
                A poza tym - kto ci powiedzial, ze ludzki poziom zycia sklada sie wylacznie z
                chleba? Teatr, filharmonia, kino, ksiazki, etc. - to tez jest element poziomu
                zycia i na to tez trzeba miec kase, i to wcale nie taka symboliczna.

                > a dla przecietnego polaka na lub po studiach, prac
                > a
                > m.in. w customer service z czasem robi sie malo zabawna. A co z tego wynika
                > patrz: posty wyzej.

                Tym gorzej dla Polaka-maslaka. Jak mu sie nudzi w customer service w UK, to
                niech sie kopnie z powrotem do Elbonii, tam jest wesolo. Zupelnie jak skleroza -
                nic nie boli a codziennie cos nowego. Jak nie Leper (sic!), to ojciec Rydzyk,
                albo jakis nowy Filip z konopii wyskakuje. Kto wczesniej rano wstanie, ten rzadzi.

                Moze tez ruszyc do lopaty albo back to school. W UK jest podobnie jak w
                Kanadzie, mozna studiowac/uczyc sie nowego zawodu nie tylko do 25 roku zycia.
                Well, a jak sie komus nie podoba, bo on ma dyplom z Polski, to.... jak nie
                uwazales co robisz, to rob co uwazasz, hehehe.

                Po przyjezdzie do Kanady pracowalem w fabryce, za dobra kase zreszta,bo nie
                moglem sie przebic do swojego zawodu. Poniewaz pocenie sie na tasmie i
                zostawianie mozgu w szatni na 8-10 godzin nie bawilo mnie zbytnio, wiec
                poszedlem na studia. Kosztowalo to troche czasu i pieniedzy, z 2 letnim
                dzieciakiem na karku. Pozniej zrobilismy switch z moja lepsza, i ona odzyskala
                swoj zawod. Te kilka lat nie poszlo calkowicie na marne, bo bylo przezyciem
                samym w sobie. Zreszta alternatywa byl powrot na tasme.

                Zatem niech przecietny polski yntelygent za granica nie odwala bohatera
                tragicznego a nie zrozumianego, tylko sie bierze do roboty czy nauki. Ile sobie
                wyora tyle bedzie mial i niech nie zawraca glowy. Tyle jesli chce wyemigrowac.
                Jesli chce byc tylko gastem to niech odwala menial jobs, ciula dutki i nie
                miauczy - zgodziles sie za psa to szczekaj i wsadz sobie dyplom pod ogon,
                poniewaz nikogo nie obchodzi czy pies ma dyplom czy tez nie. Jesli natomiast
                chce byc profesorem wizytujacym czy tez gastem w bialym kolnierzyku to niech
                probuje, niektorym sie udaje, z tym, ze raczej nie wiekszosci, a wrecz odwrotnie.
                >
                > Gwoli ciekawosci na Wyspach pojawiam sie corocznie, gdzie trafiam w zupelnie
                > nowe miejsca Anglii czy Szkocji, na tyle dlugo na ile moga mi pozwolic wakacje
                > studenckie. W sumie zebralo sie ok. 14 m-cy. Jestem w stanie zuwazyc roznice co
                > było przed wejsciem PL do UE, a co sie dzialo po akcesji,

                Latwo sie domyslic, dziesiatki przed, dziesiatki tysiecy po, perspektywy coraz
                gorsze dla nowych, ostatnich gryza psy.

                o czym Ty Zupo nie
                > masz bladego pojecia, bo grzejesz swoj tylek w Kanadzie.

                Raczej mroze (chociaz ostatnio na plusie i snieg poszedl sie trzepac).
                Zdziwilbys sie jak wiele widac z Kanady. To nie czasy latarnikow. Poza tym od 7
                lat mam swojego czlowieka w Hawanie, ehm, w Londynie.
      • b00g13 Re: Emigracyjna refleksja 03.01.06, 13:04
        > za przeproszeniem, pieprzysz glupoty.
        > stanowisz modelowy obraz Polaka, uwazajacego sie za "boskiego intelektualiste".
        >
        > Zapewne po wyjezdzie do UK dolaczysz do rzeszy tysiecy młodych spelnionych badz
        >
        > jeszcze nie magistrów i bedziesz topil ambicje polaczona z frustracja w
        > alkoholu. Podejrzewam, ze bedziesz zlorzeczyl na czym swiat stoi, w momencie
        > gdy okaze sie, iz najblizszy przelozony zarabiajacy 2x wiecej od Ciebie, o
        > zgrozo nie ma pojecia kto to jest Kierkegaard, badz ba! nie wie gdzie lezy
        > Polska, i z tego tytulu nie ma w ogole........kaca intelektualnego.

        Stary, ty mnie chyba uważasz za Hemingwaya. Poniekąd masz rację, gdy uważam, że
        jestem od kogoś lepszy, wkurza mnie, że ten ktoś ma ode mnie lepiej. Jednak nie
        jest to moim motorem napędowym, nie wiem skąd wziął ci się taki pomysł.
        Praca fizyczna każdego uczy pokory: "szyja mięknie, dusza twardnieje". To dość
        przykre, że oceniłeś mnie na drinka, bzykanko i prywatny pokój, nie mam jednak
        najmniejszego powodu by się twoją propozycja sugerować. Mam takie dziwne
        wrażenie, ze uważasz, że gdy ktoś świadom jest swoich możliwości
        intelektualnych, gdy ktoś wie co potrafi i na dodatek nie boi sie tego
        powiedzieć to ta osoba jest frustratem - studenciną z włosami w kitkę, która
        zaraz po przyjeździe do UK zacznie pić wódę i zadowoli sie bzykankiem w
        wynajętym pokoju.
        Refleksja moja, była li tylko refleksją tak jaką chciałem się podzielić i taką
        jaka miałem nadzieję, ze sprawi, że inni sie ze mną podzielę własnymi. Dobrze,
        ze zmusiła do myślenia i do odpowiedzi, źle, że została potraktowana jako
        biadolenie i załamywanie rąk nad sobą. Plan na przyszłość mam, nie opisywałem
        go, bo to moja sprawa i w temacie się bezpośrednio nie mieścił.

        > Zacznij wiec, swoje (przed)Emigracyjne refleksje od tego kim jestem i po co tu
        > jestem.......
        >

        Nie filozofujmy publicznie w takich tematach. Trzeba mieć większą głowę niż my
        obydwaj razem wzięci by móc odpowiadać na takie pytania, nie robiac z siebie
        idioty. Żeby jednak nie było, że temat zmieniam - metafizyka nigdy nie leżała w
        zakresie moich zainteresowań.

        Wesołego noewgo roku
        b00g13
        • Gość: karol Re: Emigracyjna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 13:51
          nie oceniam, a zostaly wymienione jedne z istotnych aspektów naszego
          funkcjonowania:tj. dla duszy i dla ciala.

          Frustracja zas naszego pieknego kwiatu polskiej inteligencji nie wynika z tego, iz
          > gdy ktoś świadom jest swoich możliwości
          > intelektualnych, gdy ktoś wie co potrafi i na dodatek nie boi sie tego
          > powiedzieć

          Tylko z tego, ze nie oszukujac sie, przewaznie nie jest w stanie sie
          wypowiedziec (bo pracuje z Polakami, mieszka z Polakami, spedza czas wolny z
          Polakami), takze frustruja sie, bo ich fantastyczna edukacja idzie na marne przy
          pracy na pomywaku czy na budowie.

          I wtedy nadchodzi czas prawdy. Albo pozostaja przy pracach niewykfalifikowanych
          i zapijaja smutki lub tez wracaja i szukaja bardziej wymagajacego intelektualnie
          zajecia w kraju i to sa znaaaaaaaaaczne grupy rodakow.

          Nieliczni, ida do College'ow, szlifuja jezyk, staja na glowie aby dostac sie do
          miejscowej firmy, gdyz zdaja sobie sprawe, ze dyplom polski bez poparcia
          miedzynarodowym badz miejscowym doswiadczeniem w pracy jest g* warty. Lub tez
          odstawiaja wspolczesna stachanowszczyzne, pracuja po 80 h na tydzien, ciulaja
          kazdego pensa, aby zrealizowac swoj pomysl na 'small buissnes' np. w PL.


          Czekam na refleksje po wyjezdzie. Emigracja powinna zweryfikowac wszystkie te
          opinie. Zycie moze byc bardziej zaskakujace nizby sie wydawalo......

          • Gość: palejo Re: Emigracyjna refleksja IP: *.server.ntli.net 03.01.06, 17:00
            No wlasnie. Zycie z tym co niesie moze byc bardziej zaskakujace niz wykwintyn
            scenariusz pozytywny, czy negatywny. Nasza kreacja to wylapywanie tych
            momentow, ktore moga byc trampolina.
            pozdro
            • Gość: VOLLMOND Re: Emigracyjna refleksja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 18:57
              do autora...
              tez mam pewne obawy co do wyjazdu..
              czy sobie tam poradze...
              co z językiem...
              czy dam rade w codziennych sytuacjach...
              czy to wy3mam emocjonalnie...
              choć z drugiej strony stoi mozliwość zycia w "normalnym" kraju...
              jesli pojechałbym do uk juz bym do polski nie wrcił.. czemu? podatki.. zjadłyby
              mnie tutaj... ;/
              • sonique5 Re: Emigracyjna refleksja 03.01.06, 20:55
                do autora:)
                uwazam ze powinienes jechac nie masz nic do stracenia:)
                do karola:( wydaje mi sie ze jestes mlodym studencikiem na garnuszku rodzicow
                ktoremu udalo sie za kase rodzicow pojechac pare razy na wakacje do UK oceniasz
                ludzi z gory a sam jeszcze w zyciu nic nie osiagnolos...:)przykre...:(
                • Gość: karol Re: Emigracyjna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 21:42
                  jestem skromna osoba, o osiagnieciach nie bede wspominac, chyba, ze stworzysz
                  forum dla chwalipietow:P

                  niestety trafilas kula w plot, od 5 lat utrzymuje sie samodzielnie, i
                  podreperowuje budzet starszym, wiec niteczki wychodza z Twych dywgacji

                  a opisuje i oceniam to co widze, wcale nie z gory i guzik Ci do tego.
                  • prs69 Re: Emigracyjna refleksja 04.01.06, 01:08
                    kolego b00g13...prosze bardzo z ust kolega mi wyjal... choć u mnie juz 37
                    wiosna nadeszla...przybywaj, dasz sobie rade a poniewaz w glowie masz
                    odpowiedni potencjal jestem na 100-ke pewny ,ze Ci sie uda.. warunki i
                    mozliwosci sa dosc potezne a ze niebiezpieczenstw po drodze duzo czycha..coz
                    takie zycie.zawsze cos za cos
                    i ta chlopska pseudogilozoficzna mysla goraco pozdrawiam
    • Gość: xyz Re: Emigracyjna refleksja IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 04.01.06, 14:47
      Odnosze wrazenie, ze niektorych przedstawicieli polskiej mlodej inteligencji
      stac jedynie na jalowe refleksje i intelektualne bicie piany! Wziac sie za
      siebie i zaczac dzialac, a nie pieprzyc po proznicy! Polska w obecnym ksztalcie
      nic Wam (nam) nie dala a jeszcze tylko zabrala (zdrowie, pieniadze, wartosci,
      itp.)? No, to heja - zmienic miejsce zamieszkania! Po to stworzono Unie
      Europejska... To nie sa czasy "Placowki", "Latarnika" i romantycznej tesknoty
      za ojczyzna! Teraz przelot z Polski do W. Brytanii kosztuje tyle co flaszka
      wodki! Zenujace rozterki na miare mickiewiczowskich "Dziadow"...
      • Gość: funt Re: Emigracyjna refleksja IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 04.01.06, 18:27
        najpierw pstrąg
        a za pstrągiem karp
        potem ja
        po mnie morski koń
        morski pies
        a na końcu kot
        nie ma cię -
        moja śmierć na pięć
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka