Dodaj do ulubionych

Banbury - rozczarowanie...

19.05.06, 22:28
Jestesmy na miejscu - pierwszy dzien dobiega konca.
Jestesmy rozczarowani, wsciekli, zawiedzeni...

Wszystko bylo ok do momentu odbioru nas z lotniska. Przyjechal brytyjczyk
nieduzym autem /osobowka kombi/ wiec ledwie zmiescily nam sie bagaze.
Jedziemy sobie ok. 2 h i okazuje sie, ze mamy hostel ale nie w Banbury tylko
w Oxfordzie!!!
Tesco wywiazalo sie z umowy - pociagiem jedziemy ok. 30 min., ale kto moglby
sie spodziewac ze wyladujemy w innym miescie, niz zapewnili nam prace???

Teraz mamy bardzo ograniczone mozliwosci szukania mieszkania, do tego
dochodza dosc duze koszty dojazdow do pracy... :( a znalezc mieszkanie to tez
nie jest taka prosta sprawa, bo wiekszosc mieszkan mozna wynajac przez
agnecje, ktore pobieraja ogromne oplaty i zadaja zabezpieczen /listu
polecajacego od pracodawcy i referencji od poprzedniego landlorda, lub
poswiadczenia od rodziny lub znajomych, ktorzy sa w UK, ze zaplaca za nas
czynsz, jesli my nie zaplacimy - a kto wystawi takie poswiadczenie??/

Zastanowcie sie dobrze, zanim zdecydujecie, jaka forme zakwaterowania
wybieracie i ewentualnie przygotujcie na rozne niespodzianki na miejscu.
Obserwuj wątek
    • landsend Re: Banbury - rozczarowanie... 19.05.06, 22:38
      No to ladnie :(
      Ile bedziecie placic za dojazdy?
      No i jak sama praca? Wiecie juz cos? Kiedy zaczynacie?
      Pisz wszystko co ci przyjdzie do glowy.
      • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... 19.05.06, 22:56
        Za dojazdy 45 GBP tygodniowo /to ponad polowa czynszu za 1 tydzien/. O samej
        pracy niewiele moge powiedziec, bo jeszcze nie pracowalismy. Bylismy w naszym
        tesco, ale tylko przez chwile - zaczynamy w poniedzialek na noc, a jutro mamy
        tylko zapoznanie.
        Nie wiem co mam napisac.. ze gdybym mogla, to wsiadlabym do pierwszego samolotu
        i wrocila do Polski?

        Strasznie tesknie... :(
        • gochagajewska Re: Banbury - rozczarowanie... 19.05.06, 22:58
          Dasz rade :) Tylko szkoda ze nie Banbery - tam jest moja przyjaciółka team
          liderem w tesco :D i podobno jest zajebiście - też tam chce
          • aniuniamw Re: Banbury - rozczarowanie... 20.05.06, 09:47
            tak sie sklada ze ja tez pracuje w banbury w tesco i nie ma tam zadnej
            dziewczyny z polski ktora bylaby team leaderem:)) wiec chyba ci kolezanka
            zreszta domyslam sie ktora troche przykoloryzowala,pozdrawiam ania
          • e-vil Re: Banbury - rozczarowanie... 22.05.06, 10:51
            Gosia, chyba wiesz, ze ja nie koloryzuje ;)
            • Gość: Pracownik Tesco Re: Banbury - rozczarowanie... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.06.06, 11:08
              WIesz....jest nas w tesco ponad 20 osob. Doslownie z tego moze 5 osobom sie
              podoba. Reszta tylko sie wscieka, marudzi i narzeka. A wiesz dlaczego...bo im
              sie nie chce pracowac. Ci co pracuja...dobrze pracuja.... dostaja nadgodziny,
              dobra wyplate.....a reszta??? Nie dostaje nic!!! Taka jest prawda. Jesli
              przyjechalas tu z nastawieniem na prace a nie wczasy to zarobisz i sobie
              poradzisz. Sama wynajmowalam mieszkanie ze znajomymy przez agencje i wcale to
              nie sa duze koszty a zadnych referencji nie musielismy miec. Wszystko poszlo
              jak po masle. Wiecej wiary kobieto!!!
        • landsend Re: Banbury - rozczarowanie... 19.05.06, 22:59
          Smutne jest to co piszesz:(
          Trzymaj sie, moze to tylko na poczatku wszystko sie tak niefortunnie zlozylo i
          gorzej byc nie moze... tylko lepiej. Powodzenia.
        • dankann Re: Banbury - rozczarowanie... 19.05.06, 23:00
          Na wstepie wspolczuje bo to rzeczywiscie czarno wyglada. Mam pytanie: czy
          nigdzie na etapie decyzji o wyjezdzie nie mozna uzyskac adresu zamieszkania w
          ramach mieszkania od tesco. Pytam bo mam decydowac o wyjezdzie do Sudbury.
          Gorace pozdrowienia!
        • silver.london Re: Banbury - rozczarowanie... 20.05.06, 06:58
          Spokojnie - to tylko sto funtów, nie ma nad czym płakać. Za dwa tygodnie
          zamieszkacie gdzieś blisko pracy. Ja mam na ten przykład do pracy tylko 20
          minut autobusem, a powrót robię z przesiadką, żeby mniej męczyć nogi...
          Tygodniówka za 13,50 GBP. U was pewnie podobnie.
          Poza tym nie musisz siedzieć w hostelu tych dwóch tygodni. Może kolega szuka
          wspólmieszkańców? Możecie się wyprowadzić w ciągu pierwszego tygodnia, to
          zaoszczędzicie te 45Ł.
          W pracy będzie wspaniała atmosfera - jak u nas :-) I fajna muzyka.
          • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... 20.05.06, 22:13
            U nas to prawie 50 funtow za tyogdniowke. Niektorzy nie maja az tyle kasy zeby
            oplacic przejazdy a potem mieszkanie.
        • hatrik77 Re: Banbury - rozczarowanie... 20.05.06, 16:14
          Czytam to co napisałaś, jestem w szoku. Trzymaj się, jak już napisał landsend -
          "gorzej być nie może" - pewnie to dla Ciebie kiepskie pocieszenie, trzymam
          kciuki za pomyślne rozwiązanie tej sutuacji, pozdrawiam
    • jontec Re: Banbury - rozczarowanie... 19.05.06, 23:57
      obliczenie:

      Koszta wynajmu mieszkania w miesiącu ~ 4x60 £
      Wyżywienie (bo chyba 10£ na tydzien nie wchodzi w gre) na miesiąc ~ 80 £
      Dojazd 4x45 £

      Co daje nam ~ 500£ (nie liczac takich udogodnien jak np. telefon)

      Teraz zarobki w TESCO to około 6.5£/h brutto
      Tydzien pracy to 36,5h x 4 co daje 146h/m-c (bo nie wiem jak to wygląda z
      nadgodzinami)
      6,5£ x 146 = 949 brutto/m-c
      odliczając (i tu nie jestem pewien) 23% (ubezpieczenie i podatek) zostaje 730£

      i teraz 730£ - 500£ = 230£

      230£ x 5,75 = 1322zł – zastanawiam się czy warto...

      Jeżeli gdzies jest blad proszę poprawcie mnie....


      Z drugiej strony poczatki nigdy nie są łatwe i pewnie będzie już tylko lepiej
      mexica 3m się
      • doginthefog79xxx Re: Banbury - rozczarowanie... 20.05.06, 01:40
        Tak to jest dziewczyno jak sie ludzi nie slucha.
        Przeciez juz jakis czas temu pisalem ze Tesco umieszcza ludzi w innym miescie,
        niz to w ktorym jest praca.
        Ja mialem miec 5 minut SPACERKIEM...a wyszlo 25minut samochodem --> 16 MIL w
        jedna strone.
        Tak to jest jak ludzie maja klapy na oczach i widza TESCO...przykre. Nastepni
        nabici w butelke...ehh szkoda :(
      • Gość: x-man Re: Banbury - rozczarowanie... IP: *.ipt.aol.com 05.06.06, 17:54
        ja jestem już rok w uk w tesco Watford.teraz już sie uwolniliśmy od mieszkań
        CRM.na samym początku po przyjeździe zostawało nam na rękę 137 fyntów, a teraz
        zostaje jedzenie i bilety...za wiele nie było, więc jeździliśmy rowerami 6 m-
        cy.był to koszmar (pogoda) ale...było mineło.teraz 1200 funtów na m-c zak
        zakładając pracę 7/7 , bo te overtimy nie sa płatne extra, płacą jak za zwykła
        nockę
    • silver.london dlaczego zniechęcasz? 20.05.06, 06:50
      To co piszesz, to są drobiazgi. Skąd tak dużo emocji? Mam nadzieję, że tylko z
      powodu zmęczenia. Nie miej za złe, że nie czekali z kwiatami i solą, jak na
      ciocię z Ameryki. Przyznajesz jednak, że jest zgodniez umową.
      Każdy, kto zna organizację w Tesco może ci powiedzieć: to nic takiego
      niezwykłego.
      • mr_illusion Re: dlaczego zniechęcasz? 20.05.06, 08:42
        Jak juz pisalem Wam w jednym z wczesniejszych postow, tak wlasnie moze byc z
        szukaniem mieszkania. Poczytajcie sobie tablice ogloszeniowa w Tesco (ta z
        ogloszeniami klientow) chodzcie po ulicach szukajac ogloszen. Zaloze sie, ze
        bez problemu "cos" traficie. Pozniej juz bez noza na gardle mozna spokojnie
        bedzie szukac lokum na dluzej. Osobiscie nie polecalbym sie pakowac odrazu w
        wynajmowanie domu/mieszkania z agencji bo to tak naprawde krotszy i
        solidniejszy lancuch niz Tesco ;) Poznajcie najpierw dobrze miasto, warunki,
        okolice - zatem wynajmijcie najpierw sobie u kogos pokoj/miejsce w pokoju.

        Pozdrawiam

        PS
        Napewno sa tam tez agencje, ktore wynajmuja bez poswiadczen, zas co do kasy ...
        takie zycie ...
        • doginthefog79xxx Re: dlaczego zniechęcasz? 20.05.06, 14:06
          DO SILVER...
          Posluchaj czlowieczku. Ty tam pracujesz moze od miesiaca (z tego co
          wywnioskowalem ze zebrales 1-sza wyplate w innym watku).
          Ja tam tyralem ROK. Mam pelne pojecie, co gdzie jak, po co i dlaczego.
          Mam szczescie ze sie stamtad zwinalem jak najszybciej.
          Chcesz znac twarz TESCO teraz w miejscu gdzie pracowalem?
          cytat z ust managera:
          "Jak sie wam nie podoba to WYPIE....C DO DOMU!!!"

          Nie zniechecam a realnie oceniam sytuacje. Szkoda tylko ze krok po kroku musze
          uprzedzac MONGOLOW, ktorzy i tak nie sluchaja a potem placza, jojcza i inne
          bzdety robia.
          A jak myslisz ze trafiles do fajnego miejsca, to szybko dostaniesz po d..e od
          nich i sie uspokoisz. MOja rada: DAJ TESco 6-7 miesiecy i wtedy obserwuj
          reakcje i sie wypowiadaj ok? Bo na razie to wiesz tyle co NIC a jestes
          rozanielony bo zobaczyles FUnciaki (zreszta kiepskie).
          Przykre ze sie dajemy traktowac w ten sposob na zachodzie, ale nikomu nie bede
          tego wytykal bo sam rowniez sie dalem zlapac na ten piekny haczyk marketingowy.
          • autumn79 mexica - a jak tam ten hostel? 20.05.06, 14:46
            Jak warunki w hostelu? Ile osob w pokoju, jakie wyposazenie? Czy sa sniadania?
            Jak sie nazywa ten wasz hostel w Oxford?

            Przejrzalam wypowiedzi, ktore ostatnio sie pojawily na forum odnosnie hostelu i
            troche mnie to zmrozilo. Niby hostel hostelowi nierowny i najbardziej
            siermieznie jest w tych YHA, ale jednak troche mnie to wszystko marwti, bo nie
            dosc ze czlowiek ma full emocji w zwiazku z samym wyjazdem i praca, to jeszcze
            nie ma za grosz prywatnosci i badziewne warunki :|A co bedzie jak po nocy
            bedziemy sie chcieli wyspac? Nie dosc, ze nie jest sie solo w pokoju to jeszcze
            "drobiazgi" typu brak szaf czy zbyt rozrywkowe towarzystwo moga dac sie rowno w
            kosc.

            Czy mozna np. doplacic i wziac dwojke albo jedynke?

            Czy jak zrezygnujesz w hostelu po tygodniu to zwracaja ci za ten drugi
            niewykorzystany tydzien kase?
            • doginthefog79xxx Re: mexica - a jak tam ten hostel? 20.05.06, 15:08
              Autumn wyslalem ci na priv info odnosnie co masz zrobic z tym mieszkaniem. Moze
              ci sie to na cos przyda.
              • mexica Re: mexica - a jak tam ten hostel? 20.05.06, 22:22
                Hostel ok - choc pokoj mamy 13-osobowy, brak szafek, scisk jak cholera. Sniadan
                nie mamy, ale kawa i herbata jest za friko no i net :)Jest czysto, ogolnie w
                nocy cicho, towarzystwo potrafi sie zachowac. Hostel nazywa sie Central
                Backpackers Oxford.

                W pracy atmosfera dobra, ludzie przystepni i mysle ze tam bedzie oki.
                Z mieszkaniem bardzo pomagaja nam Ania, Przemo i Heniek i za to baaardzo im
                dziekujemy :) Przez agencje raczej nie wynajmiemy, ale mysle ze cos znajdziemy.

                I zeby bylo jasne: Ja nie mam wielkich pretensji do Tesco o odleglosc - jedynie
                o to, ze nie uprzedzili ze mozemy byc w innym miescie, choc mozna by dyskutowac
                czy jest to zgodne z oferta - 40 min transportem lokalnym - a my jedziemy
                pociagiem /to juz nie transport lokalny tylko krajowy/ 30 min + pieszo z PKP do
                TESCo jakies 20-30 min /lub taxi 10 ale kto am tyle kasy?/.



                • autumn79 Re: mexica - a jak tam ten hostel? 20.05.06, 22:57
                  Wielkie dzieki za info Mexica :-)
                  Mam nadzieje, ze szybko znajdziecie mieszkanko w Banbury i ze nastroj Ci sie jak
                  najszybciej poprawi. Nie dawaj sie zlym myslom, jak juz tu nie raz i nie dwa
                  napisano, poczatki sa najgorsze. Super, ze w pracy atmosfera OK.
                  Trzymaj sie cieplo, odzywaj sie :-) i pamietaj, ze trzymamy za Was kciuki.
                  • mexica Re: mexica - a jak tam ten hostel? 21.05.06, 12:39
                    Dzieki :)

                    Z kazdym dniem jest lepiej, nastroje sie poprawiaja. Wlasnie czekamy na info,
                    czy beda na dzis do obejrzenia jakies mieszkanka, jesli nie - zaczynamy od
                    jutra na nowo. W Banbury jest cale mnostwo Pakistanczykow i to oni maja
                    najwiecej mieszkan, domow do wynajecia. Widzielismy jeden super, ale byl za
                    drogi - choc duzy, to nieumbelowany. Mamy jeszcze troche czasu, wiec na pewno
                    cos sie znajdzie.

                    Jutro na 22.00 pierwsza nocka. We wtorek zdam relacje - jak bylo :)
                    Pozdrowki.
                    • pale5 Re: mexica - a jak tam ten hostel? 21.05.06, 14:52
                      fajnie że łapiecie klimat i już nie ma w Tobie tyle nerwów. Ja też staram się
                      wyjechać, jednak nie liczę na lepsze życie tylko bardzo chcę nauczyć się
                      "dobrze" angielskiego i to jest mój główny cel. Czekam na jazde samochodem i mam
                      nadzieje że sie uda. Pozdrawiam i życzę szczęścia.
                    • industrialusagi Re: mexica - a jak tam ten hostel? 22.05.06, 07:28
                      Witaj

                      Na wstępie che powiedzieć ze trzymamy kciuki za Ciebie i innych z wyjazdu. No
                      cóż życie nie rozpieszcza i jeste jak widać pełne niespodzianek. Pomimo na
                      wstępie dość nie wesołej sytuacji dziekujemy za opisanie tego na forum bo
                      pozwoli nam to lepiej sie przygotowac i bardziej świadomie podjąc juz ostateczną
                      decyzje.
                      Co do mieszkania to jestem pewien ze uda sie Wam znaleśc cos sympatycznego w
                      ciągu nawet pierwszego tygodnia.

                      Za to mam pytanko jak z bezpieczeństwem w hostelu , to znaczy jak z rzeczami?
                      Czy mozna je tam spokojnie zostawiać skoro taka przelotowośc jest przez pokój?
                      Np jak by sie miało laptopa ze sobą to chyba lepiej sie z tym nie ujawniać tak
                      na wszelki wypadek?
                      Jak wygląda sprawa posiłków w hostelu, jest moze jakas ogolno dostepna kuchnia
                      lub kącik kuchanny?
                      Czy mozna sobie coś zrobić, np knanpki, albo zupki (czajnik elektryczny lub coś?
                      )?
                      Czekamy z niecierpliwościa na informacje o pierwszych dniach pracy.
                      Aha czy na spotkaniach organizycajnych juz tam cos mówili jak są wypłaty? (po
                      drógim tygodniu a potem co tydzień?)

                      Pozdrawiamy i trzymamy kciuki

                      Mateusz i Madzia
                      • mexica Re: mexica - a jak tam ten hostel? 22.05.06, 10:57
                        Nie wiem na jaki dział trafię, dowiem się pewnie dziś wieczorem.
                        Co do kasy to wiem że dostaniemy, ale nie wiem czy po tygodniu czu po dwóch.
                        Wiem że brutto za I tydzień mam 236 GBP, ale nie wiem ile nam odciągną.
                        Zobaczymy. Na pewno napiszę.

                        Dziękuję w imieniu własnym i chłopaków za wsparcie i ciepłe słowa z Waszej
                        strony Kochani. Pozdrawiamy serdecznie!!!
          • kokain Re: dlaczego zniechęcasz? 22.05.06, 17:37
            Witaj doginthefog79xxx

            Twoja praca TESCO niczym więc nie różniła się od niejednej słabo opłacalnej pracy w Polsce. Nie wiedzieć czemu oburzył Cię fakt, że manager zasugerował "szybkie oddalenie się do kraju" :)... W Polsce masz szansę usłyszeć to w każdym miejscu pracy, niezależnie od pełnionego stanowiska, pieniędzy, które zarabiasz czy wykształcenia, które posiadasz. Również na uczelniach wyższych.
            Pracuję w TESCO Banbury czwarty miesiąc, i (o ile wolno mi już zabrać głos), trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której zasłużyłabym na takie potraktowanie.
            Mam szczęście, że TRAFIŁAM do dobrego miejsca i jestem bardzo zadowolona. Jeśli chodzi o warunki pracy, atmosferę i sposób traktowania pracownika, TESCO o głowę przewyższa każde miejsce w Polsce w którym miałam "przyjemność" dotąd pracować. I zaznaczam z góry, że nie pracowałam w żadnym supermarkecie, nie wspominając o kamieniołomach.

            Pozdrawiam, życząc więcej optymizmu.
            • doginthefog79xxx Re: dlaczego zniechęcasz? 24.05.06, 14:06
              Czy ja zniechecam? Czy mowienie prawdy mozna nazwac zniechecaniem? Moze po
              prostu nie bylem zaslepiony wizja "Funciaka w oczach" jak inni?
              Powiem tak. Przykro mi, ze natrafilas w PL na takie miejsca pracy. Wnioskuje,
              ze albo masz male kwalifikacje, albo mialas pecha w zyciu. Jesli wyrazasz
              poglad, ze praca w Tesco, w ktorym obecnie przebywasz o glowe przerasta
              pracodawcow w PL, to jeszcze nie wiesz tak naprawde gdzie jestes i jak to
              sie "je".
              Daje ci ROK. Tyle potrzeba, zeby sie czegos doigrac w stylu choroby lub
              kontuzji. Mysle, ze dopiero wtedy poznasz prawdziwe oblicze "twoich" zawsze
              usmiechnietych managerow. Nie zastanowilo cie, dlaczego kazdy ma piekny "smile"
              na twarzy? Bo dostaja srednio do raczki 450-500F na tydzien podstawy + o niebo
              lepiej placone nadgodziny, niż zwykly pracownik. Wiec SMILE Kochana SMILE.
              Porozmawiamy jak trafisz na cos takiego jak STAGE3. I to jeszcze bez uprzedniej
              poprawnej procedury....

              NIe obraz sie dziewczyno ale co ty mozesz wiedziec po tych 4 miesiacach. Jestes
              obecnie na etapie tzw."okresu godowego". Czyli dobra praca, w miare niezla
              kasa. Ale to sie skonczy..juz niedlugo. Masz moje osobiste zapewnienie.

              Mowisz o optymizmie...widzisz ja jestem Realista. Realnie oceniam warunki i
              stosunki kadrowe.

              Ps. Nie wiedzialem ze kamieniolomy wciaz dzialaja w PL. Tu mnie zaskoczylas :)

              POzdrawiam cie kobieto "puchu marny", gdyz jeszcze troche, a zobaczysz na
              wlasnej skorze, jak pieknie byc TEscoWoman.
              • kokain Re: dlaczego zniechęcasz? 02.06.06, 15:03
                Drogi doginthefog.

                Każdy ma swoją prawdę. A zależnie od twojego spojrzenia na świat, dla jednych
                Twoja prawda jest rzetelną informacją, dla innych przekoloryzowana bzdurą.

                Nie przyjechałam tu "dla funciaków". Gdyby tak było, zaplanowałabym sobie rok
                pobytu, pracowałabym 24 godziny na dobę, jadła frytki a potem wśród
                triumfalnych oklasków wróciłabym do kraju, żeby pokazać znajomkom "dzie siem
                było i co widziało".

                A przyjechałam tu z mocnym postanowieniem, że zrobię ze swoim życiem coś
                dobrego. "Funciak" jest mi tu najbardziej potrzebny do skończenia studiów na
                brytyjskim Uniwersytecie. Co do moich kwalifikacji...nie tylko sie pomyliłeś
                ale i osądziłeś niesprawiedliwie. Mam skończone studia, rzadką, dobrze płatna
                specjalizację, dodatkowe dwa dyplomy...i nie przybliżyło mnie to ani o krok do
                dobrej pracy w Polce. Również do zwykłego, ludzkiego traktowania. Z czym tutaj
                nie mam problemów. A co ciekawe, w mojej dotychczasowej pracy źle pracownika
                nie traktowali pracodawcy (choć i tak się zdarzało) ale zwykli Polacy. Klienci
                mojej firmy, którzy setkami przewijali się każdego dnia. Chamy, prostaki,
                nowobogacki motłoch, żebracy, panowie pod krawatem, kwiat polskiej młodzieży.
                1% naszych klientów można było nazwać ludźmi kulturalnymi. Jeden procent.
                Tu (pracując zaledwie cztery miesiące), trafiłam na nieprzyjemnego
                klienta...dwa razy. I nie było to nic osobistego. Ot, zły humor. A nie pracuję
                w TESCO na nocnej zmianie, ale na dziennej. Rozmawiam z nimi, żartuję, pomagam.
                Kilku z nich znam już z imienia. Pytam o zdrówko i poziom cholesterolu. :)

                Moi managerowie nie są zawsze uśmiechnięci. Kiedy przychodzę na zmianę, oni
                właśnie kończą pracę. Są zmęczeni, zirytowani, tak jak każdy nocny pracownik
                chcą do domu. Podobnie jak managerowie dzienni. Jeśli będziesz patrzył na nich
                i z uporem nakładał maskę SuperWyczynowców na SuperFunciaki, zawsze znajdziesz
                coś do czego będziesz mógł sie przyczepić.

                Pracuję w TESCO cztery miesiace. To co w Polsce, w mojej dawnej firmie
                wydawałoby się niemożliwe, tutaj stało się realne. Po szóstym tygodniu pracy
                zaproponowano mi awans. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, za kilka miesięcy będę
                brała rzeczone 400-500F do rączki. I możesz powiedzieć, że polecę na pieniądze,
                że się nadaję bo jestem niezdrową optymistką, że jeszcze zobaczę. Już
                widziałam. Swoje przeżyłam. Kontuzje, pracę z zapaleniem korzonków, złamaną na
                zmianie kostkę, prawie 40 stopniową gorączkę. Takie jest życie. A ile się po
                drodze nauczę, to wszystko dla mnie.

                Łączę pozdrowienia.

                PS. I nie czepiaj sie "kamieniołomów". Małostkowy Realista- to nie brzmi dumnie.
                • Gość: Dziwny_swiat Re: dlaczego zniechęcasz? IP: *.ols.vectranet.pl 06.06.06, 16:15
                  Ja tobie kokain współczuje.Dlaczego? No właśnie dlatego ,że kończyłaś
                  szkoły,dyplomy etc. na co "zużyłaś" ładnych parę lat życia po to żeby robić w
                  Tesco w Anglii.Mi na szczęście udaję się w Polsce,bez charówy zarabiać te same
                  pieniądze (nawet troche większe) mając tylko średnie ogólne.Mimo wszystko zyczę
                  powodzenia i rozwoju.
                  • Gość: kokain Re: dlaczego zniechęcasz? IP: *.ipt.aol.com 09.06.06, 21:10
                    Gratuluję szczęścia.
                    Ale nie współczuj mi proszę. Nie zdobyłam wyksztalcenia tylko po to aby miec po
                    studiach jakąkolwiek pracę. Może nie wiesz, ale czasem ludzie chodzą na studia,
                    żeby zdobywać wiedzę, cieszyć się nią i otwierać sobie drzwi do dalszej nauki.
                    Współczuj naszemu krajowi, gdzie nie ma miejsca dla takich jak ja. Możesz być
                    pewien, że nie utknę w TESCO po wsze czasy. To równiez drzwi przez którę widzę
                    kolejne. A za nimi następne.
                    Pobyt w Anglii traktuję również jako okazję do poznania nowej kultury, nauki
                    takiego języka, jakiego nie miałabym szansy nauczyć sie na żadnym kursie,
                    zasmakowania wszystkiego co lepsze, gorsze, dziwne, normalne. Czego tu
                    współczuć? Może za parę lat ruszę przed siebie i postanowię spróbować życia w
                    Nowej Zelandii? Albo w Burkina Faso?
                    Mnie od Ciebie odróżna jedno: Ja chcę więcej, a Tobie chyba już wystarcza.
          • Gość: Eugene Re: dlaczego zniechęcasz? IP: *.mynow.co.uk 15.06.06, 16:58
            Brawo w koncu ktos mowi jak jest! ufff ja juz sie zawinalem ale to prawda nie
            ma wiekszego gowna. mi osobiscie mowili jak sie nie wyrobisz z delivery to masz
            bus fare home. skurw..ny nienawidze tesco.mam taki uraz ze nawet tam zakupow
            nie robie. Nie jedzcie do tesco bo bedzie placz i zgrzytanie zebow. A nie chce
            potem mowic "a nie mowilem???"
    • emperorek Re: Banbury - rozczarowanie... 22.05.06, 09:24
      Czesc mexica. Dzieki za nr telefonu do tej babki. Jak wszedlem na forum i
      przeczytalem poczatkowe posty to az rece mi opadly. Ciesze sie ze teraz juz
      wszystko sie normuje. Slemy pozdrowionka wraz z malym dla Waszego team-u.

      Co do pytan to chcialbym dorzucic jeszcze kilka.
      1. Kiedy sie dowiedzialas na jakim dziale bedziesz (jesli w ogole wiesz gdzie
      bedziesz)??
      2. Czy znalezienie jakiegos lokum na wlasna reke to duzy problem (bo z tego co
      pisalas to inni rodacy bardzo usluzni wam pomagaja - za co wielkie brawa -
      pokazmy ze rowniez my jako polacy potrafimy sobie pomagac)??
      3. KUPILAS TE FAJKI W KRAKU :-) ?? I ile dalo sie przewiezc jesli kupilas
      (hehehe)????
      4. Jaka jest pogoda tam u was?? (przeczytalem na jakims innym forum ze wrecz do
      niczego w niektorych rejonach, ze ciagle zimno i pada i wieje, wieje i pada).
      5. Jak warunki w tym hostelu - mozna zostawiac swoje rzeczy bez opieki skoro
      nie ma jakichs szafek?? (sorki poruszylem chyba jeszcze raz to samo - lecz
      sadze iz jest to baaardzo wazne dla osob wyjezdzajacych na "hostel")

      OK koncze najwyzej bede dodawal ptania - jeszcze raz pozdro!!!! Trzymamy kciuki.
      • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... 22.05.06, 10:48
        W hostelu jest bezpiecznie, wszyscy zostawiają swoje rzeczy gdzie popadnie i
        nikt ich nie rusza /odpukać w niemalowane drewno ;)

        Laptop wyjęłam już wiele razy, kupiłam sobie kartę sieciową
        bezprzewodową /tutaj jest dużo tanśza - 15 ~Ł/ i mam dzięki temu net, bo w
        hostelu mają net radiowy :) - sami zaproponowali żebym sobie korzystała :)

        Są tu szafki, w których można zostawiać cenne rzeczy, ale trzeba mieć własną
        kłódkę do nich, także proponuję zabrać.
        Poza tym laptop oddaję zawsze do przechowania w recepcji gdy wychodzimy, nie
        zostawiam go przy łóżku.

        Jest tutaj dość duża kuchnia, czasem są również owoce za free, kuchnia w pełni
        wyposażona - 4 lodówki, wszelkie sztućce, talerze, garnki i inne pierdoły są.
        Można gotować.
    • vicious666 Re: Banbury - rozczarowanie... 22.05.06, 11:01
      hey mexico, nie przejmuj sie tak tym Oxfordem. Poki tam jestes, to przynajmniej
      sobie pochodz i pozwiedzaj, bo to piekne miasto i masa atrakcji. Wiem, ze teraz
      Wam to nie w glowie, ale wspomnicie moje slowa za kilka tygodni. Na pewno Wam
      pomozemy z mieszkaniem, zreszta jesli Ania z Przemasem juz dzialaja, to mozecie
      byc pewni, ze za pare dni zladujecie w Banburowie na dobre. Takze glowa do
      gory, dzisiaj zaczynacie i dzisiaj sie poznamy (ja zaczynam na 23.00 dzisiaj, i
      pracuje na wines & spirits, i ktos od Was do mnie trafi). A jesli na poczatku
      bedziecie kiepsko z kasa, to cos zaradzimy :-) Wiec rozumiem Wasz szok i
      niezadowolenie, ale jak to mowil pewien pan: COCO JAMBO I DO PRZODU!!! :-) Do
      zobaczenia wieczorem, pozdrawiamy!!!
      • e-vil Re: Banbury - rozczarowanie... 22.05.06, 11:29
        witam,
        ja tez pracuje w TESCO Banbury i ciesze sie, ze bedziemy mieli nowych Polakow
        na sklepie :)
        Wiem, ze cala ta akcja z zakwaterowaniem w Oxfordzie nie jest ciekawa, ale
        jestem pewna, ze uda sie wam cos znalezc w Banbury.
        Do zobaczenia w pracy (ja tez zaczynam o 23:00)
        Pozdrawiam z dzialu Frozen Food :)
        • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... 22.05.06, 11:41
          Oxford już zwiedzaliśmy :) wczoraj. Przepiękne miasto.

          Do zobaczenia wieczorkiem!!!
          • piterkorny Re: Banbury - rozczarowanie? Już chyba powoli NIE! 22.05.06, 12:09
            Kurcze, ale sympatycznie :D A tyle się na necie pisze, o sytuacjach w GB typu
            "polak, polakowi... "polakiem" (wilkiem)", polaczkach itp. itd. Tyle w waszych
            wypowiedziach życzliwości, jestem pod wrażeniem i licze, że może w przyszłym
            miesiącu doleci do was z Krakowa jeszcze kilka osób (w tym moja skromna osoba)
            :D Pozdrawiam Mexice i wszystkich pracusiów z Tesco w Banbury (Banburowie :P).
            • sting2006 Re: Banbury - rozczarowanie? Już chyba powoli NIE 22.05.06, 12:19
              Z tego co widzę, wypowiadają się również osoby, które juz pracują jakiś czas :)
              Mam własnie kilka pytanek skierowanych do nich :)

              1. Jak z nadgodzinami u Was ? czy można robić i jeżeli tak to jak to wygląda.
              Tzn czy nadgodziny można robić np tylko w ten sposób, że się przychodzi do
              pracy w te dwa dni wolne czy poprostu można sobie zostać po godzinach czyli już
              pewnie na poranną zmianę ?

              2. Czytałem gdzieś, że w całej nocy są trzy darmowe przerwy, dwie 30min i jedna
              godzinna. Czy faktycznie są darmowe? I czy ewentualnie można sobie odpuścić np
              tą godzinną i robić w tym momencie nadgodzinki? No bo jeżeli to prawda to
              trochę to bez sensu, że w ciagu 7h pracy są dodatkowe 2h wolne ?! Trochę za
              dużo ...

              Pozdrawiam
              • nulli Re: Banbury - rozczarowanie? Już chyba powoli NIE 22.05.06, 13:54
                Witam.Na początku pozdrowienia dla nowoprzybyłuch teskoludów.
                1. Nadgodziny są, a i owszem.Można wziąć 2 dodatkowe dni pracy jeśli nadgodziny są dostępne.Teraz raczej nie ma z tym problemu, bo sklep się rozbudowuje i raczej brakuje ludzi.Wystarczy zgłosić do menagera chęć pracy w dodatkowe dni.
                Zostawanie po godzinach raczej się nie zdaża.Jeżeli już, to jest to 10 min czasem 30 min. To się nie opłaca.Lepiej brać całe dni.
                2.W Tesco mamy 3 przerwy.
                -godzinną - obiad
                -2 razy po 15 min
                Przerw jest w sumie 1,5 h.Nie da się tego w żaden sposób ominąć.Te przerwy gwarantuje nam prawo pracy.Jesli chcesz pracować w tym czasie, nikt ci za to nie zapłaci.
                Przerwy, te krótsze, można zkumulować i wziąć jedną 30 min.
                Za przerwy Tesco nie płaci.Płacone jest tylko za 7,5 h.W pracy jesteś 9 h.
                Nie można raczej też przychodzić do pracy o te 1,5 h później, czy kończyć o 1,5 h wcześniej(nie biorąc wtedy przerw).Dla nas polaków takie rozwiązanie było by logiczne, ale dla brytoli to nie do pomyślenia.
                Pozdrowienia z NON FOOD i do zobaczenia dziś w nocy na zmianie.
                • kokain Re: Banbury - rozczarowanie? Już chyba powoli NIE 22.05.06, 17:40
                  Ja również pozdrawiam nowoprzybyłych i do zobaczenia rano. "Jeżdżę na wózku" od 6:00, więc jest szansa, że się "zahaczymy", jeśli do tej pory nie pośniecie między półkami.. :D...
              • triple_london Re: Banbury - rozczarowanie? Już chyba powoli NIE 27.05.06, 11:22
                Dobra wszystko od poczatku ja przeprocowalem okolo 3 miesiecy w tesco to
                troszeczke moge powiedziec.Czytajac opinie w wielu sprawach sie zgodze. Na
                przyklad co do hostelu wyjezdzajac z Polski nigdzie nie moglem dowiedziec sie o
                adres hostelu na miejscu okazalo sie ze, mieszkamy w centrum w w pokaju 3x2m a
                do tego do pracy mamy 40 km. Travel kard na wszystko to znaczy busy pociagi
                metro koisztuje, 55f no troche sie zdenerwowowalem na szczescie s kumplami
                znalezlislismy po czterech dniach mieszkanie 14 km to bilety nas kosztuja 13,5
                na tydz.Tylko o zwrocie pieniedzy za nastepny tydzien nie bylo mowy, wiec moja
                rada znalesc cos w polsce np na necie bo cena tego pieprzonego hastelu jest
                straszna. Co do wypowiedzi ilusion to nie wiem w ktorym tesco on pracowal ale u
                mnie szefowie sa bardzo kultularni i klimat jestesmy traktowani na rowni z
                angolami.a co do nadgodzin to u nas pracujesz 6 dzien na noc jesli chcesz i
                placone masz jak normalny dzien. TYlko trzeba uwarzac na wyplacolnosc bo
                potrafia nie wyplacic.
              • triple_london Re: Banbury - rozczarowanie? Już chyba powoli NIE 27.05.06, 11:28
                Nie 2 godziny tylko 1:30 a pozatym popracujesz troche to zobaczysz. a przerwy
                musiesz miec. Pozatym mozesz pracowac nawet 7 dni tylko ciekawe ile pociagniesz
    • emperorek Re: Banbury - rozczarowanie... 22.05.06, 16:22
      mexica ale nie odpowiedzialas mi na temat fajek (kupowalas jakies w kraku) - a
      tak wogole ktos z waszej grupy pali?? moze ta osoba brala jakies fajki i wie
      ile mozna wwiezc.

      dzieki za odp. pozdro. (nie przemeczaj sie w robocie - czyt. arbeit macht
      frei ;-))
      • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... 22.05.06, 16:45
        nie kupiam w kraku, po prostu nie zabralam ich z Polski. Jeden chlopak pali,
        drugi tylko czasem. Mozna wwiezc 200 szt czyli 1 wagon. Ryzykowac mozna, moze
        sie uda.
    • emperorek Re: Banbury - rozczarowanie... 24.05.06, 10:08
      Witam!!!
      Pani mexico cóż taki spokój, nic nie piszesz już?? Czyżby jednak zmęczenie
      dawało o sobie bardzo znać??
      Pozdro!!!

      P.S. Czekamy na dalsze relacje z Banbury
      • bardzoslodkimisio Re: Banbury - rozczarowanie... 24.05.06, 21:07
        Pewnie juz nie jest rozczarowana a pozytywach pisac nie warto!
        • emperorek Re: Banbury - rozczarowanie... 24.05.06, 21:14
          dobre - ha ha ha ha ha ha !!!

          Szkoda że o pozytywach tak trudno się pisze. No ale sądzę że tak jak zapewniała
          odezwie się i napomknie o swojej pozycji w TESCO.

          Mexica - czekamy dalej na relation.

          pozdro
          • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 26.05.06, 22:29
            Witajcie!!!

            Nie pisałam, bo nie mam dostępu do netu :(
            We wtorek przeprowadziliśmy się do Banbury. Mamy duży, 3-pokojowy dom + living
            room i ogródek. W pracy ok. Jestem na dziale fresh food i jak do tej pory -
            podoba mi się :) Ludzie są bardzo mili, ogólnie atmosfera ok. Praca sama w
            sobie nie jest aż tak męcząca, bardziej fakt że pracujemy w nocy, ale naprawdę
            da się przeżyć. Wolne mam soboty i niedziele, ale w najbiższą idziemy na
            overtime :) Do pracy mamy pieszo ok. 10 min, mieszkamy w fajnej okolicy,
            niedaleko Ani i Przemka, którym dziękujemy za pomoc w przeprowadzce i w ogóle
            wszelką okazaną pomoc i wsparcie :) Gdyby nie Wy, Kochani, byłoby o wiele
            trudniej. Pozdrawiam również wszystkich Polaków z tesco w Banbury i dziękuję za
            miłe przyjęcie :) i jeszcze Danie i Radkowi za materac :)

            Gdy podłączę się wreszcie do netu, obiecuję że będę się częściej odzywać.
            Pozdrawiam!!!

            PS.Dawid a Ty kiedy w końcu wybywasz?
            • emperorek Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 26.05.06, 23:52
              Witaj Kingo.

              Napisalem Ci sms-a co z moim wyjazdem ale chyba na polski numer. Wyobraz sobie
              iz zadzwonilem pod ten numer ktory mi dalas. Odebrala ta wlasnie osoba ktora
              miala odebrac. No i gdy spytalem co z moim wyjazdem odparowala iz nativa nie
              zaliczylem.
              Kurka myslalem ze padne jak to uslyszalem.
              Ja rozumiem nie przeszedlem rozmowy z nia ale nativa?? Sama zreszta slyszalas
              jak mi poszlo. No nic kazala mi dzwonic do jakiejs tam innej lali z kraka i sie
              dopraszac o nativa. Nie wiem sam czemu ona mi taka dala odpowiedz moze dlatego
              ze zadzwonilem i jej glowe zawracalem a moze rzeczywiscie marnie z tym
              angielskim u mnie.
              W kazdym badz razie kazala mi sie poduczyc anglika i zadzwonic za miesiac moze
              trzy
              (he he he dobre sobie miesiac moze trzy pomyslalem)
              no nic w robocie wzialem kolejne zwolnienie i siedze dalej w domu i kuje.

              pozdrawiamy Cie serdelecznie z zoncia i synusiem - cieszymy sie iz szybciutko
              sie tam urzadzasz - papa
              • piterkorny Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 27.05.06, 09:29
                hey ja też dzwoniłem do krakowa tydzień po nativie, bo zadzwonił do mnie 2 razy
                i za drugim poszło mi słabo. Rozmawiałem z bardzo sympatyczną i co ważne
                atrakcyjną :D :P panią Ewą - tą samą z którą 2 tygodnie wcześniej rozmawiałem w
                Krakowie, co prawda powiedziała, że na kierowce jestem za słaby "w uszach"
                (oczywiście w j. angielskim) ale dostałem się na zmianę nocną na którą też
                aplikowałem. Cały czas była bardzo uprzejma i miła, więc w moim przypadku było
                diametrialnie inaczej. A z j. angielskim wcale nie jest u mnie tak różowo - ale
                się staram i nawet jak czegoś niewiem to próbuje powiedzieć choćby drogą
                okrężną. Pozdrawiam i co moge powiedzeić przykro mi i ucz się!!!
                • emperorek Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 27.05.06, 12:51
                  czesc piterkorny.
                  czy moglbys mi podac nr telefonu do tej pani ewy na maila emperorek@gazeta.pl
                  albo gg 3090833 bede wdzieczny. Moze ona mi cos innego powie albo od razu da mi
                  nativa.

                  dzieki i pozdro
                  • sting2006 Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 27.05.06, 16:41
                    Ciesze się i Gratuluję, że wszystko zakończyło się w porządku i nie musicie się
                    już przejmowac hostelem :)

                    A ja mam pytanko dotyczące nadgodzin w weekendy. Czy za pracę w soboty i
                    niedziele dostaje się jakieś wyższe stawki niż te podstawowe czy są one takie
                    same jak w czasie tygodnia ?

                    Pozdrawiam


                    • grolly Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 29.05.06, 04:07
                      Tak są wyższe. Boże jacy wy leniwi jestecie to wszystko jest na tym forum
                      wystarczy poszukać. Najwyższe są w bank holidays ale co to znaczy to sobie
                      poszukaj na forum :-)
                      • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 01.06.06, 20:41
                        Specjalnie dla Przemka :) pozdrówki!!!
                        • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 01.06.06, 20:45
                          i jeszcze dla Ani :) bo mnie .........
                          • industrialusagi Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 01.06.06, 21:55
                            O ;) Witamy

                            Mozna prosic o kolejne sprawozdanie jak tam w Banbury?
                            Jak praca, mieszkanie (ile , co i jak?)
                            I inne przydatne informacje.
                          • czy.ja.wiem Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 06.06.06, 11:42
                            Widujesz sie z nimi w sklepie nie latwiej podziekowac twarza w twarz???Po co
                            cala Polska ma o tym czytac, jakies problemy przy ubieraniu mysli w slowa???
                            • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 25.06.06, 17:54
                              ........
                      • 1spag Re: Banbury - rozczarowanie... - JUŻ NIE :) 15.06.06, 17:28
                        hmm w niedziele owszem SUN PREMIUM +50% od podstawowej stawki, ale w sobote nie,
                        Bank Holidays wychodzi fajnie ale ile ich masz w ciagu roku? ostatnio byl wysyp
                        kilku dni, ale w drugiej polowie roku jest mniej, nadgodziny to wychodza mi ze
                        sa minimalnie mniej platne od zwyklych, nie wiem dokladnie dlaczego jeszce nie
                        rozgryzlem,blad w obliczeniach gdyz nie wiem jak liczyc nadgodzine pracy po 6 i
                        dwie nadgodziny po 22, gdyz na payslipie srednia wychodzi mi nizsza niz za
                        normalne po 24 ale przyjalem kwote za nadgodziny podzielona na 7,5
    • mexica ^_^ Banbury ^_^ 25.06.06, 18:03
      Witam!!!

      Jesteśmy tutaj już ponad miesiąc. To był miesiąc pełen niespodzianek, zmian,
      nerw... W ciągu tego miesiąca zmienialiśmy w sumie 4-krotnie zakwaterowanie, co
      troszkę nas podłamało, ale wreszcie zdaje się, że zaczynamy wychodzić "na
      prostą". Podpisaliśmy umowę o najem mieszkania od Brytyjczyków, wprowadzamy się
      1 lipca. Nasza krakowska ekipa rozbiła się na 2 "obozy".
      Praca i zarobki jak najbardziej OK. Wciąż, na każdym kroku i w każdej sytuacji
      możemy liczyć na Anię i Przemka i chwała IM za to, bo inaczej byłoby ciężko...
      Ogólnie podoba mi się, z każdym dniem bardziej i na pewno zostanę dłużej :)

      Pozdrówki!!!
    • Gość: rosa Re: Banbury - rozczarowanie... IP: 80.244.140.* 02.07.06, 16:45
      Witaj Mexico, czy moglabys powiedziec mi i;le trzeba zabrac ze soba funtow zeby
      utrzymac sie do pierwszej wyplaty i czy jechalas tam sama czy ze znajomymi? Ja
      jade pod koniec lipca i boje sie troche bo jade sama, wybralam opcje z hostelem
      i obawiam sie jak to bedzie pozniej z wynajmem pokoju.
      • mexica Re: Banbury - rozczarowanie... 08.07.06, 15:12
        Trudno odpowiedzieć... ja miałam 450 funtów i wystarczyło, ale gdybyśmy
        wynajmowali mieeszkanie od miejscowej agencji /po wyprowadzce z hostelu/ to z
        pewnością byłoby za mało...
        Co do znajomych to decyzję pozostawiam Tobie. To zależy od indywidualnych
        upodobań i od tego, jakich masz znajomych...
        Ja pojechałam sama.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka