mexica
19.05.06, 22:28
Jestesmy na miejscu - pierwszy dzien dobiega konca.
Jestesmy rozczarowani, wsciekli, zawiedzeni...
Wszystko bylo ok do momentu odbioru nas z lotniska. Przyjechal brytyjczyk
nieduzym autem /osobowka kombi/ wiec ledwie zmiescily nam sie bagaze.
Jedziemy sobie ok. 2 h i okazuje sie, ze mamy hostel ale nie w Banbury tylko
w Oxfordzie!!!
Tesco wywiazalo sie z umowy - pociagiem jedziemy ok. 30 min., ale kto moglby
sie spodziewac ze wyladujemy w innym miescie, niz zapewnili nam prace???
Teraz mamy bardzo ograniczone mozliwosci szukania mieszkania, do tego
dochodza dosc duze koszty dojazdow do pracy... :( a znalezc mieszkanie to tez
nie jest taka prosta sprawa, bo wiekszosc mieszkan mozna wynajac przez
agnecje, ktore pobieraja ogromne oplaty i zadaja zabezpieczen /listu
polecajacego od pracodawcy i referencji od poprzedniego landlorda, lub
poswiadczenia od rodziny lub znajomych, ktorzy sa w UK, ze zaplaca za nas
czynsz, jesli my nie zaplacimy - a kto wystawi takie poswiadczenie??/
Zastanowcie sie dobrze, zanim zdecydujecie, jaka forme zakwaterowania
wybieracie i ewentualnie przygotujcie na rozne niespodzianki na miejscu.