Dodaj do ulubionych

Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam wąt ..

IP: *.itelekom.pl 29.09.06, 22:38
Wątpliwości czy emigrować. Chciałem strasznie. Ale życie drogie jak cholera.
Własciwie wynajęcie kawalerki pożera tyle kasy ile w Polsce-proporcjonalnie
dozarobków. travelki i inne opłaty. A o kupnie nie mam mowy w porównaniu
nawet do brytyjskich zarobkow bardzo drogoa tak mówili mi nawet Angole.
wynajmowanie pokoiku gdzieś u innych Polakow to około 60-70 funtów
tygodniowo. Ile takż można zyć chwilkę. Czyż nie? tak naprawdę to żyje im się
tu podobnie jak w Polsce tly że w funtach po np właśnie do własnego
mieszkania groga odcięta. bsolwentów to oni tu mają swoich. I jeszcze jedna
uwaga. Tu liczy się konkretny fah w ręku. Pracownicy ściśle techniczni mają
super robią to samo co w Polsce tyle ze za większe pieniądze. Ale humanistom
odradzam podróży. A takich mgr bez pracy w Polsce jest najwięcej. Bo
humanista tu pracuje po minimalnych stawkach, a tkie w Polsce sa już w wilu
firmach. Praca w Londynie tak polecam, ale chyba tylko generalnie studentom
żeby dorobić do kieszonkowego dobre pieniądze poznać świat i nauczyć się
języka. Jeśli nie jesteś manualny-techniczny na emigracji tu nic nie
zyskujesz.
Obserwuj wątek
    • Gość: ff Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.ipt.aol.com 29.09.06, 22:44
      sluszne spostrzezenia

      wlasciwie to londyn nie jest dla ludzi ktorzy chca zarobic minimum i cos
      zaoszczedzic
      najlepiej wybrac sie poza londyn gdzie zycie tansze a stawki minimalne te same
      • Gość: ByłemWidziałem Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.itelekom.pl 29.09.06, 22:52
        Głupio to nawet wygląda zaswają, lecą, w dół lewą stroną do metra, kolejny
        wyścig w pracy, a po tygodniu wypłata i oplaty i niewiele więcej i tak w kółku.
        Nie mówiąc już o umyslowej i kulturalnej degrengoladzie. No tu nawet emigranci
        mówią, ze to problem bo jak mi powiedzial jeden emigrant, strona intelektualna,
        kulturalna, rozwojowa to niema. I człowiek głupieje. No bo o czym rozmawiać.
        Brak tam jakiejkolwiek treści. Żle się tam czułem. Co czytać? Komu kibicować? O
        czym rozmawiać? Co czytać? Co chłonąć kulturę brytyjską litości! Ile się można
        zachwycać zabytkami i urbanistyką? Jak jesteś oby to taki zostajesz, nawet jak
        doskonale znasz angielski.
        • Gość: A Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 29.09.06, 23:08
          Uwazasz, ze kultura brytyjska sklada sie tylko zabytkow i budynkow? A co z
          teatrami, wystawami, galeriami, koncertami i cala masa innych wydarzen, w
          ktorych mozna uczestniczyc? Nawet zwiedzenie wszystkich interesujacych muzeow
          zajmie mnostwo czasu. Poznanie lokalnych obyczajow, historii miejsca, w ktorym
          sie mieszka itp.

          W nastepnej kolejnosci mozna zwiedzac okoliczne miejscowosci, zamki, palace,
          ogrody botaniczne itp.

          Czytac mozna dokladnie to samo co w Polsce - ksiazki na rozne tematy. Czy jak
          sie opuszcza Polske, to juz traci sie zainteresowania?

          Moim zdaniem Londyn oferuje niezliczona ilosc rozrywek intelektualnych.
    • Gość: ByłemWidziałem Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.itelekom.pl 29.09.06, 23:14
      I jeszcze jedna konstatacja. Im ktoś pochodził z mniejszej miejcowości w
      Polsce tym Londyn jest dla niego rajem bo duży i kolorowy. I oni chcą pozostać.
      Jak spotykalem Warszawiaków, Krakusów czy Poznaniaków to mieli zdrowy dystans
      to Londynu i traktowali cały pobyt jak trochę żart czyli coś zarabię, albo i
      nie i wrócę. Wogolw traktowali wyjazd sezonowo. To są tylko moje spostrzeżenia.
      He he pojechalem tam na wakacje po od października ma mieć pracę w Polsce. Ale
      chcialem spróbować i jak coś zostać dłużej. Ale jak policzyłem pierwsza praca w
      Anglli i w Polsce dla mnie do były te same pieniądze, tzn rózene ale po
      odliczeniu kosztów proporcje te same. A ja wolę swój Kraków. Angielski mi się
      przydał ale w Polsce. Po czym jestem po politologii i amerykanistyce.
      • Gość: wrw Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.proxy.aol.com 30.09.06, 04:39
        Gość portalu: ByłemWidziałem napisał(a):

        > Po czym jestem po politologii i amerykanistyce.


        Tos sie wyedukowal!
        Dziwisz sie gosciu ze na zmywaku skonczyles?
        a co ty wogole potrafisz poza narzekaniem?
      • Gość: Rsaw. a moje spostrzezenie nt.Polakow z duzych miast... IP: 84.13.56.* 02.10.06, 03:00
        ktorzy to w Londynie sa w mniejszosci, bo przewazaja z malych miejscowosci i
        wsi, jest nastepujace: nie sa rasistami i sa zainteresowani np.Camden.
        Generalnie Polacy tutaj otwarcie przyznaja sie do swojego rasizmu. Niestety
        musze sie przez to nieraz wstydzic.
        • business3 Pierniczenie kotka za pomocą młotka !!! 02.10.06, 08:12
          Pierniczenie kotka za pomocą młotka !!!
          Jak chcesz znaleźć pracę, i ciężko pracować, to będziesz miał nawet i 2, a z
          dobrym angielskim wcale nie musisz pracować w swoim "humanistycznym" zawodzie -
          potrzeba trochę inicjatywy, kreatywności, i wykorzystywania opportunities jakie
          daje GB lub IRL. Narzekając sam świadczysz o sobie jako potencjalnym
          pracowniku - raczej takich nie szukają, co to ciągle mówią "na pewno się nie
          uda". Pomyśl - może zamiast wynajmować miejsce w pokoju, lub pokój, lepiej jest
          wziąć mortgage na dom, albo większe mieszkanie, i wynajmować jakiś
          pokój/pokoje, mieszkać w najlepszym, a za wynajem masz ratę kredytu, i jeszcze
          ci zostaje. Ludzie - myślcie - to nie boli. Na dzień dzisiejszy większe szanse
          są w GB - w Polsce też, ale dla zdecydowanie zawężonej grupy/grup ludzi.
          Pozdrawy!
        • Gość: bbb Re: a moje spostrzezenie nt.Polakow z duzych mias IP: *.in-addr.btopenworld.com 02.10.06, 10:29
          jakbys troche dluzej pomieszkal w londynie i nei ograniczal sie tylko do
          polskiego srodowiska to bys zauwazyl ze rasistami sa tutaj prawie
          wszyscy,niektorzy tylko o tym glosno nie mowia.
    • Gość: ByłemWidziałem Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.itelekom.pl 29.09.06, 23:29
      He He jak mnie pytali co umię to mówilem, że angielski, a co jeszcze historię
      zimnej wojny;) To tylko pokazuje, że bez manualnych umiejątności jesteś dla
      nich zerem. Spotkałem wielu absolwentów UJ. Generalnie zniechęconych gotujących
      się powoli do odpływu. Absolwentki psychologii, pedagogiki, zarządzania, i
      anglistycki, które przez dwa lata poza kelnerowanie nie wyszły. I socjologów,
      archeologów, etnologów, specow od administracji itp. czy dziennikarzy
      dyplomowanych, którzy przecierali oczy z niewyspania po nosnych zmianach w
      marketach czy klubach. taka jest proza. Efekt 3 miesięcy obserwacji. Nie jesteś
      informatykiem czy lekarzem to uważaj kolego. Uważaj bardzo.
      • Gość: inka Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.range86-133.btcentralplus.com 29.09.06, 23:35
        jak chcesz, to znajdziesz prace i nie musisz byc lekarzem, czy informatykiem.
      • Gość: Xena Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.lodz.dialog.net.pl 29.09.06, 23:38
        Niestety, bardzo trafne spostrzezenia co do grup zawodowych, mogacych zrobic
        kariere w UK i skazanych na sukces raczej niz na porazke tamze. Zgadzam sie w
        zupelnosci, ze humanisci maja znacznie mniejsze szanse na "normalne zycie" w
        UK.
        • Gość: Xena p.s. IP: *.lodz.dialog.net.pl 29.09.06, 23:59
          To znaczy - sznase na normalnosc ma w sumie KAZDY, ale start duzo lepszy maja
          ludzie z zawodami technicznymi jak inzynierowie, informatycy czy medycznymi:
          roznej specjalnosci lekarze. A ten start jest bardzo wazny, bo jesli sie
          pracuje po kilkanascie godzin dziennie, robiac glupia, kiepsko platna robote,
          to nie ma sie ani czasu, ani sily na to, zeby cos w swoim zyciu zmienic. Po
          pewnym czasie wpada sie w kierat i o zmianie sie w ogole nie mysli, chocby ze
          strachu.

          Nie ma rowniez taryf ulgowych jesli chodzi o jezyk. Masz kiepskie
          (humanistyczne) wyksztalcenie to musisz znac super jezyk chociaz, zeby jako
          tako zaczac. W zawodach technicznych - nawet jak jestes na poziomie FCE, a
          znasz sie dobrze na fachu - masz szanse na calkiem dobra, rozwojowa posade.
          Coz, reguluje to sam rynek - skoro jest wiekszy popyt na technicznych
          specjalistow, to nic dziwnego, ze werbujac ich z Polski, Anglicy sa sklonni
          przymykac oko na niedoskonalosci w komunikacji.
        • business3 To zależy czyjesteś "dobrym humanistom"! 02.10.06, 08:15
          To zależy czyjesteś "dobrym humanistom"!
      • Gość: horacy z IT to samo IP: *.range81-154.btcentralplus.com 30.09.06, 03:39
        ci co w Polsce byli w IT nie nadaja sie na zachodzie a w UK sa tylko ogloszenia
        w IT ale pracy juz nie ma.
        • Gość: A Re: z IT to samo IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 30.09.06, 09:17
          Moglbys rozwinac swoja mysl, bo to zdanie jest nieco zawile i trudno zgadnac o
          co chodzi?

          O to , ze w IT sa tylko ogloszenia, a nie ma pracy?
          Ciekawe w takim razie, jak to sie stalo, ze ja i paru znajomych pracuje sobie
          dalej w zawodzie i co jakis czas dojezdza nowa osoba.
          • Gość: Ralph Re: z IT to samo IP: *.server.ntli.net 30.09.06, 09:33
            Pewnie chodzi o to, że agenci wypuszczają fałszywe ogłoszenia, żeby zdobyć dane
            jak największej ilości kandydatów.
            Poza tym (może ktoś mi wyjaśni to zjawisko) zdarzają się oferty, które wiszą po
            prostu miesiącami! Bardzo podejrzane jeżeli poszukiwania kandydatów na wcale
            nie jakieś wyjątkowe stanowisko trwają tak długo. Wiele razy było tak, że
            widziałem ofertę, do której moje umiejętności pasowały po prostu idealnie,
            wysłałem zgłoszenie i nic - żadnej odpowiedzi. Miesiąc później nadal oferta
            wisi. Dwa miesiące później też.
            • Gość: bbb Re: z IT to samo IP: *.xdsl.murphx.net 30.09.06, 09:58
              no to wlasnie agencje robia sobie bank kandydatow.Jezeli maja kogos znalezc to
              z poczatku odezwa sie do tych ludzi ktorych dane juz maja.Wiadomo ze jezeli
              szybciej znajda pracownika(zrobia to np szybciej niz inna agencja) to zarobia
              pieniadze
              • Gość: ff Re: z IT to samo IP: *.ipt.aol.com 30.09.06, 10:04
                mozliwe ale nie same agencje wystawiaja ogloszenia
                • Gość: humanista Re: z IT to samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 10:10
                  Pytam serio.
                  Po co agencji dane, poza rekrutacja?
                  Albo komus innemu podszywajacemu sie pod agencje?
                  Mozliwe, ze ktos to jakos zle wykorzystuje?

      • business3 Jeszcze jedno - zawsze możesz się przekwalifikować 02.10.06, 08:13
        Jeszcze jedno - zawsze możesz się przekwalifikować.
        Trzeba chcieć.

    • Gość: ByłemWidziałem Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.itelekom.pl 29.09.06, 23:34
      Ale najlepsze było ldowanie w Balicach. Gatwic super, balice wiocha. No i
      reflekjsa. Tu źle i tu źle. Ale wybrałem to co znam i kocham moje miasto. I to,
      ze w tym mieście dalej mogę zabrnąć niż w Londynie, gdzie bycie imigrantem
      uniemozliwiło by mi do końca życia karierę w pewnych dziedzianch życia, No i
      jescze jedno. Chce kiedyś założyć rodzinę. I wiem, opirając sie o wiedzę, że
      dzieci imigrantów mają w nowym kraju przchlapane. ja chcę dzieciom dac
      szczęście. A czy do Londynu kiedyś pojadę. Tak jak ludzie o tych samych tarzach
      wywołaju tu wojnę.
      • Gość: Lopek Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.proxy.aol.com 29.09.06, 23:40
        BylesWidziales,a czemu ty tak polski marnie pisowac??Po popolitologii i
        hameranistyce(sfojom grogom fach techniczny) ??
      • Gość: anadi Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 23:43
        dzieci imigrantów mają przechlapane?
        ludzie wyjeżdżają nie tylko z powodu kasy

        • Gość: ByłemWidziałem Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.itelekom.pl 29.09.06, 23:53
          Imigrant dostaje zawsze tzw. premię startową, czyli nie dostrzega przez
          pierwsze kilka sezonów kosztów swojej dezji. Zawsze pozostanie obcym tak uczy
          przeszłość. Gorzka refleksja przychodzi po latach. Bo życia okłamać się nie da.
          Emigracja miała sens 20 lat temu sam wtedy bym uciekł z dyplomem z PRL. Ale
          ucieka z kraju UE? Trochę naciągane.
      • Gość: inga nie wszystkie dzieci IP: *.range81-154.btcentralplus.com 30.09.06, 03:43
        moja corka robi juz doktorat w UK. Czy wszyscy w Polsce maja doktoraty?
        W UK jest tak samo 9 zostaje malarzami a jeden dokotrem
      • Gość: Mantra Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.net.upc.cz 02.10.06, 10:51
        Gość portalu: ByłemWidziałem napisał:
        > Chce kiedyś założyć rodzinę. I wiem, opirając sie o wiedzę, że
        > dzieci imigrantów mają w nowym kraju przchlapane.

        Wiem z doświadczenia że tak nie jest. Tylko w Polsce dziecko emigranta to wciąż
        sensacja i dziwoląg. Tutaj w szkole dziecko innej narodowości dostaje od
        opiekumów wsparcie i pomoc. Inne dzieci traktują je normalnie bo w dużej części
        same pochodzą z innych kultur. Nie od dziś również wiadomo że języka najszybciej
        uczą się właśnie dzieci. Moim zdaniem najwięcej zależy od samych rodziców.
        Jeżeli będą oni reprezentować tylko typ myślenia pana ByłemWidziałem to i ich
        dzieci nie będą tu szczęśliwe. No bo i czemu, skoro mama i tata wciąż mówią:
        Jesteśmy tu obcy a w Polsce wszystko jest lepsze. Dla mnie największą tragedią
        jest sytuacja kiedy część rodziny(przeważnie matka i dziecko) zostają w kraju a
        część wyjeżda na długie miesiące czasem lata na zarobek do takiego Londynu. Ja
        bym się nigdy na taki układ nie pisała. Dziecko w takiej konfiguracji na pewno
        nie jest szczęśliwe!
        • Gość: pluton Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.server.ntli.net 02.10.06, 19:38
          > Dla mnie największą tragedią
          > jest sytuacja kiedy część rodziny(przeważnie matka i dziecko) zostają w kraju
          > a
          > część wyjeżda na długie miesiące czasem lata na zarobek do takiego Londynu. Ja
          > bym się nigdy na taki układ nie pisała. Dziecko w takiej konfiguracji na pewno
          > nie jest szczęśliwe!

          Ja jestem w takiej sytuacji i wcale nie uwazam jej za tragedie.
          Pracuje od 1,5 roku w Anglii, zona z dwojka dzieci jest w Polsce.
          Latam do domu co 4 - 6 tygodni. Powrot planuje w przyszlym roku.
          Nie jest latwo ale na pewno nie zaluje.
    • Gość: MI5 Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 29.09.06, 23:56
      Podoba mi sie to co napisales. Zdrowy dystans i sluszne obserwacje i wnioski.

      Jak widac, i wsrod humanistow moze sie trafic logicznie myslacy ;)

      Pozdrawiam.
      • Gość: long Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.range81-129.btcentralplus.com 30.09.06, 01:00
        Aglia i nie tylko jest do zdobycia,lecz tylko dla fachowcow z znajomoscia
        jezyka.Kto wybiera sie w ciemno doznaje porazki i upokozenia.
      • Gość: humanista Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 09:37
        Skonczylem m.in. SGH, a uwazam sie przede wszystkim za humaniste. Techniczne
        umiejetnosci jak ksiegowosc, informatyke, czy kreslenie inzyniera moze wykuc i
        bystry szympans, natomiast zaczac rozumiec procesy spoleczne i ekonomiczne (a
        nie tylko wyliczenia matematyczne w ekonomii) jak trudno zrozumiec mozemy
        dostrzec po wynikach wyborow w Polsce.

        Wiadomo tez jaka jest opinia o ludziach po politechnikach. Ze sa prosci. Nie
        wiedza nawet, ktorym elementem sa w spoleczenstwie, mocno przeceniaja swoja
        role.
        Jak glosowaly politechniki (wlaczajac profesorow!) przy akcesji Polski do UE? A
        teraz korzystaja, nie wiedzac nawet do konca z czego przy wyjazdach do UK.

        Techniczni eksperci potrafia wyjsc poza swoj aparat i wtedy musza byc troche
        kreatywni, troche komunikatywni w zespole i troche pozarzadzac i troche
        polaczyc wiedze z paru dziedzin.

        Natomiast jak najbardziej zgadzam sie, ze "fach w reku" jest konieczny.
        W dziedzinach scislych wystarczy wiedziec 1/3 tego co humanista, zeby dostac
        robote. Ale drodzy humanisci, to ze poprzeczka jest wysoko nie znaczy, ze nie
        mozna sie nauczyc perfekt 3 jezykow i startowac np. po politologii i
        amerykanistyce do firmy public relations, albo do reklamy, albo doktoracik na
        uczelni i praca badawcza (za calkiem dobra kase oczywiscie).
        Warto tez podbudowac to solidnym aparatem np. stat w excelu.
        • Gość: humanista Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 09:47
          Znajac forum, zanim ktos sie do'p'pszy do "solidnego aparatu". Excel to tylko
          przyklad. Ale istnieje w nim np. VBA, ktory zna malo ktory informatyk robiacy w
          C.

          Poza tym, jaki problem, zeby wlaczyc sie w obsluge wyborow, nawet regionalnych
          w UK? Zostac korespondentem jakichs mniejszych gazet w Polsce freelancersko
          oczywiscie.
          Zaczac sie doktoryzowac w UK, a praca na uniwerku wcale nie jest slabo platna.
          Potem nawiazac wspolprace (samemu, nie czekajac na kogos!) z uniwerkiem w
          Polsce, i juz sie robi cos bardzo oryginalnego i tworczego!
          Napisac pare artykulow o roli Polski w relacjach UE-USA, brytyjska gazeta
          chetnie pusci taki news, ciekawostka "napisana przez Polaka w UK".

          Przy okazji mozecie mocno polepszyc obraz Polakow w UK.

          Sektor NGO i badawczy jest o wieeeele bardziej rozwiniety niz w Polsce.
          Mozna sie tez nieco skundlic i popracowac w firmach oferujacych kontakty
          handlowe m.in. w Polsce.
          • Gość: majkle Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.unknown.be.uu.net 02.10.06, 13:02
            do kolegi humanisty tempawy trohe jestes
            po pierwsze nie ma czegos takiego jak informatyk poza polska gdzie informatyk
            kojarzony jest z hlopaczkiem latajacym i naprawiajacym worda w biurze
            sa specjaisci z roznych dziedzin na roznym poziomie bazy sieci programisci i
            tak dalej popularnie zwani informatykami zupelnie bez sensu zreszta
            jezeli twierdzisz ze ludzie po polibudzie sa ograniczeni to poprostu smierdzi
            ci z pyska gownem ktore masz w glowowie matma jaka tam zapodaja to normalny
            hardcore nie do pojecia dla srednio inteligentnego czlowieka nie mowiac o
            szympansie wiec twoja opinia jest smieszna a ze piszesz ze skonczyles SGH i co
            z tego czujesz sie w jakis sposob lepszy z tego powodu bo ja nie widze powodu
        • Gość: po polibudzie Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.xdsl.murphx.net 30.09.06, 10:07
          "Wiadomo tez jaka jest opinia o ludziach po politechnikach. Ze sa prosci. Nie
          wiedza nawet, ktorym elementem sa w spoleczenstwie, mocno przeceniaja swoja
          role."

          czyja to opinia,twoja???? tak sie dowartosciwujesz??? to sa steorotypy, jako
          czlowiek tak inteligentny nie powinienes na nich chyab budowac swoich opini. To
          tak jakbym powiedzial ze wszyscy ludzie z uniwerku chodza w powyciaganymi
          swetrach, z gitarami na plecach, wiecznie studiajac swoja historie czy
          pedagokie pozniej siedzac cale zycie bez grosza prawia moraly( wlasnei takie
          jak ty)
          • Gość: humanista Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 10:21
            Dobry ten tekst o powyciaganych swetrach;) Poczekaj no, zaraz ci tutja cos...
            A ludzie po polibudach to chodza w koszulkach w kratke z krotkimi rekawkami, z
            kolnierzykami zapinanymi na ostani guzik pod szyja jak Forrest Gump:)

            Napisalem przeciez, ze panuje opinia, czyli ze to stereotyp.
            Prawda natomiast jest, ze humanista rozumie znaczenie inzyniera w
            spoleczenstwie, inzynier natomiast nie dostrzega bardzo czesto znaczenia innych.
            Slyszales dowcipy o "ekspertach" srodowiska Radia Maryja? Ludzie wypowiadajacy
            sie o ekonomii i socjologii, sami profesorzydoktorzyhabilitowaniinzynierowie
            (uwielbiaja sie tytulowac) budownictwa srodladowego:)
            Oczywiscie docinam teraz, i mam wielu kumpli po polibudach i cenie inzynierow!



            Bronie po prostu humanistow, nie z kompleksow, bo sam robie bardziej analize
            ekonomiczna np.
            Odpowiedzialem po prostu na glupie zaczepki.

            Pracujac w cityoflondon na poczatek robisz za komputerek i liczysz, potem na
            wyzszym stanowisku do obowiazkow dochodzi czytanie Financial Times i
            wylapywanie zaleznosci np. polityka a cena ropy itd. Robisz przekrojowe badanie
            rynku danej branzy. Pare jezykow konieczne.
            • Gość: Ralph Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.server.ntli.net 30.09.06, 10:51
              Głupoty piszesz.
              Do tej pory spotkałem tylko jednego humanistę, który był uzdolniony technicznie.
              Tak się składa, że spotkałem naprawdę wielu inżynierów, którzy byli większymi
              humanistami niż absolwenci polonistyki czy filozofii. Najwybitniejszymi
              humanistami jakich w życiu spotkałem byli dwaj profesorowie - jeden informatyki,
              a drugi elektroniki. Mieli oni na tyle wybitne umysły, że nie mieli problemu z
              opanowaniem strony technicznej i mogli wejść na wyższy poziom. Dla humanistów
              technika to czarna magia, jednak mimo tego uważają się za wyższą klasę.

              Humaniści mają o tyle dobrze, że bardzo często ich bajek nie można w żaden
              sposób zweryfikować i jednoznacznie ocenić. Szczerze mówiąc bardzo im tego
              zazdroszczę, bo jak coś źle zaprojektuję, to od razu to wychodzi na jaw.
              • Gość: A Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 30.09.06, 13:44
                Skonczylam w liceum klase humanistyczna, potem poszlam na studia informatyczne i
                rownoczesnie studiowalam na SGH.
                Ppacuje i zyje z IT, ale moje zainteresowania humanistyczne z liceum dalej
                rozwijam.

                Jestem humanista czy tepym inzynierem?
                • Gość: humanista Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 14:34
                  Jestes zajebista:)
    • Gość: wrw Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.proxy.aol.com 30.09.06, 04:35
      Byles, widziles i nie jedz, w czym masz facet problem?
      • Gość: A Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 30.09.06, 09:18
        Postanowil zaspamowac cale forum ;-)
    • Gość: hgf Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.chello.pl 30.09.06, 11:10
      Do założyciela tematu. Zgadazam się z Tobą w 100 a nawet 200%. Masz chłopie
      racje, ze Polska to piekny kraj. Tyrać można tez w Polsce i żyć normalnie.
      Wyjechać do Anglii nic nie umiejąc to poprostu tam żyjesz norlmalnie masz prace
      za 7 - 8 funtów i jestes szczęśliwy. z tym że jak napisałeś stawki życiowe
      conajmniej 5 razy droższe niż w Polsce.. W takim razie po co emigrować?
      • Gość: michał Skrajny glos. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 11:50
        wniosek nie jedz do Londynu, tylko gdzie indziej.
        UK nie konczy sie na Londynie.
      • Gość: ff Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.ipt.aol.com 30.09.06, 13:26
        troche przesadzasz
        Tyrać można tez w Polsce i żyć normalnie.

        W polsce mozesz tyrac do grobowej deski i dalej nic nie miec. W uk jak jestes
        ambitny i pracowity predzej czy pozniej sie czegos dorobisz.

        z tym że jak napisałeś stawki życiowe
        > conajmniej 5 razy droższe niż w Polsce..

        Tutaj to juz dosrales. Nawet ceny mieszkan nie sa juz tak duzo wyzsze jak np. w
        warszawie a polska szybko nadrabia roznice
    • Gość: uuu Re: Byłem i widziałem Londyn w te wakacje i mam w IP: *.server.ntli.net 02.10.06, 19:50
      przez 5 ostatnich lat pracowalem w polsce (w tzw dobrej firmie) i mam z tego 1
      pare spodni wyjsciowych i jedna pare butow, w ktorych przyjechalem do Anglii.
      Tu po 4 tygodniach pracy, uzupelnilem braki w ubranich i obuwiu, troche kupujac
      na przecenach a troche wynajdujac fajne nie drogie ciuchy w sklepach. Dlatego
      jak ktos pisze o tyraniu w polsce i dorabianiu sie , to chyba tylko
      zwyrodnienia kregoslupa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka