tomsmom
18.09.07, 17:31
No albo to ten moj maly ma pecha, albo ja taka matka, albo juz sama
nie wiem... Pamietacie pewnie, ze jak mial poltora roku to polecial
niefortunnie na bujany fotel i rozcial sobie czolko tuz nad brwia.
Szycie, ryk, i ten szok, a ja w ciazy zaryczana...
Dzisiaj - powtorka z rozrywki... Biegl po cos do kuchni i jeszcze w
pokoju poslizgnal sie na ksiazeczce, ktora sekunde wczesniej ogladal
braciszek (wiec lezala sobie na podlodze). I tak niefortunnie
polecial, ze uderzyl glowka w kant listwy (jak to sie zwie toto
miedzy podloga a sciana...). Rozcial sobie ta sama strone ale
wyzej... i troche mniej... krew az tak sie nie leje, rana duzo
mniejsza wiec chyba na szycie nie pojade... ale on wykonczony
rykiem, ja zasmarkana, a maly jeszcze ryczy (z wrazenia chyba) i
uspokoic go nie moge...
Kurcze, ale poharatane to moje dziecko... serce boli... jakby to w
Stanach bylo to jutro mialabym naslana przez przedszkole kontrole
socjalna... no nie moge sobie wybaczyc, ze stalam za daleko zeby go
zlapac!