Dodaj do ulubionych

Dziura w glowie 2

18.09.07, 17:31
No albo to ten moj maly ma pecha, albo ja taka matka, albo juz sama
nie wiem... Pamietacie pewnie, ze jak mial poltora roku to polecial
niefortunnie na bujany fotel i rozcial sobie czolko tuz nad brwia.
Szycie, ryk, i ten szok, a ja w ciazy zaryczana...

Dzisiaj - powtorka z rozrywki... Biegl po cos do kuchni i jeszcze w
pokoju poslizgnal sie na ksiazeczce, ktora sekunde wczesniej ogladal
braciszek (wiec lezala sobie na podlodze). I tak niefortunnie
polecial, ze uderzyl glowka w kant listwy (jak to sie zwie toto
miedzy podloga a sciana...). Rozcial sobie ta sama strone ale
wyzej... i troche mniej... krew az tak sie nie leje, rana duzo
mniejsza wiec chyba na szycie nie pojade... ale on wykonczony
rykiem, ja zasmarkana, a maly jeszcze ryczy (z wrazenia chyba) i
uspokoic go nie moge...

Kurcze, ale poharatane to moje dziecko... serce boli... jakby to w
Stanach bylo to jutro mialabym naslana przez przedszkole kontrole
socjalna... no nie moge sobie wybaczyc, ze stalam za daleko zeby go
zlapac!
Obserwuj wątek
    • olliesmum Re: Dziura w glowie 2 18.09.07, 20:10
      Haniu, wspolczuje Wam obojgu...
      Niestety takie rzeczy sie zdarzaja i nie powinnismy obwiniac siebie za nie (ja
      niestety mam taka tendencje ewentualnie obwiniam meza...)
      Mam nadzieje, ze juz lepiej?
      • lorbasa Re: Dziura w glowie 2 18.09.07, 21:40
        Haniu!
        Takie rzeczy się zdarzają. Najważniejsze, że nie jest to, mam
        nadzieję nic poważnego. Adaś od momentu jak zaczął chodzić
        systematycznie się przewracał. Oba kolana zdarte szczególnie latem ,
        no bo nosi się krótke spodenki. Wiele razy też miał przygryziony
        język, jak go coś niespodziewanego spotkało np. półka. Ponoć ja jak
        byłam mała, też tak miałam , że zaliczałam każdą półkę i stół. Kiedy
        Adaś miał 3 lata pani psycholog zdiagnozowała nadwrażliwość
        sensoryczną i w związku z tym, inny sposób poruszania się i
        biegania. A bieganie to on ma we krwi. Nie chodzi, zawsze biega.
        Nawet wtedy gdy go zmęczymy na maksa ( np. małpim gaju ) to po
        przyjściu do domu nadal biega. Ostatni taki większy przypadek , to
        jak biegł do łazienki zrobić siusiu i bach w sedes, przyłożyłam do
        rany kawał mrożonki z lodówki i obserwowałam w kierunku
        wstrząśnienia. Nie martw się Haniu , jakoś to musimy przetrwać. Jak
        to mówią do wesela się zagoi :)))

        Asia
        • monika_irl Re: Dziura w glowie 2 19.09.07, 10:01
          Bardzo mi przykro, mam nadzieje ze juz Tomek lepiej sie czuje,
          chociaz on pewnie po chwili zapomnial.
          Takie rzeczy sie zdarzaja, Ala tez potrafila wywrócic sie przy mnie
          i rozbila nos ze krew poleciala, niestety nie jestem superwoman
          (jeszcze ;)) i nie potrafilam tego przewidziec.
          Zdaza sie i mam nadzieje ze nie bedzie za czesto.
          Buziaki dla Tomka.
    • zapytajnick Re: Dziura w glowie 2 19.09.07, 13:11
      Oj to niefart. Mam nadzieje, ze juz po bolu i Tomka i mamy.
      Ksiazeczki rozwalone sa u nas w calym domu razem z zabawkami, jakbym
      ja miala sprzatac non stop to bym nic innego nie robila tylko
      podnosila te rzeczy i kladla na miejsce. Nie masz sie co zadreczac.
      Superwoman tez nie jestes, zebys miala oczy dookola i lapala
      chlopakow przy ich kazdym upadku.
      Taki Twoj los Haniu, ze masz dwoch chlopakow;-). Jasiek nogi ma cale
      w siniakach, Maja tak nie miala... Mniejmy nadzieje, ze Marek bedzie
      mniej wywrotny niz swoj brat.
      Ja podobno wywracalam sie ciagle, kolana, nogi posiniaczone jak
      chlopak i jakos jeszcze zyje i nogi tez sa ok (tak mysle;-)).
      • tomsmom Re: Dziura w glowie 2 19.09.07, 15:24
        Tomek juz OK. Rana sie goi, nie jest zle. Dzieki za slowa wsparcia.
        Dzisiaj w przedszkolu wyrznal nosem w krzeselko... On juz tak ma i
        koniec...
        • mamaemilii Re: Dziura w glowie 2 19.09.07, 21:01
          Niestety, tak samo miewa moja córka. Niegdyś delikatna i ostrożna, a najgorsze
          wypadki zdarzały jej się zawsze w mojej obecności i kiedy przejawiała ochotę na
          większe "wyskoki". A ponieważ moja czujność była uśpiona jej przeważnie
          ostrożnym zachowaniem, to nawet do głowy mi nie przyszło, że tak się to może
          skończyć. Efekt - dwie dość widoczne blizny na ślicznym czole Emilki :(

          Ale do tej pory nie potrafię sobie wybaczyć, że taka głupia byłam, choć
          obiektywnie naprawdę niewiele byłam w stanie zrobić. Druga "dziura w głowie" to
          też efekt hasania w przedszkolu, w pierwszy dzień adaptacyjny...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka