Dodaj do ulubionych

Rekrutacja w Polsce

IP: 89.167.16.* 19.08.09, 14:26
Witam
Mam pytanie do tych co uczestniczyli w takiej rekrutacji. Ile trwa taka rekrutacja od momentu wysłania CV do nich?? Kolejna sprawa to interesuje mnie jak wygląda praca na noncnej zmianie i jako kierowca( tu chodzi mi o to czym się zajmuje pracownik na danym stanowisku itd.). Czy wogóle ciężko jest się dostać? Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: FX Re: Rekrutacja w Polsce IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 19.08.09, 22:31
      to zalezy od zapotrzebowania danego sklepu.
      a myslalem ze rekrutacja w krakowie jest wstrzymana :-/
    • Gość: dan zart? IP: 92.14.199.* 21.08.09, 10:14
      myslalem, ze juz sprawa z praca w Tesco w UK jest oczywista i kazdy wie, ze to
      scierwownia. Zdziwiony jestem, ze sa nadal chetni pomimo istnienia tego forum, a
      co najwazniejsze spadku wartosci funta. Wystarczy poczytac forum, zeby wiedziec
      jak wyglada praca na nocce. Jesli nie wiesz to dodam obrazowo, ze to zygowina i
      scierwo. Praca jest gowniana i przeznaczona dla najglupszych leniwych angoli
      glownie bez szkoly, umiejetnosci i Polakow, ktorzy dali sie juz wczesniej nabrac
      na historyjki o ciekawej pracy, albo znalezli sie tu wczesniej i nie majac
      wyjscia dostali sie tu bez posrednictwa Krakowa. Szkoda czasu zeby tu
      przyjezdzac. Praca ta wycisnie z ciebie soki, rozwali ci normalny tryb zycia.
      Robota jest ciezka, bo Polacy zazwyczaj dostaja najgorsze i najciezsze roboty.
      Zdarza sie, ze Polacy laduja na w latwych i lekkich alejkach, ale sa to
      zazwyczaj ludzie po przejsciach - czyli rozmowach upominajacych i majacych na
      celu, zmiane ich z leni w pracusiow. Dodac moge, ze jestem tu bo bylem naiwny i
      uwierzylem, ze to cos interesujacego. Myslalem, ze zarobie duzo kasy, w miare
      latwo. Naucze sie jezyka i wroce do PL jako nowy, lepiej wyksztalcony gosc.
      Zostawilem dosc dobra prace w PL i pojechalem przed siebie. Pozniej bylo juz za
      pozno zeby wszystko odkrecac, wiec zostalem i nadal tu jestem, bo poki co nie
      mam juz do czego wracac w PL. Wybralem mniejsze zlo. Szczerze nie polecam przez
      bardzo wielkie P.
      • Gość: Pracownik tesco uk Re: zart? IP: *.cable.ubr03.pres.blueyonder.co.uk 21.08.09, 12:07
        Kolego, przestan biadolic. Przez takich jak ty o maly wlos nie podjalem kilka
        lat temu najglupszej decyzji w swoim zyciu - wypisujesz swoje frustracje, a
        potem porzadni ludzie rezygnuja z przyjazdu. Praca jak praca - nie jest
        najgorsza i niezle platna. Nie mozna jednak sie z nia utozsamiac - ja to kejdz a
        moja alejka to ja. Pracujesz, idziesz do domu i zapominasz. Ot co, cala sztuka i
        filozofia. A kto dramatyzuje to wraca. Ja pracowalem w zyciu w meskich zawodach:
        kierowca, gornik, marynarz (z wlasnego wyboru i po kilka lat) i moge cos
        powiedziec na temat co to jest zygowina i scierwo. Tesco jednak jest ok ale to
        nie jest jednak przedszkole - trzeba normalnie pracowac a lajdaki sa wszedzie -
        nie tylko tam (w Polsce równiez, gwarantuje Ci). A jezeli straciles dobra prace
        w Polsce przez swoja zachlannosc, to tylko twoja wina. Wiec odpusc sobie i nie
        wypisuj juz bzdur na tym forum.
      • micnur2275 Re: zart? 21.08.09, 15:02
        - jest to najlżejsza praca jaką do tej pory wykonywałem;
        - poukładałem sobie jakoś tryb życia;
        - wracać, nie wracam, bo nie ma po co.
      • Gość: gaga Re: zart? IP: *.41.2.140.sub.mbb.three.co.uk 21.08.09, 16:43
        wow, no to nieźle pocisnąłeś
        ja powiem tak: przyjechałam do Tesco bo była to pewna praca, planowałam
        popracować kilka miesięcy aż stanę na nogi i poszukam czegoś innego. W
        listopadzie miną 2 lata co oznacza że nie jest mi tak tragicznie jak tobie......
        Czy ciężka praca? Tak samo ciężka jak w Tesco w Polsce zapewne. Jeśli nie chcesz
        żeby wycisneli z ciebie ostatnie soki to nie pokazuj że potrafisz więcej, coś o
        tym akurat wiem. Czy rozwala normalny tryb życia? Mi to już chyba obojętne czy
        miałabym pracować w dzień czy w nocy, praca w nocy ma swoje plusy. Praca polega
        na przerzucaniu kartonów i wypełnianiu półek towarem, nic skomplikowanego. A
        kierowca rozwozi klientom zakupy które zrobili przez internet.
        Do mnie zadzwonili z Krakowa na następny dzień do wysłaniu CV i po kilku dniach
        jechałam na pierwszą rozmowę. Moja sytuacja była troche zakręcona, byłam na
        3-miesięcznym wypowiedzeniu, no i dokładnie tego dnia na który byłam umówiona z
        p. Grzebinogą zadzwoniła do mnie że za 2 tygodnie wyjeżdżam. Później było
        spotkanie organizacyjne w Kr no i jestem.
        P.S. co ma wartość funta do pracy w Tesco? Będąc tutaj w ogóle mnie to nie
        interesuje a to co zarobie wystarcza mi na wszystko o czym mogłam marzyć w PL....
    • Gość: FX Re: Rekrutacja w Polsce IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 22.08.09, 12:47
      Właśnie zależy na co stawiasz przyjeżdżając tutaj i co chcesz osiągnąć.
      Dla niektórych praca w tesco uk to odskocznia od życia w polsce, a dla innych
      jest etapem w życiu do kolejnego jeszcze innego życia w uk.
      • Gość: Wierny z Leeds Re: Rekrutacja w Polsce IP: *.leed.cable.ntl.com 05.11.09, 09:50
        GAGA ma racje,nie jest wcale tak tragicznie w Tesco.chyba ze komus
        sie nie chce pracowac i myslal ze za lezenie dostanie pensje.A
        warunki pracy w Anglii i Polsce to przepasc.Menagotutaj jest o niebo
        bardziej spoko niz w Polsce.Pozdrawiam wszystkich
        • fiodor1969 Re: Rekrutacja w Polsce 07.11.09, 11:03
          Nie bede wysilal sie na dlugie opowiesci.
          Jest wczesnie rano,wiec wkrotce "zawijam" spac.
          Wlasnie wrocilem po kolejnej nocnej zmianie w moim Tesco,gdzie nadal"pakuje towar w polki"
          Ale kiedy w sobotni wieczor polykam drinki z moimi przyjaciolmi i robie to, na co naprawde mam ochote,bo mnie stac,niewiele obchodza mnie historie jak bardzo komus jest tu zle lub filozfie ,ze ktos czuje sie w Anglii jak bialy murzyn.Ja czuje sie calkiem inaczej.
          Jestem tu 3,5 roku,od 3 lat z zona i synem.Syn na dobre zaaklimatyzowal sie jako student w Collegu,wczesniej uczen High School.Zona podobnie podobnie jak i ja ma stala prace na kontrakcie,
          tez ponizej wlasnych kwalifikacji- pakuje na tacki mieso w fabryce miesa.
          I to jest sedno sprawy.Kazdgo miesiaca Tesco i fabryka mojej kochanej zony "placi nasze rachunki".Kiedy siadam do komputera i znajde cos ciekawego w sieci, wtedy kawalek plastiku marki VISA placi za wszystko to, na co mamy ochote.Stac nas na duzo duzo wiecej niz w Polsce.....Oryginalna gra,w ktora chcialem zagrac od zawsze,ulubiony film na dvd..itd..itd.....
          Rzeczy o ktorych moglbym pomarzyc w naszym kraju mam od zaraz.Nie dorobilem sie majatku,kiedy czlowiek ma 40 lat patrzy z perspektywy wlasnego zycia na troche inaczej.Nie ganiam za kasa.Za pieniadze ktore tu zarobilem,wykupilem na wlasnosc mieszkanie w Polsce i to tylko tyle albo az tyle Reszte z zona wydajemy do zera na wspolne podroze po swiecie.Jak w polskim filmie "Wniebowzieci" - cyt: "czlowiek musi sobie od czasu do czasu polatac" Nie obchodzi mnie ile kosztuje funt w Polsce,tam zostal mi tylko Ojciec ,ktoremu 2 razy do roku kupuje bilet na samolot do mnie.Ide spac i nie martwie sie,ze do drzwi zapuka koles z rachunkiem,ktorego nie bede mogl zaplacic.Kiedy wroce do Polski?Sam nie wiem,wpadlem tutaj"na chwile" tymczasem kiedy TERAZ jest lepiej do PL nie wybieram sie. Moje zmartwienie jest byc moze tymczasowe - czy "flaszka"schlodzi sie na dobre przed przyjsciem mojego dobrego kolegi.
          • Gość: goscj Re: Rekrutacja w Polsce IP: 88.220.34.* 07.11.09, 12:45
            nareszcie trzeźwy głos rozsądku !!! Pozdrawiam i życzę powodzenia
          • Gość: Do fiodora Re: Rekrutacja w Polsce IP: *.ghnet.pl 07.11.09, 17:19
            Fiodor, serdecznie pozdrawiam. Przeczytałam, co napisałeś i wszystko
            wróciło. Prawda, którą tak właśnie pamiętam. /.../
            • maker22 heh 12.11.09, 06:20
              powiem ci tak: 2 lata temu wylądowałem w Tesco na zmianie nocnej przekonany, że
              będę pracował w nieco inny sposób niz myślałem...co z tego wyszło? Cóż....praca
              sama w sobie jest spoko chociaż nudna i jak dla mnie bez sensu. W Tesco nie masz
              możliwości rozwoju, bo w przekonaniu angoli Polak nie nadaje się na osobę na
              wyższym stanowisku bo jest ,,lazy" albo ,,stupid" (autentycznie takie coś słysze
              u mnie w pracy). PRacuje pod Londynem, nie wiem jak jest w innych placówkach ale
              u mnie mobing to rzecz normalna, poganianie pracownika a wręcz branie go za
              szmaty i ciągnięcie do alejki bo przystanął na chwilę i podrapał się po głowie -
              norma. Bezczelnie mówienie, że robimy za wolno gdy norma to 10-15 klatek a
              dostawy niezależnie od dnia przychodzą w dużo większej ilości przez co jest
              burdel na backstocku - nasza wina (czyt. Polaka) również norma. Ostatnio
              dochodzi nawet do tego, że gdy dostawa za pózno przyjdzie to również wina Polaka
              ( w tym wypadku mowa o fresh ) bo przecież w godzine czasu powinien złamać 30
              kejðzy a nie 15. Jedzenie podawane w stołówce - spalone frytki i codziennie
              kurczak albo ryba z groszkiem. Słowem żyć nie umierać - a kasa ? 1150 po 2
              latach ciężkiej harówy i słuchania jaki to ja nie jestem leniwy chociaż widać
              gołym okiem że zapier**am szybciej i efektywniej od braci ,,angoli" - Miłego
              pobytu w UK i obyś nie trafił tam gdzie ja
              • Gość: Pracownik tesco uk Jak sobie poradzić z dyskryminacją i bullyingiem IP: *.cable.ubr03.pres.blueyonder.co.uk 12.11.09, 14:25
                To co piszesz, to jest zwykła dyskryminacja a przynajmniej bullying. W żadnym
                wypadku nie jest to zgodne z prawem i grozi natychmiastowym zawieszeniem a
                następnie dyscyplinarnym zwolnieniem w razie udowodnienia. Ale trzeba działać, a
                nie biernie się poddawać. Jeżeli jest Was chociaż dwóch Polaków, którzy się
                potrafią dogadać to jesteście górą. Najpierw należy spróbować oficjalnie,
                zgodnie z procedurą, tj. rozmowa z line managerem, najlepiej w towarzystwie
                zaufanego kolegi lub koleżanki (nie żadnego tam union repa, bo on zawsze stanie
                po ich stronie). Odczekać, jeżeli nadal będą szaleć - iść dalej. Zażądać rozmowy
                rejestrowanej (spisanej). Będzie wtedy jakiś dowód, że coś się dzieje się złego.
                I tak próbować coraz wyżej. I nie należy milczeć na ten temat - przeciwnie
                dyskutować i głośno komentować te problemy. Jeżeli w waszym tesco pojawi się
                ściana, tzn. że nikt nie będzie chciał z Wami rozmawiać na tematy (jeżeli
                podpisze się pod notatką z takiej rozmowy to potwierdza, że jest świadomy faktu
                dyskryminacji i nic nie robi w tej sprawie, więc się nie dziwcie), to trzeba
                uderzyć na zewnątrz: usdaw (telefon na karcie członkowskiej), Racial Equality
                council, którzy powinni Wam pomóc przebić się prze beton w sklepie i dotrzeć do
                kierownika sklepu lub - w razie potrzeby - wyżej. Macie prawo pisać skargi coraz
                wyżej. Takie jest Wasze prawo. I trzeba reagować zdecydowanie nawet na błache
                przypadki łamanie Waszych praw, np. zmuszanie do zostawania za darmo nawet 5
                minut po czasie pracy - nie macie takiego obowiązku. Wy pracujecie na godziny -
                nie na akord - więc nie ma żadnych norm, macie pracować uczciwie i wykonywać
                polecenia Waszych przełożonych ale w ramach godzin pracy i wg Waszego normalnego
                tempa, tj. bez biegania czy zabijania się na alejce. Jak ktoś ma inne zdanie -
                żądać konkretnego przepisu, gdy naciska - złożyć skargę. Sytuacja opisana przez
                Ciebie jest powszechna w każdym sklepie, gdzie pracują Polacy przysłani przez
                head office tesco (tak, tak - nie przez Kraków, który tylko dokonuje
                rekrutacji). Powodem tego jest żenująco niska wydajność, wysoka absencja
                chorobowa itp. w danym sklepie). Więc wysyła im się kilku Polaków, żeby ich
                trochę podkręcić i postraszyć. Więc na dzień dobry stajemy się wrogiem nr 1 dla
                miejscowych, bo pracujemy wydajniej, nie chorujemy itd. I robi co mogą, żeby się
                nas pozbyć - najlepiej gdy sami rezygnujemy potwierdzając ich tezę, że
                przysyłanie im Polaków to kiepski pomysł. A te całe cyrki mają na celu
                stworzenie wrażenia, że tesco to jeden wielki syf. Ale tak nie jest, gdy
                przestajemy na to pozwalać i zaczynamy bronić swoich praw. A teksty typu Polak
                "lazy" czy "stupid", to tylko próba prania mózgu (jeżeli będą to powtarzać, to
                może w końcu sam w to uwierzysz) bo oni dobrze wiedzą, że nie mają szans w
                konkurencji z pracownikami z Polski. Ale za takie teksty mogą też dostać kopa w
                dupę ze sklepu, nie mówiąc już o przypadkach użycia siły fizycznej - wtedy kop w
                dupę na dobre. Niejeden Anglik już wyleciał za to z roboty. To co napisałem
                powyżej nie jest oczywiście proste i łatwe w realizacji, ale dla możliwe. Piszę
                to na podstawie własnego doświadczenia. I jeszcze jedno - ta praca naprawdę ma
                sens: wyobraźcie sobie, jak wyglądałyby półki w tesco bez nas. Czy lubicie
                zakupy w pustym sklepie? Bo ja nie. Pozdrawiam.
                • maker22 Re: Jak sobie poradzić z dyskryminacją i bullying 13.11.09, 06:47
                  to co piszesz to oczywiście prawda, ja osobiście nauczyłem się olewać to co oni
                  mówią i jak mnie i kolegów traktują, robię sobie powolutku i bez stresu a jak
                  jakiś debil przyjdzie i mnie zaczyna poganiać to mu mówię prosto z mostu, że
                  jeśli nie przestanie mnie mobingować to będzie miał duże kłopoty. Mam to i owo
                  nagrane choć może to i żaden dowód ale w razie czego można się tym posłużyć a
                  relacje świadków zrobią swoje. I od pewnego czasu niby jest lepiej ale jak wiemy
                  zbliżają się święta więc będzie pewnie panika jak to u angoli bywa i zacznie się
                  znowu poganianie. Mi osobiście już to zwisa bo w kwietniu wracam do Polski także
                  zbytnio pracą ani atmosferą w niej sie nie przejmuję bo jest mi to niepotrzebne
                  ale w ramach podziękowania za piekne parę lat mobingu i dyskryminacji solidnie
                  im podziękuję pisząc do związków razem ze znajomymi o rzekomej sytuacji w Tesco.
                  Niech angol nauczy się traktować nas należycie i jak to mówią wielkie
                  propagandowe plakaty - Treat as like u want to be treated. ;]
                  • Gość: Pracownik tesco uk Re: Jak sobie poradzić z dyskryminacją i bullying IP: *.cable.ubr03.pres.blueyonder.co.uk 13.11.09, 14:07
                    To miło, że podzielasz moje zdanie. Ale, jeżeli chcecie dokopać swoim
                    prześladowcom to musicie to zrobić z odpowiednim wyprzedzeniem, zostawiając
                    sobie czas na obronę swojej skargi. W przeciwnym przypadku zostanie ona po
                    prostu wyrzucona do kosza. Znam takie przypadki, gdy ludzie na koniec swej
                    kariery pisali do związków, ale sprawa zostawała natychmiast umarzana, gdy się
                    okazywało że osoba już nie pracuje w tesco. Ale myślę, że warto przekonać się na
                    własne oczy jak Wasi oprawcy zaczną dosłownie sr... w gacie ze strachu a
                    wszystkie ataki znikną "jak ręką odjął". Zamienicie się rolami a oni z myśliwego
                    staną się zwierzyną. Może nawet w akcie paniki skoczą sobie nawzajem do gardeł.
                    Kto wie? Pozdrawiam.r
                    • Gość: jj Re: Jak sobie poradzić z dyskryminacją i bullying IP: *.zone9.bethere.co.uk 13.11.09, 17:45
                      Chcem dodać do wypowiedzi mojego poprzednika , że dobrą praktyką
                      jest zapisywanie co i kiedy się stało, np: dnia.. o tej godz.. ten i
                      ten powiedział do mnie lazy polisz. Przydaje się pózniej przy
                      złożeniu grievance, masz czarno na białym co i kto i kiedy, pare
                      takich zapisków zmieni karierę pana managera w wielką niewiadomą...

                      nie dajcie się . pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka