Dodaj do ulubionych

Czy religia zwalnia z myślenia?

19.09.09, 13:14
Ponieważ nie wiem jak wyglądało to forum dotychczas i jakie tematy
były poruszane, proszę wybaczyć jeśli się powtarzam.

Nurtuje mnie pytanie zawarte w temacie.
Znajoma opowiadała wrażenia z pobytu w Turcji. Mówiła z podziwem, że
żaden Turek nie wsiądzie pijany za kierownicę. Byłabym równie pełna
podziwu dla Turków, gdyby moja mama nie dodała, że potrafią oni
zamieniać się miejscami za kierownicą nie przerywając jazdy.
Czyli tak: nie wolno pić, to nie piję. Kropka.
Zamieniać się miejscami religia nie zabrania.

Swego czasu czytałam reportaż na temat seksu wśród katolików. Że
tylko po ślubie. Rzecz była o parach, które właśnie tak postępują.
Jedna pani powiedziała, że nie zastanawia się 'dlaczego?'. Że dla
niej jest to wygodne. Dostaje gotową odpowiedź jak ma się zachowywać
i nie musi się zastanawiać.

Czy zadaniem religii nie powinno być doprowadzenie człowieka do
stanu, w którym sam zrozumie, poczuje, jak należy postępować,
zamiast podawania na tacy gotowych rozwiązań?
To jest mój największy zarzut do, nazwijmy to, systemu edukacji
religijnej. CZy może przeoczyłam ten moment, w którym Kościół
próbował nauczyć mnie samodzielnego myślenia, tylko mu się nie udało?
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 19.09.09, 13:38
      Chrzescijanie wierza ze Bog dal czlowiekowi rozum i wolna wole. Stad bierze sie
      indywidualna wolnosc wyboru, ale tez indywidualne branie odpowiedzialnosci za
      wlasne wybory.
      Pierwszym sedzia indywidualnych wyborow chrzescijanina jest jego wlasne sumienie
      ktore bez rozumu, bez myslenia nie moze funkcjonowac.

      Tak wiec religia chrzescijanska nie zwalnia z myslenia, ona myslenie rozwija,
      nakreca .

      W islamie jest inaczej, bo islam jest religia ktora ma cala liste rzeczy
      dozwolonych (halal) i zabronionych (haram). Jezeli nie wiesz jak postapic
      wystarczy ze dowiesz sie czy to co zamierzasz zrobic jest halal czy haram.
      Poniewaz alkohol jest haram, to Turek wcale nie powinien go dotykac, ale
      poniewaz zmienianie sie w czasie jazdy za kierownica nie jest haram, to moze to
      robic:)
    • wkkr Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 14:50
      Bóg dał człowiekowi wolna wolę po to by z niej korzystał.
      A bez rozumu nie da się...
      Człowiek musi mysleć krytycznie jeśli szanuje Boga.
      • male-licho Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 18:40
        wkkr napisał:

        > Bóg dał człowiekowi wolna wolę po to by z niej korzystał.
        > A bez rozumu nie da się...
        > Człowiek musi mysleć krytycznie jeśli szanuje Boga.

        Co Bóg dał to jedna sprawa, a na co zwraca uwagę Kościół, to druga.
        OK rozumiem, że chrześcijaństwo z myślenia nie zwalnia, ale
        nauczanie Kościoła sprowadza się, moim zdaniem, do podawania zestawu
        tego co zabronione. Nie kładzie się nacisku na to, że mamy rozum, i
        że powinniśmy z niego korzystać.
        Jakoś tak się dzieje, że ludzie wiedzą, że grzechem jest
        bioenergoterapia, rozwód, antykoncepcja, aborcja itd. A ile ludzi
        wie o tym bo:
        a) tak twierdzi Kościół
        b) nie zgadzali się z tym, ale przeczytali argumenty Kościoła i tak,
        owszem, przyznają, że to złe zachowanie
        c) nie zgadzali się z tym, ale samodzielnie! (tzn. czytając
        argumenty i Kościoła, i zwolenników rozwodów, aborcji itd; mając za
        argumenty własne doświadczenie) doszli do wniosku, że to złe
        zachowanie
        d) zgodzili się z tym, ale szukali potwierdzenia samodzielnie
        myśląc
        • maria421 Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 19:01
          male-licho napisała:


          > Co Bóg dał to jedna sprawa, a na co zwraca uwagę Kościół, to druga.
          > OK rozumiem, że chrześcijaństwo z myślenia nie zwalnia, ale
          > nauczanie Kościoła sprowadza się, moim zdaniem, do podawania zestawu
          > tego co zabronione. Nie kładzie się nacisku na to, że mamy rozum, i
          > że powinniśmy z niego korzystać.

          Co przez to rozumiesz? Ze kazdy powienien kierowac sie tylko wlasnym rozumem i
          do tego nie potrzebuje zadnych wskazowek?

          • a000000 Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 19:47
            male-licho napisała:

            >nauczanie Kościoła sprowadza się, moim zdaniem, do podawania zestawu
            > tego co zabronione.

            no cóż... kodeks drogowy też podaje zestaw czynności zabronionych... bo
            przekroczenie zasad prowadzi do niebezpieczeństwa, a więc ustawodawca nie
            przewidział poddania paragrafu pod dyskusję czy wolny wybór...


            >Nie kładzie się nacisku na to, że mamy rozum, i że powinniśmy z niego >korzystać.

            cały czas się o tym mówi... grzech jest ŚWIADOMYM, a więc przy użyciu rozumu,
            przekroczeniem zasad. Człowiek ma wolną wolę - może ale nie musi... to człowiek
            decyduje o tym, czy chce poddać się Bogu czy nie.
            To człowiek decyduje o tym, czy odrzuca Boga czy do Niego dąży...czy przyjmuje
            zasady jako swoje, czy też je odrzuca...
            W końcu to człowiek decyduje o swoim zbawieniu, bo jeśli świadomie odrzuci Boga
            - to ten czyn wolnej woli skutkuje i w zaświatach... Nic na siłę i nic pod
            przymusem.
            • male-licho Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 20:18
              a000000 napisała:

              no cóż... kodeks drogowy też podaje zestaw czynności
              zabronionych... bo
              > przekroczenie zasad prowadzi do niebezpieczeństwa, a więc
              ustawodawca nie
              > przewidział poddania paragrafu pod dyskusję czy wolny wybór...

              Ale ja rozumiem DLACZEGO łamanie zasad kodeksu drogowego jest
              niebezpieczne. Czy nie mam prawa rozumieć dlaczego szkodzi mi
              prezerwatywa, albo seks przed ślubem?


              > >Nie kładzie się nacisku na to, że mamy rozum, i że powinniśmy z
              niego >
              > ;korzystać.
              >
              > cały czas się o tym mówi... grzech jest ŚWIADOMYM, a więc przy
              użyciu rozumu,
              > przekroczeniem zasad.

              Czy myślenie ma się ograniczać do porównania mojego wyboru do zasad?
              Ja chciałabym wiedzieć jaki sens mają te zasady.
              • a000000 Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 21:00
                male-licho napisała:

                >Czy nie mam prawa rozumieć dlaczego szkodzi mi prezerwatywa, albo seks >przed
                ślubem?

                och!!! o tym trąbią wszelkie nauki kościelne... trzeba tylko chcieć zrozumieć...

                > Czy myślenie ma się ograniczać do porównania mojego wyboru do zasad?
                > Ja chciałabym wiedzieć jaki sens mają te zasady.

                Każdy chce wiedzieć i ma do tego prawo... to też jest zawarte w nauczaniu
                kościoła i bardzo dokładnie opisane....
                Jeśli żyjesz POZA kościołem - to nie dziw się, że masz kłopoty ze zrozumieniem
                zasadności nakazów.
                Bo to nie jest tak, że Bóg dał Dekalog (z którego wynikają wszelkie zasady) bo
                miał taką fantazję... Bogu zasady Dekalogu nie są do niczego potrzebne... one są
                potrzebne człowiekowi - aby żył długo i szczęśliwie... opisywanie tego
                zagadnienia to bardzo duża praca - temat nie na forum. Punktowe wyjaśnienie
                zasad jest zawarte w Katechizmie Kościoła Katolickiego, natomiast szczegółowe
                opisy są w różnych teologicznych artykułach i wypowiedziach.

                W bardzo wielkim skrócie kwintesencja przykazań i zasad kościoła brzmi: Miłuj
                Pana, Boga swego... a bliźniego jak siebie samego.

                Przykazania mówią nie o chwili tu i teraz a o całym życiu człowieka - a jak
                pewne wiesz - nie zawsze to co mi się podoba teraz - jest dla mnie dobre na
                dłuższą metę...
                • male-licho Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 22:17

                  > Jeśli żyjesz POZA kościołem - to nie dziw się, że masz kłopoty ze
                  zrozumieniem
                  > zasadności nakazów.

                  Tak mi się wydaje, że chyba zawsze żyłam 'poza'... A może kiedyś za
                  bardzo 'w' a przez to teraz tym bardziej 'poza'...
                  No cóż. Dziękuję za rozmowę.

                  PS Niektóre nakazy rozumiem, ale to raczej nie jest zasługa Kościoła.
                  A niektórych nie chcę. I to jest zasługa Kościoła.
                • karafka_do_wina Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 20.09.09, 12:16
                  > Jeśli żyjesz POZA kościołem - to nie dziw się, że masz kłopoty ze
                  zrozumieniem
                  > zasadności nakazów.


                  jest wiele osob bardzo wierzacych, ktore absolutnie nie zyja poza
                  kosciolem, a rowniez maja problem ze zrozumieniem np. zakazu
                  stosowania prezerwatyw. i jesli nie stosuja sztucznej antykoncepcji
                  to robia to z posluszenstwa kosciolowi, a nie z przekonania i
                  zrozumienia nauk kk.

        • isma Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 19:39
          Od wewnatrz Kosciola widac dosc dokladnie, ze on sie bynajmniej nie zajmuje
          wylacznie (a nawet nie glownie) tym, co kto ma robic.

          A co do zgadzania sie z tym czy owym bez zrozumienia - no, coz, jest w zyciu
          pare rzeczy, bynajmniej nie zwiazanych z wiara, co do ktorych zrozumienia nie
          posiadam (dzialanie silnika samochodowego dajmy na to), co mi nie przeszkadza
          ani z nich korzystac, ani dostosowywac sie do warunkow, jakie korzystanie z nich
          narzuca (nie oczekuje od tegoz silnika przyspieszenia do 500 km na godzine, choc
          wlasciwie nie wiem, dlaczego nie).
          Niemniej nie wydaje mi sie, zeby proporcja tego, co rozumiem do tego, czego nie
          rozumiem w zyciu codziennym i w Kosciele byla jakos odmienna.
          • wkkr Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 20:49
            isma napisała:

            > Od wewnatrz Kosciola widac dosc dokladnie, ze on sie bynajmniej
            nie zajmuje
            > wylacznie (a nawet nie glownie) tym, co kto ma robic.
            >
            > A co do zgadzania sie z tym czy owym bez zrozumienia - no, coz,
            jest w zyciu
            > pare rzeczy, bynajmniej nie zwiazanych z wiara, co do ktorych
            zrozumienia nie
            > posiadam (dzialanie silnika samochodowego dajmy na to), co mi nie
            przeszkadza
            > ani z nich korzystac, ani dostosowywac sie do warunkow, jakie
            korzystanie z nic
            > h
            > narzuca (nie oczekuje od tegoz silnika przyspieszenia do 500 km na
            godzine, cho
            > c
            > wlasciwie nie wiem, dlaczego nie).
            ========================================
            Czynisz to bezrozumnie? Przecvież uznasz za durnia kogoś kto powie
            tobie mże byś nie przekraczała predkości 30km/h bo Bóg tak chce....
            =======================================
            > Niemniej nie wydaje mi sie, zeby proporcja tego, co rozumiem do
            tego, czego nie
            > rozumiem w zyciu codziennym i w Kosciele byla jakos odmienna.
            >
          • wkkr Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 20:52
            A co byś zrobiła gdyby ktoś powołując się na słowo boże stwierdził
            że kobieta nie powinna prowadzic samochodu bo to niemoralne jest?
            • a000000 Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 21:03
              wkkr napisał:

              > A co byś zrobiła gdyby ktoś powołując się na słowo boże stwierdził
              > że kobieta nie powinna prowadzic samochodu bo to niemoralne jest?

              zażądałabym aby ten ktoś pokazał mi to słowo Boże. Bo tylko powołując się - jest
              gołosłowny. A ja wcale nie muszę mu ufać.
              • wkkr Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 22:30
                a000000 napisała:
                > zażądałabym aby ten ktoś pokazał mi to słowo Boże. Bo tylko
                powołując się - jes
                > t
                > gołosłowny. A ja wcale nie muszę mu ufać.
                ===========
                A ten ktoś BAH! Sięga po Koran i wyskazuje odpowiedzni fragment, z
                którego po interpretacji jasno wynika że kobieta za kierownicą
                to "soboma i gomora" w jednym!
                1) przyjmujesz na wiarę (krzyczysz Allah akbae i wyrzucasz kluczyki
                od auta wraz z dokumentami)
                2) reinterpretujesz (toczysz dyskusję filozoficzno-teologiczna
                dzięki ktorej po latach legalnie zasiadasz za sterami auta)
                3) pukasz się znaczaco w czoło (w wyniku czego albo tracisz głowę,
                albo spokojnie sobie odjeżdżasz)
              • diabollo Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 20.09.09, 11:36
                a000000 napisała:


                > zażądałabym aby ten ktoś pokazał mi to słowo Boże. Bo tylko powołując się - jes
                > t
                > gołosłowny. A ja wcale nie muszę mu ufać.
                >

                Dle mnie opieranie się na starożytnych pismach, które przecież pisali też tylko
                ułomni ludzie, a inni ludzie je wyselekcjonowali i ogłosiłi "słowem Bożym", jest
                cokolwiek nierozsądne.

                Ale jednak. Podaj mi zatem czcigodna A000000 gdzie to Bóg w "słowie Bożym"
                wypowiada się o zakazie in-vitro, antykoncepcji, przerywania ciąży, rozwodów...

                Z drugiej strony już pisałem, że nawet czarno-na-białym zapisane w dekalogu
                przykazania, okazują się prostackie i spłaszczające rzeczywistość.
                Choćby to przykazane "nie zabijaj". Jeżeli podchodzić do tego w sposób totalny,
                na pytanie "kogo" należałoby odpowiedzieć "nikogo", na pytanie "w jakich
                okolicznościach", należałoby odpowiedzieć "we wszystkich okolicznościach".
                No i wtedy sens posiadania armii, czy "bronienia ojczyzny" przez zabijanie
                "wrogów", ba zabijanie w obronie własnej jest Bogu wstrętne. Ale przeciez KK
                tego tak nie interpretuje.

                Kłaniam się nisko.
                • maria421 Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 20.09.09, 11:42
                  diabollo napisał:
                  > Dle mnie opieranie się na starożytnych pismach, które przecież pisali też tylko
                  > ułomni ludzie, a inni ludzie je wyselekcjonowali i ogłosiłi "słowem Bożym", jes
                  > t
                  > cokolwiek nierozsądne.

                  Nierozsadne tez jest odrzucanie ich a priori.
                  Rozsadne jest przeczytanie tych pism, przeanalizowanie ich przeslania oraz
                  rozumowe przyjecie (lub nie) przekazu zawartego w tych pismach.
        • mamalgosia Re: Wiara w Boga zobowiązuje do myslenia 19.09.09, 19:44
          male-licho napisała:


          > a) tak twierdzi Kościół
          > b) nie zgadzali się z tym, ale przeczytali argumenty Kościoła i
          tak,
          > owszem, przyznają, że to złe zachowanie
          > c) nie zgadzali się z tym, ale samodzielnie! (tzn. czytając
          > argumenty i Kościoła, i zwolenników rozwodów, aborcji itd; mając
          za
          > argumenty własne doświadczenie) doszli do wniosku, że to złe
          > zachowanie
          > d) zgodzili się z tym, ale szukali potwierdzenia samodzielnie
          > myśląc


          e) nie zgadzali się i nie zgadzają, ale są wierni wyborowi. Wybrali
          Kościół i teraz w duchu posłuszeństwa starają się wypełniać jego
          nakazy
    • black-emissary Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 19.09.09, 22:42
      male-licho napisała:
      > Czy zadaniem religii nie powinno być doprowadzenie człowieka do
      > stanu, w którym sam zrozumie, poczuje, jak należy postępować,
      > zamiast podawania na tacy gotowych rozwiązań?

      Nie powinno. Atrakcyjność religii polega na dawaniu gotowych recept bez
      konieczności myślenia. Sprawnie działało to przez wieki.
      • wkkr Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 19.09.09, 22:51
        black-emissary napisała:

        > male-licho napisała:
        > > Czy zadaniem religii nie powinno być doprowadzenie człowieka do
        > > stanu, w którym sam zrozumie, poczuje, jak należy postępować,
        > > zamiast podawania na tacy gotowych rozwiązań?
        >
        > Nie powinno. Atrakcyjność religii polega na dawaniu gotowych
        recept bez
        > konieczności myślenia. Sprawnie działało to przez wieki.
        =====================
        Jest to sprzeczne z ideą wiary w Boga. To że Kościoły działały tak a
        nie inaczej to zupełnie inna sprawa.
        • black-emissary Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 19.09.09, 22:54
          Wierzyć można bez religii.

          Religia daje wspólnotę i poparcie. Łatwiej wierzyć, jeżeli tysiące wierzą razem z nami. Łatwiej stosować się do zasad, które wyznają tysiące. Wtedy nie trzeba się już nad nimi zastanawiać - przecież te tysiące je już zweryfikowały.

          To jest bardzo dobry mechanizm. Większość ludzi nie jest w stanie samodzielnie myśleć, dla gatunku taki przekaz jest jak najbardziej wskazany.
          • maria421 Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 20.09.09, 08:25
            black-emissary napisała:

            > To jest bardzo dobry mechanizm. Większość ludzi nie jest w stanie samodzielnie
            > myśleć, dla gatunku taki przekaz jest jak najbardziej wskazany.

            Ty opisujesz system totalitarny. Nazizm i komunizm tez zwalnial ludzi z
            myslenia, bo za czlowieka myslala partia i tez dawala mu gotowe zestawy w ktore
            musial uwierzyc, np. w wyzszosc germanskiego nadczlowieka lub w wyzszosc
            komunizmu nad kapitalizmem.
            Chrzescijanstwo z zalozenia nigdy nie bylo totalitarne.
            • 0golone_jajka Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 20.09.09, 12:20
              > Chrzescijanstwo z zalozenia nigdy nie bylo totalitarne.

              Ale jeden z jego odłamów - katolicyzm - zakłada swoją wyższość nad wszelkimi innymi odmianami wiary religijnej.
              • maria421 Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 20.09.09, 13:48
                0golone_jajka napisał:


                > Ale jeden z jego odłamów - katolicyzm - zakłada swoją wyższość nad wszelkimi in
                > nymi odmianami wiary religijnej.

                To jeszcze nie swiadczy o jego totalitaryzmie.
                Demokraci tez uznaja ze demokracja jest najlepsza forma wladzy, a przeciez
                demokracja nie jest totalitaryzmem.
          • wkkr Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 20.09.09, 09:55
            black-emissary napisała:

            > Wierzyć można bez religii.
            ================================
            Oczywiście, ale religia jest swoistym "językiem" ułatwiającem
            ułożenie własnych relacji z Bogiem.
            --------------------------------
            >
            > Religia daje wspólnotę i poparcie. Łatwiej wierzyć, jeżeli tysiące
            wierzą razem
            > z nami. Łatwiej stosować się do zasad, które wyznają tysiące.
            ==================================
            Owszem, ale to nie zwalnia z myslenia. Czasem trzeba mieć odwagę i
            wystąpić przeciw opinni większosci. Popatrz na proroków Starego
            Testamentu.
            ==================================
            Wtedy nie trzeba
            > się już nad nimi zastanawiać - przecież te tysiące je już
            zweryfikowały.
            ==================================
            I to jest poważny błą a nawet grzech. Wszak Bóg mówi "nie bedziesz
            miał bogów cudzych przede mną".
            ==================================
            > To jest bardzo dobry mechanizm. Większość ludzi nie jest w stanie
            samodzielnie
            > myśleć,
            ==================================
            No nie wiem. Ludzie są stworzeni do mysolenia własnie.
            ==================================
            dla gatunku taki przekaz jest jak najbardziej wskazany.
            ==================================
            ????
            • black-emissary Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 21.09.09, 23:22
              wkkr napisał:
              > Owszem, ale to nie zwalnia z myslenia. Czasem trzeba mieć odwagę i
              > wystąpić przeciw opinni większosci. Popatrz na proroków Starego
              > Testamentu.

              Nie mówię o jednostkach wybitnych, a o motłochu, którego nawet nie trzeba zwalniać z myślenia, bo i tak nie myśli.

              > No nie wiem. Ludzie są stworzeni do mysolenia własnie.

              Jeżeli do tego zostali stworzeni to najwyraźniej coś w wykonaniu szwankuje.

              > ????

              Religia to sprawny mechanizm dziedziczenia doświadczeń i zasad, do których stosowanie się ma dobry wpływ na populację - od zasad moralnych przez trwałość stadła i porządek społeczny po higienę.
              • maria421 Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 21.09.09, 23:30
                black-emissary napisała:


                > Nie mówię o jednostkach wybitnych, a o motłochu, którego nawet nie trzeba zwaln
                > iać z myślenia, bo i tak nie myśli.

                Na ogol ci, ktorzy wyglaszaja takie opinie uwazaja sie za wybitne jednostki
                uznajac cala reszte za motloch...
                Ty tez?
                >
                > Jeżeli do tego zostali stworzeni to najwyraźniej coś w wykonaniu szwankuje.

                Bo nie mysla tak jak Ty?

                > Religia to sprawny mechanizm dziedziczenia doświadczeń i zasad, do których stos
                > owanie się ma dobry wpływ na populację - od zasad moralnych przez trwałość stad
                > ła i porządek społeczny po higienę.

                Czyli jednak do czegos sie przydaje...
                • black-emissary Re: Czy religia zwalnia z myślenia? 21.09.09, 23:36
                  maria421 napisała:
                  > Na ogol ci, ktorzy wyglaszaja takie opinie uwazaja sie za wybitne jednostki
                  > uznajac cala reszte za motloch...
                  > Ty tez?

                  Bynajmniej.

                  > Bo nie mysla tak jak Ty?

                  Nie, bo nie myślą w ogóle.

                  > Czyli jednak do czegos sie przydaje...

                  Nigdy nie twierdziłam inaczej.
                  Choć z czasem owa przydatność jest coraz mniejsza. Choć ciężko w to uwierzyć
                  ludzkość z czasem mądrzeje.
    • kann2 Fides quaerens intellectum 19.09.09, 23:05
      male-licho napisała:

      >
      > Czy zadaniem religii nie powinno być doprowadzenie człowieka do
      > stanu, w którym sam zrozumie, poczuje, jak należy postępować,
      > zamiast podawania na tacy gotowych rozwiązań?
      > To jest mój największy zarzut do, nazwijmy to, systemu edukacji
      > religijnej. CZy może przeoczyłam ten moment, w którym Kościół
      > próbował nauczyć mnie samodzielnego myślenia, tylko mu się nie
      udało?


      Wiara szukająca zrozumienia. Myślę, że te słowa św. Anzelma z
      Cantebury mogą w jakiejś mierze być odpowiedzią na Twe pytanie. Z
      pewnością Kościół nie chce podawać na tacy gotowych rozwiązań,
      zastępując człowieka w jego mysleniu i zwalniając go zeń. Jednak nie
      mozna interpretować tego tak, że dopiero (i tylko) wtedy, gdy
      człowiek zrozumie, obowiązują go treści wiary podawane przez
      Kościół.

      Jak małe dziecko przyjmuje z wiarą to, co mu przekazują starsi, a
      potem dorasta i sam rozumie świat. Niegdy zresztą nie pojmiemy
      wszystkiego...

      1 Kor 13:11-12
      Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko,
      myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego,
      co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś
      [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś
      poznam tak, jak i zostałem poznany.

      No i opór materii jest - po naszej stronie, i po stronie Kościoła
      nauczającego także.
      • kann2 Re: Fides quaerens intellectum 19.09.09, 23:14
        I jeszcze fragmencik z Katechizmu:


        158 "Wiara szuka rozumienia": jest charakterystyczne dla wiary, że
        wierzący pragnie lepszego poznania Tego, w którym złożył swoją
        wiarę, i lepszego zrozumienia tego, co On objawił; głębsze poznanie
        będzie domagać się z kolei większej wiary, coraz bardziej
        przenikniętej miłością. Łaska wiary otwiera "oczy serca" (Ef 1, 18)
        na żywe rozumienie treści Objawienia, czyli całości zamysłu Bożego i
        tajemnic wiary, ich związku między sobą i z Chrystusem, który
        stanowi centrum Tajemnicy objawionej. Aby "coraz głębsze było
        zrozumienie Objawienia, tenże Duch Święty darami swymi wiarę stale
        udoskonala". W ten sposób, według powiedzenia św.
        Augustyna, "wierzę, aby rozumieć, i rozumiem, aby głębiej wierzyć".

        159 Wiara i nauka. "Chociaż wiara przewyższa rozum, to jednak nigdy
        nie może mieć miejsca rzeczywista niezgodność między wiarą i
        rozumem. Ponieważ ten sam Bóg, który objawia tajemnice i udziela
        wiary, złożył w ludzkim duchu światło rozumu, nie może przeczyć
        sobie samemu ani prawda nigdy nie może sprzeciwiać się
        prawdzie". "Dlatego badanie metodyczne we wszelkich dyscyplinach
        naukowych, jeżeli tylko prowadzi się je w sposób prawdziwie naukowy
        i z poszanowaniem norm moralnych, naprawdę nigdy nie będzie się
        sprzeciwiać wierze, sprawy bowiem świeckie i sprawy wiary wywodzą
        swój początek od tego samego Boga. Owszem, kto pokornie i wytrwale
        usiłuje zbadać tajniki rzeczy, prowadzony jest niejako, choć
        nieświadomie, ręką Boga, który wszystko utrzymując, sprawia, że
        rzeczy są tym, czym są"
    • kora3 Coś ta kolezanka chyba niezadługo tam była : 20.09.09, 08:16
      spedzilam w Turcji troche czasu. Pijany to moze nie wsiądzie - fakt,
      ale po piwku, dwóch zdarza się , tyle,ze na drogach mniej
      obstawionych przez gliny Wynika to nie z religijnosci, tylko z
      wysokich kar.
      Mit, jakoby Turcy, jako muzułmanie nie pili jest tylko mitem - wierz
      mi :)
      • 0golone_jajka Re: Coś ta kolezanka chyba niezadługo tam była : 20.09.09, 11:41
        Potwierdzam. Są muzułmanie i muzułmanie. Znałem wielu, którzy pili, rzadziej palili, a całkiem często przedślubnie współżyli.
        • kora3 :) 20.09.09, 15:53
          0golone_jajka napisał:

          > Potwierdzam. Są muzułmanie i muzułmanie. Znałem wielu, którzy
          pili, rzadziej pa
          > lili, a całkiem często przedślubnie współżyli.
          >
          no wiesz - ja miałam te przyjemnosc,ze w Turcji spedziłam duzo czasu
          i to nie na wycieczkach objazdowych :), wiec co nieco o tym kraju i
          jego mieszkańcach moge powiedzieć. Przede wszystkim to, ze jest to
          kraj bardzo zróznicowany zaleznie od miejsca, a takze pochodzenia
          danej osoby.
          Zaadniczo raky jest narodowoym napitkiem Turków, ale nie gardza tez
          piwkiem, czy czystą polska:) zwłaszcza ci znad morza Egejskiego :)
          Na temat popularnej raky krazy dowcip, ze jej zabariwianie się pod
          wpływem wody na mlecznobiało ma "oszukiwać" Allaha co do zawartosci
          szklaneczki, w której dostrzega On rzekomo mleko;D

          Papierosami Turcy bynajmniejnie gardza, natomiast jesli chodzi o
          seks przedmałzeński zalezy to od srodowiska. W niektórych jest to
          norma i zadne tabu, w innych, raczej sprawa nie do rozmowy, ale
          istniejaca, w jeszcze inych - nie ma mowy.
    • kora3 a w odp. na zapytanie .... 20.09.09, 08:28
      cóż - nie , religia nie zwalnia od myslenia, zadna, nie powinna. Ale
      w kazdej mogą sie znaleźc ludzie, którzy myslec nie lubia to i
      religia, czy inna ideologia im to "zastapi".
      • kora3 hmmm jak sie tak zastanowić... 20.09.09, 09:01
        to mysle sobie, ze Małe Licho, kimkolwiek jest :) mogło odniesc
        takie wrazenie o jakim pisze.
        Z tym, ze to jest wrazenie. Czasem słuchając, czytając ludzi
        powołujących sie na religie, czy inna ideologie mozna własnie takie
        wrazenie odniesc, że nie mysla, ze ślepo poddają sie religijnym
        nakzaom.
        Moim zdaniem w wiekszosci przypadków życiowych jest to błedna eza,
        gdyz takie osoby po prostu do SWOICH potrzeb dopasowuja religijne
        zasady.
        Ja to widze b. jaskarwo na pewnym forum, które czasem czytam ze
        zgledu m.on. na znajomego. Jest to katolickie forum i dotyczy
        problemów malzeńskich.
        Początkowo zdawało mi sie, ze ludzie tam piszący staraja się po
        prostu zyć wg zasad swej wiay, ale po dłuzszej lektuze przekonalam
        sie,ze nie o to chodzi.
        Wiekszosc z nich zwyczajnie nie umie pogodzić się z zaistniałym w
        ich małzestwie kryzysem, zdrada, czy odejsciem wapółmałzonka, co
        zreszta jest zrozumiałe w poczatkowy okresie.
        Tworza wiec wokół w zasadzie dosc banalnych i przewidywalnych
        historii otoczke mistycznosci, niesamowitosci, szczególnego
        dzialania Boga i Szatana. Nie byłoby w tm nic strasznego, gdyby nie
        to, ze jakkolwiek czasem udzielaja sobie całkiem sensownych rad
        wszystko ma zmierzac do "uzdrowienia" ich małzeństw. I tak próbuje
        np. "uzdrawiać" kobieta, której mąz od 10 lat ma nową zone i z nia
        dwoje dzieci, a ta kobieta nadal analizuje dawno przebrzmiały z nim
        zwiazek powołując się przy tym na religijnoisc, sakrament itp.
        Podobnie inna która "uzdrowiła" małzeństwo z facetem zdradzajacym
        juz 3 razy, teraz bedzie 4 raz próbowac. A wszystkoto nie ma za
        wiele wspólego z religią choć tak sie moze zdawac. Człowiek patrzac
        z boku widzi: oto ktoś w imie religii nie godzi się na odejscie
        małzonka, na rozwód....Nie, ten ktos sie nie godzi, bo nie umie.
        Religia bowiem nie zmusza człowieka wcale do analizy zwiazku sprzed
        10 lat na przyklad, ani do wybaczania po raz 20 zdrady - religia
        nakazuje mu dochowac wiernosci sakramentalnemu małzonkowi, bez
        wzgledu na jego postawe. Tyle.
        Te osoby zwyczajnie chcą sie pławic w poczuciu krzywdy, chcą po raz
        setny wybaczać i dawać szanse, chcą analizowac przeszłosc i
        wykorzystują religię do usprawiedliwienia swego dziwaznego
        postepowania.
        Normalny człowiek po 10 latach od rozstania ze współmałzonkiem
        przechodzi nad postepowaniem tamtego do porządku dziennego, bez
        wzgledu na to, czy podoba mu się jego postepowanie, czy tez nie. Bo
        nad czym tu deliberowac? Podobnie trzeźwo myslacy człowiek nie
        wybacza 6 zdrady - jesli troche mysli - widzi, ze współmałzonek juz
        taki jest i tyle.
        • karafka_do_wina Re: hmmm jak sie tak zastanowić... 20.09.09, 12:31
          to prawda, ze tak postepuja ludzie slabi, ale nie jestem przekonana
          czy gdzies u postaw ich postepowania nie lezy przekonanie, ze takie
          postepowanie jest wlasciwe i porzadane, bo zgodne w wola boga. gdyby
          np. kosciol glosil, ze zdradzajacego malzonka nalezy jak najszybciej
          odrzucic i potepic (a nie wybaczac) - moze w/w osoby predzej by
          zapominaly o zdradzajacyh mezach i potrafilyby sie skupic na
          budowaniu nowego zycia zamiast zyc przeszloscia.
          • kora3 Re: hmmm jak sie tak zastanowić... 20.09.09, 13:41
            nie jestem przekonana Karafko :)...
            zachowanie tych ludzi jest bowiem znacznie dalej irracjonalne od
            tego czego wymaga Koscioł.
            M.in krytykuja oni mozliwosc stwierzenia nieaznosci małzeństwa,
            kjako "koscielny rozwód" a jest to przecież coś ustanowionego i
            prowadzonego oficjalnie przez Kosciół. twierdza tez,ze ten wymaga
            wybaczenia np. zdrady współmałzonkowi, a to ejst oczywista
            nieprawda. Co wiecej - o ile się myle nich Kann mnie poprawi, ale
            wydaje mi sie,ze zdrada jest jedną z tych przyczyn separacji, po
            której katolik/katoliczka nie ma obowiazku dażyć do ponownego
            wznowienia współzycia z małzonkiem w szerokim zakresie tego słowa.
            Czyli zdrada moze być powodem dozgonnej separacji, nawet gdy
            zdradzajacy zdradzac przestał.
            Twoerdzenie zatem, ze taki jest wymóg koscioła jest zwyczajnym
            kłamstwem chyba kłamstwem, które ma niby usprawiedliwiac bezsensowne
            zachowanie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka