male-licho
19.09.09, 13:14
Ponieważ nie wiem jak wyglądało to forum dotychczas i jakie tematy
były poruszane, proszę wybaczyć jeśli się powtarzam.
Nurtuje mnie pytanie zawarte w temacie.
Znajoma opowiadała wrażenia z pobytu w Turcji. Mówiła z podziwem, że
żaden Turek nie wsiądzie pijany za kierownicę. Byłabym równie pełna
podziwu dla Turków, gdyby moja mama nie dodała, że potrafią oni
zamieniać się miejscami za kierownicą nie przerywając jazdy.
Czyli tak: nie wolno pić, to nie piję. Kropka.
Zamieniać się miejscami religia nie zabrania.
Swego czasu czytałam reportaż na temat seksu wśród katolików. Że
tylko po ślubie. Rzecz była o parach, które właśnie tak postępują.
Jedna pani powiedziała, że nie zastanawia się 'dlaczego?'. Że dla
niej jest to wygodne. Dostaje gotową odpowiedź jak ma się zachowywać
i nie musi się zastanawiać.
Czy zadaniem religii nie powinno być doprowadzenie człowieka do
stanu, w którym sam zrozumie, poczuje, jak należy postępować,
zamiast podawania na tacy gotowych rozwiązań?
To jest mój największy zarzut do, nazwijmy to, systemu edukacji
religijnej. CZy może przeoczyłam ten moment, w którym Kościół
próbował nauczyć mnie samodzielnego myślenia, tylko mu się nie udało?