z2006
28.09.09, 16:59
mateusz.pl/czytania/2009/20090928.htm
"„Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci — mówił Jezus do Nikodema — jeśli
się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa
Bożego” (J 3, 5). To Duch Święty z człowieka przyziemnego stwarza
człowieka nowego, dziecko Boże. On kierował wcieleniem Syna
Najwyższego, kieruje również duchowym odrodzeniem człowieka, jako
przybranego dziecka Bożego, Jak prowadził Chrystusa, Syna Bożego z
natury, do wypełnienia Jego misji, tak też kształtuje i prowadzi
przybrane dzieci, aby żyły według otrzymanej łaski przybrania.
W wigilię Wielkanocy Kościół święcąc wodę chrzcielną modli
się: „Ojcze... Niechaj ta woda przez Ducha Świętego otrzyma łaskę
Twojego Jednorodzonego Syna, aby człowiek... został obmyty z
wszelkich brudów grzechu, odrodził się z wody i z Ducha Świętego do
nowego życia dziecka Bożego” (MP). Moc Ducha Świętego usprawiedliwia
człowieka: uwalnia go od grzechu, czyni go „nowym stworzeniem” w
doskonałej niewinności. Lecz to nie wszystko. Duch Święty,
zakładając mieszkanie swoje w ochrzczonym, obdarza go duchem
przybrania, czyli kształtuje w nim serce Syna, udziela mu zmysłu
swojego synostwa Bożego i zmysłu ojcostwa Bożego. Pod wpływem Ducha
i wsparty Jego łaską, chrześcijanin może zwracać się do Boga i
mówić: „Ojcze!” nie tylko usty, Jęcz z przekonaniem wypływającym z
głębi jego jestestwa. Z całą pewnością nie jest to zuchwalstwo,
ponieważ sam Duch Święty budzi w nim to wołanie: „Na dowód tego, że
jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który
woła: «Abba, Ojcze!» (Ga 4, 6). „Sam Duch wspiera swym świadectwem
naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8, 16). To wołanie
ożywia całą modlitwę chrześcijanina, jest jej duszą i istotną
treścią. Kiedy Jezus nauczał uczniów modlić się, przewidywał, że
nigdy nie potrafiliby wymówić „Ojcze nasz” w duchu prawdziwie
synowskim bez pomocy Jego Ducha, Ducha Świętego, którego miał
posłać."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 254