Dodaj do ulubionych

czy księża mają "książeczki sanepidowskie"?

31.10.09, 01:02
np. pracownicy fastfoodów dotykający dłońmi buł, które potem jemy, muszą mieć
"książeczki sanepidowskie", by w badaniach wykluczyć z pracy tych, którzy
razem z bułą mogą nam sprzedać przykrą niespodziankę (jak salmonella,
czerwonka, pasożyty czy dur brzuszny - przenoszone również przez dotyk)

księżą podają dłońmi hostię spożywaną przez wiernych i mogą przenosić w ten
sposób dokładnie te same przykre niespodzianki, na które badany jest np.
pracownik fastfoodu

ale czy księża są regularnie badani pod tym kątem? czy mają "książeczki
sanepidowskie"?
Obserwuj wątek
    • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 16:13
      hmm.. sluszne pytanie. jakos do tej pory nie przyszlo mi do glowy, ze mozna
      uznac ksiezy za zatrudnionych w branzy spozywczej, ale poniekad tak wlasnie
      jest. to prawda, ze pownni sie badac.

      oprocz tego pracownicy np. sklepow spozywczyc nie moga dotykac produktow gola
      reka - maja rekawiczki jednorazowe, lub chwytaja jedzenie przez folie. czy
      ksiadz nie powinien robic podobnie?
    • diabollo Hipoteza:Księża nie mają książeczek sanepidowskich 31.10.09, 17:05
      Uzasadnienie hipotezy.

      Kiedyś na wakacjach na studiach pracowalem przez jakiś czas w pewnym całkiem
      wziętym lokalu w barze jako barman.
      Oczywiście aby legalnie zająć tę wielce interesującą posadę musiałem przejść
      cykl badań dopuszczających do pracy w gastronomii, na koniec dostałem taką
      właśnie książeczkę w wynikami owych badań i terminami następnych.

      Jedno badanie polegało na tym, że należało spuścić sodnie, wypiąć tyłek i pani
      pielęgniarka wsadziła mi jakiś niewielki przedmiot do odbytua celem pobrania
      wymazu.
      Potem od starych wyjadaczy z gastro-branży dowiedzialem się, że to badanie i ich
      żargonie nosi nazwę "telewizorek".

      Zatem panowie księża nie mają takich książeczek i nie przechodza okresowo takich
      badań, bo byłyby one uwłaczające dla ich świątobliwości (wyobrażacie sobie pana
      biskupa, któremu pielęgniarka pobiera z odbytu wymaz do badania na obecność
      pasożytów?)

      Po prostu w Polsce żadna siła polityczna nie byłaby w stanie przeforsować
      "telewizorka" u panów księdzów, a kler poza zasłanianiem się konkordatem,
      rozdziałem państwa i Kościoła, odwołałby się do ostatecznego argumentu: to jest
      "katolicki kraj".

      Kłaniam się nisko.
      • maria421 Re: Hipoteza:Księża nie mają książeczek sanepidow 31.10.09, 18:56
        Diabollo, nie plec glupot.

    • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 18:59
      Fnoll, Ty komunii i tak nie przyjmujesz wiec Ciebie sprawa nie dotyczy. A w
      Twoja bezinteresowna troske o zdrowie przystepujacych do komunii nie wierze.

      Uwazaj raczej na to komu podajesz reke, radzilabym przed podaniem reki spytac
      czy osobnik ma ksiazeczke sanepidowska.
      • fnoll Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 20:18
        czyli wg ciebie książeczki sanepidowskie są zbędne??
        • lynx.rufus Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 21:29
          fnoll napisał:

          > czyli wg ciebie książeczki sanepidowskie są zbędne??

          Ależ skąd! Są jak najbardziej potrzebne! W ogóle w naszych czasach widzimy
          niesamowite rozpasanie ludności. Ludzi trzeba kontrolować! Nie może być tak, że
          ktoś sobie coś robi, a państwo o tym nie wie i tego nie reguluje. W omawianej
          kwestii najlepiej chyba zacząć od wprowadzenia państwowego egzaminu na księży i
          przysięgi na wierność konstytucji, wszystkich ustaw i rozporządzeń, a także
          traktatu lizbońskiego, karty praw podstawowych i dyrektyw Komisji. Ponadto,
          wszelkie obrzędy religijnych powinny się odbywać na podstawie pisemnego
          zezwolenia wojewody.

          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
          • isma Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 23:02
            No niech ja Cie, Lynxiu, nie znam! Wojewoda, tfu.
            A gdzie zasada pomocniczosci?!
            • lynx.rufus Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 23:45
              isma napisała:

              > No niech ja Cie, Lynxiu, nie znam! Wojewoda, tfu.
              > A gdzie zasada pomocniczosci?!

              No, właśnie ją stosuję! Ale to musi być władza centralna, której
              przedstawicielem jest wojewoda (czy jakoś tak, nie?). Samorządy nie dadzą rady
              tego wszystkiego ogarnąć. No, a poza tym tak będzie łatwiej to wszystko
              kontrolować, a porządek musi być!

              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
          • diabollo Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 23:30
            lynx.rufus napisał:

            > fnoll napisał:
            >
            > > czyli wg ciebie książeczki sanepidowskie są zbędne??
            >
            > Ależ skąd! Są jak najbardziej potrzebne! W ogóle w naszych czasach widzimy
            > niesamowite rozpasanie ludności. Ludzi trzeba kontrolować!

            Nie jakiś "ludzi" tylko kler, czy nie roznosi żółtaczki lub innych pasożytów.

            Tak bardzo, macie w dupie zdrowie swoich własnych wyznawców, że nie możecie
            zrobić sobie okresowo zrobić badań i mieć to udokumentowane?

            A owieczki mają do was takie wielkie zaufanie, że aż jedzą wam z ręki, a wy
            dalibyście się pokroić, żeby dla nich nie zrobić takiej małej pierdoły...

            Kłaniam się nisko.
        • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 22:28
          fnoll napisał:

          > czyli wg ciebie książeczki sanepidowskie są zbędne??
          >
          Jak najbardziej sa konieczne, dlatego przeciez proponuje zebys przed podaniem
          komus reki sprawdzil najpierw (w rekawiczkach) jego ksiazeczke.
          • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 22:58
            to komunia polega na podaniu reki ksiedzu? w jakim kosciele?
            • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 08:47
              karafka_do_wina napisała:

              > to komunia polega na podaniu reki ksiedzu? w jakim kosciele?

              W Niemczech komunia dawana jest do reki.
              • diabollo Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 09:53
                maria421 napisała:

                > karafka_do_wina napisała:
                >
                > > to komunia polega na podaniu reki ksiedzu? w jakim kosciele?
                >
                > W Niemczech komunia dawana jest do reki.

                A w Polsce wierni jedzą panom księżom z ręki.
                W dodtaku podczas rozdawania tzw. "komunii" od czasu do czasu jakiś staruszek
                obliże mu niechcący palce, wtedy pan ksiądz wytrze sobie te pace w chusteczkę,
                no i dalej karmi tą samą ręką pozostałych konsumentów "komunii".

                Kłaniam się nisko.
                • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 11:21
                  Diabollo, ja wiem ze Ty masz straszna awersje do wszystkiego co sie laczy z
                  Kosciolem, ale czy dlatego musisz pisac o "tzw.komunii" ?

                  Poza tym, dlaczego od ksiedza wymagac ksiazeczki Sanepidu a nie od staruszka
                  oblizujacego mu palce?
                  • diabollo Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 13:46
                    maria421 napisała:

                    > Diabollo, ja wiem ze Ty masz straszna awersje do wszystkiego co sie laczy z
                    > Kosciolem, ale czy dlatego musisz pisac o "tzw.komunii" ?
                    >
                    > Poza tym, dlaczego od ksiedza wymagac ksiazeczki Sanepidu a nie od staruszka
                    > oblizujacego mu palce?

                    Czcigodna Mario,

                    Jedną sprawą są udokumentowane badania okresowe księży takie jakie obowiązują
                    wszystkich pracowników gastronomii, inną sprawą jest, że jednak metoda
                    niemiecko-katolicko rozdawania tzw. "komunii" jednak jest higieniczniejsza niż
                    jedzenie z ręki pana księdza jak to jest w polskim katolicyzmie.

                    Kłaniam się nisko.
                    • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 15:29
                      Diabolciu, ksieza nie pracuja w gastronomii.

                      • fnoll znaczenie ma czynność, a nie nazwa miejsca pracy 04.11.09, 18:09
                        księża mają bezpośredni kontakt z produktami spożywczymi, które zjadają inni
                        ludzie - prawda?

                        w ten sposób można przenieść kilka nieprzyjemnych chorób i dlatego np. ktoś, kto
                        podaje ci kebaba, którego następnie zjadasz, musi mieć aktualne badania - dla
                        twojego bezpieczeństwa

                        byłem po prostu ciekaw, czy ksiądz, który podaje ludziom dłońmi hostię, którą ci
                        następnie zjadają, też ma padania

                        bo jeśli chodzi o roznoszenie chorób - to nie ma znaczenia czy to kebab czy
                        hostia, ryzyko jest to same
                  • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 13:48
                    > Poza tym, dlaczego od ksiedza wymagac ksiazeczki Sanepidu a nie od staruszka
                    > oblizujacego mu palce?

                    dlatego, ze w takiej sytuacji to staruszek polyka ewentualne bakterie czy inne
                    swinstwo, ktore znajduje sie na palcach ksiedza (jesli ten jest chory, a moze o
                    tym nie wiedziec).
                    • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 15:30
                      karafka_do_wina napisała:

                      > dlatego, ze w takiej sytuacji to staruszek polyka ewentualne bakterie czy inne
                      > swinstwo, ktore znajduje sie na palcach ksiedza (jesli ten jest chory, a moze o
                      > tym nie wiedziec).

                      Staruszek moze rownie dobrze wlasne bakterie przenosic na palce ksiedza.
                      • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 00:30
                        no wlasnie, na palce, a nie na jego jezyk.
                        nie martwi cie, ze staruszek, lub dziecko moga zarazic sie od ksiedza?
                        • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 09:14
                          karafka_do_wina napisała:

                          > no wlasnie, na palce, a nie na jego jezyk.
                          > nie martwi cie, ze staruszek, lub dziecko moga zarazic sie od ksiedza?

                          Nie.
                          • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 12:23
                            wreszcie odpowiedzialas na pytanie zadane przez fnolla: czy ksiazeczki
                            sanepidowskie sa zbedene u ksiezy. widze, ze wynika to z twojej niewrazliwosci
                            na ludzkie nieszczescie jakim sa choroby ;))))))
                            • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 12:37
                              karafka_do_wina napisała:

                              > wreszcie odpowiedzialas na pytanie zadane przez fnolla: czy ksiazeczki
                              > sanepidowskie sa zbedene u ksiezy. widze, ze wynika to z twojej niewrazliwosci
                              > na ludzkie nieszczescie jakim sa choroby ;))))))

                              Najpierw udowodnij ze byly przypadki zakazenia sie ludzi poprzez przypadkowy
                              kontakt palcow ksiedza z jezykiem wiernego.
                              • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 21:57
                                alez ja nie musze niczego udowadniac :) wszak wymog okreslonych badan u osob
                                majacych w pracy bezposredni kontakt z produktami spozywczymi nie ja stworzylam.
                                poza tym czekalam na twoja odpowiedz dla Fnolla i dostalam ja. to wszytsko :))
                                • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 22:27
                                  Ksieza nie maja wiekszego bezpostedniego kontaktu z produktami spozywczymi niz
                                  przecietny obywatel.
                                  • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 03.11.09, 11:21
                                    owszem, maja, na kazdej mszy, czyli codziennie. wszak hostia jest produktem,
                                    ktory sie spozywa.
                                    • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 03.11.09, 12:51
                                      karafka_do_wina napisała:

                                      > owszem, maja, na kazdej mszy, czyli codziennie. wszak hostia jest produktem,
                                      > ktory sie spozywa.

                                      Nie pisz o sprawach o ktorych nie masz pojecia.
                                      • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 03.11.09, 20:16
                                        to hostii sie nie spozywa? czy ksieza nie odprawiaja mszy i nie udzielaja nikomu
                                        komunii?

                                        znow ci argumentow brak, ech.... ;))))
                                        • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 04.11.09, 10:30
                                          Hostie sie przyjmuje, nie spozywa.
                                          • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 04.11.09, 10:41
                                            przyjmuje sie komunie, hostie sie zjada. wraz z ewentualnymi bakteriami i
                                            pasozytami ;))
              • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 13:51
                > W Niemczech komunia dawana jest do reki.

                czy ksiadz dotyka hostie w rekawiczkach? bo jesli nie to nie ma znaczenia czy do
                reki czy do buzi, bakterie przelaza z reki na hostie.

                poza tym w Polsce komunia podawana jest gola reka do ust. to rzeczywiscie jest
                niehigieczne.
                • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 15:33
                  karafka_do_wina napisała:

                  > > W Niemczech komunia dawana jest do reki.
                  >
                  > czy ksiadz dotyka hostie w rekawiczkach? bo jesli nie to nie ma znaczenia czy d
                  > o
                  > reki czy do buzi, bakterie przelaza z reki na hostie.

                  Karafka, jak idziesz do kogos na kolacje to tez pytasz czy pani domu kroila
                  chleb w rekawiczkach lub czy ma ksiazeczke Sanepidu?
                  >
                  > poza tym w Polsce komunia podawana jest gola reka do ust. to rzeczywiscie jest
                  > niehigieczne.

                  To moze byc niehigieniczne jezeli nastapi kontakt palcow ksiedza z jezykiem
                  przyjmujacego komunie.
                  • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 00:32
                    > Karafka, jak idziesz do kogos na kolacje to tez pytasz czy pani domu kroila
                    > chleb w rekawiczkach lub czy ma ksiazeczke Sanepidu?

                    nie chadzam na kolacje do ludzi, ktorych nie znam.


                    > To moze byc niehigieniczne jezeli nastapi kontakt palcow ksiedza z jezykiem
                    > przyjmujacego komunie.

                    tak sie zdarza.

                    ewnetualnie jezeli nastapi kontakt jezyka z hostia zakazona przez paluchy ksiedza.
                    • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 09:15
                      karafka_do_wina napisała:


                      > nie chadzam na kolacje do ludzi, ktorych nie znam.

                      Oni sami moga nie wiedziec ze sa chorzy.
                      • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 12:25
                        oczywiscie. tylko, ze chora ciocia wydajaca kolacje zarazi najwyzej kilka osob,
                        a nie cala parafie jak ksiadz. wlasnie dlatego wymyslono cos takiego jak
                        "ksiazeczki sanepidowskie". dziwne, ze nie wiesz tak oczywistych rzeczy
                        :)))))))))))))
                        • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 12:39
                          karafka_do_wina napisała:

                          > oczywiscie. tylko, ze chora ciocia wydajaca kolacje zarazi najwyzej kilka osob,
                          > a nie cala parafie jak ksiadz. wlasnie dlatego wymyslono cos takiego jak
                          > "ksiazeczki sanepidowskie". dziwne, ze nie wiesz tak oczywistych rzeczy
                          > :)))))))))))))

                          Ja sie dziwie tylko jednemu- ze Ty z Fnollem chcecie byc madrzejsi niz Sanepid
                          • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 22:06
                            o czym ty piszesz? dyskutujemy sobie, a tobie sie nie podoba. czyz nie od tego
                            jest forum? lepiej zapodaj jakies rzeczowe srgumenty przeciw tym "ksiazeczkom" ;)
                            • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 22:28
                              karafka_do_wina napisała:

                              > o czym ty piszesz? dyskutujemy sobie, a tobie sie nie podoba. czyz nie od tego
                              > jest forum? lepiej zapodaj jakies rzeczowe srgumenty przeciw tym "ksiazeczkom"
                              > ;)

                              Ja? Ja ksiezeczek nie wystawiam, napisz do Sanepidu. Tylko wysil sie bardziej z
                              argumentacja niz na forum.
                              • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 03.11.09, 11:22
                                wiedzialam, ze nie podasz zadnych argumentow :)
          • isma Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 31.10.09, 23:37
            Hmmm. To ja juz nawet nie chce myslec, co trzeba sprawdzac przed zawarciem
            jakiejs bardziej intymnej znajomosci!
            Swoja droga, znam takiego, co faktycznie sie pochwalil swej ukochanej
            posiadaniem stosownych papierow, bo akurat zakonczyl staz w szpitalu zakaznym, i
            standardowo badali na wszelkie aidsy ;-))).
          • gaika Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 01:26
            maria421 napisała:

            > fnoll napisał:
            >
            > > czyli wg ciebie książeczki sanepidowskie są zbędne??
            > >
            > Jak najbardziej sa konieczne, dlatego przeciez proponuje zebys
            przed podaniem
            > komus reki sprawdzil najpierw (w rekawiczkach) jego ksiazeczke.

            Tu nastąpiła sugestia, że Fnoll, po podaniu komuś ręki, skrzętnie ją
            sobie wylizuje.
            • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 08:48
              gaika napisała:

              > Tu nastąpiła sugestia, że Fnoll, po podaniu komuś ręki, skrzętnie ją
              > sobie wylizuje.

              A Ty sugerujesz ze ktos wylizuje palce ksiedza?
              • diabollo Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 09:54
                maria421 napisała:

                > gaika napisała:
                >
                > > Tu nastąpiła sugestia, że Fnoll, po podaniu komuś ręki, skrzętnie ją
                > > sobie wylizuje.
                >
                > A Ty sugerujesz ze ktos wylizuje palce ksiedza?

                Ja tak sugeruję.

                Kłaniam się nisko.
              • gaika Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 01.11.09, 22:37
                maria421 napisała:

                >
                > A Ty sugerujesz ze ktos wylizuje palce ksiedza?

                Jeżeli dokonujesz takiej analogii(zapotrzebowanie na książeczkę
                sanepidowską), to jakieś warunki muszą być spełnione. No więc albo
                Fnoll musi lizać swoje ręce, albo każda z osób, z którymi się wita,
                wkłada do jego ust (nieuzbrojoną ręką) pokarm.
                • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 09:16
                  gaika napisała:


                  > Jeżeli dokonujesz takiej analogii(zapotrzebowanie na książeczkę
                  > sanepidowską), to jakieś warunki muszą być spełnione. No więc albo
                  > Fnoll musi lizać swoje ręce, albo każda z osób, z którymi się wita,
                  > wkłada do jego ust (nieuzbrojoną ręką) pokarm.

                  Wystarczy ze nieuzbrojona reka przygotowuje pokarm.
                  • kora3 Zależy co i w jakim procesie 02.11.09, 09:20
                    Jesli pokarm jest wytwarzany z wykorzystaniem obróbki termicznej w
                    wysokiej temparaturze, a której bakterie giną to zasadniczo ryzyko
                    podczas wytwarzania jest niewielkie. wzrasta ono natomiast PO
                    wyworzeniu i dotykaniu juz gotowego produktu przez osobe zakazona.
                  • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 12:27
                    maria421 napisała:

                    > Wystarczy ze nieuzbrojona reka przygotowuje pokarm.

                    no popatrz, a dopiero co pisalas, ze dopoki wierny nie oblize palcow ksiedza to
                    nie jest to niebezpieczne dla niego. bardzo szybko zmieniasz zdanie :)))))))))))))
                    • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 12:39
                      karafka_do_wina napisała:

                      > maria421 napisała:
                      >
                      > > Wystarczy ze nieuzbrojona reka przygotowuje pokarm.
                      >
                      > no popatrz, a dopiero co pisalas, ze dopoki wierny nie oblize palcow ksiedza to
                      > nie jest to niebezpieczne dla niego. bardzo szybko zmieniasz zdanie :))))))))))
                      > )))

                      Ucze sie od Was.
                      • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 22:09
                        oj, zamotalas sie ;))))))
                • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 12:32
                  gaika napisała:

                  albo każda z osób, z którymi się wita,
                  > wkłada do jego ust (nieuzbrojoną ręką) pokarm.

                  podobno jest to bardzo stary, tradycyjny i powszechny zwyczaj witania sie w
                  regionie, w ktorym mieszka Maria, stad jej uwaga ;))))


                  • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 12:41
                    karafka_do_wina napisała:

                    > podobno jest to bardzo stary, tradycyjny i powszechny zwyczaj witania sie w
                    > regionie, w ktorym mieszka Maria, stad jej uwaga ;))))
                    >
                    Karafka, Ty lepiej napisz cos w koncu o regionie w ktorym Ty mieszkasz. Masz
                    okazje bo Kora zalozyla specjalny watek.
                    • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 22:11
                      prosze bardzo - w moim regionie nikt nie wklada nikomu reki do gardla w celu
                      przywitania sie, wiec "ksiazeczki senepidowskie" nie sa wymagane od kazdego
                      obywatela w przeciwienstwie do zwyczajow w twoim regionie :)
                      • maria421 Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 02.11.09, 22:30
                        karafka_do_wina napisała:

                        > prosze bardzo - w moim regionie nikt nie wklada nikomu reki do gardla w celu
                        > przywitania sie, wiec "ksiazeczki senepidowskie" nie sa wymagane od kazdego
                        > obywatela w przeciwienstwie do zwyczajow w twoim regionie :)

                        Karfka, po raz drugi tego wieczoru doceniam wysilek intelektualny jaki wkladasz
                        w to zeby Twoje bylo na wierzchu:)
                        Rezultaty tego wysilku pozostawiam laskawie bez komentarza.
                        • karafka_do_wina Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 03.11.09, 11:25
                          alez z ciebie sztywniara, Mario. troche wiecej poczucia humoru!
              • kora3 Oj Mario nie udawaj 02.11.09, 08:59
                normalnie człowiek dorosły nie pakuje sobie rąk do ust - natomiast
                bywa, ze jedzenie, czy jakąś przekaśke bezpsrednio - tak.
                Jeśli UMYJE przed tym starannie rece - nie ma sprawy, chyba, ze np.
                salmonella już jest w jedzeniu, a moze tam sie znaleźć na etapie
                produkcji (czesto przy lodach z jajek, a nie mączki jajecznej, bo ta
                jest wytwarzana w wysokiej tempetarurze zabijającej bakterie), albo
                na etapie dystrybucji (niewlasciwe przechowywanie), albo
                bezposrednio od człowieka, który zakazony miał dostep bezposredni do
                oroduktu.
                Stąd poanie reki przez dorosłego człowieka zakazonemu np.
                salmonelloza jest niebezpieczne tylko, gdy człowiek zdrowy nie
                zachowa zasad higieny. Natomiast bezposrednie przyjmowanie
                czegokolwiek do ust jest bardziej niebezpieczne - to chyba jasne.

                Pytanie Fnolla budzi swiete oburzenie, bo chodzi o ksiezy i hostię.
                Tymczasem dawni temu na tamtym forum jeszcze Annt chyba, albo Alkoo
                (gdzież oni sa ci mili ludzie) wyrazał wątpliwosci, czy zgodne z
                logiką i bezpieczne jest pipijanie z tego sameo kielicha podczas
                nabozeństwa wina. tam było cos takiego, ze podejrzewała ta osoba, iz
                inna z jego zboru mze być zakazona HIV.
                Nikt jakos sie nie oburzał :) i słusznie.
                • maria421 Re: Oj Mario nie udawaj 02.11.09, 09:19
                  Pytanie Fnolla jezeli wywoluje obrazenie to dlatego, ze porownuje ksiezy do
                  pracownikow gastronomii i wobec tego kosciol do stolowki.
                  I to jest wlasnie zamierzeniem Fnolla a nie jego troska o higiene.
                  • kora3 Re: Oj Mario nie udawaj 02.11.09, 09:26
                    maria421 napisała:

                    > Pytanie Fnolla jezeli wywoluje obrazenie to dlatego, ze porownuje
                    ksiezy do
                    > pracownikow gastronomii i wobec tego kosciol do stolowki.
                    > I to jest wlasnie zamierzeniem Fnolla a nie jego troska o higiene.

                    No powiedzmy, ale czyż nie warto zastanowic sie jednak nad tym o co
                    Fnol pyta, w kwestii owej przyziemnej higieny?
                    • maria421 Re: Oj Mario nie udawaj 02.11.09, 09:32
                      Nie warto.
                      • karafka_do_wina Re: Oj Mario nie udawaj 02.11.09, 12:29
                        higiena nie jest wazna dla Marii :))))))
                        • maria421 Re: Oj Mario nie udawaj 02.11.09, 12:42
                          karafka_do_wina napisała:

                          > higiena nie jest wazna dla Marii :))))))

                          Bardzo wazna, dlatego wlasnie uwazam stosunki homoseksualne za wysoce
                          niehigieniczne.
                          • karafka_do_wina Re: Oj Mario nie udawaj 02.11.09, 22:14
                            czyzby powstal jakis nowy kosciol, w ktorym komunia polega na stosunku
                            homoseksualnym??! wielkie nieba! jeszcze powiedz, ze chodzisz do tego kosciola?!

                            • maria421 Re: Oj Mario nie udawaj 02.11.09, 22:26
                              karafka_do_wina napisała:

                              > czyzby powstal jakis nowy kosciol, w ktorym komunia polega na stosunku
                              > homoseksualnym??! wielkie nieba! jeszcze powiedz, ze chodzisz do tego kosciola?
                              > !
                              >
                              Karafka, doceniam caly wysilek Twego intelektu wlozony w te wypowiedz:)
                              • karafka_do_wina Re: Oj Mario nie udawaj 03.11.09, 11:28
                                to super! moze teraz z kolei sama wlozysz troche wysilku intelektualnego w
                                wyjasnienie co wspolnego ma higiena podczas rozdawania komunii do seksu?

                                palnelas niezla glupote, hihi
                                • maria421 Re: Oj Mario nie udawaj 03.11.09, 12:54
                                  Karafka, radze ponownie- odpocznij:)
                                  Moze wtedy zrozumiesz dlaczego w trosce o higiene nalezy w pierwszej kolejnosci
                                  zakazac stosunkow analnych.

                                  • karafka_do_wina Re: Oj Mario nie udawaj 03.11.09, 20:28
                                    w trosce o twoja wlasna higiene czy ksiedza?
                                    jesli o twoja - sama zrezygnuj z takich stosunkow, jesli ksiedza - jak sobie
                                    taki zakaz wyobrazasz w praktyce?

                                    • maria421 Re: Oj Mario nie udawaj 04.11.09, 10:32
                                      karafka_do_wina napisała:

                                      > w trosce o twoja wlasna higiene czy ksiedza?
                                      > jesli o twoja - sama zrezygnuj z takich stosunkow, jesli ksiedza - jak sobie
                                      > taki zakaz wyobrazasz w praktyce?
                                      >

                                      Karafka, jezeli chcesz z tego forum robic konkurs zlosliwosci to powiedz. Ja do
                                      takiego konkursu nie staje.
                                      • karafka_do_wina Re: Oj Mario nie udawaj 04.11.09, 10:42
                                        daj spokoj, konkurs zlosliwosci juz dawno wygralas. ja probuje dociec o co ci
                                        chodzi w twojej pisaninie.
                      • kora3 Re: Oj Mario nie udawaj 03.11.09, 09:28
                        maria421 napisała:

                        > Nie warto.

                        no to pozostaje nie pisac o tym w tym watku :) nieprawdaż?
                        • karafka_do_wina Re: Oj Mario nie udawaj 03.11.09, 11:31
                          no wiesz Kora, jesli forum jest jedynym zajeciem w zyciu to trzeba pisac w
                          kazdym watku po 100 razy. ilez mozna czytac w kolko o islamie ;)))
                          • maria421 Re: Oj Mario nie udawaj 03.11.09, 12:56

                            karafka_do_wina napisała:

                            > no wiesz Kora, jesli forum jest jedynym zajeciem w zyciu to trzeba pisac w
                            > kazdym watku po 100 razy. ilez mozna czytac w kolko o islamie ;)))


                            Karafka, ja juz na zycie nie musze zarabiac, dziecko mam odchowane, spedzam czas
                            jak chce.
                            Bardzo mnie jednak dziwi ze Ty, podobno mloda kobieta i podobno na emigracji
                            masz az tyle czasu na siedzenie przed kompem o kazdej porze dnia i nocy.
                            • karafka_do_wina Re: Oj Mario nie udawaj 03.11.09, 20:32
                              twoje skladalo sie tylko z zarabiania i wychowywania dziecka? naprawde wspolczuje.
                            • kora3 Re: Oj Mario nie udawaj 04.11.09, 08:52
                              maria421 napisała

                              > Karafka, ja juz na zycie nie musze zarabiac, dziecko mam
                              odchowane, spedzam cza
                              > s
                              > jak chce.

                              wiesz Mario, nie każdy pracuje bi musi zarabiac na życie - sa ludzie
                              lubiący swoją pracę w sytuacji, w której mogą powiedziec "miło,ze mi
                              dobrze płacą" - na przyklad

                              > Bardzo mnie jednak dziwi ze Ty, podobno mloda kobieta i podobno na
                              emigracji
                              > masz az tyle czasu na siedzenie przed kompem o kazdej porze dnia i
                              nocy.

                              No widzisz, nie kazdy zcłowiek a emgracji musi zmywać gary - nawet
                              młody :) i nie kazdy emigruje "za chlebem", bywają ine powody
                              • maria421 Re: Oj Mario nie udawaj 04.11.09, 10:37
                                Kora, ja wiem ze Ty masz wybujala wyobraznie, dobrze byloby zebys jeszcze
                                zrozumiala ze oswiadczenie ze ktos nie musi pracowac na zycie jeszcze nic nie
                                mowi o tym czy ktos pracuje czy nie.

                                A o tym ze nie kazdy emigruje za chlebem to Ty mnie Korcia nie pouczaj, bo wtedy
                                kiedy ja emigrowalam to Ty jeszcze nie wiedzialas co sie wkolo Ciebie w Polsce
                                dzieje.
                                • kora3 Znów przekrecasz:) i zmyślasz 04.11.09, 12:44
                                  maria421 napisała:

                                  > Kora, ja wiem ze Ty masz wybujala wyobraznie, dobrze byloby zebys
                                  jeszcze
                                  > zrozumiala ze oswiadczenie ze ktos nie musi pracowac na zycie
                                  jeszcze nic nie
                                  > mowi o tym czy ktos pracuje czy nie.

                                  Wybujała i to w złym chyba kierunku wyobraźnie to masz TY :) bo aj
                                  nigdzie nie wpominałam o tym, czy ktos pracuje, czy nie - tylko o
                                  tym, że niektórzy ludzie LUBIA swoją pracę i pracują nie tylko na
                                  życie, ale dla przyjemnosci np. :)
                                  Masz b. przykra tentencje do dowolnej interpretacji tego, co ktos
                                  pisze:)
                                  no, ale dobra przytocz cytat, w którym coś wspominam o tym kto
                                  pracuje, a kto nie :)

                                  >
                                  > A o tym ze nie kazdy emigruje za chlebem to Ty mnie Korcia nie
                                  pouczaj, bo wted
                                  > y
                                  > kiedy ja emigrowalam to Ty jeszcze nie wiedzialas co sie wkolo
                                  Ciebie w Polsce
                                  > dzieje.

                                  No i fajnie, ja sie tam ciesze,ze mam tyle lat ile mam. Ale skoro to
                                  wiesz, to co sie dziwisz, ze młodą kobietę na emigracji stac na to,
                                  żeby sobie posiedzieć na forum?:)
                                  • maria421 Od zmyslania na tym forum jestes Ty, Korciu 04.11.09, 12:53
                                    a od znajomosci emigracji pozwol ze bede ja:)
                                    • kora3 doprawdy? hihi 04.11.09, 12:56
                                      maria421 napisała:

                                      > a od znajomosci emigracji pozwol ze bede ja:)

                                      ty mozesz być od SWOJEJ emogracji, a nie od Karafkowej :) - sądze,ze
                                      się moooocno róznią :)
                                      • maria421 Re: doprawdy? hihi 04.11.09, 13:01
                                        kora3 napisała:
                                        >
                                        > ty mozesz być od SWOJEJ emogracji, a nie od Karafkowej :) - sądze,ze
                                        > się moooocno róznią :)

                                        Jasne ze sie roznia. Moja byla "solidarnosciowa", uchodzcza, a to laczylo sie z
                                        banicja na wiele lat.

                                        Emigracja Karafki (jezeli Karafka naprawde jest na emigracji) jest zarobkowa.

                                        Ale przeciez Ty Kora i tak zawsze wiesz lepiej, prawda?

                                        • kora3 Re: doprawdy? hihi 04.11.09, 13:18
                                          aria421 napisała:


                                          > Jasne ze sie roznia. Moja byla "solidarnosciowa", uchodzcza, a to
                                          laczylo sie z
                                          > banicja na wiele lat.

                                          wiesz, niektórzy dzialacze S zostali w polace i zyją:)

                                          >
                                          > Emigracja Karafki (jezeli Karafka naprawde jest na emigracji) jest
                                          zarobkowa.

                                          A skąd wiesz? Ona ci to powiedziała? mowila co robi?:)

                                          >
                                          > Ale przeciez Ty Kora i tak zawsze wiesz lepiej, prawda?
                                          >
                                          pewnie, bo z Karafką się z nam prywatnie, pozaforumowo też - to
                                          chyba LEPIEJ wiem dlaczego jest poza Polską, nie?:)
                                          sugerujesz, ze TY to wiesz lepiej?:)
                                          • maria421 Re: doprawdy? hihi 04.11.09, 13:44
                                            Nic nie sugeruje tylko stwierdzam roznice mieszy emigracja "solidarnosciowa" lat
                                            80-tych i obecna emigracja zarobkowa.
                                            • kora3 Re: doprawdy? hihi 04.11.09, 14:36
                                              MArio, przede wszystkim to ty z uporem maniaka starasz sie przypisać
                                              ludziom słowa, których nie napisali - kolejny raz zresztą. W
                                              poprzednim swym poscie twierdzilaś,ze napisałam coś o ludziach,
                                              którzy nie pracują, co nie miało miejsca.


                                              maria421 napisała:

                                              > Nic nie sugeruje tylko stwierdzam roznice mieszy
                                              emigracja "solidarnosciowa" la
                                              > t
                                              > 80-tych i obecna emigracja zarobkowa.

                                              No i? Skąd wiesz jaki charakter ma emigracja Karafki? Skąd wiesz, ze
                                              zarobkowy? JAkie masz dane na ten temat, żeby sie w tym konkretnym
                                              przyypadku wypowiadać i ejszcze pisac,ze "na emigracji to sie znam
                                              ja" ?:)

                                              Nie wpadłaś nigdy na to, ze moze być emigracja ze wzgledów
                                              osobistych, naukowych, a takze zawodowych (co wcale nie oznacza
                                              wprost zarobkowej), bo moze chodzić o przeniesienie kogos z jednego
                                              kraju do innego w ramach np. koncernu?

                                              Jesli natomiast chodzi o ową "Solidarnosciową" emigrację to z tego
                                              co wiem, nie znając twojej konkretnie historii, jacyś szczególni
                                              dzialacze "S" mieli problemy z uzyskaniem paszportu wówczas.
                                              Natomiast tacy zwykli ludzie najczesciej nie wracali z odwiedzin u
                                              rodziny, z wycieczek - zdarzało się, czy yjazdów słuzbowych -
                                              pozostawali i starali się o status ze wzglefdu na stan wojenny, albo
                                              w ogóle pochodzenie z krajów bloku wschodniego.
                                              Władza ludowa bynajmniej nie była zaintersowana wypuszczaniem jakiś
                                              znanych działączy opozycyjnych, choc zapewne zdarzały sie wyjątki.

                                              Tak czy owak - nie wiem na jakiej podstawie zakładasz, ze Karafka
                                              musiała, czy też chciała wyjechać z Polski w celach zarobkowych.
                                              Mozesz to wyjaśnić?
                                              • maria421 Re: doprawdy? hihi 04.11.09, 15:44
                                                Kora, znow manipulujesz. To Ty i Karafka jestescie tu specjalistkami od
                                                jasnowidztwa mojej osoby:)
                                                Rowniez tym razem to Karafka zaczela uwagi ad personam , nie ja.

                                                Ja nie mam problemu z poinformowaniem forumowiczow kiedy z Polski wyjechalam,
                                                gdzie mieszkam, jaki jest moj stan cywilny, jaki jest moj stan rodzinny. W
                                                porownaniu do Karafki jestem wiec na forum otwarta ksiega:)

                                                To ze Ty z Karafka dopisujecie mi ze nic w zyciu oprocz pracy i chowania dziecka
                                                nie mialam itd. itp. traktuje jak glupie szczeniackie docinki na ktore nie
                                                reaguje bo i po co? Pogadajcie sobie, dziewczyny, ja sie przed Wami z mojego
                                                zycia tlumaczyc nie musze. Mozecie wiec puscic swobodnie wodze fantazji i
                                                wyobrazac sobie ze Maria421 nic w zyciu oprocz KKK (Kinder-Küche-Kirche) czyli
                                                dziecka -kuchni-kosciola nie widziala. Mozecie sobie wyobrazac ze klepie biede,
                                                ze jestem przesladowana i ze mojej corce pas cnoty zalozylam:)
                                                Jezeli to Wam jest potrzebne do dowartosciowania sie, to prosze bardzo:)
                                                • kora3 :) 05.11.09, 06:37
                                                  maria421 napisała:

                                                  > Kora, znow manipulujesz. To Ty i Karafka jestescie tu
                                                  specjalistkami od
                                                  > jasnowidztwa mojej osoby:)

                                                  nigdy w życiu nie twierdziłam, ze jestes jasnowidzem. Nic w ogle nie
                                                  wiem o "jasnowidztwie twojej osoby" - serio. a jesteś?
                                                  >
                                                  > Ja nie mam problemu z poinformowaniem forumowiczow kiedy z Polski
                                                  wyjechalam,
                                                  > gdzie mieszkam, jaki jest moj stan cywilny, jaki jest moj stan
                                                  rodzinny.

                                                  Moze nie masz, ale nie czujesz potrzeby, sama napisałaś :)

                                                  W
                                                  > porownaniu do Karafki jestem wiec na forum otwarta ksiega:)

                                                  ja tam wiecej wiem o Niej niz o tobue, z wyboru zresztą

                                                  >
                                                  > To ze Ty z Karafka dopisujecie mi ze nic w zyciu oprocz pracy i
                                                  chowania dzieck
                                                  > a
                                                  > nie mialam itd. itp.

                                                  Nic takiego nie napisałam - wyslij mi łaskawie link dotakiej mojej
                                                  wypowiedzi:)

                                                  traktuje jak glupie szczeniackie docinki na ktore nie
                                                  > reaguje bo i po co?

                                                  Szczeniackie i nie przystojne twemu wiekowi, którym sie tak
                                                  zachwycasz dovinki to walisz Ty - w stylu "utrzymywania chłopa" i
                                                  wiedzy na temat o czym i jak ja pisze w oracy oraz o czym
                                                  powinnam. :)


                                                  Pogadajcie sobie, dziewczyny,

                                                  Wiesz, my czesto gadamy, Twojego pozwolenia nam nie tzra:)

                                                  ja sie przed Wami z mojego
                                                  > zycia tlumaczyc nie musze.

                                                  A Karafka niby przed Toba musi ?:)


                                                  Mozecie wiec puscic swobodnie wodze fantazji i
                                                  > wyobrazac sobie ze Maria421 nic w zyciu oprocz KKK (Kinder-Küche-
                                                  Kirche) czyli
                                                  > dziecka -kuchni-kosciola nie widziala.

                                                  Oj Mario, a kto by na takie z przeproszeniem wynurzenia zcas tracił?
                                                  Co mnie tam obchodzi co ty miałaś?

                                                  Mozecie sobie wyobrazac ze klepie biede,

                                                  przykro by mi było z takiego powodu, ale nie odnosze na szczecie
                                                  takiego wrazenia.

                                                  > ze jestem przesladowana i ze mojej corce pas cnoty zalozylam:)

                                                  masz bardzo ciekawe pomysły, coraz fajniejsze. na takie cos bym nie
                                                  wpadła o nikim ...Ciekawe :)

                                                  > Jezeli to Wam jest potrzebne do dowartosciowania sie, to prosze
                                                  bardzo:)

                                                  Mario, tylko niemądry człowiek dowartossciowywałby się z powodów
                                                  takich, jak wymienilas. Ale kazdy sadzi wg siebie, to daje do
                                                  myslenia :)
                                                  • maria421 Re: :) 05.11.09, 10:39
                                                    Kora, a tak wlasciwie to mialas mi cos do przekazania, czy tez tylko chcialas
                                                    sobie troche ulzyc?
                                                  • karafka_do_wina mario 05.11.09, 11:53
                                                    > > To ze Ty z Karafka dopisujecie mi ze nic w zyciu oprocz pracy i
                                                    > chowania dzieck
                                                    > > a
                                                    > > nie mialam itd. itp.

                                                    sama napisalas, ze siedzisz na forum, bo juz nie musisz zarabic ani wychowywac
                                                    dziecka. nikt ci niczego nie dopisal.


                                                    > Mozecie wiec puscic swobodnie wodze fantazji i
                                                    > > wyobrazac sobie ze Maria421 nic w zyciu oprocz KKK (Kinder-Küche-
                                                    > Kirche) czyli
                                                    > > dziecka -kuchni-kosciola nie widziala.

                                                    chyba masz jakis kompleksy.



                                                    > Mozecie sobie wyobrazac ze klepie biede,

                                                    cudza bieda nigdy mnie nie cieszy.


                                                    > > ze jestem przesladowana i ze mojej corce pas cnoty zalozylam:)

                                                    i owszem, przez muzulmanow jako chrzescijanka - wszak sama wiele razy o tym
                                                    pisalas. a twoja corka zupelnie mnie nie interesuje.


                                                    > > Jezeli to Wam jest potrzebne do dowartosciowania sie, to prosze
                                                    > bardzo:)

                                                    i kto tu fantazjuje?
                                                  • maria421 Re: mario 05.11.09, 16:55
                                                    karafka_do_wina napisała:

                                                    > sama napisalas, ze siedzisz na forum, bo juz nie musisz zarabic ani wychowywac
                                                    > dziecka. nikt ci niczego nie dopisal.

                                                    Podobno mloda , a juz zanik pamieci ma...
                                                    TY sama zaczelas ze moim jedynym zajeciem w zyciu jest internet.

                                                  • karafka_do_wina Re: mario 05.11.09, 17:28
                                                    a ty to potwierdzilas :)
                                                  • maria421 Re: mario 05.11.09, 17:32
                                                    karafka_do_wina napisała:

                                                    > a ty to potwierdzilas :)

                                                    Nie tylko masz problem z pamiecia, ale tez z rozumieniem slowa pisanego.
                                                  • karafka_do_wina Re: mario 05.11.09, 19:43
                                                    wykrecasz sie :)
                                            • diabollo Re: doprawdy? hihi 04.11.09, 19:24
                                              maria421 napisała:

                                              > Nic nie sugeruje tylko stwierdzam roznice mieszy emigracja "solidarnosciowa" la
                                              > t
                                              > 80-tych i obecna emigracja zarobkowa.


                                              Kiedyś prosiłem czcigodną Marię o jej historę okoliczności jej emigracji, ale mi
                                              się nie udało wyprosić.

                                              Oczywiście jestem jak najdalszy od oceniania czcigodnej Marii czy jakiejkolwiek
                                              emigracji, tym bardziej, ze sam jestem emigrantem (choć ze mnie taki emigrant
                                              jak z koziej dupy trąba), niemniej przecież nawet w okresie mitycznej emigracji
                                              "solidarnościowej" motyw ekonomiczny był motywem istotnym, może nawet w wielu
                                              przypadkach (absolutnie nie twierdzę, że w przypadku czcigodnej Marii)
                                              istotniejszym niż dzisiaj.

                                              Obserwuję dzisiaj pewne takie zjawisko jakby lekkiej frustracji wsród moich
                                              znajomych, "starych" emigrantów, kiedy konfrontowani są z rodakami w kraju o
                                              statusie ekonomicznym najwyraźniej dużo wyższym, niż ich własny emigracyjny w
                                              Niemczech.
                                              Słyszę też u tych "starych" emigrantów pewną nutkę rozgoryczenia, kiedy
                                              wspominają o "pieknych" czasach, kiedy przyjeżdżali do biednej Polski jak
                                              wielkie, bogate paniska z "Zachodu", no i że te czasy już napewno minęły.

                                              *******************

                                              Przypomniał mi się jeszcze taki ciekawy, historyczny już tekst listu napisanego
                                              w 1983 roku z więzienia przez pana Michnika do generała Kiszczaka, który był
                                              odpowiedzią na propozycję "amnestii" w zamian za opuszczenie Polski leaderów
                                              Solidarności.

                                              Miłej lektury wszystkim życzę i kłaniam się nisko.

                                              niniwa2.cba.pl/list_adama_michnika.htm
                                              • maria421 Re: doprawdy? hihi 04.11.09, 19:53
                                                Diabollo, chcesz powiedziec, na wlasnym przykladzie, ze dzisiejsza emigracja to
                                                nie jest emigracja? Masz absolutna racje!

                                                Co to za emigracja jezeli w kazdej chwili mozna wsiasc w samolot/autobus/pociag
                                                i wrocic do kraju?
                                                Co to za emigracja jezeli w kazdej chwili Twoja rodzina z Polski moze Cie odwiedzic?
                                                Co to za emigracja jezeli z rodzina w Polsce mozesz miec codzienny kontakt
                                                telefoniczny, mailowy, skype´owy?
                                                Co to za emigracja jezeli mozesz zaczac dzien od czytania wiesci z Polski,
                                                chocby w GW?
                                                Co to za emigracja w koncu jezeli nikt Cie nie uznaje za "szczura opuszczajacego
                                                tonacy statek"? Nikt Cie nie nazywa zdrajca narodu?

                                                Kiedys emigrant mial misje do spelnienia. Te, jaka sobie sam narzucil i te, jaka
                                                zostala mu narzucona. Dawniej emigrant to bylo takie prywatne ubezpieczenie
                                                rodziny, krewnych, znajomych i znajomych znajomych. Emigrant byl po to, zeby
                                                rodzinie, krewnym, znajomym i znajomym znajomym pomoc. Emigrant wtedy nawiazywal
                                                kontakt z lekarzem i z jego pomoca slal leki do Polski, czesto placac za nie z
                                                wlasnej kieszeni. Leki, mascie na rany, ponczochy na zylaki, odzywki dla dzieci
                                                itp.itd. Organizowal zbiorke ciuchow, wysylal paczki zywnosciowe. Im wiecej
                                                wysylal, tym wiecej od niego zadano. Zeby zalatwil wiertla dentystyczne, oliwe
                                                dla zegarmistrza, a nawet ciastka dla kota.
                                                Potem w Polsce sie zmienilo. Na szczescie dla Polakow i dla wycisnietego jak
                                                cytryna emigranta.
                                                Owszem, teraz niektorzy Polacy maja lepiej niz niektorzy emigranci.
                                                I obawiam sie ze o czasach kiedy to oni prosili emigrantow o pomoc niechetnie
                                                wspominaja, jezeli wogole je pamietaja. Latwiej przeciez rozmawia sie na temat
                                                ilosci koni mechanicznych w samochodzie, srednicy nowej plazmy czy ostatnim
                                                egzotycznym urlopie.

                                                P.S. Okolicznosci mojej emigracji nie bede ujawniala na forum.
                                              • karafka_do_wina Re: doprawdy? hihi 04.11.09, 22:05
                                                diabollo napisał:

                                                niemniej przecież nawet w okresie mitycznej emigracji
                                                > "solidarnościowej" motyw ekonomiczny był motywem istotnym, może nawet w wielu
                                                > przypadkach

                                                dodam, ze przelicznik byl wtedy taki, ze po roku pracy w zakladzie na tasmie
                                                wracal emigrant do Polski i stac go bylo na postawienie chalupy oraz kupno
                                                samochodu, a sasiedzi skrecali sie z zadrosci ;)

                                                teraz niestety tak dobrze nie ma, zeby zarobic na dom przez rok majac prace nie
                                                wymagajaca zadnych kwalifiakcji. oczywiscie emigracja zarobkowa wciaz istanieje,
                                                ale raczej jest to zwykle (z mojego doswiadczenia naocznego ;)) wzglednie krotki
                                                pobyt za granica w celach podreperowania budzetu lub przeprowadzka calej
                                                rodziny, zwlaszcza do panstw bardziej opiekunczych.

                                                jednak masa ludzi emigruje z powodow typu: nauka, doswiadczenie zawodowe,
                                                szlifowanie jezyka, powody osobiste, chec poznania innej kultury - i w tej
                                                grupie miesci sie Karafka (to tak by zaspokoic ciekawosc Marii), jednak nie bede
                                                podawac szczegolow ani wklejac tu swojego cv - zbyt dlugie, zbyt zlozene, i w
                                                zbyt wiele miejsc mnie "rzucalo" ;) niemniej nie pracuje po 12 godzin dziennie w
                                                fabryce czy na zmywaku, i mam czas na forum :) ach, dodam ze w Polsce bywam
                                                czesto i dlatego tez wiem co tam sie dzieje (to info dla Marii, bo kiedys o to
                                                pytala ;))

                                                tak wiec podsumowujac - nie powiedzialabym, ze wspolczesna emigracja jest
                                                wylacznie czy glownie zarobkowa. raczej "stara" emigracja czesciej taka byla.
                                                • kora3 Nie mądrz się Karafencjo 05.11.09, 07:09
                                                  i nie zmyslaj :)
                                                  Skor Maria mówi, ze jestes na emigracji zarobkowej kochana, to
                                                  JESTES, bo chyba Maria jako ekspert lepiej wie, nie? :)
                                                  Jesli Ty wiesz, ze nie ejstes to źle wiesz i koniec:)
                                                  Nie wiem nad czym tu myslec i po co gadać w ogóle. Maria wie o Tobie
                                                  znacznie wiecej niż Ty sama, jak widać :)
                                                • maria421 Re: doprawdy? hihi 05.11.09, 10:07
                                                  karafka_do_wina napisała:

                                                  > jednak masa ludzi emigruje z powodow typu: nauka, doswiadczenie zawodowe,
                                                  > szlifowanie jezyka, powody osobiste, chec poznania innej kultury - i w tej
                                                  > grupie miesci sie Karafka (to tak by zaspokoic ciekawosc Marii), jednak nie bed
                                                  > e


                                                  Daj spokoj, Karafka, dla nauki, doswiadczenia zawodowego, szlifowania jezyka czy
                                                  checi poznania innej kultury nie potrzeba dzisiaj emigrowac.
                                                  Emigrowac, czyli wyjezdzac na stale.
                                                  Pozostaja tylko powody osobiste. Czyli wyjscie za maz, na przyklad.
                                                  • karafka_do_wina Re: doprawdy? hihi 05.11.09, 11:34
                                                    >
                                                    > Daj spokoj, Karafka, dla nauki, doswiadczenia zawodowego, szlifowania jezyka cz
                                                    > y
                                                    > checi poznania innej kultury nie potrzeba dzisiaj emigrowac.

                                                    pewnie, ze nie trzeba, mozna o kulturze poczytac w internecie, jezykow uczyc sie
                                                    u polskich nauczycieli a doswiadczenie zawodowe zdobywac wylacznie w kraju -
                                                    przeciez to to samo :-D widze, ze naprawde niewiele wiesz o w/w sprawach,
                                                    wspolczesnej rzeczywistosci oraz o mlodszym pokoleniu.


                                                    > Emigrowac, czyli wyjezdzac na stale.

                                                    kto ci powiedzial, ze wyjechalam na stale?


                                                    > Pozostaja tylko powody osobiste. Czyli wyjscie za maz, na przyklad.

                                                    pudlo :)
                                                  • maria421 Re: doprawdy? hihi 05.11.09, 16:52
                                                    karafka_do_wina napisała:


                                                    > pewnie, ze nie trzeba, mozna o kulturze poczytac w internecie, jezykow uczyc si
                                                    > e
                                                    > u polskich nauczycieli a doswiadczenie zawodowe zdobywac wylacznie w kraju -
                                                    > przeciez to to samo :-D widze, ze naprawde niewiele wiesz o w/w sprawach,
                                                    > wspolczesnej rzeczywistosci oraz o mlodszym pokoleniu.

                                                    Skarbie, gdybys przeczytala dalej, zamiast spieszyc sie z ocenianiem tego co ja
                                                    wiem a co nie, to bys zauwazyla ze napisalam ze emigracja to jest wyjazd na
                                                    stale. Jezeli wyjezdza sie dla podszlifowania jezyka , poznania kultury,
                                                    zdobycia doswiadczenia to wyjezdza sie na ogol na z gory okreslony okres czasu.
                                                  • karafka_do_wina Re: doprawdy? hihi 05.11.09, 17:34
                                                    bzdury. skad wytrzasnelas taka definicje? ciekawe sie wzial zwrot: "wrocic z
                                                    emigracji" ? hehe :)

                                                    mozna byc na emigracji cale zycie, albo tylko przez jakis czas.

                                                    i nie nazywaj mnie "skarbem" juz ci kiedys napisalam, ze nie zycze sobie
                                                    spoufalania.
                                                  • maria421 Re: doprawdy? hihi 05.11.09, 17:40
                                                    karafka_do_wina napisała:

                                                    > bzdury. skad wytrzasnelas taka definicje? ciekawe sie wzial zwrot: "wrocic z
                                                    > emigracji" ? hehe :)

                                                    Z emigrantow ktorzy wracaja do kraju. Emigracja nie jest przeciez wyrokiem.

                                                    > mozna byc na emigracji cale zycie, albo tylko przez jakis czas.

                                                    Jezeli ten "jakis czas" jest z gory okreslony, to jest to zwykly wyjazd za
                                                    granice, nie emigracja.

                                                    > i nie nazywaj mnie "skarbem" juz ci kiedys napisalam, ze nie zycze sobie
                                                    > spoufalania.

                                                    Ja tez sobie wiele rzeczy nie zycze a musze znosic.
                                                  • karafka_do_wina Re: doprawdy? hihi 05.11.09, 19:48
                                                    > Z emigrantow ktorzy wracaja do kraju. Emigracja nie jest przeciez wyrokiem.

                                                    a jednak :)


                                                    > Jezeli ten "jakis czas" jest z gory okreslony, to jest to zwykly wyjazd za
                                                    > granice, nie emigracja.

                                                    acha, czyli emigracja jest wtedy gdy w momencie wyjazdu mysle "nie wiem kiedy
                                                    wroce", bo jesli mysle: "wroce za 20 lat" to jest wyjazd czasowy :)

                                                    ach, no i emigracja moze byc tylko za chlebem lub za mezem. inaczej sie nie liczy :)


                                                    > Ja tez sobie wiele rzeczy nie zycze a musze znosic.

                                                    a to juz twoj problem, ze nie protestujesz i nie dazysz do zmian.
                                                  • maria421 Re: doprawdy? hihi 05.11.09, 19:52
                                                    karafka_do_wina napisała:


                                                    > acha, czyli emigracja jest wtedy gdy w momencie wyjazdu mysle "nie wiem kiedy
                                                    > wroce", bo jesli mysle: "wroce za 20 lat" to jest wyjazd czasowy :)
                                                    >
                                                    > ach, no i emigracja moze byc tylko za chlebem lub za mezem. inaczej sie nie lic
                                                    > zy :)

                                                    A to juz jest Twoj wniosek. Glupi bo glupi ale Twoj.

                                                    > a to juz twoj problem, ze nie protestujesz i nie dazysz do zmian.

                                                    Po prostu realnie oceniam moje mozliwosci zmiany kogokolwiek na tym forum.
                                                  • karafka_do_wina Re: doprawdy? hihi 06.11.09, 10:26
                                                    > A to juz jest Twoj wniosek. Glupi bo glupi ale Twoj.

                                                    moj wniosek wyciagniety z twoich postow. glupich, bo glupich ale to nic nowego u
                                                    ciebie.

                                                    > Po prostu realnie oceniam moje mozliwosci zmiany kogokolwiek na tym forum.

                                                    jesli uwazasz, ze to jest jedyny sposob na rozwiazanie twoich problemow to
                                                    rzeczywiscie trudno sie dziwic, ze kiepsko ci idzie.
                                                  • maria421 Re: doprawdy? hihi 06.11.09, 11:24
                                                    Karafka, dochodze do wniosku, ze moja skromna osoba jest jedyna przyczyna dla
                                                    ktorej Ty piszesz na tym forum a "rozmowy" ze mna to wlasciwie jedyna Twoja
                                                    dzialalnosc tutaj:)

                                                    Co Ty bys, dziewczyno, beze mnie zrobila? :)
                                                  • kora3 a NIE MÓWIŁAM?:) 06.11.09, 11:39
                                                    Karafko, nie dyskutuj - Maroa lepiej wie po co, dlaczego , na jak
                                                    długo wyjechałaś sobie :)
                                                  • maria421 Re: a NIE MÓWIŁAM?:) 06.11.09, 14:29
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Karafko, nie dyskutuj - Maroa lepiej wie po co, dlaczego , na jak
                                                    > długo wyjechałaś sobie :)

                                                    Znow wyciagasz bezpodstawne wnioski, Korciu.

                                                    Jedyne co ja o Karafce wiem, to ze ona beze mnie zyc na forum nie moze:)
                                                  • karafka_do_wina Re: a NIE MÓWIŁAM?:) 06.11.09, 20:34
                                                    > Znow wyciagasz bezpodstawne wnioski, Korciu.
                                                    >
                                                    > Jedyne co ja o Karafce wiem, to ze ona beze mnie zyc na forum nie moze:)

                                                    wnioski Kory sa jak najbardziej zasadne, natomiast ty sobie bardzo pochlebiasz.
                                                    nie przypuszczalam, ze dyskusja ze mna tak ciebie dowartosciuje, ale skoro tak
                                                    jest to bardzo sie ciesze, ze moglam ci pomoc. jesli chodzi o mnie, to zyc bez
                                                    ciebie oczywiscie moge, ale napewno nie bawilabym sie tak dobrze - dziekuje
                                                    zatem za dostarczanie mi extra rozrywki :)
                                                  • maria421 Re: a NIE MÓWIŁAM?:) 06.11.09, 20:52
                                                    Karafka, powiedz, jestes juz uzalezniona od rozmow ze mna czy jeszcze nie? :-)
                                                  • karafka_do_wina Re: a NIE MÓWIŁAM?:) 06.11.09, 20:30
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Karafko, nie dyskutuj - Maroa lepiej wie po co, dlaczego , na jak
                                                    > długo wyjechałaś sobie :)

                                                    owszem, ona wie wszsytsko najlepiej. jednak ma to swoje dobre strony, bo mozna
                                                    dowiedziec sie ciekawych rzeczy o sobie - np. ja sie dowiedzialam ze wyjechalam
                                                    na zawsze za mezem i ze powinnam zarabiac zamiast siedziec na forum (peenie po
                                                    to, zeby maz sie ze mna nie rozwiodl ;))
                                                  • kora3 Re: a NIE MÓWIŁAM?:) 07.11.09, 09:09
                                                    karafka_do_wina napisała:

                                                    - np. ja sie dowiedzialam ze wyjechalam
                                                    > na zawsze za mezem i ze powinnam zarabiac zamiast siedziec na
                                                    forum (peenie po
                                                    > to, zeby maz sie ze mna nie rozwiodl ;))

                                                    interesujące :)

                                                    no wiesz, moze Ty powinnas pracowac, zeby chłopa utrzymać - tak
                                                    ogólnie:) hihi
    • fnoll skąd pytanie o "książeczki"? serratia marcescens! 04.11.09, 18:39
      jakiś tydzień temu superak, fucked i deser - czyli łowcy sensacji - uśmiercili
      tzw. "cud w Sokółce" rozdmuchując informację, że Białostocki Uniwersytet
      Medyczny odcina się od badań "cudownej hostii" wykonanych na jego terenie
      samowolnie, niezgodnie z procedurami i nieprofesjonalnie, a jako winnego całego
      tego "cudownego" zamieszania wskazano bakterię serratia marcescens (pałeczkę
      krwawą vel pałeczkę cudowną) znaną zresztą specjalistom od cudów w Kościele
      Katolickim

      pytanie: jak się owa bakteria dostała na hostię, skoro zwykle zamieszkuje ludzki
      układ trawienny i poza nim raczej kiepsko sobie radzi z przetrwaniem?

      oczywiście ktoś mógł wdepnąć przed mszą w ludzkie g..no i nanieść je wraz z
      bakterią na miejsce, gdzie spadła hostia

      ale mógł też po prostu ksiądz rąk nie umyć

      ta bakteria dla zdrowych osób nie stanowi większego zagrożenia - mogą przyjmować
      hostie z serratia marcescens choćby co tydzień

      ale inne bakterie mogą być mniej przyjemne, szczególnie te, na które są badane
      osoby odnawiające regularnie książeczkę sanepidowską

      chory ksiądz może zarazić dziesiątki ludzi, a ci nawet nie wpadną na to, że
      feralną bakterię złapali przez... hostię!?


      więcej o bakterii serratia marcescens:
      deser.pl/deser/1,97052,7198314,Naukowcy__Cud_w_Sokolce_to_oszustwo.html
      www.se.pl/wydarzenia/kraj/cud-w-sokoce-to-oszustwo_116671.html
      pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%82eczka_krwawa
      • chickenshorts Re: skąd pytanie o "książeczki"? serratia marcesc 04.11.09, 20:40
        Łoł!
        W tym kontekście pytanie jak najbardziej uzasadnione! Żeby nie
        powiedzieć - problem, nawet jeśli nie mój, domagający się poważnego
        potraktowania...

        Ciekawe, co Lynx i kann na to?
        • karafka_do_wina Re: skąd pytanie o "książeczki"? serratia marcesc 04.11.09, 22:12
          maria juz napisala, ze o higienie rozmawiac nie warto wiec na nia nie licz ;)
      • diabollo Re: skąd pytanie o "książeczki"? serratia marcesc 05.11.09, 18:20
        Front obronców praw księży do niemycia rąk i nierobienia przez nich okresowych
        badań jakie obowiązują wszystkich mających bezpośredni kontakt z żywnoscią -
        jakoś dziwnie zamilkł był...

        Czcigodne Mario, Ismo, wielebny Ryśku, i co Wy na to?

        Kłaniam sieę nisko.
        • maria421 Re: skąd pytanie o "książeczki"? serratia marcesc 05.11.09, 19:05
          Diabollo, cos Ci sie pokrecilo.

          Nikt tu nie broni zadnego prawa ksiezy do niemycia rak.
          A tym od kogo wymagac okresowych badan i tak wierni nie decyduja.
          • diabollo Re: skąd pytanie o "książeczki"? serratia marcesc 05.11.09, 19:35
            maria421 napisała:

            > Diabollo, cos Ci sie pokrecilo.
            >
            > Nikt tu nie broni zadnego prawa ksiezy do niemycia rak.
            > A tym od kogo wymagac okresowych badan i tak wierni nie decyduja.

            Masz rację czcigodna Mario, o niemytych rękach panów księży wcześniej nie było.
            Ale twierdziłaś, że badania okresowe kleru są niepotrzebne bo kler nie pracuje w
            gastronomii.

            Kłaniam się niso.
            • maria421 Re: skąd pytanie o "książeczki"? serratia marcesc 05.11.09, 20:01
              Diabolciu, najwyrazniej Sanepid tez uwaza tak jak ja:)
    • gaika Re: czy księża mają "książeczki sanepidowskie"? 05.11.09, 19:18
      Czy ktoś jeszcze pamięta sanitarno-epidemiologiczne zawołanie:
      towar macany należy do macanta?
      Święte słowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka