yulkayulka
22.01.11, 13:03
jakie macie odczucia po "wizycie duszpasterskiej", bo ja z roku na rok coraz bardziej skłaniam się do szczucia psem. Co roku obiecuję sobie, że to już ostatni raz, ale zawsze coś mnie podkusi i przyjmuję wizytę księdzową, bo a nuż jakiś normalny ksiądz się trafi. W tym roku prawie mnie zwymyślał, bo zabroniłam przepytywania dziecia z modlitw twierdząc, ze to ani czas, ani miejsce na takie praktyki. W końcu przyszedł do mnie z wizytą, ma poświęcić, pobłogoslawic i iść z Panem Bogiem dalej. Wydaje mi się, że egzaminowanie dzieciaka to może sobie na religii uskuteczniać i to też mu powiedziałam. I wtedy się dowiedzialam, że dziecko powinno znać modlitwy i je recytować obudzone nawet o północy, co ze mnie za matka itp. W kościelnej kartotece to na bank na mnie smaruja co rok bo pyskata jestem i księdzowe wizyty jakoś spokojnie u mnie nie mijają. Ale decyzja zapadła za rok w czasie wiadomym idę do kina i już. A kopertowe pieniądze Owsiakowi oddam.